Red Hat prosi sąd o ograniczenie patentów na oprogramowanie
- Dodano: 9 kwietnia 2008
- Wprowadził: kocio
- Komentarze: 74
O tym, że amerykański system patentowy mocno szwankuje w zakresie oprogramowania, wiadomo już powszechnie. Nie broni go już chyba nikt — wszyscy powtarzają, że używają patentów na oprogramowanie jedynie jako broni defensywnej — ale brak było dotąd mocnych głosów przeciw niemu. W tej sprawie przemówił właśnie Red Hat.
Firma zwróciła się do sądu apelacyjnego (CAFC), który rozpatruje sprawę patentową Bilski kontra Warsaw, z pismem wskazującym na niszczycielskie działanie patentów na oprogramowanie, w szczególności FLOSS.
Także Electronic Frontier Foundation wystosowała pismo, w którym wyraża nadzieję, że patenty na tzw. metody biznesowe odejdą w przeszłość, ponieważ w rzeczywistości są czystą informacją, a ta nie podlega patentowaniu. EFF zwróciła przy okazji uwagę na to, że nawet strony samego sądu zostały przygotowane z wykorzystaniem oprogramowania, które „prawdopodobnie narusza pewną ilość patentów na oprogramowanie”.
Więcej informacji: http://www.press.redhat.com/2008/04/07/r...-software/
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
74 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


Sensownosc teorii zwykle okresla sie na podstawie jej zgodnosci z obserwacjami. Sprobujmy zestawic teorie, jakoby patenty zmniejszaly innowacyjnosc, z dwoma faktami:
.
1. Olbrzymia wiekszosc innowacji, jesli chodzi o oprogramowanie, pochodzi z kraju, w ktorym patenty na software obowiazuja.
.
2. Wiekszosc firm popierajacych zniesienie patentow to firmy, ktore nie robia niczego innowacyjnego, jesli chodzi o oprogramowanie.
.
Slabo sie ta teoria trzyma.
Jeśli mierzyć innowacyjność ilością patentów (a to się robi powszechnie, bo potrzeba jakiegoś obiektywnego kryterium), to wszystko się zgadza w tym obrazku.
Jesli mierzyc innowacyjnosc iloscia nowych rzeczy w tworzonym oprogramowaniu, to rowniez sie zgadza.
A jak to mierzysz? Jakieś przykłady?
Zrob sobie – moze byc w myslach – liste innowacyjnych programow. Wrzuc tam co chcesz – Windows, Solaris, OSX, iPhone, Android, cokolwiek innego z Google, Photoshop, Quake, Call Of Duty 4, whatever. Policz kraje pochodzenia.
Wielkość Ameryki robi swoje.
niedlugo beda musieli sie liczyc z Chinami,
tak jak kiedys ZSRR : )
kociu: nie karmij trolla.
btw. nie da sie jakiegos mechanizmu wprowadzic, ktory pozwolil by utworzyc liste autorow, ktorych komentarzy nie zycze sobie widziec? taki tyci filtr…
@matiit: Reszta swiata jest wieksza od USA, razem wzieta, a mimo to ogromna wiekszosc tego wszystkiego pochodzi z USA wlasnie.
.
@nat: W sumie ciezko powiedziec. Z jednej strony Chiny maja niezla koniunkture, z drugiej nie maja wlasnego know how. Mowiac brutalnie, maja tania sile robocza i kase z jej pracy, ale do myslenia musza sobie sprowadzac ludzi z zewnatrz. Ciezko powiedziec, czy uda im sie to zmienic, zanim koszt sily roboczej sie podniesie i inwestorzy wycofaja sie gdzies indziej, konczac dobre czasy. Na razie nic tego nie zapowiada.
Trasz: Taaa…innowacyjnosc jak np patent m$ na FATa, ktory jest wynalazkiem IBMa. NA patentach zbijaja kase patentpowe trole ktore kradna innym pomysly a potem patentuja. Microsoft przez tyle lat nie zrobil niczego(doslownie) innowacyjnego, ale za to opatentowal wiele pomysly innych(jak chociazby ten FAT, czy rzeczy banalne jak "menu p[od prawym przyciskiem myszy". Ale z powodzeniem mozna opatentowac twoj tok myslenia, bo jest on naprawde unikalny.
wystarczy poczekać jakiś czas, to minusy robią swoje – komentarze są o wiele bardziej przejrzyste, jak nie widać tego całego śmiecia polegającego na całkowitej dezinformacji i zaprzeczaniu faktów
"Trasz: Taaa…innowacyjnosc jak np patent m$ na FATa, ktory jest wynalazkiem IBMa. NA patentach zbijaja kase patentpowe trole ktore kradna innym pomysly a potem patentuja. Microsoft przez tyle lat nie zrobil niczego(doslownie) innowacyjnego"
Eeee, a kolega evil_core słyszał o czymś takim jak AJAX? Dzięki Goglowi się to modne zrobiło, co nie zmienia faktu, że wymyślił to Microsoft w czasach IE 5 na potrzeby webowej wersji Outlooka.
Albo może SOAP, na którym opiera się 90% usług sieciowych, wynalazek Microsoftu, który inni chętnie zaadaptowali.
Albo może jeszcze nowy interfejs MS Office – pierwsza nowa rzecz w tworzeniu GUI od ładnych paru lat (tak wiem, niektórym się nie podoba, mi też się nie podobał przez pierwszy tydzień, ale potem okazało się, że to jest to)
Tylko trzy z brzegu przykłady, można spokojnie to ciągnąć…
Reasilva: akurat interfejs msoffice mogles sobie darowac, podobny byl uzywany w bluefishu od lat, oraz wielu innych aplikacjah webdeveloperskich(fakt nie bylo ikon na cwierc ekranu). Moze takze sie zgodzisz z traszem ze patenty na oprogramowanie zwiekszaja innowacyjnosc, ktorej najwiekszym wrogiem jest OpenSource na czele z RedHatem, Google i IBMem(choc jak widac dzis Google postawil po drugiej stronie barykady niz zwykle). Moze i nie mam racji nieraz, ale naprawde szlag moze trafic jak sie wypociny tego idioty czyta, ktory ostatnio sie nawet stara by jego wypowiedzi sprawialy wrazenie sensownych i uzasadnionych. A RedHat to fir,a ktora miala jednych z najzdolniejsazych programistow przez wiele lat, ktorzy wlasnie wymyslali innowacyjne rzeczy, czego najlepszym odwodem bylo podkupywanie pracownikow RedHata przez Novella, IBMa, Mozille i na koncu te strasznie innowacyjne Microsoft.
Nie do końca jest przejrzyście, pewne wypowiedzi wydają się być oderwane od czegokolwiek, tylko dlatego, że są pod śmieciami.
ja nie znam wszystkich wypowiedzi kolegi trasza jakie pojawiły się w tym serwisie, ale nic trollującego nie znalazłem w tym co przeczytałem pod tym newsem. IMHO ciekawa polemika, dlatego nie rozumiem tekstów "kociu, nie karm trolla", albo odnoszenia się do trasza przez "idiota". Wg mnie to ostracyzm. PS. Komentarze rozwijane po kliknięciu faktycznie utrudniają czytanie (taki pewnie był cel tej funkcji, ale kto mógł przypuszczać, że przez dyskryminowane będą niepopularne opinie, bo kogoś "naprawdę szlak może trafić").
SOAP to żadna innowacja, ale jedna z wielu odmian RPC. Uniksowe RPC (wczesne lata 80te) ma swój protokół, swój sposób pakowania danych, tak samo CORBA (1991), i tak samo SOAP (1998). To, że w czasie dynamicznego rozpowszechniania się sieci (w tym protokołu HTTP) i XMLa ktoś opracował nową odmianę RPC pakującą dane w XML i przesyłającą je po HTTP, to całkiem normalne, ale innowacyjności w tym 0.
Widzę, że daliście się wciągnąć w magiczną moc słów. Słowo "innowacja" to dobre narzędzie publicystyczno-filozoficzne, ale w praktyce bardzo ciężko je zmierzyć, a często nawet obronić. Dlatego byłem ciekaw jak trasz to uzasadni, a on nawet się oczywiście nawet nie zająknął nad podstawowym pojęciem, które użył, tylko poleciał po linii "wspaniałe rzeczy", które nie wiadomo jaki związek mają z patentami.
Bo po pierwsze – co to jest ta mityczna innowacja? Zaryzykuję twierdzenie, że to właściwe zastosowanie już istniejących rozwiązań wzbogaconych o jakiś drobiazg i w dodatku zauważone w postaci przeskoku. Większość tych pomysłów ma swoich poprzedników, to jest tylko kwestia szczęścia w ich ulepszaniu i w równym stopniu wdrażaniu, czy wręcz umieszczeniu tylko w odpowiednim kontekście.
Po drugie – innowacja, jakkolwiek by jej nie definiować, nie zawsze jest dobra sama w sobie. Czasami zamiast skoku znacznie lepsza jest dobra kontynuacja i stopniowy rozwój. Patenty przeszkadzają właśnie w tym.
Po trzecie – innowacja polegająca na zmianie myślenia o oprogramowaniu z towaru na żywy projekt, oraz równoległa, czyli sam proces pracy totalnie rozproszonej w Internecie, jest moim zdaniem o kilka rzędów wielkości ważniejszą innowacją niż te różne drobiazgi. To jest tak zasadnicza zmiana, że łatwo ją przeoczyć – tym bardziej, że nikt nie złożył na to patentu… W tym sensie patenty na oprogramowanie ("metody biznesowe", matematykę) hamują także ważną innowację w interesie innowacyjnej drobnicy.
Warto jednak cały czas zachować dystans do samego tego pojęcia i nie dać się zapędzić w liczenie aniołów na główce szpilki. Obecne idee FLOSS żyły sobie bowiem kiedyś w najlepsze na uniwersytetach i to, co zrobił RMS, a co potem podjął na swój sposób ruch Open Source, to przywrócenie w dużym stopniu tego, co już istniało: swobodnej współpracy na równych zasadach oraz możliwości ulepszania kodu bez oczekiwania na specjalne zezwolenie. Elementem różniącym jest np. powszechność Internetu, ale w zakresie zamysłu to głównie zmiana skali, a nie kompletna nowość. Owszem, skalowanie nie jest czynnością banalną, ale też jest to problem dosyć powszechny i żmudny, a nie maszynka do tworzenia cudów czy tam "innowacji".
SOAP to żadna innowacja, ale jedna z wielu odmian RPC. Uniksowe RPC (wczesne lata 80te) ma swój protokół, swój sposób pakowania danych, tak samo CORBA (1991), i tak samo SOAP (1998). To, że w czasie dynamicznego rozpowszechniania się sieci (w tym protokołu HTTP) i XMLa ktoś opracował nową odmianę RPC pakującą dane w XML i przesyłającą je po HTTP, to całkiem normalne, ale innowacyjności w tym 0.
Patrząc pod tym kątem masz rację. Patrząc jednak pod kątem możliwości jakie daje WSDL+SOAP to jest tego trochę więcej. Najbliższą analogią będzie powiedzenie, że TCP/IP to nic takiego, ale protokół HTTP to już coś.
WSDL pozwala opisać Web Service – i wystarczy tylko znać odpowiedni URL, dodać (najczęściej) „?WSDL” i już można automatycznie wygenerować artefakty programistyczne do użycia danej usługi. Porównując z CORBA czy DCOM, gdzie do opisu interfejsów był język IDL, to ja o wiele bardziej wolę WSDL. A że SOAP jest jednym z najczęściej stosowanych protokołów dla Web Services (uwaga: nie jedynym), to cóż. MSIE też jest najczęściej (jak dotąd) stosowaną aplikacją pracującą na protokole HTTP – i co z tego.
Tak naprawdę to siła SOAP jest w tym, że dookoła jest bardzo wiele rzeczy, które z tego korzystają lub się z tym integrują. Konsorcjum WS-I zbiera te różne standardy (transakcje, profile bezpieczeństwa, załączniki, routing, itd), a wiele ceniących się (w sensie kosztów) jak również mniejszych firm stosuje się do tych standardów. Później wychodzą z tego różne inne rzeczy: architektura SOA (logika biznesowa w postaci W.S.), zarządzanie W.S. (ESB), filtry sprzętowe XML/SOAP, akceleratory walidacji XML, narzędzia wizualne do mapowania usług, itd, itp.
Ok, MS był głównym proponentem usług sieciowych ale również IBM, no i jakoś szczęśliwie skorzystała na tym cała branża. Oby tak częściej
A wiec tak:
1. FAT-u nie wymyslil IBM, tylko Microsoft wlasnie.
.
2. Patent dotyczyl nie FAT-u jako takiego, ale (dosyc dziwacznego) mechanizmu przechowywania dlugich nazw w sposow zgodny w dol. Microsoft kogokolwiek o naruszanie tego patentu pozwal?
.
3. Owszem, istnieja trolle patentowe. Aczkolwiek atakuja tylko duze firmy – bo malych sie nie oplaca – i nie sadze, aby wyrzadzaly jakies istotne szkody. Duzej firmie wybulenie paru dolarow roznicy nie robi.
.
4. Czy ktokolwiek moze mi podac przyklad jakiejkolwiek innowacji, ktora wyszla od RedHata? Serio pytam. Kombinuje i nic mi nie przychodzi do glowy. Jesli mieli cos innowacyjnego (GFS, na przyklad), to tylko dlatego, ze kupili.
.
5. RPC to bardzo ogolne okreslenie. Rownie dobrze moznaby napisac, ze Python to zadna innowacja, tylko kolejny jezyk programowania.
.
6. Owszem, "innowacji" mierzyc sie nie da, i nie ma nawet sensu probowac. Mozna jednak ocenic ja "na oko" – wiadomo, ze kolejny klon vi innowacyjny raczej nie jest, a na przyklad gra, ktora steruje sie uzywajac akcelerometrow w telefonie – owszem, jesli wczesniej nic takiego nie bylo.
mały OT – pierwszy raz zakładkowy interfejs widziałem chyba w Delphi
@SeeM: Delphi chyba w ogole pierwszym IDE bylo, wiec innowacja bardzo znaczaca.
A jakby nie obowiazywaly byloby tych innowacji jeszcze wiecej imo
@trasz:
punkt pierwszy moze miec blad logiczny. mozna
zawsze powiedziec, ze mimo istnienia patentow na
oprogramowanie czy algorytmy, postep jakis jest.
troche za szybko wnioskujesz, i byc moze troche
nie w ta strone. ale mozesz wyjsc na ludzi : )
Nie karmić trola.
@trasz,
Co za debilny bełkot. Dobrze, że na siłę nie trzeba czytać komentarzy tego trolla.
@trasz
odnosze wrazenie, ze jestes zdania, iz stany innowacyjnosc zawdzieczaja swojemu systemowi patentowemu. pomysl o ile latwiej byloby im tworzyc nie majac na plecach takiego garba jak chore prawo patentowe.
@tomekp: Nie, nie uwazam, ze zawdzieczaja systemowi patentowemu. Z drugiej strony nie uwazam, aby patenty mocno im ciazyly. Na pewno natomiast patenty przeszkadzaja firmom, ktore chca kopiowac cudze rozwiazania bez dawania niczego od siebie. Calkiem przypadkiem wiekszosc firm zwiazanych z Open Source zalicza sie do tej drugiej kategorii – taki Red Hat jesli ma cos innowacyjnego, to tylko dlatego, ze kupil.
.
Ciezko natomiast ocenic, czy bez prawa patentowego byloby z rynkiem oprogramowania lepiej czy gorzej. Czesc analiz twierdzi jedno, czesc drugie.
.
Jedno mozna stwierdzic bardzo latwo – skoro tworzenie oprogramowania w USA ma sie lepiej niz gdziekolwiek, to wplywu patentow niszczycielskim nazwac nie mozna. Co najwyzej lekko szkodliwym, jesli w ogole.
Słuchajcie pochewki moje koffane. Byczą część PKB wytwarzają firmy średniego i niższego szczebla. Duże molochy mają tendencję do globalizacji rynku i optymalizację kosztów (własnych).
USA powoli też powoli przestaje się opłacać sytuacja w której władza – bo prawo do wyłącznego działania w danej niszy jest władzą – jest skupiona w kilku punktach o niepewnej przyszłości.
Musieliśmy tak długo "czekać" na następce XPeka nie ze względu na lenistwo MS czy jego nieudolność. XP przez lata był po prostu maszynką do zarabiania. Po co WaldDisney ma wprowadzać do kin nowy film kiedy wszyscy chodzą jeszcze na ten poprzedni (patrz czasy w opuźnieniach premier kinowych na niemieckim rynku).
Jeżeli prawnie zastrzeżemy komuś możliwość tworzenia sobie takich samodojnych krów to zabijamy wolną konkurencję. Nie ma wyścigu – szczury się lenią.
A my jesteśmy dobrymi, głodnymi szczurami i chcemy się pościgać. Zniesienie prawa patentowego jest jak podniesienie szlabanu – acha tylko w momencie podniesienia szlabanu trzeba jeszcze mieć na tyle sił by móc biec.
Bo takie polaczki na przykład szkolą świetnych fachowców – trening pierwsza klasa. Niestety nie zawsze są finanse na wystawienie zawodnika w ostatecznym wyścigu i najsmaczniejsze rodzyneczki wybierane są przez zespoły które po prostu na to stać – ustanawiają rekordy mając w rękach świetnie wyszkolone narzędzie które pozwala zakupować im kolejne – lepsze.
I tak to się kręci.
:s,Red Hat,Microsoft
:s,zwiazanych,nie zwiazanych
I jest swietnie
Mhm, np. doubleclick? (:
Na przyklad GFS.
jestem odmiennego zdania. przypatrz sie ruchom microsoftu – strasza, ze linuks narusza ilestam ich patentow, lecz nie chca ujawnic ktorych. jak wiec ma sie swobodnie rozwijac open source, skoro hamuja go takie historie? grozba procesu o naruszenie patentu to niezbyt komfortowa sytuacja dla developerow.
poza tym na pewno slyszales o firmach patentujacych cudze technologie – chore i szkodliwe, nie sadzisz?
Dodam po przedmówcu że ulepsze systemu patentowego też nie wchodzi w grę.
Nawet słusznie przyznany patent ma swoje negatywne skutki w działaniu "całego organizmu". Czasy geeków których powinno chronić prawo patentowe się skończyło. Teraz geek modli się by to prawo nie zaatakowało jego samego i nie chce być już nawet przez nie chroniony.
Prawo patentowe nigdy nie mialo chronic geekow. Prawo patentowe mialo – i ma – stymulowac rozwoj, tzn. tworzyc dodatkowa zachete do wymyslania nowych rzeczy.
.
Problem z patentami i Open Source wynika m.in. z tego, ze Open Source jest bardzo malo innowacyjne. Wezmy systemy operacyjne – bez problemu mozna wymienic piec mechanizmow, ktore Linux sciagnal od, dajmy na to, Solarisa, wtedy jeszcze zamknietego. (A co, wymienie: NFS, PAM, NSS, slab allocator i format ELF.) Potrafi ktorys z was wymienic piec mechanizmow, ktore tworcy Linuksa wymyslili zamiast skads sciagnac? Nie sadze.
.
A wiec, zwazywszy ze prawo patentowe stoi po stronie firm wymyslajacych nowe rzeczy zamiast kopiowania innych, to patrzac z punktu widzenia kopiujacego Open Source faktycznie jest szkodliwe. Pytanie tylko, co jest w tym momencie wazniejsze dla konsumentow i rynku – tworzenie nowych rzeczy – ktore prawo patentowe stymuluje – czy tworzenie darmowych reimplementacji rzeczy istniejacych, ktorym prawo patentowe moze faktycznie przeszkadzac.
Za to pewnie *BSD ma wszystko skopiowane i nie tworzy nic innowacyjnego… Tak sobie tylko myślę o SSH…
Open Source != Linux
BSD Song: „water oughta be free for all”
http://www.openbsd.org/lyrics.html#36
I jak Ty możesz pisać, że patenty nie hamują innowacyjności…
Co najwyżej mogę się z Tobą zgodzić, że się jednak nie zgadzamy.
(„agree to disagree”)
@wiktor: BSD z Solarisa rozwiazania powyzej tez wzielo. _Ale_, w przeciwienstwie do Linuksa, wymyslilo troche nowych mechanizmow, jak na przyklad GEOM – w czasach nowozytnych – czy UFS (ktorego okrojona reimplementacja jest Linuksowy ext2), pierwszy w uniksach stos TCP/IP czy chociazby uzywana obecnie strukture katalogow – w czasach starozytnych, czyli w latach osiemdziesiatych.
Potrafi ktorys z was wymienic piec mechanizmow, ktore tworcy Linuksa wymyslili zamiast skads sciagnac?
Wiesz, nie chce mi się pisać na lkml, pytać i zawracać im tam głowę. Nie śledzę rozwoju projektu kernela Linux aż tak dokładnie więc Ci nie odpowiem. Z drugiej strony jak sam nie szukasz, to nie zadajesz mądrych pytań – i nie oczekuj mądrej odpowiedzi.
http://rtfm.killfile.pl/
A co najwyżej Twoje wypowiedzi mogą dowodzić zachowania typowego dla świadomego denerwowania (niektórzy mówią: trolling). Do zastanowienia polecam:
http://www.psychocats.net/essays/linuxtroll
@wiktorw: Rzecz w tym, ze szukalem. Nie znalazlem, dlatego pytam.
Konkurencja nie wymaga ochrony? Innowacje tworzą zdaje się ludzie. To że duża firma może sobie pozwolić na większe inwestycje w r&d, ludzi, czy po prostu patenty, ani trochę nie czyni jej bardziej innowacyjną on innych, za to z całą pewnością daje jej fory, jeśli patenty mają pełnić funkcję stymulatora rozwoju, a nie przede wszystkim koncentracji kapitału, to czemu obowiązują tak długo? Innowacja musi być wolna by stała się standardem (choćby nfs), inaczej stymuluje się przede wszystkim tendencje monopolistyczne.
straszyc sobie moga. jak twierdza ze prawo jest po ich stronie, to niech wytocza proces. ale oczywiscie, poco to robic, jak mozna nic nie robiac postraszyc i zbierac kasiore
nat 9 kwietnia 2008 o godz. 15:59 # +2
> niedlugo beda musieli sie liczyc z Chinami,
> tak jak kiedys ZSRR : )
Nie będą. Wystarczy zobaczyć jak prezentują się Chiny w tej chwili. Nie mają praktycznie własnych marek, wszystko to tańsze klony zachodnich produkcji czy outsourcing.
Nie piszę tego, bo nie lubię żółtków, to pozycja przedstawicieli komunistycznej partii Chin
Ło, zjadło mi link. Tutaj: http://www.chinadaily.com.cn/china/2007-10/25/con…
Ciekawe czy Shakespeare wydałby swoje dzieła gdyby ciążyło nad nim widmo wtrącenia do obozu pracy na podstawie zarzutu "zakłócania spokoju społecznego". Przecież za jego czasów wychodziły edycje typu 'Shakespeare, którego można czytać przy rodzinie'. Niską innowacyjność Chin można więc tłumaczyć tym, że co zdolniejsi czy inteligentni twórcy czują się krztuszeni przez ustrój
Ot, taka mała dygresja.
I dlatego większość zdolnych Chińczyków powinna wyjeżdżać do Bhutanu
Tak poważnie – innowacyjność za Stalina też była – bazowała dokładnie na tym, na czym bazuje innowacyjność Chin.
Nie zgodze sie. ZSRR mialo jednak swoj know-how, i to calkiem niezly. Zylo sie ciezko, ale mieli zdolnych inzynierow i technologie. Chiny tych rzeczy, poki co, nie maja.
To się może jeszcze zmienić. Przez tysiące lat to właśnie Chiny były najbardziej "innowacyjnym" rejonem świata:
http://www.chiny.pl/faming.php
O czym to ma swiadczyc, o tym, ze sa do tego fizycznie zdolni? Pewnie, ze sa, w koncu to homo sapiens. Tylko ze wtedy aby byc innowacyjnym wystarczylo miec dobre pomysly, a teraz nie. Nie ze wzgledu na patenty, ale ze wzgledu na poziom skomplikowania technologii – zarowke mozna zrobic w kuchni, procesora nie.
http://tubedevices.com/alek/pwl/lampy_produkcja/l…
Dygresja od dygresji: ta karma przy poście ssie nieziemsko. Kojarzy mi się to z miss popularności wśród dziewcząt do lat ośmiu.
zlodzieje wszystko by chcieli za darmo to ze prawie cale open source dla nich zadarmo pracuje im niewystrcza
"Zrob sobie – moze byc w myslach – liste innowacyjnych programow. Wrzuc tam co chcesz – Windows, Solaris, OSX, iPhone, Android, cokolwiek innego z Google, Photoshop, Quake, Call Of Duty 4, whatever. Policz kraje pochodzenia."
OK, nawet trafiłeś z Call of Duty akurat, bo robi ją firma z Kaliforni, ale prymat USA na rynku gier komputerowych nie jest już tak oczywisty jak w przypadku programów użytkowych.
A teraz wyobraź sobie, że jakiś sąd daje komuś patent np. na widok oczami bohatera (czyli to co widzimy w grach FPS i wielu przygodówkach). I to wcale nie będzie ID software (Quake) czy Epic (Unreal) ani nawet żaden z producentów tego typu szlagierów, tylko jakaś mała firemka, która nigdy nie wyda żadnej porządnej gry… I wtedy NIKT już nie wyda…
@cezaryece: Bzzt, wrong. Wtedy ktos wniesie sprawe o uniewaznienie patentu, przytoczy oczywisty i znany pewnie nawet samemu sedziemu prior work w postaci dowolnej gry z widokiem oczami bohatera wydanej przed zlozeniem wniosku o przyznanie patentu, i patent zostanie uniewazniony. I juz.
ale najpierw ten ktoś będzie musiał mieć kupę kasy na bardzo kosztowną armię prawników wyspecjalizowanych w prawie patentowym.
Gdyby to było tak proste jak ci się wydaje, to obecne prawo patentowe w USA już dawno przestałoby być problemem.
@tomek: Nie na armie prawnikow, tylko na zaplacenie kancelarii za zrobienie tego. To nie jest ani dlugie, ani skomplikowane, ani kosztowne.
.
I dlatego, wyobraz sobie, prawo patentowe w USA nie jest wielkim problemem. Chyba, ze sie cala "wiedze" na jego temat czerpie z serwisow agitacyjno-propagandowych.
> Zrob sobie – moze byc w myslach – liste innowacyjnych
> programow [...] Quake
Abstrahując od patentów, John Carmack zrobił niezłe jaja z Quake'iem. Kiedy hackerzy zdisasemblowali binarkę Quake'a pod 386 i DOS-a żeby ją sobie odpalać pod Uniksem/SunOS, on otworzył kod i zaczął wspierać Linuksa we wszystkich swoich grach.
Niezły z niego aparat, bo z góry można założyć i nigdy nie być w błędzie, że gdyby ktoś zrobił coś takiego z komercyjną grą dowolnego innego developera, dostałby cease-and-desist od hord prawników.
@frob: To niezupelnie tak. Przede wszystkim zabraklo chronologii – kod Quake'a zostal otwarty wtedy, gdy nie mial juz znaczenia komercyjnego, bo byl Quake 2.
.
Poza tym Carmack akurat zawsze byl "otwarty" – przeciwny patentom, przychylny otwartemu oprogramowaniu… Poza tym Quake (czy to byl Doom? Nie pamietam juz.) powstawal pod NeXTStepem, nie pod dosem czy Windows.
Całe szczęscie, że autorzy WWW (W3C?) nie opantentowali swojego wynalazku – nie mieibyśmy się wówczas jak spierać
W3C jest instytucja standaryzujaca, nie tworzaca. Owszem, dobrze, ze autorzy WWW – na przyklad Microsoft, od ktorego wyszla ustandaryzowana pozniej struktura DOM – nie oblozyli tego patentami. Zakladajac, ze w ogole mogli.
Odnośnie DOM – nic od Microsoftu nie 'wyszło'. Popatrz sobie na dokumentacje starego Netscape, z czego Microsoft zżynał jak leci, zresztą tworząc przy okazji mnóstwo potworków i debilizmów, które widać do dzisiaj.
Nie pisz bzdur, bardzo proszę.
@Kenjiro: Model DOM Netscape'a zostal wyrzucony do smieci. To, co ustandaryzowalo W3C, jest wzorowane na modelu wprowadzonym w MSIE, zreszta IIRC Microsoft byl jedna ze stron pracujacych nad standardem.
Nawet jeśli DOM z Netscape był przekombinowany, to jaką widzisz zasługę MS w tym że do dziś się do standardów jakie sami współtworzyli nie stosują?
@i: No ten akurat standard stosuja.
Widocznie się opłaca.
@i: Trudno, zeby ktokolwiek stosowal standard, gdyby mu sie to nie oplacalo.
Czasem coś się nie opłaca, ale i tak trzeba się dostosować.
WWW stworzyli naukowcy (z CERNu). Stworzyli po to, żeby ułatwić wymianę danych naukowych między ośrodkami naukowymi, co z zasady wykluczało sensowność patentowania (zresztą w Europie by taka próba i tak nie przeszła).
Obecnie niektórzy z tych naukowców zasiadają w zarządzie W3C. Co więcej, w ramach W3C pracują "grupy robocze", które tworzą niektóre ze standardów.
@tomek: W CERN powstaly tylko podstawy, pozniej ciagnal to Netscape, Microsoft i pare innych firm. W grupach roboczych wiekszosc stanowia wlasnie ludzie z przemyslu, nie naukowcy.
ale przecież rozchodziło się o "autorów WWW" – zauważ, że odpowiadałem bezpośrednio na komentarz blah, a nie na dyskusję, która się rozwinęła poniżej.
Wcale nie negowałem wkładu firm i "przemysłu" w dalszy rozwój WWW, ani nie stwierdziłem, że w W3C są sami naukowcy (stwierdziłem tylko, że w zarządzie zasiadają twórcy WWW, którzy są naukowcami).
Więc czego dotyczy twoje sprostowanie? I po co wciskasz mi stwierdzenia, których nie napisałem?
aha, racja, zapomniałem – na tym polega przecież trollowanie…
Wątek (jak inne wątki na ten temat) stał się kolekcją półprawd i przekłamań, więc pozwolę sobie popełnić post odpowiadający zbiorowo.
Otóż bynajmniej. W kontekście prawa patentowego słowo to ma specyficzne znaczenie: innowacją jest coś, co jest patentowalne. Z tego powodu porównanie liczby patentów jest bardzo dobrym miernikiem innowacyjności we wszystkich dziedzinach poza informatyką.
W dziedzinie informatyki mamy natomiast do czynienia z tragiczną wręcz niekompetentcją urząedów patentowych, które przepuszcają wnioski nie spełniające elementarnych kryteriów.
Pod dokładnie takim hasłem Balcerowicz & Co. wykończyli cały zaawansowany technologicznie polski przemysł i zastąpili go sklepami (Galeria Mokotów w W-wie stoi na terenie po fabryce półprzewodników) oraz firmami zbijającymi europalety. Mniej więcej rok-dwa temu nagle podniósł się płacz, że polscy wytwórcy europalet jako nieinnowacyjni są wykańczani przez chińską konkurencję. Ergo, polski eksperyment z oparciem innowacji w gospodarce o MŚP zakończył się fiaskiem.
Nasi geniusze ekonomiczni zapomnieli o tym, że na całym świecie hołubione przez nich MŚP zajmują się działalnością odtwórczą, bo na innowacje ich po prostu nie stać. Natomiast cały postęp technologiczny od drugiej wojny zawdzięczamy wielkim firmom (w większości zresztą robiącym zamówienia dla wojska). W tym tygodniu akurat robiłem budżet projektu badawczo-innowacyjnego i wyszło mi dwa miliony złotych na sam sprzęt. Proszę mi powiedzeć, skąd MŚP ma wziąć takie pieniądze i jak zapewnić sobie odzyskanie nakładów jeżeli nie będzie miało możliwości opatentowania wyników.
Tylko, że coś takiego nie jest patentowalne. Patentowalne są rozwiązania techniczne, czyli w tym przypadku może być to co najwyżej konkretny algorytm renderujący, ewentualnie pewna klasa podobnych algorytmów.
Bez przesady. Patenty są po to, żeby sprzedawać na nie licencje
Oczywiście twórcy open source mają z tym fundamentalny kłopot, bo z czego ktoś utrzymujący się z kelnerowania i rozdający oprogramowanie za darmo [1] ma zapłacić za licencję?
[1] Cytat z Richarda M. Stallmana.
P.S. Ciekawe, ile minusów zbierze ten post
Duże firmy mają środki na badania. Które w przypadku zlikwidowania patentów by je straciły. Wniosek: Brak innowacji (szczegulnie tych kosztownych).
Rozwiązanie na ten problem ma Partia Piratów. (dokładnie chodzi o patenty na lekarstwa).
źródło: http://partiapiratow.org.pl/index.php/Program_roz…
Wniosek: Państwo powinno zwiększyć wydatki na badania naukowe, które dadzą nowe innowacje. (To rozwiązanie powinno być dogłębniej zbadane).
I tak i nie. Państwo prawdopodobnie nie zaoferuje naukowcom takiej kasy jak koncern, poza tym nie będzie gwarancji wprowadzenia wynalazku na rynek (a jak korporacja wyda grube miliony na wynalazek, dlaczego mają go schować do szuflady? Będą lobbować na rzecz wprowadzenia leku)
@abc widzę że się nie rozumiemy. Państwo już w tej chwili im płaci. (Oczywiście pośrednio generując i zysk ze sprzedaży). Powiedzmy że teraz jest tak.
Państwo kupuje lek do szpitala za 100 zł. Koncern medyczny 15 zł z 100 przeznacza na badania.
Partia Piratów chce żeby było tak.
Państwo kupuje ten sam lek za 30 zł (tutaj jest wyjaśnione dlaczego tylko 30). Dodatkowo płaci 20 zł dla koncernu (i nie tylko) w celu badań.
Wniosek: Państwo teraz płaci na badania (tylko koncernowi, który zdobędzie monopol). Po zniesieniu patentów i odpowienim zagospodarowaniu budżetem ceny leków nie tylko zmaleją a także będzie więcej na badania.
Tłumaczenie: państwo ma mieć monopol na prace B+R. Wolny rynek jak cholera.
Poza tym, patenty na lekarstwa nie są dobrym przykładem, bo dochodzą tutaj względy etyczne, których w pozostałych obszarach gospodarki nie ma.
Sam to wymysliles?
W Polsce nie bylo nigdy prawdziwego przemyslu polprzewodnikowego – to ze bylo CEMI i ze robilo rozne rzeczy z ktorych najbardziej zaawansowany byl MCY7880 (Polski odpowiednik i8080) nie oznacza ze to byl przemysl polprzewodnikowy… Uzyski byly beznadziejnie niskie, babki pracujace na montazu struktur zasypywaly je lupiezem, a bliskosc przelotowej drogi powodowala takie drgania ze o zadnym sensownym projektowaniu i produkcji polprzewodnikow nie moglo byc mowy.
Byly sobie rozne instytuty (np ITE) ktore sobie robily rozne nawet ciekawe rzeczy ale nic z tego nie bylo produkowane – to efekt tego ze za PRL postawiono na przemysl ciezki, huty, kopalnie, cementownie…