Wywiad z Borysem „michukiem” Musielakiem, Ojcem Dyrektorem JakiLinux.org
- Dodano: 20 lutego 2008
- Wprowadził: dasm
- Komentarze: 73
Serwis JakiLinux.org działa już od dłuższego czasu. Obecnie mamy również do dyspozycji jego serwisy zależne, takie jak LinuxNews.pl czy OSnews.pl. W związku z faktem dynamicznego rozwoju tego wortalu Borys Musielak stał się naturalnym kandydatem do przeprowadzenia z nim wywiadu.
Michuk w wywiadzie udzielił odpowiedzi na temat początków wortalu. Od czego się cała ta zabawa zaczęła i w jaki sposób zyskała obecny kształt. Można również się dowiedzieć na jakim poziomie znajdują się prace nad rozwojem serwisu i co jest w planach.
Oczywiście nie mogło zabraknąć magii liczb, czyli odrobiny statystyki.
Na sam koniec michuk zaprosił wszystkich chętnych do współpracy w dalszym rozwoju serwisu.
Jeśli podoba Wam się JakiLinux.org, jeśli czegoś się dzięki niemu nauczyliście i jeśli znacie już podstawy działania Linuksa, bardzo zachęcam do zaangażowania się samemu w prace nad artykułami i tłumaczeniami dla wortalu (szczegóły na http://wiki.jakilinux.org). Ten portal nie istniałby gdyby nie bezinteresowna pomoc społeczności wortalu, dlatego też gorąco zachęcam do współpracy.
Więcej informacji: http://szmergiell.blogspot.com/2008/02/w...torem.html
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
73 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


Bardzo dobry wywiad, zwłaszcza, że ciekaw byłem szczegółów organizacyjno-technicznych. Dzięki michuk, tak za wywiad, jak i cały wkład w tworzenie portali!
Heh, bardzo dobry wywiad. Szacuneczek dla naszego Ojczulka i szmergiella
szmerglla
Heh, przypomniał mi się wywiad sprzed roku, który przeprowadziłem z michukiem i t_zielem jeszcze w starym LinuxNews:
http://hedera.linuxnews.pl/_news/2007/02/08/_long…
Mogę tylko jeszcze dodać od siebie, że przekazania LN pod opiekę michukowi nie żałuję — ta współpraca to chyba najlepsze co mogło się stać z tym serwisem. Niusopisanie stało się dla mnie znów mniej obciążające psychicznie i mniej pożerające czas. Teraz mam go więcej na inne rzeczy, które wcześniej zaniedbywałem, ale jak widać nadal dłubię przy LN/ON. =}
Nawet termin zbliżony. Można by napisać "wywiad rocznicowy"
Gratuluję świetnego wywiadu. Ale zadam pytanie trochę z innej beczki. Dlaczego JIRA? Czy darmowe lub otwarte aplikacje o podobnej funkcjonalności nie spełniały oczekiwań?
To może ja odpowiem, bo długo namawiałem michuka na jirę. Na początku był jakiś otwarty system, którego użyteczność była mocno wątpliwa. Poza tym wcześniej mieliśmy doświadczenie w pracy z jirą, pozytywne doświadczenie. I w końcu Atlassian dopuszcza darmową licencję projektom niedochodowym czy OS, tak też stało się w przypadku jakilinux.org.
Ten "jakiś otwarty system" to był flyspray. Bardzo prosty, ale brakowało mu wielu funkcji, m.in. sensownej konfiguracji mailingu.
Jira dostarczana jest z kodem źródłowym więc można pisać łatwo swoje rozszerzenia a nawet modyfikować kod. Jak na zamknięty system jest więc dość otwarta. No i zdecydowanie najlepsza na rynku jeśli chodzi o tego typu produkty.
Dziękuję Wam obojgu za odpowiedź.
Ostatnio szukałem jakiegoś otwartego rozwiązania do zarządzania projektem, śledzenia błędów, itp. do zastosowań komercyjnych. Niestety nie znalazłem nic ciekawego. Będę wdzięczny jak ktoś w odpowiedzi na komentarz rzuci nazwami jakichś fajnych aplikacji tego typu.
Rzuć okiem na redmine.org Jest darmowy i otwarty, a jedną z rzeczy których nie udało mi się znaleźć w żadnym innym darmowym programie tego rodzaju jest tzw. "blame mode". Przy przeglądaniu kodu źródłowego w repo każda linijka posiada informację o tym, z której rewizji pochodzi i kto był jej autorem. Niezwykle przydatne jeśli projekt ma wiele branchy. Z tego co wiem, to Typo3 ostatnio przeszło na Redmine'a.
Osobiście wolałbym, żeby to było coś na wolnej licencji, ale ten system jest szyty pod michuka, jak nie przymierzając wcześniej BitKeeper pod Linusa — jeśli pozwala mu się odpowiednio "skalować" (a robi naprawdę sporo…), to nie marudzę.
Anonimowy pisze…
Tak czytałem to i nie do końca wiem jak się ma do rzeczywistości. Mamy tu jakiegoś prawnika?
Hmm, ale czy serwis podpada pod Polskie prawo? Czy niemieckie?
W prawie polskim jest art. 66 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, który określa domyślny czas trwania licencji na 5 lat.
no tak ale trzeba zawrzeć umowę a tu żadnej informacji o zawarciu czegokolwiek nie było, ale pewnie michuk cała noc będzie pisał regulamin i już jutro będzie. niemniej pozostaje kwestia co ze starymi komentarzami.
Komentarze jako utwory są g*no warte i nie stanowią utworów w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
Są inaczej, by czegoś takiego nie umieszczało idg.pl w swoim regulaminie…
natomiast nie jest; prywatna rozmowa, lub wymiana zadań na forum wymagających rejestracji by je przeczytać, bo wtedy to nie jest udostępnione publicznie.
Taki regulamin to zwykły dupochron.
Z tego co wiem to prawda w wp.pl czy onet.pl, zamiast kasować komentarzy co jakiś czas kasuje się całe artykuły/felietony/niusy. Według polskiego prawa, nawet jakiś komentarz jest chroniony prawem autorskim, domyślnie użytkownik pozwala na publikowanie jego utworu przez okres 1 roku. Jednym ciekawym wyjątkiem jest idg.pl i ich forum w którym to jest 5 lat. Niemniej mają na stronie (forum) regulamin, w którym o tym fakcie informują. OSNews regulaminu żadnego nie posiada, wobec czego trzeba kasować komentarze po 1 roku. Najsensowniejszym wyjściem, byłoby skasowanie wszystkich komentarzy razem z przejściem do finalnej edycji OSNews i napisanie regulaminu informującego, że komentarze czy wypowiedzi na forum są przechowywane przez 5 lat (chyba to jest maksymalny okres czasu, na jaki może użytkownik, wyrazić zgodę/licencje na publikacje). Polecam ustawę z dnia 4 lutego 1994 roku o Prawie autorskim i prawach pokrewnych.
Maksymalny czas, na jaki można wyrazić zgodę to czas nieoznaczony. Te 5 lat obowiązuje w przypadkach, w których nie określono czasu trwania licencji.
Możesz podać źródło?
Odnośnie rzekomego prawa nakazującego usuwanie komentarzy po roku, odsyłam do notki VaGli: http://prawo.vagla.pl/node/6657#comment-1882
Wygląda to na rozsądny kompromis. Jak powstanie kiedyś (w końcu) regulamin OSnews.pl to podobna notka znajdzie się i tam.
To co z obecnymi komentarzami i niusami, w myśl ze prawo nie działa wstecz (w tym wypadku regulamin)? Co z treścią niusów tłumaczonych 1:1? Z niusami i artykułami, raczej nie powinno być problemów, autor ciągle może przedłużać prawo do publikacji. Ale z anonimowymi komentarzami już nie..
Lepiej jakby by po pewnym czasie były usuwane nicki.. to chyba dobry kompromis. W takim razie razem z momentem przejścia na działalność oficjalną, serwis będzie zarejestrowany jako dziennik, a baza danych w GIODO?
Są prawami "ojcostwa utworu" i obejmują przede wszystkim prawo autora do wiązania z dziełem jego nazwiska. Prawo to nigdy nie wygasa i jest, z natury rzeczy, niezbywalne, nie można się go zrzec ani przenieść na inną osobę. W ramach ochrony dóbr osobistych autor ma prawo do przedstawiania utworu pod pseudonimem lub anonimowo. Do osobistych praw autorskich należy także prawo do zachowania niezmienionej treści i formy utworu, zakazujące wprowadzania zmian, zniekształceń, przeinaczeń. Warto jednak nadmienić, że prawnie dopuszczalne jest zobowiązanie się twórcy w umowie do niewykonywania autorskiego prawa osobistego.
>>>>>Pozostaje TYLKO skasować, bo nie wiadomo na jakich warunkach, się godziliśmy na publikowanie swoich wypociny. Właśnie dlatego sądzę, że WP nadaje się tylko na prowadzenie bloga, a nie poważnego serwisu.
To by podpadało pod rozpowszechnianie bez podania autorstwa.
Ale ja nie chcę, żeby moje komentarze były kasowane, zwłaszcza że mam duży staż.
ja tam wolałbym żeby mnie nie kasowano bez mojej zgody
to zawsze możesz się zarejestrować, i przesyłać informacje, że zezwalasz na dalszą publikacje swoich utworów.
W regulaminie portalu, udzielenie przez osoby rejestrujące się licencji na utwory, którymi mogą być ich komentarze.
Nawiasem mówiąc, to IMO b. niewiele spośród komentarzy to utwory w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, a zwykłe wypowiedzi pisemne. Na podobnej zasadzie utworami nie są nasze wypowiedzi powstałe w drodze normalnej, towarzyskiej rozmowy na określony temat.
każda wypowiedz pisemna dostępna publicznie, jest utworem.
Jasne, pytanie tylko — czyja?
właściwie miałem na myśli tylko to, że nie podoba mi się takie prawo, które każe kasować moje wypowiedzi
Heh, bluzgania to od dawna nie ma – jak ktoś się zapędzi to szybko się wyhamowuje, natomiast czasem w komentarzach znajduję potrzebne linki albo fajnie się czyta coś sprzed wielu miesięcy albo lat.
Serwer stoi w Niemczech i dotyczy go tamtejsze prawo.
Serwery wp.pl też, ustawa mówi jasno, że usługodawca (np; stowarzyszenie) ma przestrzegać prawa, które obowiązuje na terenie świadczenia usług. Domena .pl świetnie dowodzi o jakie terytorium chodzi w przypadku OSNews.
Co ma piernik do wiatraka? A domena .net lub .org Twoim zdaniem o czym by świadczyła? Domena jest tylko i wyłącznie nazwą…
A jeśli usuwanie komentarzy stanie sie koniecznością to lepiej jednak dać jakiś dopisek pod komentarzem, że udzielam zgody na publikowanie tego tekstu bez ograniczeń i problem z głowy.
Ma i to bardzo wiele, bo domeny pl nie zarejestrujesz np w usa. Przeczytaj sobie dla kogo jest przeznaczona domena .pl w NASK.
Nie można się zrzez praw autorskich, albo przekazać ich komuś "na zawsze". Wyobraź sobie sytuacje, że kogoś pomówię i na dole napisze ze zrzekam się praw autorskich na rzecz osn, i co wtedy osnews odpowiada prawnie za to co ktoś napisał? albo ktos napisze, jakis poemat w komentarzu, zdechnie i automatycznie prawa autorskie przechodzą wiązami krwi czy na najbliższą rodzinę.. ktora moze zechcieć czerpać z tego korzyści finansowe..
To z OSNews.pl nie da się korzystać będąc na terytorium, powiedzmy, Burkiny Faso?
Teren świadczenia usług obejmuje w przypadku stron internetowych cały świat. Według twojej logiki, radio nadające z Białegostoku na terytorium Białorusi, w języku białoruskim, podpada pod tamtejsze prawo.
Bo podpada, zapoznaj się z Hierarchia aktów normatywnych, obowiązują Polskę umowy miedzynarodwę które np reguluję eter. Nie możesz nadawać zbyt mocnym sygnałem, po na porozumieniu państw możesz być sądzony, co prawda na polskim prawie, niemniej za działalność naruszająca prawo do nadawania na ty terenie innej radiostacji.
2Co innego to jest możliwość wejścia na stronę z każdej lokalizacji, a co innego świadczenie usługi – w tym przypadku publikacji kogoś utworów.
To inny przykład. Kanał TV Russia Today, nadający z Rosji w j. Angielskim, pod którą jurysdykcję podpada?
Oni nadają z satelity, wiec tego prawo międzynarodowe obecnie nie reguluje. Wykupujesz misce na transponderze i sobie nadajesz.
Jesz pozwolę sobie dopisać, że kosmos nienależny do żadnego państwa jedynie, trzeba wykupić miejsce na orbicie by moc umieścić satelitę. Pasm nie trzeba rejestrować, bo w różnych długościach są nieco inne. A ponieważ kosmos nie należy do nikogo, to można sobie nadawać do niego co się podoba, i właśnie dzięki temu działają teleskopy radiowe wysyłając fale radiowe o różnej długości.
Jeszcze pozwolę sobie dopisać, że kosmos nienależny do żadnego państwa jedynie, trzeba wykupić miejsce na orbicie by moc umieścić satelitę. Pasm nie trzeba rejestrować, bo w różnych długościach są nieco inne. A ponieważ kosmos nie należy do nikogo, to można sobie nadawać do niego co się podoba, i właśnie dzięki temu działają teleskopy radiowe wysyłając fale radiowe o różnej długości.
Ech, czepiasz się szczegółów technicznych, które niewiele zmieniają. OK, więc mamy hipotetyczną stację TV Russia Today Cable, która nadaje tylko po kablu. Co z tym? A jeśli ten sam sygnał idzie w wielu językach (na zachodzie są stacje wielojęzyczne, gdzie można sobie wybrać ścieżkę)? A jeśli nasza polska TV nadaje film po angielsku i z polskimi napisami, do kogo kierowany jest przekaz? Jest mnóstwo polskojęzycznych stron na obcych domenach – na podstawie języka chcesz ustalać, do kogo są kierowane? Życzę powodzenia w orzekaniu docelowej grupy odbiorców łacińskiej Wikipedii (albo esperanto
).
Opierasz się na jakichś mętnych kryteriach. Najlepiej daj linka do polskiego aktu urzędowego, gdzie jest mowa o kryterium ustalania 'terenu świadczenia usług', co pozwoli obiektywnie stwierdzić kto ma rację, lub subiektywnie ustalić, że prawo jest niejasne
.
hahaha:) to że np postawisz serwer na Grenlandii nie oznacza, że możesz publikować zdjęcia dla pedofil, znaczenie ma kraj w którym świadczy się usługi. To ze stoi w niemczech, to tylko zmienia ze sa inne regulacje w zakresie bezpieczeństwa danych, a nie praw autorskich o których na OSNews nie ma nic. Tak w ogolę to jesteście zarejestrowani jako dziennik?
Nie oznacza, bo Grenlandia to terytorium zależne Danii i pedofilia jest tam nielegalna.
Twierdzisz, że regulacje, kierując się za każdym razem kryterium przynależności terytorialnej, są raz niemieckie, a raz polskie? Lol
Prawa autorskie należą do obywatela na danym terytorium, nie możesz komuś odebrać praw, które gwarantuje mu konstytucja.
Właściel serwerowni odpowiada za przestrzegania prawa niemieckiego, właściciel strony/bazydaneych za jej zgodność z prawem na danym terytorium, na którym świadczy usługi. Np dlatego google/yahoo cenzuruje w chinach mimo ze tam niema serwerów tylko w usa.
Tak samo jakiś czas temu (pare lat temu) nie można było założyć poczty w yahoo, wybierając jako lokalizacja Poland. Chyba nie bez przypadku?
blad w rozumowaniu – google/yahoo cenzuruja nie z powodu prawa – a z powodu umowy firmy z rzadem chinskim. gdyby sie nie zastosowali – ruch do google/yahoo bylby poprostu wyciety.
co do poczty w yahoo – rowniez chodzilo o calkiem co innego, ale tu polecam samodzielnie pogrzebac, nim takie byzydury sie zacznie wypisywac…
Takimi samymi umowami jesteśmy my związani, np; w krajach wyznawczych islamskich nie znajdziesz na Google Mahometa etc. I dalej to nie zmienia faktu że się świadczy usługi poza granicami kraju. Np by sprzedawać za granice trzeba mieć zgodę i np; NIP europejski. Podobnie jest z prawem autorskim, międzynarodowy Traktat o prawie autorskim (WIPO Copyright Treaty), dokładnie opisuje, na jakich warunkach i jaki czas można udzielić komuś licencji na publikacje kogoś utworu i że nie da się jej udzielić na wieczność. Dodam tylko, że stare kraje europy odnośnie praw autorskich są jeszcze bardziej konserwatywne.
Zawsze obowiązuje granica wygaśnięcia ochrony autorskich praw majątkowych, po osiągnięciu tej granicy utwór przechodzi do domeny publicznej.
racja, jednak jeśli jest dziedzictwem kultury lub nauki.. a takich komentarzy chyba tu niema
Jeśli jest dziedzictwem, to tym bardziej nie powinno się tych komentarzy kasować
Trzeba będzie w takim razie zmienić nazwę strony na OSnews.tv. Wtedy rozumiem będzie nas obowiązywać prawo wyspy Tuvalu?
P
To teraz nazywa się OSnews.de?
czyli po wykupieniu osnews.org (dostepnego) bedzie podlegac… wylacznie bogom?
Dyrekcji Internetu. Pokój nr 1024, ósme piętro, korytarzem na lewo
No to szkoda, że serwer jest w Niemczech.
Jeśli ktoś wykasuje moje wypowiedzi to podam portal do sądu. Co z moją wolnością wypowiedzi…żartowałem.
Z jednej strony wydumana interpretacja prawa autorskiego, która traktuje komentarze jako utwory (tak swoją drogą, to takie idiotyzmy można wciskać, ale dzieciom w piaskownicy, a nie dorosłym internautom), z drugiej strony jakaś mglista wizja ochrony dóbr osobistych poprzez utajnienie wypowiedzi wypowiadających się publicznie osób. Ten serwer naprawdę jest w Reichu? Może lepiej by go przenieść do Polski, jak tam mają takie zakręcone przepisy?
Chodzi o to, że to polskie przepisy są tak interpretowane, a imo nie dotyczą OSnews.pl, bo serwer nie znajduje się na terytorium Polski
to nie sa polskie przepisy a przepisy ONZ a dokładnie WIPO Copyright Treaty
"Ojcem Dyrektorem" to trochę niesmaczny żart panowie…
To nie żart.
Wytłumaczcie mi proszę, dlaczego komentarze muszą być usuwane, a posty na forach nie (przynajmniej nikt ich nie usuwa)?
Może by tak zacząć publikować artykuły i newsy na licencjach CC?
Mówisz o nas? Przecież już są.
Jestli komentarz lub post jest dostepny publicznie musi byc usuniety, jesli nie jest dostepny publicznie (tylko dla zarejestrowanych) nie musi. Ot cała filozofia i różnica pomiędzy prywatna dyskusja, a utworem dostepnym publicznie chronionym prawem autorskim.
Dzięki, ale jakbyś mógł, to odpowiedz mi, czy chodzi o to, że post jest dostępny publicznie do czytania, czy, że w ogóle został napisany z konta, które jest zarejestrowane. Bo przecież można mnożyć setki przypadków, gdzie posty są trzymane latami. A co z archiwami list dyskusyjnych?
Przecież są dostępne również te, z początków polskiego Internetu i nikt ich nie usuwa.
Przepraszam, że pytam, ale jest to wg mnie martwe prawo, bo chyba na tym polega sens Internetu, że uczymy się czytając to, co mają do powiedzenia inni.
Wyjaśnijcie mi to proszę.