Rewolucja w Gentoo?
- Dodano: 13 stycznia 2008
- Wprowadził: imanel
- Komentarze: 69
Daniel Robbins, twórca Gentoo Linux oraz wieloletni Chief Architect, na swoim blogu zaproponował powrót na stanowisko prezesa Fundacji Gentoo.
Od dłuższego czasu dystrybucja boryka się z problemem braku konkretnego celu oraz rozdrabniania się developerów. I mimo, że ze strony użytkownika wszystko działa poprawnie, to powolny rozpad jest coraz bardziej widoczny – spis paczek przez parę miesięcy był niedostępny a obecnie jest udostępniony w bardzo okrojonej formie, strona główna nie jest od dawna aktualizowana, a ostatnio statut Fundacji Gentoo został odwołany.
Wobec obecnego stanu rzeczy „Drobbins” postanowił złożyć propozycję udzielenia swojego wsparcia i wskazania drogi do przywrócenia dystrybucji świetności. Natychmiast na oficjalnym forum Gentoo wybuchła zażarta dyskusja na temat postu.
Wszystkim zainteresowanym proponuje zapoznać się z argumentami obydwu stron i samemu się wypowiedzieć oraz zagłosować w załączonej ankiecie.
EDIT: Temat na forum został zamknięty wobec wyczerpania tematu, stałych proporcji wyników w ankiecie oraz rosnącego braku kultury niekórych osób. Ankieta ostatecznie wskazuje 91%[638] głosów za powrotem Robbinsa oraz 8%[58] przeciwko.
Więcej informacji: http://blog.funtoo.org/2008/01/here-my-o...offer.html
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
69 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


Ciekawi mnie tylko co w tym takiego rewolucyjnego?
Też prawda. Bardziej niż 'rewolucja' pasuje tu chyba 'reanimacja'. Albo reinkarnacja
Autorowi chodziło chyba o rewolucje nie w sensie innowacyjności, ale bardziej w stylu Rewolucji Październikowej.
Ja bym to nazwał raczej kontrrewolucją, w której monarcha powraca na należne sobie miejse, aby silną ręką umacniać pozycję swego królestwa
gentoo? od czasu etch nie widziałem maszyny na tym
Widać nie byłeś na forum gentoo nigdy
Wież mi masa ludzi go używa i się cieszy ja też
A co do newsa to nie bardzo rozumiem jaki tor chciałby wskazać były szefo Gentoo, dla mnie jest wszystko OK
Gentoo, dystrybucjo moja, Ty jesteś jak zdrowie. Ile Cię trzeba cenić, itd. Bez Gentoo moje życie byłoby trudniejsze.
Ciekawe kiedy wyjdzie nowa wersja Gentoo, na stronie jest 2007.0, a takie ubuntu co pol roku wychodzi.
Gentoo jest dystrybucją ciągłą !!!Co znaczy że nie ma tutaj czegos takiego jak wydania, za wydanie można uważać aktualizacja płyty instalacyjnej jedynie lub zmieniony domyslny zestaw flag USE
. Więc to że jest tylko profil (bo to się tak nazywa) 2007.0 nic nie znaczy
Zenek prowokujesz.
Gentoo to dystrybucja ciągła. Wiesz co to oznacza? Tak naprawdę to nie do końca dystrybucja, co platforma do budowania dystrybucji dostosowanej do swoich wymagań. Na podstawie buldiera tworzysz środowisko pracy. Nie ważne czy będzie to Gentoo 2000.4 czy 2009.0 bo po wydaniu magicznego emerge -uDNvt world otrzymujesz zawsze najnowszy zestaw programów. Dzięki ustawieniu profili, flag możesz zrobić magiczny system bez problemów z zależnościami. Tą dystrybucję polecić mogę programistą, testerom jak i tym utrzymującym stabilne serwerwery. To całkiem inne podejście i moim zdaniem najzdrowsze. Tu nie ma kłopotu z niekompatybilnymi pakietami typu .rpm .deb czy tar.tgz ani konieczności robienia ręcznej kompilacji.
Z debami nigdy nie miałem problemów (z rpm tak).
A problemem jest to, że na płycie instalacyjnej jest stara wersja kernela, która nie obsługuje mojego dysku :/ Natomiast gdy próbowałem zainstalować z innego liveCD (czy też z zainstalowanego systemu) to przy próbie przejścia w chroot pojawiał się błąd :/
Na płycie do najnowszego Slacka się da (tzn. mi się udało).
Każdy ma swoje fascynacje, ale jak dla mnie gentoo jest bez sensu. Z debami w ubuntu nie miałem żadnych problemów, a kompilowanie godzinami aby działało ułamek sekundy szybciej? W dystrybucji nieciągłej wiadomo kiedy spodziewać się znaczących zmian a kiedy tylko poprawek, a tu każda aktualizacja to drobiazg albo rewolucja…
Najważniejsze dla linuksa w roku 2008 wydaje mi się pilne opracowanie wspólnego formatu instalacyjnego, by nie trzeba było robić 20 wersji. Są na to szanse?
Nie ma. Nawet instalatory windowsowe AFAIK mają warianty zależne od tego, na czym się instalują.
Oj widać, że nie rozumiesz idei Gentoo. Celem było stworzenie systemu idealnie, w każdym szczególe, dostosowanego do użytkownika (łącznie z flagami kompilacji i inne takie). Wysoka stabilność i wydajność są tylko skutkiem ubicznym
@niedzwiedz: Stabilnosc tylko na tym cierpi, bo nikt programu pod kazdym mozliwym zestawem flag nie przetestuje, a GCC bezbledne nie jest. Wydajnosc tez jest, pomijajac nieliczne przypadki, taka sama jak gdzie indziej.
mniejsza o wydajnosc, chociaz nierzadko da sie zauwazyc zysk. dla mnie najwazniejsza jest wygoda uzytkowania objawiajaca sie w dziecinnej prostocie zarzadzania systemem. dobor flag USE pomaga tylko zredukowac liczbe pakietow i zbednych funkcji (i sa one testowane). jesli zas ktos, z wlasnego wyboru, uzywa ryzykownych flag kompilatora, to musi sie liczyc z niestabiloscia. -O2 nie ma prawa wyprodukowac trefnego kodu.
każdy program ma błędy, a już na pewno kompilator – więc nawet -O2 wyprodukuje kod z błędami, pytanie tylko jak poważnymi
a zysk w wydajności to zwykle placebo
@trasz a wiesz co to są flagi rekomendowane? Jednak jesli chcesz mozesz je zmienić, ale chodzi o to że musisz wiedzieć co robisz, przed głupota żaden system cie nie uchroni. Sama wydajność systemu przekompilowanego (jesli posaiada takie same paczki) jest pomijalnie mała. Ale jeśli okroisz ten system z niepotrzebnych zależności to wzrost jest na widoczny.Jaki było moje zdziwienie gdy ktoa twiedził że kde zajmuje ponad 300M ramu mi okrojone zajmuje 150.
Swoja droga bardzo mnie wkurzają dystrybucje binarne po kiego wała aby zainstalowac na serwerze nmap musze instalować X-sy chociaż zawsze uzywam interface'u konsolowego?
Na tym polega potęga gentoo a reszta to tylko skutki uboczne.
@mikr: Calkiem niedawno byl blad w gcc 4 (4.2.1 bodajze), ktory skutkowal generowaniem blednego kodu przy -O2. -fno-strict-aliasing trzeba bylo dodac, iirc.
@ak47: Owszem, nie uchroni, ale Gentoo mocno zrobienie sobie krzywdy ulatwia
A zaleznosci to fakt.
gcc-4.2 na chwilę obecną nie jest oznaczone jako 'stabilne' w Gentoo. Jeśli używasz (używałeś) ~x86 lub ~amd64 to cóż – sam się prosiłeś. Z moich obserwacji tak przy okazji ~amd64 Gentoo jest bardziej stabilne niż testowy Debian (Lenny) – o tym że jest bardziej funkcjonalny (choćby to, że ma nvidia-drivers) – to nie ulega dyskusji.
I też potwierdzam, że zysk prędkościowy w Gentoo nie wynika z wyczesanych CFLAGS lecz właśnie w okrajania funkcjonalności pakietów przez minimalizowanie USE flags tylko do potrzebnych – tym samym wynikowe binarki są mniejsze, szybciej się ładują i są potencjalnie bardziej stabilne (mniej funkcjonalności – teoretycznie mniejsze prawdopodobieństwo na wystąpienie błędu).
@trasz
Owszem, ułatwia. Ale ostry nóż też ułatwia skaleczenie się więc używajmy tylko tępych noży… A najlepiej to gumowych
@Maciej
I jeszcze warto dodać bezpieczeństwo. Im więcej pakietów i im większe są te pakiety tym większa szansa na błąd.
@niedzwiedz: Pila mechaniczna chleba sie nie kroi.
Ktos tu pisal o nmap:
poldek:/all-avail> desc -R nmap
Package: nmap-4.20-2.i686
Reqpkgs: openssl pcre libpcap libstdc++ glibc FHS | FHS
poldek:/all-avail> desc -R nmap-X11
Package: nmap-X11-4.20-2.i686
Reqpkgs: gtk+2 | gtk+2 | gtk+2 glib2 | glib2 nmap glibc filesystem filesystem | qvv FHS | FHS
jak widac nie mam sie czym martwic.
@ak47 – właśnie takie dystrybucje jak PLD mają separację pakietów pod kątem zależności GDZIE SIĘ TYLKO DA. Czyli np. nmap-X11, pluginy XMMS-a w osobnych paczkaich itp. Instalujesz to co chcesz, przy źle zrobionych pakietach (tj. obsługa wkompilowywana i zlinkowana, a nie osobny plugin i dlopen()) musisz doinstalować co najwyżej samą bibliotekę.
Tylko nie wszędzie się da tego zrobić na poziomie rozdzielenia binarki. Chcesz przykład? Wywal wsparcie dla artsa dla wszystkich aplikacji w KDE. Zainstaluj sobie 3 wersje gcc, 2 wersje pythona ciekawe na jakiej dystrybucji uda ci się coś takiego?
Na Gentoo bez problemu – i za to użytkownicy je kochają:)
Gentoo do stabilnych serwerów? Hie hie hie
W czym problem? mi działa od 4rech lat, nie wiesza się, nie psuje uptime'y mam od zmiany kernela do zmiany kernela. Jest są profile -server i -hardened, a to jest właśnie potęgą Gentoo.
s/Jest //
W profilach przy emerge –sync jest już dostępny profil 1Q.2008. Pytanie, kiedy pojawi się na krążkach live.
Najlepiej to zrobić totalne rozdrobnienie – już jest ponad 150 distr. Zróbmy 1500 to pewnie wtedy się będzie super rozwój.
Dobrze, że jest w czym wybierać – wewnetrzna konkurencja najlepiej napędza rozwój Linuksa w ogóle – lecz rozdrobnienie doprowadzi do tego, że każdy developer będzie tworzył sam ze sobą kolejną n-tą distrb.
Spokojnie z czasem sytuacja się unormuje, przetrwają gdzieś 4 dystrybucje (mam na myśli naprawdę dużą popularność). Już Ubuntu staje się synonimem Linuksa (tzn. gdzie nie wsadzają Linuksa tak jest Ubu – Dell, niektóre tanie komputery, dla nowych zawsze jest proponowany Ubu). Myślę, że za rok, dwa będzie już to wszystko ułożone
rozwijac to sie ma gnu – software i linux – jadro, a distro to tylko zlozenie tego do kupy w arbitralnie ustalonej konfiguracji. wiec nie powinno dziwic, ze jest ich coraz wiecej, bo kazdy ma inne wymagania. natomiast dziwic powinno, ze sa wobec tego ludzie, ktorzy nie uzywaja gentoo i probuja na sile dopasowac sobie jakiegos tam debiana ;]
Dystrybucje to także potężne źródła łat, które w końcu trafiają do źródła oprogramowania..
Zenek panie drogi Gentoo jest cały czas nowe bo to distro ciągłe, A w tych płytkach liveCD co wychodzą zmieniają się tylko pakiety na nowsze nic więcej.
Instalując Gentoo 2007.0 ściągasz najnowsze poratage robisz update i masz system aktualny.
gentoo potrzebny jest ktos pokroju robbins'a. jak na razie rozwoj gentoo sprowadza sie do "dodawajmy nowe ebuildy i aktualizujmy to co jest". praktycznie zadnych zmian w podstawowych narzedziach gentoo od dawna. nawet baselayout-2 w ktorym obiecuje sie integracje z einit ciagnie sie niemilosiernie wolno.
a relacje panujace miedzy developerami to totalna katastrofa.
na ogol zeby ulatwic sobie zycie z gentoo uzytkownik musi poszperac po dziale "unsupported software" i sam konfigurowac wiele modyfikacji. na wlasna odpowiedzialnosc, bo potem zostaje olany na bugzilli (invalid/wontfix) za uzywanie nieoficjalnych modyfikacji.
plusem dystrybucji jest to ze tak wiele mozna w niej pozmieniac i zachowac jej funkcjonalnosc. ale minusem ze przynajmniej polowa tej funkcjonalnosci powinna byc od dawna w systemie zintegrowana.
Dzieki wszystkim za wyjasnienie czym jest dżentu
Ale tak myslac to np. ubuntu czy debian tez mozna nazwac wydaniem ciaglym gdyz mozna zaktualizowac dana wersje na nowsza, np. ubuntu 7.04 na 7.10
bo i Ubuntu i Debian ( i wszystkie Debianopochone) są ciągłe
Nie do konca. Bo miedzy 7.04 a 7.10 nie masz nowszych wersji programu, jasne czasem pojawi sie nowy build pakietu (cos tam poprawiajacy itd), ale ciagle jest w tej samej wesji, a na pakiet z nowa wersja juz nie ma co liczyc.
no, ale przecież wystarczy ustawic sobie w /etc/apt/sources.list wpis stable albo testing zamiast nazw konkretnych wydań i apt-get update && apt-get dist-upgrade daje ci całkowicie uaktualniony system (nawet mi tapete zmieniało na pulpicie
)
Dla mnie gentoo jest całkiem dobrym źródłem ciekawych patchy (w tej materii ich CVS działa lepiej niż cache googla
). Natomiast po roku używania stwierdziłem, że to nie dla mnie. Update potrafi rozwalić "idealnie dopracowane" moje distro np. wprowadzając nowe zależności.
Czytalem list otwarty tego pana i jest on conajmniej niepowazny pisze ze jest zle w gentoo a on zrobi dobrze i nic pozatym. Nie pisze co jest zle i jak mialo by wygladac dobrze w jego wykonaniu. Pisze tylko ze jak bedzie nowym prezesem to wywali wszystkich co teraz sprawuja wladze w fundacji i postawi na to miejsce swoich ludzi. Istny populizm, nawet Lepper ujal by to bardziej subtelnie.
Mihcal – czy używasz Gentoo? Proponuje poczytać wypowiedzi ludzi w załączonym temacie a sam się przekonasz że dla większości użytkowników(ponad 90%) ten list jest całkowicie sensowny a propozycje niezrozumiałe dla nie-użytkownika są dla nich jasne.
A co do dyskusji na temat "ciągłości" Ubuntu to jakoś nie widzę chociażby Pidgina 2.3.1 w repozytorium, jak również chociażby "w miarę" nowego Claws-Mail(załączona wersja to jakiś przedpotopowiec a aktualizacje na stronie są regularne) I można sobie mówić o tym że można ściągnąć pakiety ręcznie a nawet je skompilować – ale chyba po to jest repozytorium żeby zawierało to co potrzebne… A wizja reinstalacji systemu co pół roku jakoś mnie przeraża(bo "update" systemu zazwyczaj kończy się katastrofą – może nie zawsze ale jużnasłuchałem się wystarczająco żeby wiedzieć żę mniejsze jest ryzyko update'u Gentoo po rocznej przerwie)
PS: Temat na forum został zamknięty wobec wyczerpania tematu, stałych proporcji wyników w ankiecie oraz rosnącego braku kultury niekórych osób. Ankieta ostatecznie wskazuje 91%[638 głosów] za powrotem Robbinsa oraz 8%[58 głosów] przeciwko. Zaraz zaktualizuję newsa.
Gentoo też nie ma wszystkich nowości – KDE4 ma już 3 dni, a jeszcze go nie ma
ciągłośc nie oznacza, że masz najnowsze wersje, tylko, że możesz aktualizować system w trakcie pracy bez potrzeby wypalania płyt, restartów systemu i innych cudów…
" KDE4 ma już 3 dni, a jeszcze go nie ma" Ma kolego ma. Tylko do głównego repozytoria ma trafic w ciągu kilku dni. W gentoo istnieje coś takiego jak jak zewnetrzne repozytoria(overlay). overlay Kde4 ma już ładnych kilka miesięcy więc …. W dodatku takie podejście powoduje że to co trafia do głownego repo juz kilka razy zostalo przetestowane i to na bardzo skrajnych architektórach i konfiguracjach.
te architektury to musza byc bardzo skrajne wziawszy pod uwage czas kompilacji takiego kde
ależ wiem o overlayu – jednak w głównym go nie ma
kolega, który narzekał na brak Pidgina w Ubuntu też zapewne mógłby dodać jakieś zewnętrzne repo, w którym ten program byłby od dawna. ale nie o tym chyba mowa, nie?
ok 24 godzin na sparc64IIi@360MHz
ok 2 na athlon 6000+
U mnie na a64 X2 3200 jakieś 3-4h (mówię o 3.5.8)
Czy w czasie kompilacji np. kde sa uzywane obydwa rdzenie (zakladamy ze mamy np. x2 4000+)?
O ile je masz i ustawiłeś odpowiednio -jn w MAKEOPTS, to tak. n to liczba równoczesnych kompilacji. A i można jechać na kilku komputerach dzięki distcc
Jak już jesteśmy przy -j to tak z doświadczenia wiem że nie zawsze to działa dobrze – przykład: kompilacja gcc nie przyspieszyła
za to kernel jak najbardziej
.
A i w catalyscie (tym od gentoo – do budowania livecd) jest na sztywno wpisane -j16 i wiecie co? lepiej dziala na dwóch rdzeniach niż -j3 czy nawet -j4
I jeszcze można użyc ccache
Daniel Robbin nie musi pisać co jest źle bo każdy kto korzysta z Gentoo i trochę się nim interesuje to po prostu wie. Jak to jeden z postów na forums.gentoo.org głosi, dla kogoś z zewnątrz, kto zainteresowałby się dystrybucją Gentoo i zaczął przeglądać strony w poszukiwaniu informacji to odniósłby wrażenie, że jest to martwa dystrybucja. Teraz sprawa się rozbija o prawne sprawy legalizacyjne istnienia Gentoo Foundation. Robbins oferuje swój powrót. Nie wiem jakie są jego motywy, ale dla każdego kto korzysta z Gentoo jest ewidentne, że dystrybucja ta wymaga kogoś na czele kto weźmie do kupy tych wszystkich, czasem nawet bardzo utalentowanych programistów i opracuje jakąś drogę do przodu. No i zajmie się sprawami czysto papierkowymi. Nie ma znaczenia ilu osobom Gentoo się nie podoba i nie widzą sensu istnienia tej dystrybucji. Ja zaliczam się do tych, którzy są bardzo zadowoleni z tej dystrybucji i chcieliby, aby istniała dalej. W coraz lepszej formie. To że w tej chwili "emerge -uDv world" działa nie oznacza, że będzie tak cały czas jeżeli ktoś czegoś z tym nie zrobi.
Amen. Na pochybel trollom!
Dobrze mówi. Polać mu
Uzywam gentoo na dwoch kompach pewnie jakies 1.5 roku i nie wiem o czym Daniel Robbin mowi, wasze komentarze do niosą tyle samo tresci, wiec chialbym prostej odpowiedzi na pytanie "co jest z gentoo nie tak?" bo poza jakimis pakietami w strasznie archaicznych wersjach np.:"cream for vim" to ja nie mam zadnych problemow. Jakie sciezki rozwoju chce wyczytyczac D. R.?
@Mihcal
"Uzywam gentoo na dwoch kompach pewnie jakies 1.5 roku i nie wiem o czym Daniel Robbin mowi, wasze komentarze do niosą tyle samo tresci, wiec chialbym prostej odpowiedzi na pytanie “co jest z gentoo nie tak?”"
Sam jestem użytkownikiem tego systemu od jakiegoś roku moja główna i jedyna dystrybucja. Za czasów Daniela Robbinsa czyli do 2004 roku stworzono solidne podstawy, opracowano Roadmap dla Gentoo. Do dziś prace trwają, ale brak efektów oraz nowych przełomowych pomysłów lub raczej zaakceptowanych przez większość. Programiści nie mają motywacji i pomysłów a najgorsze są walki o supremacje i forsowanie coraz lepszych rozwiązań bez tworzenia stabilnych podstaw. Robbins ma ten dar przywódczy, który przyciąga i zachęca do pracy oraz wymusza podstawy. Jest praktykiem wg. mnie Gentoo ma przerośniętą strukturę i politykę. Brak przywódcy wymuszającego konkrety, kogoś na miarę Linusa Torvaldsa opóźnia rozwój i powoduje powolną deprecjację pierwotnej idei.
Ale zescie sie panowie rozgadali
Używam gentoo na routerach, a ostatnio (od roku) jako serwer developerski dla Oracle 10g. Mam dwa bliźniacze serwery; na jednym jest SLES 10 + Oracle 10g, na drugim Gentoo + Oracle 10g. Od czasu do czasu robię podmianę jeden na drugi – test ciągłości pracy (wiem, że można to robić za pomocą streama, ja robię w ten sposób). Robiłem również testy wydajnościowe. Konluzja jest taka – Gentoo jest szybsze średnio o 15 %, jeśli chodzi o pracę z bazą.
Gentoo to tak jak gdybyś uszył sobie garnitur na miarę, SLES – kupujesz gotowy. To nie znaczy, ze ten gotowy jest zły, po prostu ten uszyty leży znacznie lepiej, o ile oczywiście masz dobrego krawca
Nie instalowałem oracle na Gentoo, ale zdażyło mi się na fedorze itp. To jest pokichane tam, zeby baze danych zainstalowac to trzeba miec jave i XWindow zeby instalator poszedl… masakra. Przypuszczam ze w gentoo to jakos rozwiazali.
Nie, nie rozwiązali. Jak instaluję Oracle na linuxie, to nie potrzebuję mieć X-ów na instalowanym serwerze; przerzucam 'display' na inną maszynę z X-ami i po kłopocie.
Jest metoda na instalację z pominięciem Javy, ale to bardzo karkołomne zadanie; to tak jak z UFO – wielu mówi, że istnieje, ale tak naprawdę pewnych dowodów to nie ma.
oracle ma jave "w sobie" i nie potrzebuje jej w zależnościach, a x'y przekierowujesz na desktop i po problemie.
No ale to jest bez sensu! co to windows? ja nie potrzebuję (a wręcz nie chcę!) mieć multiokienkowowizardowych gadżetów.
Z displayem można tak zadziałać, jednakowoż mi ta Java z oraclem dodawana nie bardzo chciała działać…
jak czegoś nie ma to się nie spier… tym bardziej że to jest zbędne! java nie jest potrzebna do działania Oraclem przecież.
1. potrzebne (albo i nie) są tylko X-y bez zbędnych dodatków
2. Java w Oracle służy nie tylko do instalacji
3. Java siedzi w Oracle – ergo Java jest niezbędna (OC4J i inne takie)