Skok w preinstalowaniu Linuksa w Wielkiej Brytanii
- Dodano: 5 sierpnia 2008
- Wprowadził: kocio
- Komentarze: 57
Od marca do czerwca tego roku w Wielkiej Brytanii gwałtownie wzrosła liczba komputerów sprzedawanych z preinstalowanym Linuksem: z 0,6 do 2,8%.
Dynamika sprzedaży tych systemów nie jest jeszcze jasna. Podawane przez The Inquirer wyrywkowe dane od lutego 2007 mówią o początkowym wzroście z 0,2 do 1,8% w grudniu, a następnie spadku do poziomu 0,6% wiosną. W ostatnich miesiącach widać jednak ponowny, bardzo szybki i rekordowy wzrost — wyraźnie powyżej nieosiągalnej dotąd bariery 2% rynku. Może to mieć związek z wydaniem nowej wersji Ubuntu Linux (która stała się niekwestionowanym liderem wśród dystrybucji Linuksa, biorąc pod uwagę statystyki Google).
To wciąż niewiele wobec 93% maszyn sprzedawanych z preinstalowanym jednym z systemów Microsoftu, ale tak efektowny wzrost popularności Linuksa rodzi nadzieje na dalsze zdobywanie brytyjskiego rynku, wiadomo bowiem, że po przekroczeniu masy krytycznej dalszy rozwój staje się znacznie łatwiejszy. Warto sprawdzić za kilka miesięcy czy to był właśnie ten punkt.
Więcej informacji: http://www.theinquirer.net/gb/inquirer/n...t-per-cent
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
57 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


Wydaje mi się, że w znaczynym stopniu jest to wynik rosnącej sprzedaży netbooków i subnotebooków typu Asus Eee. Coraz więcej widzę tych małych laptopów w pociągach i kawiarenkach, a na sporej części z nich domyślnie jest Linux.
Oczywiście Dell sprzedający laptopy z Ubuntu i inne mniejsze firmy robiące (od lat) to samo na pewno również się przyczyniają do ogólnej liczby preinstalacji.
Dell XPS m1530 z kartą wifi na module iwl3945 po prostu nie działa(wifi nie łączy się z niczym, trzeba restartować po kilkanaście razy, żeby ruszyło), więc jeśli chcecie kupić laptopa to uważajcie, żeby nie kupić tego.
Pod ubuntu są też problemy z touchpadem(trzeba dopisywać odpowiednie parametry do kernela w grubie)
W pracy tez mam della, tylko tyle, że stacjonarke, i zgadnijcie… też nie działa poprawnie. Nie chce się restartować oraz praktycznie nie da się zmusić zintegrowanej grafy intela do działania.
Tak więc jeżeli laptop do linuksa to nie dell.
A na moim XPS m1530 Ubuntu odpalony z płyty ruszył bez zająknięcia. Na stałe używam Gentoo i też nie mam problemu.
Bo masz pewnie sieciowkę della
To jest problem z wifi:
http://ubuntuforums.org/showthread.php?t=707741
A to z touchpadem:
http://ubuntuforums.org/showthread.php?t=763043
To bardzo ciekawe, bo u mnie SOA#1.
Mam prywatnie M1330 i jest to pierwszy laptop, na którym WSZYSTKO działa OTB (testowane Gentoo, Ubuntu, OpenSuse i Slackware).
W pracy mam 4 stacjonarki Della i tam też wszysko działa OTB z kilkoma najpopularniejszymi dystrybucjami.
Dell Vostro 1500 – trochę inny model, jednakże działa wszystko (poza diodą od wifi, która i tak jest z boku i mam ją gdzieś
). Tak więc Dell wcale nie jest taki zły jak powiadasz, bo jak widać, inni nie mają problemów
Może faktycznie tylko z tym modelem jest coś nie tak. Ale kurcze prawie nie różni się on od m1330, który działa idealnie. Jakiś kurcze nieudany model może bo nie działa za dobrze pod żadnym systemem. Vista – muł, XP – nie wszystkie sterowniki. Linux – tylko do jądra 2.6.22 jak widzę bo na starszym sterowniku chodzi jakoś.
iwl3945 ma tę ZNANĄ przypadłość, że łączy się dopiero po:
iwlist wlan0 scan
Ot, kolejny gównianie obsługiwany pod Linuksem sprzęt Intela, choć nie tak nędznie jak X3100 (965GM), wbrew temu co twierdzi masa ludzi; najwyraźniej Intel ma dobry marketing.
A od wielu osób słyszałem, że duże zainteresowanie GNU/Linux, to tylko cecha Polaków. Widać, że w Wielkiej Brytanii może jest one większe niż u nas.
Albo komputery te kupują Polacy mieszkający w UK
Częściowo może to prawda, ale głównie chodzi o dostępność sprzętu z preinstalowanym Linuxem.
Byłem w lipcu 2 tygodnie w Londynie i "zwiedziłem" kilka sklepów i stoisk komputerowych w marketach – oprócz EEE i Aspire One nie widziałem tam ŻADNEGO zainstalowanego Linuksa.
Pewnie taki sprzęt jest dostępny on-line, może na zamówienie lub specjalną prośbę, ale na półkach nic nie ma.
I to jest główny problem "popularności" Linuksa…
Po prostu wielu polaków wyjechało na wyspy
Nie oszukujmy się, mase Pppolaków kupuje sprzęt z linuksem, bo jest tańszy i pierwsze co robi to odpala na nim pirackiego XPka
przykład – sam znam dwie osoby które kupiły cudo z Biedronki z Kubuntu na pokładzie i nawet raz go nie odpaliły – od razu szła piracka wersja XP
i jedna osoba z Eee PC – ta natomiast używała Slackware przez tydzień i jak rozmawialiśmy to wyszło na jaw dlaczego – sama nie potrafiła zainstalować pirackiego XP i czekała na osobę "kompetentną"
dodam tylko że ta osoba to Eee to właśnie z wysp przytargała :/
Nie jest przypadkiem tak, że ludzie kupują komputery z preinstalowanym Linuxem ze względu na niską ceną, a już po zakupie instalują na nich Windows(darmowy)?
Jasne, że tak też jest, podobnie jak i odwrotnie – ludzie kupują komputer z MS Windows (zwłaszcza laptopy), a potem robią sobie dual-boot albo nawet wywalają Windows. Niestety, nie ma statystyk jak to wygląda konkretnie.
Skądinąd gdyby w WB chodziło głównie o sprytny myk z ceną i nieautoryzowaną kopią Windows, to ten trend by był stabilny (niby dlaczego miałby spadać?), o ile nie wiele większy, więc ta teoria MSZ nie jest prawdziwa.
Tak samo podejrzewam, że nie jest to dominujący efekt netbooków, o którym napisał michuk, bo debiut Eee był jesienią i od razu zrobił furorę – tu też nie wiadomo dlaczego miałoby spadać, a rosnąć tak silnie dopiero w maju.
Promocja Eee PC była w grudniu na gwiazdkę i wtedy sprzedano najwięcej takich notebooków. Kolejne modele ( i nowa promocja) pokazały się właśnie w maju, wtedy też pojawiły się konkurencyjne modele netboków (m.in. od HP) na rynku brytyjskim.
tak dosc dlugo eeepc bylo niedostepne praktycznie trzeba bylo walczyc aby kupic online. Dopiero w maju mozna je juz bylo wreszcie zobaczyc sklepach ale tez czesto wersje 2GB.
Przypuszczam, że gdyby komputery z preinstalowanym linuxem były sprzedawane w mocniejszych konfiguracjach to wzrost mógłby być jeszcze wyższy – bo chyba nie jest tajemnicą, iż najczęściej z linuxem sprzedaje się low-end/middle-end [o netbookach nie wspominając]. z kolei "wywalanie" preinstalowanej visty – wliczonej w cenę sprzętu – jest imho bezsensowne [z finansowego punktu widzenia
].
Zależy gdzie i jak. Najwyższy model Thinkpada R61 14" w Polsce jest dostępny właśnie ze SLED10 (co ciekawe, w USA wg. konfiguratora od Lenovo takiej konfiguracji nie ma).
Może jest bezsensowne z finansowego punktu widzenia, ale nie z praktycznego i społecznego. W końcu Vista w wielu przypadkach jest wciskana na siłę. Sam jestem już chyba po raz trzeci tego świadkiem.
Wręcz przeciwnie, największą sprzedaż mają ThinkPady T z SLED i Delle Precision z Red Hatem, kupowane przez korporacje.
Różnica w cenie jest albo niewielka albo czasem wersja z Linuksem jest droższa. Instalacja Windowsa potrafi być problematyczna (patrz problemy ludzi, którzy próbują zainstalować XP na laptopach na których ten system nie był preinstalowany). Pomijając już to, że wielu ludzi nie wie co to jest system operacyjny. Oczywiście to o czym piszesz na pewno ma miejsce, ale to margines. Bardziej prawdopodobne jest to o czym pisze Michuk
Nie spotkałem się jeszcze, żeby w identycznej konfiguracji komputer z Linuksem był droższy niż z Windows. To by oznaczało dumping. Masz jakiś przykład?
Niestety bardzo często komputer z preinstalowanym Linuksem jest droższy, zwłaszcza w USA: wynika to z tego, że producent laptopa (często w przypadku desktopów jest podobnie), oczywiście nie za darmo, instaluje różnego typu crapware typu wersje demo, triale itp. i jeszcze ma tupet to reklamować jako zaletę(!), choć biedny użytkownik musi potem ten crap wywalać przez parę godzin, by odciążyć procka, RAM i akumulatory (w przypadku laptopów). Mniej zaawansowany użytkownik tego nie potrafi i z takim dziadostwem męczy się do końca życia komputera, przy każdym uruchomieniu Windy pracowicie zamykając okna tuzina aplikacji przypominających mu, że jak zapłaci, to może ten szajs używać dłużej… Wieść gminna niesie, że producenci OEM są w stanie zarobić w ten sposób do 60$. W przypadku Linuksa takich rzeczy nie robią, bo zainteresowanie płatnymi programami pod Linuksem jest znikome, więc producenci crapware nie płacą za reklamę, a i większość tego crap'u umieszczonego pod Windows typu triale programów antywirusowych, firewalli, defragmentatorów dysku, czyścicieli rejestrów itp. jest pod Linuksem całkowicie zbędna…
"oczywiście nie za darmo, instaluje różnego typu crapware typu wersje demo, triale itp."
wie ktoś czy to dodawanie programów jest zgodne z prawem. Skoro kupuję lapka z vistą to nie chcę żadnych dodatkowych programów, które i tak będę musiał usunąć, a kto wie, co one poprzez instalację mogły do systemu wrzucić.
Kupujesz komputer z oprogramowaniem – OS + crapware.
Delle Precision M4300n i M6300n z Red Hatem, w porównaniu do M4300 i M6300 z Windowsem.
Ostatnio, od miesiąca szukałem laptopa bez systemu lub z linuxem dla żony do pracy (obecnie używa 7 letnigo DELL z Mandriva 2008.1 ). Niestety wybór jest niewielki a jak już nawet coś się znajdzie w znośnej cenie w stosunku do jakości to z Vistą. W szczególności w supermarketach jest tylko Vista jeśli jest już z linuksem to trochę trąci myszką i cena dość wysoka.
Na początku próbowałem kupić DELL-a w DELL Polska nie oferuje laptopa z linuxem
Moja żona jest jedna z tych która kupiła Laptopa z Win XP Pro i zainstalowała linuxa. Tym razem się uparłem żeby nie kupować czegoś co nie będzie potrzebne.
W końcu udało mi się, mam nadzieje ze posłuży tyle co poprzedni
Moja żona jest typową humanistką
W pierwszym lepszym markecie "nie dla idiotów" można kupić BenQ R56 z Ubuntu.
Dell Polska ma w ofercie notebooki bez Windowsa.
Co prawda nie ma ich na stronie www, ale u konsultanta można zamówić.
michuk bya jedna taka sytuacja – chyba z eeepc ale pewien nie jestem.
A co do tematu – ciekawsze by bylo ilu uytkownikow pozostaje na linuxie w okresie powiedzmy 3 miesiecy od zakupu. Bo podejrzewam ze niestety niewielki jest to procent. W wielkiej brytanii bodaj populatne sa kompy everex a one maja chyba tylko linuxy instalowane.
To ze nie wszysyc potrafia zainstalowac system to nie jest straszny problem – w kazdej rodzinie jest ktos kto sie troche na tym zna, albo jakis kolega sie znajdzie.
Zwróćcie też uwagę na najnowszy hit intela – płytę główną z procesorem Atom (170 zł)
http://www.intel.com/Products/Desktop/Motherboard…
1,6 GHz i maks. 2GB ram to nie jest sprzęt dla Visty… a XP już nie sprzedają …
Nie sprzedają, ale można kupić Vistę Business i zainstalować XP z pirackiej płyty (dzwonimy do MS i oni nam dają dobry klucz).
A w ogóle to ta płyta za 170 zł to kusząca rzecz – dokładamy RAM i dysk i za ok. 300 zł mamy sprawny i energooszczędny komputer do pracy biurowej. To się może opłacać, zwłaszcza że teraz 300 zł to bardzo niewielkie pieniądze.
Dokładnie !
Za 500 zł masz centrum multimedialne + 900 zł monitor LCD 24".
Karta TV + mała pozioma obudowa.
Ta płyta jest w standardzie Mini-ITX (kompatybilny z Micro-AXT).
Multimedialny?
Przecież na tym nie pójdzie nawet film FullHD.
Ja w tym widzę energooszczędny i cichy domowy serwer (przy którym można spać)
O to też fajny pomysł – pobieralnia torrentów z interfejsem internetowym
Ja myślałem o publicznym serwerze internetowym (m.in. Apache).
Nie z pirackiej tylko z oryginalnej pożyczonej od kolegi.
@Adam: Zgodnie z licencją kolega nie może ci jej pożyczyć więc i tak jest piracka.
To trochę bitwa na słowa, ale ja jestem za tym, żeby w ogóle nie łączyć legalności z przedmiotami, bo one same w sobie nie są legalne ani nielegalne, dopiero pewne ich użycia mogą być legalne lub nie. Np. samochód może być kradziony (nielegalne) albo pożyczony (legalne), ale słyszałeś, żeby sam był przez to legalny albo nielegalny? Po czym poznać, że samochód albo płyta są nielegalne?
Dla rozrywki polecam znakomity wpis blogowy VaGli o psach, które znajdują "nielegalne płyty":
http://prawo.vagla.pl/node/7558
z nowym sprzetem wciąż sprzedają – warunki OEM się zmieniły z tego co pamiętam i teraz każdy może złożyć kompa z systemem OEM.
pozdrawiam
Dobra wiadomość. Ciekawe kiedy to się w Polsce zmieni. Nie będę musiał latać po sąsiadach i upgrejdować Visty do Ubuntu.
Chodzi mi o laptopy. PC często bez systemów przywożą do mnie albo z XP…
u mnie sklepie mamy kilka laptopów z linuxem preinstalowanym. Np. Aristo Pico z Ubuntu – problem taki że nie działa ekran dotykowy co czyni komputerek prawie bezużytecznym
I to jest czesty problem – instaluje się jakkiegolwiek linuxa za łapanki na którym nie działa połowa rzeczy tylko po to żeby w ulotce napisać że komputer ma system operacyjny.
Poza tym z tego co obserwuje 99% osób kupujących komputer z linuxem pyta się czy można na tym zainstalować "normalny system" czytaj windows. Chyba tylko raz się zdażył ktoś kto zamierzał używać linuxa – a i tak stwierdził że ubuntu jest nic nie warte i zamierze zainstalować Zenwalka.
2.8% to troche daleko od masy krytycznej. z 10 – 20% conajmniej.
Jeszcze raz to napiszę, tylko innymi słowami – to nie jest kwestia popularności Linuksa, tylko dostępności sprzętu z Linuksem.
Niech na półkach ze sprzętem w marketach będzie 20% komputerów z Linuksem, to automatycznie ich sprzedaż też osiągnie 20%.
Ile z nich zostanie z Linuksem w najbliższym okresie po sprzedaży? Trudno powiedzieć, na pewno dużo mniej na początku, ale myślę, że z czasem ten procent by wzrastał w miarę, jak ludzie by się przekonywali, że bez M$ można żyć i pracować.
Podstawą jest to żeby ten zainstalowany Linux nadawał się do pracy, a nie był okrojonym kernelem z BusyBoksem. Bo w pierwszym przypadku ktoś może odpali taki system i zobaczy że to działa – wykrywa sieć bezprzewodową, ma wszystkie programy. W drugim – potwierdzi zły stereotyp.
to jest kwestia tego, ze wiekszosc komercyjnego software uzywanego w domu jest pisane pod windows.
Czyli jest to jednak kwestią ceny? Rozumiem że w Polsce by tak było i do tego większość pracowała by na darmowym M$ ale w Wielkiej Brytanii? Myślę że ludzie zaczęli się przekonywać do linuksa po sukcesywnej wymianie oprogramowania w urzędach. W końcu zostali zmuszeni do używania go w pracy i może przekonali się że nie taki diabeł straszny?
A ja nadal mam pecha mimo 3 drukarek w okolicy i niemożności druku. Kolega nawet mi powiedział "Linux – Welcome in paper-less office."
Widać drukarki kupiłeś jakieś badziewne.
co to za drukarki?
Niedawno kupilem Lexmarka E120N i poszedl od razu. Ma nawet pingwina na kartonie.
Moje DeskJety (5740 i chyba 6940) nie mają, ale chodzą mi OOTB, a skaner wymagał "jedynie" instalacji frontendu do sane'a.
To nie pech tylko Cups
Zamiast wodotryskami w stylu compiz linuksowi programiści mogli by coś z tym zrobić.
a co z nim nie tak?
Nie z cupsem, najczęściej ze sterownikami do tychże drukarek
to że masa osób ma z nim problemy? Wiem tobie działa – i co z tego?
Kupiłem niedawno Thinkpada R61 z Linuskem SLED, mimo, że cena nie różniła się właściwie od wersji z Vistą (SLEDa i tak usunąłem od razu na rzecz Ubuntu, który automatycznie wykrył cały sprzęt), to cieszę się, że nie musiałem odprowadzić przymusowego podatku na rzecz MS.