Podcast Mój Linux – Dystrybucje Linuksowe
- Dodano: 3 lutego 2010
- Wprowadził: lesniak
- Komentarze: 6
Spodobał Ci się ten nius? Zagłosuj, a być może znajdzie się na stronie głównej! Więcej w FAQ. Jeśli ten nius nie powinien znaleźć się na stronie głównej napisz raport dla administracji!
Na oficjalnej stronie podcastu pojawił się odcinek trzeci. W tym odcinku autor omawia pięć dystrybucji Linuksa. Na końcu odcinka jest konkurs.
Podcast jest raczej kierowany do początkujących bądź osób które z Linuksem nie miały do czynienia.
Zachęcamy do posłuchania!
Więcej informacji: http://www.mojlinux.com/2010/02/3-dystry...ksowe.html
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
6 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


Z moich doświadczeń wynika, że Linux to jest naprawdę świetny system, ale do pewnych zastosowań i do shella włącznie. Sam mam tekstowego Linuxa na jednej maszynie i jest to znakomity system w zastosowaniach sieciowych, serwery, routing, firewall, filtry tudzież administracja siecią, backupy przez sieć itp. Problem leży w części graficznej.
Weźmy Fluxbox. To jest takie GUI zamontowane w trącącej myszką architekturze a'la Calmira o niby niskich wymaganiach. Przy tym, co Flux oferuje powinien ruszać na 4MB RAM i 386DX/33MHz, a nie 10x tyle! Jak mam 400MHz to sobie biorę już płynnie chodzące Xfce (Zenwalk na szybko lub przekonfigurowany Arch powoli – tam można BARDZO dużo), i przynajmniej mam wykorzystanie palety kolorów zgodne z ergonomią.
Linux nie dojrzał jeszcze do powszechnego użytku, by go "Pani Klocia" z biura mogła od razu używać.
Są rzeczy w Linuxie, których w Windowsach nie ma, a nie da się ich przenieść, to są między innymi skrypty shellowe – w Linuxie to jest potężne narzędzie, w Windowsie stałyby się generatorami dziur w zabezpieczeniach.
Kolejną sprawą jest bezmyślność twórców udostępniających repozytoria wyłącznie w necie, i tu nieszczęsny Arch się kłania – ci twórcy nigdy nie słyszeli o tym, że w wielu biurach są wewnętrzne, fizycznie nie podłączone do Internetu sieci, w których instalacja tego świetnego systemu jest po prostu niemożliwa. To już tych 5 ISOków udostępnić nie można? Żeby chociaż były moduły do popularnych kart sieciowych, a nie tylko kilkanaście (przy czym najczęściej chodzi kilka – sprawdzone na wielu kartach).
Arch, jak zapewe wiesz, jest distrem rolling release. Tworzenie snapshotow i supportowanie tego to kupa dodakowej roboty w celu osiagniecia celu, ktory nie jest zgodny z ideologia.
Zainstalowanie Archa na kompach bez dostepu do sieci jest mozliwe i nie jest trudne. Wystarczy stworzyc lokalne repo (LAN/przenosny HDD/dysk optyczny).
Jeśli chcesz dobrą dystrybucję z mnóstwem sterowników to zobacz Opensuse lub Fedora.
Tak szczególnie Fedora – z betami co drugiego programu.
Albo wybrać pardusa
O w koncu ktos kto rozsądnie mówi
Pardus jest naprawde niezly – jeden z niewielu linuksów o którym można powiedzieć że się nadaje dla Average Joe ktory chce tylko miec przegladarke, odtwarzacz muzy i filmow. Dziwi mnie mala popularnosc – pewnie niektórych (mam tu szczególnie na mysli duze firmy) odstraszają twórcy którzy na swoich blogach piszą że trzeba zniszczyć państwo Izrael…