Wielka Brytania postawi na open source
- Dodano: 25 lutego 2009
- Wprowadził: michuk
- Komentarze: 67
Rząd brytyjski, reprezentowany przez ministra ds. digitalizacji Toma Watsona, zaprezentował plan zakładający większą otwartość na otwarte oprogramowanie i standardy w administracji.
Według Watsona, oprogramowanie open source może grać w tej samej lidze, co oprogramowanie własnościowe, jak MS Windows.
Co ważne, rząd zauważa, że open source to nie tylko cena, ale również wolność, a co za tym idzie, elastyczność.
Plan rządu zakłada między innymi:
- wykorzystanie otwartych standardów w komunikacji z obywatelami i właścicielami firm
- zapewnienie, że produkty open source będą brane pod uwagę przy wyborze rozwiązań dla administracji i tam, gdzie dostarczają najlepszy stosunek możliwości do kosztów, wybrane przy wdrożeniach,
- zwiększenie świadomości i umiejętności pracowników rządowych na temat oprogramowania open source, tak aby lepiej wykorzystać jego zalety,
- zaadoptowanie kultury dzielenia się i współpracy znanej ze świata open source, pomiędzy jednostkami administracji oraz dostawcami rozwiązań informatycznych,
- upewnienie się, że integratorzy systemów i dostawcy własnościowych rozwiązań wykazują podobną elastyczność i możliwość ponownego użycia rozwiązań, jak ma to miejsce w świecie open source.
Dodatkowo, osoby odpowiedzialne za wdrożenia informatyczne w administracji będą będą musiały wybrać rozwiązania open source, jeśli „nie będzie znacznej różnicy w koszcie wdrożenia takich rozwiązań w porównaniu z rozwiązaniami własnościowymi”, właśnie ze względu na elastyczność open source.
Czyli dokładnie odwrotnie niż u nas.
Więcej informacji: http://news.bbc.co.uk/2/hi/technology/79...910110.stm
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
67 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


Moim zdaniem powinni też powołać organizację łączącą uniwersytety, szefów firm wdrażających i produkujących oraz przedstawicieli zamawiających (czyli działy IT Urzędów) w celu eliminowania niedociągnieć rozwiązań open source. Czasami bardzo niewielkim nakładem kosztów można nadrobić te braki, a w skali całego kraju oszczędności są znaczące.
Zdecydowanie powinien powstać nowy urząd, Unia Europejska i Polska mają wciąż za mało rozbudowaną biurokrację!
Patrząc z jednej strony czyli zmuszanie to open source tonie jest fajne ale z drugiej strony open source nie ma takiego potężnego lobby i pr jak ms. Tak źle i tak nie dobrze
Nie chodzi o zmuszanie, a o preferowanie open source jeśli inne kryteria są spełnione na podobnym poziomie. Innymi słowy, jest to przyjęcie faktu, że licencja oprogramowania jest jednym z kryteriów przy wyborze — im bardziej wolna tym lepiej.
Ech, czytanie ze zrozumieniem + myślenie się kłania…
To nie jest zmuszanie do OS tylko "zmuszanie" do korzystania z lepszych rozwiązań. No chyba, że uważasz, że to źle jeśli urzędnicy muszą wybrać najlepsze rozwiązanie.
pomyślmy. Mamy oprogramowanie do wyboru zamknięte bądź otwarte. Hm zazwyczaj wybiera się zamknięte bo raz że go więcej,dwa że jest łatwiej o wsparcie itp. Oczywiście wiadomo os ma też swoje zalety. Zauważyłem że u ciebie w poście program open source = lepsze oprogramowanie. Wręcz sugerujesz że urzędnicy wybierali gorsze rozwiązania bo to były np. closed source. W administracji są takie programy co to nie ma wolnych odpowiedników całe systemy są tworzone na ich potrzeby zresztą no a że closed source to wiadomo czemu. Powiem tyle argument który mówi że ma się preferować wolne licencję jest po prostu śmieszny, państwo ma nie faworyzować nikogo, a że rynek wygląda tak a nie inaczej no cóż. Trzeba wdrożyć jakieś mechanizmy
PS. sam korzystam z open source, samemu zdarza mi się kodzić na gpl,czy tam nawet z rzadka skrobnąć artykuł co go każdy może modyfikować. Tak jestem całym sercem z os ale nie każdym kosztem i argumentami typu "preferujmy to bo tam to jest na pewno be" , to jest dosłownie typ myślenia znienawidzonego MS
Boisz się napisać, że mechanizmy antykorupcyjne nie działają?
Nasze rządy po kolei zawierają jakieś dziwne umowy z MSFT. Firmy wygrywające przetargi dla administracji publicznej, a jest ich raptem kilka, ściśle współpracują z MSFT i wspierają jeden system (wiadomo – mniejsze wymagania zamawiającego, większa unifikacja to łatwiej).
Nawet jeśli nikt nikomu w łapę nie daje, to jest coś takiego jak "autokorupcja", gdzie urzędnik świadomie dokonuje nienajlepszego wyboru, ale takiego, by przede wszystkim sobie zrobić najlepiej lub przynajmniej nie zaszkodzić.
Skoro całe systemy są tworzone na potrzeby danej instytucji, to czemu ta instytucja nie ma mieć dostępu do programu(kodów źródłowych?). Tu nie chodzi o kłótnie Photoshop/GIMP – co jest lepsze? W całej tej dyskusji chodzi o to, by instytucja publiczna miała perspektywy na przyszłość i mogła dostosować siebie do zmieniających się realiów, a nie spowalniać postęp i modernizować wiecznie stare komputery(jeżeli nastąpi bardzo nieciekawa sytuacja). Sam uważam, że państwo nie powinno preferować GPL-a. Powinno po prostu żądać przekazania programu ze strony producenta. Jeżeli chodzi o komunikację obywatel-państwo, to taki program powinien być dostępny na BSD lub podobnej. Tak czy inaczej. Politycy nie rozumieją czym jest OS(szczególnie w Polsce), dlatego odwracają się od niego ty***. Kiedy rozmowa dochodzi do OS, to zawsze sprowadzają temat do tego, że ich zdaniem jest darmowe. Tu nie chodzi o ograniczenie rynku dostawców/producentów/produktów. Chodzi tylko o to, żeby państwo miało dostęp do źródeł. Nie mieszajmy programów i licencji. Producent może udostępnić każdy program na dowolnie wybranej przez siebie licencji. Może być nawet dostępny na dwóch licencjach. Nie ważne czy mamy na myśli Photoshop-a Corel-a czy program tworzony na zamówienie danej instytucji.
Nie zgodzę się z Tobą, że zazwyczaj wybiera się oprogramowanie zamknięte – weźmy na przykład nowe sterowniki ATI… Zainstaluj i sprawdź jak działają… Porażka… System zdecydowanie lepiej działa ze sterownikami otwartymi…
"weźmy na przykład nowe sterowniki ATI… Zainstaluj i sprawdź jak działają… "
Czy ty myślisz że ja mówię o sterach ATI?
To że państwo ulega lobbingowi, i jego mechanizmy źle działają a tworzenie wielkich systemów tylko w kodzie zamkniętym to błąd(przypomnijmy ZUS i jak go teraz prokom w garści trzyma). Ale to czyli preferowanie licencji GPL to droga na skróty dla środowiska open source, popierając tego typu postępowanie to nic innego jak upodobnianie się do MS, to jest to samo jak potrafią we przetargu rozpisać przetarg na dostawce ms office czy windows i w dokumentach jest wprost powiedziane że ma to być windows. Przetargi są po to żeby było taniej dla państwa(przypominam państwo ma być neutralne technologicznie).No a że nik donosi że chyba z 95% przetargów w Polsce przeprowadzono z naruszeniem przepisów to coś w państwie jest źle. Powinniśmy promować open source za pomocą reklam czy akcji edukacyjnych a nie popierać takie coś, niech wygra lepszy a nie wspierajmy to bo tak. Trzeba być wiernym ideom które przyświecają os
@LM: Umowy miedzy rzadem a Microsoftem nie sa ani troche dziwniejsze, niz umowy miedzy dowolna firma a Microsoftem. Rzad kupuje maszyny z Windows, bo cale oprogramowanie jest pod Windows. To takie dziwne?
@Mariusz: Zdecydowanie lepiej niz z otwartymi dziala z zamknietymi nVidii.
Ciekawi mnie jedno dlaczego oprogramowanie własnościowe = Windows. A co Oracle czy IBM to rozdają swoje oprogramowanie za darmo?.
owszem, rozdaja :> co wiecej, IBM powoli zastanawia sie nad wypuszczeniem pelnej bezplatnej wersji DB2.
pitupitu… "pomału zastanawia się" to Ford, czy zlikwidować nieopłacalną produkcję samochodów.
Duży Niebieski nie jest firmą open sourceową, a cały jego wkład w open source i tak podporządkowany jest sprzedawaniu technologii zamkniętych.
Mamy Red Hata i paredziesiąt innych firm udostępniających open source większość swojego kodu, więc nie musimy się powoływać na te wielkie pasożyty software : nic to nie wnosi do sprawy open sourcea.
Toć Microsoft też markuje otwartość wydając lub sponsorując duże projekty OS, a nikt "otwartego Microsofta" nie chwali – tak samo nie ma po co.
"Duży Niebieski nie jest firmą open sourceową, a cały jego wkład w open source i tak podporządkowany jest sprzedawaniu technologii zamkniętych. "
Czy twój wpis dotyczyć ma Ecplise?
Jeżeli tak, to akurat trafiłeś kulą w płot.
Zapomniałeś o Apple, które się nawet tym chwali: http://www.apple.com/opensource/
Wszyscy, no po prostu wszyscy kochają OS. http://www.microsoft.com/opensource/
Wszyscy rozdają za darmo jakieś tam wersje swoich baz danych. Co jak co ale to IBM złapano w stanach na przekrętach w przetargach państwowych.
Rozdają przykładowo takie oprogramowanie:
IBM – Eclipse
Oracle – JDeveloper
Co prawda MS też niektóre programy rozdaje, ale działają tylko na ich systemie (chyba, że coś przeoczyłem).
Proszę mi pokazać repozytorium kodu źródłowego bazy danych 10g i systemu operacyjnego AIX.
Czy ja pisałem, że wszystko rozdają?
Microsoft rozdaje Paint.Net, i co z tego wynika?
Ad. Eclipse. Niby za darmo, ale na przykład dystrybucja Eclipse JEE jest cały czas bardzo mocno niedopracowana, nie ma cały czas w niej bardzo podstawowych funkcjonalności (np. dodanie metody biznesowej do komponentu EJB jednym klikiem). Obsługa usług sieciowych opiera się na archaicznym Axisie. Mam brzydkie podejrzenie, że chodzi o to, żeby czasem Eclipse JEE nie był konkurencją dla WSAD-a.
JDeveloper z kolei był zawsze takim nędznym środowiskiem programistycznym, że pies z kulawą nogą za darmo go nie chciał i nie chce. Nie mówiąc już o płaceniu za ten syf.
Michuk – znizasz poziom. Stwierdzenie "odwrotnie niz u nas" jest raz, ze stricte subiektywne, a dwa, ze kompletnie bezpodstawne – "u nas" przyjeto dokladnie to, co opisuje nius powyzej, ze rozwiazania Open Source beda stosowane tam, gdzie ma to sens techniczny i ekonomiczny, a nie "bo tak", jak chcialaby wiekszosc fanow FLOSS.
Tak jest w UK:
Czyli — licencja jest obowiązkowym kryterium przy wyborze oprogramowania.
A u nas jest dokładnie odwrotnie — licencja nie może być kryterium. Nie można wybrać rozwiązania otwartego z powodu jego otwartości (zakładając że mamy podobne produkty). To jest "neutralność technologiczna" rozumiana przez obecne (i poprzednie) MSWiA.
A podyskutuję troche z Tobą, Trasz
No tak, w pewnym sensie masz rację. Lecz spójrz na to z innej strony. Wprowadzenia większości oprogramowania Open Source na pewno miało by sens chociażby ekonomiczny. Jeżeli jednak nie urzędy nie dostaną odgórnie to nadal zostaną przy oprogramowaniu zamknietym i płatnym, bo tak im będzie wygodniej. Są przyzwyczajeni do tego. Przy aktualizacji oprogramowania również wybiorą produkty firmy, której produkty używali wcześniej i koło się zamyka. Moje pieniądze znowu idą na marne chociaż ja bym wolał żeby za nie naprawili by drogę czy dali obiady dla dzieciaków w szkole.
@Energizer: Problem w tym, ze jesli wybiora oprogramowanie Open Source, to beda musieli (przeciez nikt nie bedzie w powaznych zastosowaniach uzywal oprogramowania bez supportu) placic RedHatowi albo Novellowi – a support tegoz wychodzi drozej niz Microsoftu.
porównaj jeszcze JAKOŚĆ tego supportu.
Dlaczego zaraz Novellovi czy RedHatowi? Wsparcie mogą oferować polskie firmy, na przykład: http://www.netfactor.pl/linux.html
Bez jaj jakiego wsparcia od RedHat?. Nawet nie mają w Polsce biura. Mam z nimi do czynienia na co dzień i jest fatalny. Niestety musimy płacić żeby mieć łatki na ich produkty (zwłaszcza JBOSS, który moim zdaniem jest najgorszym serwerem, jaki widziałem).
@bolo: Bo wsparcie kupuje sie od firmy, ktorej mozna zaufac, a nie od Szwagier&Son.
@tom: Ano fakt, support RedHata jest zalosny. Ale lepsze to niz nic – zawsze lepiej miec tzw. 'dupochron', chociazby dla formalnosci. A w przypadku Linuksa ta, podstawowa w sumie rzecz, slono kosztuje.
Uwierz mi, że nie zawsze wsparcie jest potrzebne. Po to urzędy zatrudniają informatyków żeby oni się tym zajmowali. Widzimy parę akcji wdrażania OO.o w urzędach np. w Lublinie. Skoro tam się udało to czemu nie miało by się udać w innych urzedach w całej Polsce?
@Energizer: A teraz wyobraz sobie, ze taki informatyk od Linuksow odchodzi z urzedu. Znajdz drugiego – ale takiego, ktory bedzie sie znal na swojej pracy.
Żaden problem, po co zatrudniać kogoś kto nie potrafi wykonywać swojej pracy?
KAŻDEGO informatyka da się przyuczyć.
@maciek: Oczywiscie. Ale taniej jest wybrac taki system, do ktorego ludzi nie trzeba samego przyuczac na produkcyjnych maszynach.
To co to za informatyk co potrafi tylko zainstalować MS Win i MS office? Po studiach człowiek powinien wiedzieć coś więcej a nie mówimy chyba o "specach" którzy ograniczają się do wiadomości z lekcji informatyki np. Technikum Informatycznego w Pipidówie.
Jeżeli człowiek chce znaleźć pracę to powinien umieć i chcieć się rozwijać.
Ja sam nie zatrudnił bym do jakiejś poważnej funkcji człowieka "ograniczonego" umysłowo.
Moim zdaniem urząd bez problemu znalazł by informatyków znających system Linux.
Możesz rozwinąć swoje ostatnie zdanie?
@Energizer: Informatycy potrafia rozne rzeczy, ale nie mozesz oczekiwac,a by kazdy – a nawet wiekszosc – znala sie na rzeczach, ktore nigdy nie byly im potrzebne, jak administrowanie Linuksami.
A co do pozostalych punktow – wiesz, takie teoretyzowanie fajnie wyglada, do momentu, kiedy uswiadomisz sobie, ze chcesz na takiego informatyka wydac ograniczona ilosc pieniedzy. A w urzedach zwykle jest z tym nedznie. Wiec nie dostaniesz goscia, ktorego znudzila praca w Google, tylko kogos po technikum.
Ja właśnie w tym roku kończę szkołę średnią. Masz może dla mnie więc jakąś robotę w urzędzie? Mimo młodego wieku potrafię w podstawowym stopniu posługiwać się systemami zarówno Windows jak i Linux. Masz może dla mnie jakąś robotę?
W dzisiejszych czasach wyższe wykształcenie to podstawa, a jak już tu mówiłem informatyk z prawdziwego zdarzenia powinien być dosyć wszechstronny (nie mówię tu oczywiście, że ma znać pascala, javę, c++, c#, php i wszystko na raz).
Nawet człowiek po technikum informatycznym powinien znać coś więcej niż MS Win i Office. Jak widać ja dopiero skończę LO, w szkole nie nauczyłem się z infy praktycznie nic, ale chce być dobry dlatego sam próbuję się dokształcać i rozwijać. Żeby dostać pracę trzeba być gotowym do poszerzania swoich horyzontów. Jeżeli stoisz w miejscu to się cofasz.
Obecnie nie jest raczej trudno o dobrego pracownika…
Ciekawe jaki wpływ na tą decyzję miało ostatnie zawirusowanie :]
dopóki urzędy i urzędnicy nie bedą rozliczani dokładnie z każdej wydanej złotówki, oraz nie bedą finansowo odpowiadać za swoje decyzje, nie będą się przejmowali wyrzucaniem w błoto pieniędzy podatników.
He .. znowu wszyscy tutaj dyskutują nie mając w sumie pojęcia o czym traktuje temat. Co gorsza autor artykułu w sumie wrażenie że też w sumie nie rozumie co przeczytał
Nie ma w tym nic dziwnego bo żeby ten artykuł zrozumieć nie wystarczy tylko znajomość angielskiego ale trzeba także mieć styk z realiami rynku UK.
Po pierwsze: to nie ma nic wspólnego z wymuszaniem używania Linuxa, zakazywaniem używania Windows czy innych takich.
Po drugie: to nie jest w sumie jakiś plan który wziął się z powietrza. Jako przykład strategii realizowanej od kilku lat można podać OpenReach: http://en.wikipedia.org/wiki/Openreach
OpenReach to jest nazwa działu w BT ale także nazwa platformy wymiany automatycznie informacji między operatorami łącz cyfrowych (DSL, IPTV czy telefonia) na terenie UK który to standard jest otwarty. Otwartość bynajmniej nie oznacza możliwości pracy każdego nad tym standardem tylko to że ów standard jest jawny, a jego specyfikacja jak i przykładowa aplikacja umożliwiająca wymianę informacji między operatorami w tym standardzie jest dostępna za darmo (nie koniecznie publicznie).
To czy ktoś będzie używał darmowej powszechnie dostępnej wersji aplikacji czy przepisze ją i zintegruje z własną infrastrukturą to już jego sprawa.
Jeszcze raz: otwarty (jawny) w tym wypadku jest protokół i przykładowa implementacja jego obsługi.
Artykuł o którym tu mowa nie wprost traktuje o przyszłych planach dotyczących przede wszystkim NHS czyli tutejszej publicznej służby zdrowia która coraz częściej wymienia informacje o pacjentach, opisach chorób itd. z innymi podmiotami operującymi na rynku usług medycznych. To wszytko wedle podobnego modelu jaki już się sprawdził kilka lat temu w przypadku OpenReach.
Ponieważ pracuję obecnie w UK w jednej z większych firm operujących na rynku usług cyfrowych dodam od siebie że nic mi nie wiadomo o tym żeby używanie obecnie OpenReach wiązało się używaniem Linuxa. Różni operatorzy piszą własną obsługę OR gółwnie w javie, a wszytko dość często chodzi na solarisach. Pierwsze wybiera się że względu na długotrwałą stabilność aplikacji obsługujących OR (nie trzeba ich przepisywać czy dostosowywać przenosząc na inną platformę systemową). Drugie jest wybierane ze względu na stabilność i niezawodność jako taką samego systemu jako platformy systemowej.
Wymuszanie używania takich rzeczy jak OpenReach przez państwo którego ramieniem jest BT nie wymusza w żaden sposób tego żeby każdy kto chce używać OR musiał np. udostępniać własne implementacje.
Artykuł także nie traktuje o tym żeby nagle w instytucjach rządowych ktoś był zobowiązany do używania jakiegokolwiek otwartego standardu do obsługi czegokolwiek wewnątrz firmy czy instytucji (to pozostaje nadal w gestii stron uczestniczących w imprezie).
W tym sensie np. to co jest w Polsce odnośnie Płatnika i opisu wymiany informacji z US jest analogiem tego co jest tu opisywane w tym artykule (protokół używany przez Płatnika jest jawny .. tyle ze nie ma na rynku dostępnej w źródłach aplikacji przykładowej służącej do takowej wymiany).
Mówiąc inaczej artykuł rzeczywiście traktuje o OpenSorurce i pewnym otwartym modelu pracy. Tyle tylko że tak w ogóle to ma to mało wspólnego z tym co pod tym pojęciem rozumie przeciętny użytkownik Linuxa który temat traktuje dość "specyficznie".
W takim razie czytaliśmy chyba inne artykuły. Artykuł z BBC na podstawie którego powstał ten nius nie mówi nic o NHS czy OpenReach tylko o komunikacji rządu z obywatelami i firmami (otwarte standardy) oraz wdrażania open source w administracji publicznej, tam gdzie nie wygeneruje to dodatkowych kosztów.
Bardzo możliwe, że w NHS również są takie plany — bardzo bym się ucieszył jakby tak było. Ale akurat o tym w artykule nie ma ani słowa.
A czy ja napisałem, że artykuł wprost traktuje o OR czy NHS?
Może jeszcze raz przeczytaj tekst jaki napisałem ale tym razem ze zrozumieniem.
Tak czy inaczej .. nie znasz realiów rynku IT w UK i w tym sensie nie jest dziwne, że odkrywasz Amerykę nadając swojemu tekstowi tytuł "Wielka Brytania postawi na open source " który sugeruje że dopiero coś się zacznie. Jakbyś zajrzał na stronę wikipedii którą przytoczyłem zauważyłbyś że cała historia zaczęła się w 2002.
W tym kontekście lepiej byłoby dać tytuł "Wielka Brytania postawiła open source" albo "Wielka Brytania od dawna używa open source".
Twój tytuł zresztą w podtekście zadaje pytanie "a co u nas?" co też jest błędnym ustawieniem kierunku wywodu bo analogiczne ruchu choćby z Płatnikiem masz i w PL.
Inżynierowie pracujący w IT i nie tylko od dekad rozumieją znaczenie otwartych standardów. To nie jest odkrycie RMSa czy ludzi pracujących nad Linuxem. RMS zresztą niczego takiego nie mówi.
To tylko niektórym młodym ludziom wydaje się że od pewnego czasu dopiero coś o tym się mówi.
Realia są takie, że bez otwartych standardów rozwój technologii do stanu obecnego nie byłby możliwy.
"A czy ja napisałem, że artykuł wprost traktuje o OR czy NHS?
Może jeszcze raz przeczytaj tekst jaki napisałem ale tym razem ze zrozumieniem."
Oczywiście, że pisałeś.
Następnym razem przeczytaj ze zrozumieniem najpierw cudzy tekst, który starasz się skomentować, a potem swój własny (przed i po wysłaniu).
Generalnie bowiem news Michuka jest tłumaczeniem tekstu z BBC, więc ewentualne zarzuty możesz kierować do nich.
Wtrącę swoje 3 grosze:
Wchodząc na stronę bip.gov.pl możemy policzyć, ile jest w Polsce organów administracji. Każdy organ ma swój urząd (wójt ma urząd gminy, starosta – starostwo, generalny inspektor – generalny inspektorat, premier – kancelarię itp.) czyli fizycznie budynek z adresem, NIPem, ludźmi i sprzętem. Tak z grubsza, są to dziesiątki tysięcy komputerów (W samej Warszawie naście ministerstw, komendy główne policji, straży, naczelne sądownictwo, centrala inspekcji pracy, kancelarie sejmu, senatu, prezydenta itp.), potem w województwach: 16 urzędów wojewódzkich i marszałkowskich, duże urzędy miejskie w miastach wojewódzkich (zatrudnienie w setkach osób), delegatury urzędów centralnych, komendy wojewódzkie, wojewódzkie inspektoraty itp. Dalej ponad setka powiatów, średnio przyjmując 10 w każdym województwie ze starostwami, komendami powiatowymi itp. (choć tu etatyzacja jest już dużo mniejsza), następnie ok. 150 gmin na województwo (lubuskie ma np. 83 gminy ale wielkopolskie ponad 200), choć tu etatyzacja jest trudna do uśrednienia, bo np. urzędy gminne w Warszawie czy urząd miejski Wrocławia lub Poznania to będą setki, a w malutkich gminach to może być kilkanaście osób. Nawet, gdyby przyjąć, że na 1 etat = 0,5 komputera (urzędy zatrudniają personel dodatkowy, np. kierowców czy sprzątaczki ale zdarza się, że sporo usług jest "outsourceowanych", to wypada naprawdę sporo komputerów, na których trzeba zainstalować OS i pakiet biurowy.
Oczywiście, na niektórych stanowiskach potrzebne jest specjalistyczne oprogramowanie, za które po prostu trzeba zapłacić np. programy księgowe (tak, urzędy też prowadzą księgowość, a jeśli zatrudniają 500 osób i mają milionowe budżety, tzn. organy mają, ale urzędy księgują, to muszą mieć narzędzia do tego), sądy mają Krajowy Rejestr Sądowy, policja CEPIK, geodeci też pewnie coś mają.
Ale na znakomitej większości komputerów wykorzystywany jest edytor tekstu, arkusz (często bez formuł
a jeśli już, to +-/*), klient poczty, przeglądarka (choć ta już rzadziej do celów zawodowych – z autopsji
). Spokojne można tu wykorzystać OO czy abiworda i gnumerica, nawet na windowsie, a oszczędności mogą być spore. Jeśli kto ciekawy, to zapraszam do bipu i do lektury zamówień publicznych, zwłaszcza w dużych urzędach, można wyrobić sobie pogląd na wielkość kwot.
Poza tym, wspominałem już w komentarzu do jednego z artykułów o Open Source, MS Office też sprawia problemy, zwłaszcza 2007 – w porównaniu do poprzednika ma – IMO – udziwniony interfejs, który mnie irytuje i przeszkadza mi w pracy. Ponadto, wszystkie nowe komputery w firmie mają go na pokładzie, lecz te starsze nie. Powstaje więc problem zgodności wersji w przesyłanych plikach – posiadacze MSO 2007 muszą zapisywać dokumenty np. w formacie word 97-03 a nie word 2007. Tymczasem OO otworzy oba.
Jako ciekawostkę podam, że jedno z ministerstw zamieszczało część informacji dot. funduszy unijnych (np. obszerne dokumenty typu wytyczne) skompresowane do .rar co nie było zbyt fair wobec klientów (takie nowe podejście w administracji, teraz nie ma petentów lecz klienci zewnętrzni, przynajmniej w tych urzędach, które mają ISO).
Dane można sprawdzić na http://www.bip.pl, w ustawie z dnia 24 lipca 1998 r. o wprowadzeniu zasadniczego trójstopniowego podziału terytorialnego państwa, na stronach urzędów.
PS. Nie wspomniałem o ambasadach, konsulatach i szkołach.
@po76: akurat rar, to wypakujesz praktycznie wszędzie.
@Tomasz Woźniak
Nie upieram się, akurat tej sprawy nie znam z pierwszej ręki, z grubsza problem polegał na tym, że oprogramowanie do dekompresji nie było free. Skarżyła się osoba z instytucji, czyli "firmy"; nie mogła rozpakować plików bo opór stawiali "informatycy" ze względu na licencję, a w wielu firmach użytkownicy działają na ograniczonych prawach i nic sami nie zainstalują).
Żeby jakoś wybrnąć
przypomnę skandal z "Płatnikiem".
PS. Dla ciekawości, jeśli komuś się chce, można sprawdzić, pod jakim systemem da się uruchomić generator wniosków o unijne dotacje (nie sprawdzałem, ale ciekaw jestem).
Sprawa jasna i oczywista
1. próba instalacji przy Wine:
Could not load file or assembly …
i dalej w szczegółach:
Prerequisite check for system component ASP.NET Ajax Extensions 1.0 – komponent wymagany failed with the following error message:
"Windows Script component is not found on this computer. Please download Windows Script from Microsoft web site."
See the setup log file located at 'C:windows empVSD26ab.tmpinstall.log' for more information.
2. Co w logu?
a) Running checks for package '.NET Framework 2.0 – komponent wymagany', phase BuildList
Running external check with command 'C:windows empVSD26ab.tmpDotNetFXdotnetchk.exe' and parameters ''
b) Reading value 'Version' of registry key 'HKLMSoftwareMicrosoftInternet Explorer'
Read string value '6.0.2900.2180'
Setting value '6.0.2900.2180 {string}' for property 'IEVersion'
c) po sprawdzeniu istnienia wymaganych komponentów: Package failed with message "Windows Script component is not found on this computer. Please download Windows Script from Microsoft web site."
3. "Otwarta" licencja W PL: http://ajaxcontroltoolkit.codeplex.com/license – taaaaaaa – po prostu istota OS!
4. Uruchamiamy generator online http://www.generatorwnioskow.efs.gov.pl/Generator…
a) otwieram gotowy wniosek – otworzył poprawnie
b) edycja nie zauważyłem większych błędów
c) export do pdf – pojawia się problem: Plik /tmp/Wniosek.pdf nie może zostać otwarty, ponieważ powiązana z nim aplikacja pomocnicza nie istnieje. Zmień powiązania dla tego typu pliku w preferencjach.
d) no jeśli nie mogę wyeksportować wniosku do .pdf to może zapiszę go na dysku? – Zapisujemy wniosek do formatu .xml. Wszystko ok!
e) Wypełniony wniosek chcę wydrukować i złożyć. PDF nie jest generowany, więc jedyne co mogę zrobić to kliknąć "PODGLĄD", ale on ma napis: WYDRUK PRÓBNY – a to powoduje, że taki wydruk nie spwłna wymogów formalnych i zostanie odrzucony.
WNIOSKI?
jesteśmy zmuszeni przez ministerstwo rozwoju regionalnego do używania systemów M$! To się nazywa innowacyjność i otwartość, nie wspominając o neutralności. Cóż Cały świat (w tym KE, PE i inne instytucje unijne) odchodzą od monopolu i dyktatu M$, ale nie Polska i jej urzędnicy.
Pozostaje nam jedynie zacytować Konopielkę:
To nieprawda, że nasz wieś jest zabobonna i zacofanna!
Przepraszam, że tak na raty. Oto co znalazłem w sieci (tytuł i fragment instrukcji użytkownika. Program ten ma do dyspozycji 9 707 176 000 euro, a zarządza nim Ministerstwo Rozwoju Regionalnego):
"Generator Wniosków Płatniczych dla Programu Operacyjnego
Kapitał Ludzki (…)
1. Wymagania sprzętowe
Do prawidłowego działania Generatora Wnioskow Płatniczych dla Programu
Operacyjnego Kapitał Ludzki (Generatora Wnioskow Płatniczych dla PO KL)
potrzebny jest komputer z zainstalowanym systemem operacyjnym zgodnym
z Microsoft .NET Framework 2.0. Oprogramowanie to działa prawidłowo na
następujących platformach:
- Microsoft Windows 2000
- Microsoft Windows XP Professional
- Microsoft Windows XP Home Edition
- Microsoft Windows Vista
Aplikacja będzie działać rownieŜ na komputerze z zainstalowanym systemem
operacyjnym Microsoft Windows 98 SE ale w zaleŜności od jego konfiguracji mogą
pojawiać się pewne problemy (system Windows 98 SE nie jest do końca zgodny
z .NET Framework).(…)"
Generator wniosków aplikacyjnych działa w trybie on-line, czyli wymagana jest przeglądarka i tu jest bardziej sprawiedliwie (IE oraz FF).
@po76: I pewnie jestes oburzony, ze nie zadziala na Maku, Linuksie i Amidze. Bo przeciez byloby zupelnie normalne, ze panstwo tworzy kilka roznych wersji programu – podnoszac kilkakrotnie koszt stworzenia – albo tworzy jedna, przenosna – tez podnoszac kilkakrotnie koszt stworzenia – po to, zeby piec osob na krzyz oszczedzilo trzysta zlotych.
@trasz
Akurat mam trochę do czynienia z funduszami, więc Ci wyjaśnię: sporo pieniędzy w każdym programie operacyjnym przeznacza się na tzw. pomoc techniczną. Instutucje zaangażowane w zarządzanie i wdrażanie programów z tych środków kupują sprzęt, zatrudniają ludzi, opłacają promocję oraz tworzenie komputerowych systemów zarządzania (tzw.SIMIK). Płaci za to Unia Europejska. Płaci i wymaga. Dlatego KAŻDY projekt zrealizowany za pieniądze z Unii musi być oznakowany, najczęściej tablicą pamiątkową (drogi, budynki). Sprzęt okleja się nalepkami.
A nawet gdyby nie płaciła, to zasmarkanym obowiązkiem państwa jest zapewnić dostęþ wszystkim, także kulawym, niewidomym i głuchym.
Akurat kwestie równości szans są w programach unijnych szczególnie akcentowane. Jak również walka z wykluczeniem, czy to społecznym, czy informatycznym, stąd projekty regionalnych sieci szkieletowych. O tym, że Komisja Europejska zaleca stosowanie w administracji open source, pewnie nie słyszałeś? Ani o postęþowaniach przeciwko MS?
Zresztą – co ja Ci będę tłumaczył, skoro dla Ciebie dostęp do zasobów administracji uzależniony ma być od używanego softu…
@po76: Istnieja dwie kluczowe roznice miedzy dostepem dla niepelnosprawnych i obsluga dziwacznych platform. Po pierwsze, niepelnosprawny nie moze za glupie 300 zlotych stac sie pelnosprawny. Po drugie, zbudowanie podjazdu, upewnienie sie, ze jest winda i sprawdzenie jeszcze kilku rzeczy nie podnosi kosztu inwestycji kilkukrotnie – a pisanie oprogramowania tak, zeby dzialalo takze na Linuksie, owszem.
Akurat port .NET2->Mono (kiedy nierzadko wystarczy zrobić kilka/naście poprawek) nie powinien podnieść kosztów inwestycji kilkukrotnie (podobnie jak zatrudnienie ludzi piszących w Javie albo znających Qt). To że .NET jest niezłą platformą do pisania aplikacji (czyt. szybko się pisze) to nie znaczy że jest jedyny.
I nawet na twoim Maku zadziała wtedy.
W wielu dziedzinach to ms windows nie może grać w tej samej lidze, co Linux. Choćby systemy wbudowane, klastry, serwery z prawdziwego zdarzenia, wszystkie zastosowania gdzie liczy się elastyczność, itd.
Choć windows często jest tam wykorzystywany, bo przyzwyczajenia, uzależnienie i głupota* biorą górę.
* – inaczej instalacji np. zwykłego windowsa xp z jego zabugowanym interfejsem w czołgach albo samolotach nazwać nie można …
@xd: A teraz powiedz, dlaczego systemy w bankach czy systemach rezerwacji biletow dzialaja na Windows, a nie na Linuksie. I dlaczego Linuksa nadal nie mozna wykorzystywac w wiekszosci zastosowan krytyczny, a Windows calkiem czesto owszem. I dlaczego prywatne firmy nie migruja juz z Windows na Linuksa, mimo ze wedlug twojej teorii powinny.
Bo jak sie posypie, system to nie ma na kogo zwalic wini i kogo oskarzyc, bo kogo bedziesz szukac jak wyciagna kase z bankomatu?
A tak to jest koziolek ofiarny w postaci 'autora programu', a ten kozysta z Windows bo tak mu bylo wygodniej
@skiter: Jakto nie ma? Mozna kupic Linuksa od np. RedHata czy Montavisty.
I znając życie projekt ten skończy się tak jak w Birmigham…
http://www.linux.pl/?id=news&show=3519
Jeśli kogoś interesują takie wdrożenia to może napisać o największej w Europie firmie realizującej usługi archeologiczne i ochrony dziedzictwa kulturowego. Oxford Archaelogy zatrudnia około 400 pracowników (firmy archeologiczne w Polsce zatrudniają zwykle 1-5 pracowników), posiada biura na Wyspach i we Francji i realizuje badania na zlecenie instytucji państwowych oraz inwestorów.
Kilka lat temu zdecydowano się w całości przejść na OpenSource. Serwery i stopniowo też desktopy migrują na ubuntu. Stosuje się otwarte oprogramowanie GIS: Grass, Qgis, a nawet opracowano własną wersję gvSIG. Poza tym standard: Apache, Zimbra, OpenOffice etc.
Rozpoczęto nawet prace z FreeRunnerem, który służy jako mobilna platforma do obsługi Total Station (czyli teodolitów laserowych) i platforma GIS.
OA ma swoją stronę na Launchpadzie i pracuje nad kilkoma projektami.
Napisałem o tym u siebie: http://gunthera.wordpress.com/2009/02/12/profesjo…
Chyba muszę wszystkich dyskutantów sprowadzić na ziemię.
Mieszkam w UK od 3 lat i sytuacja jest taka, że wszelkie CV przyjmowane są tylko w doc i rtf w niemal każdej firmie, często się zdarza, że nawet dziwią się, jak się im wyśle pdf. Formaty nattywne OpenOffice.org były od razu odrzucane.
Jeszcze te 3 lata temu w Birmingham, w bibliotece na Acocks Green stały komputery z Linuksem (konkretnie SUSE), ale potem na wszystkich zagoscił Windows. Udalo mi się zagadać z ichnim informatykiem, powiedział, że migracja spowodowana była faktem, że ludziom nie działały jakieś przynoszone przez nich urzadzenia (domyśliłem się, że chodziło o pamięci masowe, aparaty itp). Podobno prościej było im robić cotygodniowe recovery, niż użerać się z czytelnikami. I tak cud, że zainstalowany na tych Windows jest pakiet OpenOffice.
Spróbujcie tutaj pójść do jakiegoś sklepu komputerowego, nawet pokroju PCWorld i spróbujcie otrzymać jakąkolwiek porade dotycząca Linuksa. Powodzenia
Ten kraj jest typowo pro-Mmicrosoftowy, zupełnie jak Polska, nie wydaje mi się, by to się miało w najbliższym czasie zmienić.
PS
MSFT? od kiedy to tego skrótu się używa? Myślalem, że Microsoft to po prostu MS…
@guitarrizer: Twoje wrazenia z UK mozna spokojnie przeniesc na reszte swiata. I nie chodzi o to, ze ta reszta swiata jest promicrosoftowa – po prostu szkoda im czasu i pieniedzy na dlubanine, skoro mozna postawic Windows i miec swiety spokoj. Tak jest – chociaz w kraju, w ktorym czas pracownika jest kilka razy tanszy – taniej.
taaa…
przyzwyczajeni są do tego, że płacą i mają… i mają w nosie garstkę hobbystów
U mnie w firmie nawet szefom zaleciłem używanie FF, ale spróbuj ich przekonać do zamówienia w banku jakiegoś dostępu nie polegającego na "natywnych" "zabezpieczeniach" spod IE… Nawet jak cię nie wyśmieją, to zignorują twoją małą fanaberię…
A ostatnio od człowieka który nam ma robić hosting, dowiedziałem się, że Google dogaduje się z Microsoftem
@guitarrizer
Potwierdzam że tak jest.
No może z jednym uzupełnieniem. Popularnośc Apple i jego gadżetów oraz kompów wzrasta systematycznie w przeciwieństwie do linuxa.
A popularność Linuksa nie wzrasta?
oho, wirusy dały im się we znaki na ich okrętach atomowych
http://sciencio.com/computer-science/9-1/608-brit…
Meh.