Pocztówka z Wielkiej Brytanii
- Dodano: 28 lutego 2008
- Wprowadził: kocio
- Komentarze: 53
Do Czytelni Ubuntu.pl dotarła „pocztówka” od użytkowniczki Linuksa, która opisała swoje doświadczenia z Wyspiarzami w kwestii swojego ulubionego systemu. Jeżeli jej relacja jest reprezentatywna, to linuksiarze nie mają tam łatwego życia…
Zawsze wydawało mi się, że Polska pod względem informatyki pozostaje daleko w tyle za innymi krajami. Przepraszam za to myślenie, sama nie wiem dlaczego tak było. Przez 8 miesięcy mojego pobytu na Wyspach, z całą stanowczością muszę stwierdzić że nie miałam racji. Anglicy, których znam, to ludzie, którzy uznają tylko swój punkt widzenia za ten najwłaściwszy i próba przekonania ich do czegoś nowego w większości przypadków kończy się fiaskiem.
Więcej informacji: http://czytelnia.ubuntu.pl/index.php/200...a-wyspach/
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
53 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


Czytałem to… Zaczynam doceniać Polaków…
przejedziesz sie na tym : )
Jak dla mnie Polacy też zostają daleko w tyle. Jak powiedziałem u siebie w pracy, że zainstalowałem Linuksa to każdy się zapytał "A co to jest?" Więc Polacy wcale nie są jacyś lepsi od Anglików. Z drugiej strony ludzie jak słyszeli że istnieje takie coś jak Linux to sądzą że tam tylko istnieje konsola.
jezusicku…. gdzie Ty pracujesz?
dla niektorych wciaz istnieje tylko konsola.
Ja doceniam polskich urzedasow i lekarzy odkad mieszkam w Hiszpanii
Teraz wiem, ze w polsce nie jest najgorzej w tej materii
Wiesz, jak dla kogo, ale jak dla mnie 'nie jest najgorzej' jest zupełnie niewystarczające… Dlaczego nie może być 'dobrze'?
Ja mieszkając przez pewien czas w Londynie doceniam czystość polskich miast, piękno polskiej przyrody, kulturę ludzi na ulicach, spokój i takie tam.
Jeśli chodzi o linuksa, tutaj ciężko mu się przebić, także dlatego że dziennikarze (świadomie?) go przemilczają. Przykłady z darmowych londyńskich gazetek dziś: opis gadżetów które się pojawią w tym roku i dwa telefony z Origami, to nowa wersja sławnej Visty takie tam blebleble a o linuksach nic. I wielki opis kawy czy czegoś tam w puszce, nazwa produktu: Ubuntu i o linuksie NIC!!! (wiem że to nie jest art. o linuksie ale gdyby kawa nazywała się Vista na 100% byłby komentarz, widziałem kiedyś coś takiego). A że ludzie niezbyt tu kumaci to…
Ale na uczelniach linux 70%, mac 20%, windows 10%.
a moze czas zalozyc *porzadnego* LUGA na wyspach?
taki np. sobie PLUG.GB
jak by co to ja sie pisze sie
a na powaznie, to GB od wieki wiekow amen byla i jest zapleczem M$ w europie. jeszcze od czasow wspolpracy M$ i IBM. takze trudno ich tu wyplenic, a poza tym, let's face it: przecietny angol jest *leniwy* i jak ma laptopa z vista to na pewno juz tak zostanie.
Wiele w tym racji – tutaj małe i duże zmiany się przeprowadza jako kampanie – na przykład teraz przeciw używaniu torebek plastikowych. Ludzie są niesmowicie leniwi i chcą mieć argumenty podane na tacy. To akurat dobrze, faktycznie natomiast zastanawia dlaczego akurat aktywiści linuksowi się nie przebili?
Rebuttal: http://borys.musielak.eu/linux/czemu-brytyjczycy-…
A nie przyszło Wam czasem do głowy, że skoro mimo stosowania absolutnego dumpingu cenowego Linux nie może osiągnąć więcej niż 0.25% udziału na desktopie, to musi być z nim coś poważnie nie tak?
To nie jest tak, że wszyscy ludzie są głupi, a jedynie Linuksiarze dostąpili oświecenia. Skłaniam się raczej ku opcji odwrotnej
Jedno z praw Murpy'egp:
Stwórz system, który obsłuży nawet idiota, a głównie idioci będą go obsługiwać
O, elita się odezwała.
Jasne, jak tylko wymieni się społeczeństwo i wszyscy będą myśleć tak jak Wy, zapanuje powszechna szczęśliwość.
Linuksiarze strasznie są do Kaczyńskich podobni. Oni też do dziś nie mogą zrozumieć dlaczego ludzie nie docenili ich stylu sprawowania władzy. Co za głupie, głupie społeczeństwo!
I jakby ktoś jeszcze miał wątpliwości, dlaczego organicznie nie znoszę linuksiarzy i linuksiarstwa, to ten tekst i komentarze pod nim są świetną ilustracją problemu.
@mk: myślę, że Twoja opinia na temat użytkowników Linuksa (których nazywasz obraźliwie, BTW) nikogo nie interesuje.
Och, rozumiem. Kali obrazić – dobrze, Kalego obrazić – źle.
Dla linuksiarzy i innych mniej kumatych: piję do ewidentnie obraźliwej uwagi kol. Neonique, która otrzymała +3 punkty.
Dopóki będziesz trollował i prowokował, nie licz na nic innego.
A jak ci się nie podoba, to nikt cię tu siłą nie trzyma. Powiedziałbym nawet, że wręcz przeciwnie.
Ależ ja wcale nie liczę.
Niemniej mam tu z Wami dziki ubaw, więc raczej zostanę.
Zwłaszcza ten artykuł i komentarze – miodzio. Przypominacie trochę bandę wesołków z psychiatryka utyskującą jak to fatalnie, że cały świat ignoruje oczywisty fakt, że Elvis mieszka na Alfa Centauri i przygotowuje właśnie inwazję jajogłowych ufoludków na Ziemię. No co za idioci, ci ludzie, nie? Ale będą mieli za swoje, jak ich ufoki będą obracać na rożnie. Wtedy się przekonają, że to MY MIELIŚMY RACJĘ! Buahahahaha!
Szkoda.
Ludzie, ignorujcie trolla…
@mk: Raz, reagujesz emocjonalnie. Dwa, nikt nie mówił konkretnie o tobie. Trzy, "Linux" jest prosty w obsłudze. EOF :>
Wiesz co starszne jest to co napisales, ale chyba masz racje. Ja co prawda bez mroznego oddechu pingwina na moim desktopie nie przezylbym dnia, ale wczoraj kolega(nie-informatyk) chcial sobie zainstalowac wtyczke flash do firefoxa. Probowal zainstalowac go sobie na kubuntu 7.0.4 poprzez proste doinstalowanie brakujacych pluginow, tak jak to robil na windzie. Oczywiscie instalacja sie nie udala. Probowal zrobic rzecz calkowicie banalna i juz na tym etapie poniosl kleske. I jak ja mam go sklonic do tego zeby przeszedl na linuxa. PS Takich historii mozna by bylo mnozyc.
A przez menedżer pakietów czy paczki ze strony (tak jak się powinno robić) próbował?
Wszedl na strone, sciagnal archiwum rozpakowal i uruchomil z moja pomoca bo sam nie dal rady. Zwykly uzytkownik niewie "jak sie powinno robic" dostaje system i chce zeby dzialal bez zadnych zgrzytow.
Tylko, że to wymaga praw administratora – a te są bardzo restrykcyjne w Linuksie – bezpieczeństwo.
Kubuntu ma przecież sudo, a firefox ściąga sam wtyczkę do katalogu domowego użytkownika?!
Ubuntu 7.10 samo proponuje instalację paczek – domyślnie zaznaczony jest Adobe Flash, ale do wyboru jest też Gnash. Podobnie z Javą.
A wystarczyło zainstalować 7.10 zamiast 7.04 i problemu by nie było
Nie. Który to już raz pada takie pytanie?
Windows ma programy, więc ludzie go używają. Ludzie go używają, więc programy powstają tylko na Windows. Windows po prostu jako pierwszy wypełnił rynkową niszę desktopowych systemów operacyjnych. Każdemu systemowi, nie tylko linuksowym, ciężko jest się przebić, wliczając to systemy 'profesjonalne', zamknięte, rozwijane przez firmy (np. BeOS).
Czy nawet Mac OS X.. ;]
Akurat OSX jakos sie przebija. M.in. dlatego, ze _robi_ to, co Linux _obiecuje_.
Niestety lecz nadal brakuje prgów do biura: potrzebuję prg co będzie czytał/pisał pliki zgodne z Visio.
Twoje stwierdzenie jest tendencyjne. Niemal równie dobrze można powiedzieć: na Windows brakuje programów do biura – potrzebuję programu, który będzie czytał/pisał pliki zgodne z Kivio.
Gdzie można znaleźć specyfikację formatu dokumentów zapisywanych przez Visio?
Inkscape i Visio potrafią odczytać/zapisać SVG (dla Inkscape to format natywny). Oczywiście wiem, że Inkscape to nie to samo, co Visio.
Porownaj liczbe uzytkownikow Visio i liczbe uzytkownikow Kivio (czymkolwiek by nie bylo). Potem zadaj sobie pytanie – co kogo obchodzi obsluga formatow zapisow, ktorych prawie nikt (w stosunku do formatow konkurencyjnych) nie uzywa?
A nie przyszło ci do głowy że jak coś tutaj piszesz i dostajesz –13 to możesz nie masz racji?
Byl kiedys taki jeden, co wymyslil, ze Ziemia sie kreci wokol Slonca. Tez -13 dostal.
Jestem szczęśliwym mieszkańcem tego kraju i muszę przyznać że zaraz po przybyciu odbyło sie polowanie na "nowej generacji" sprzęt komputerowy, szukając nowego komputera/laptopa nie omieszkałem zapytać jaki ma system operacyjny, odpowiedź był niemal oczywista. Jako że jestem człowiekiem dość spokojnym i opanowanym ( jeżeli chodzi o IT
, rozumiem ich i szanuje wybór dla jakiego postawili sobie Vista jako główny system do pracy "w domu". Nie poddając sie w poszukiwaniach pogrzebałem dalej, toż już po paru dniach cena nie grała większej roli – chce mieć Linux i koniec kropka! Wychowany w świecie Internetu, posłużyłem sie wyszukiwarkami i tym dla porównania polska wersja szukacza:
http://www.ceneo.pl/;004c58;017P9-18586-18587-185…
"Strona 1 z 46 Następna »»"
Czyli systemy z Linux lub DOS ( no tyle jestem w stanie przeżyć ), są dostępne w Polsce bez większych trudów, co innego ma sie do UK:
http://www.pricerunner.co.uk/cl/27/Laptop-Compute…
"DOS (1)"
No proszę cała jedna sztuka, jest z 17' panelem na pokładzie, nie podając sie dalej szukałem i szukałem, ale tylko cena powyżej 1000 funtów była by cacy ( jeszcze przed wprowadzeniem Linux DELL ).
Dalej na dzień dzisiejszy nie ma Laptopa z Linux na pokładzie bo i po co? skoro jest Vista, która to ma być w 100% ( i jest w/g każdego sprzedawcy ) kompatybilna z sprzętem.
Koniec końców – bilet EMA Wrocław, bilet w dwie strony – Zaparkowałem przy okazji w domu
, kupiłem sobie Laptop ( z Vista … ;p ), ale jaka jest różnica czy kupie tutaj czy w Polsce?
Taka że mam komputer z międzynarodową gwarancją na sprzęt ( nie licząc dysku! – ale o tym za chwile … ), co mnie bardzo cieszy bo w UK jakoś dziwnie ich do tego przekonać że można wylać kawę na klawiaturę i tym samym ją lekko uszkodzić. Nie dostałem natomiast ( i chyba nie dostane, nie w tym życiu ), gwarancji na dysk twardy! Tzn w pewnym sensie jest ale? Jak jest Linux koledzy po fachu w serwisie mnie poinformowali ze ten system nie jest wspierany i w/g ich zarządzeń z góry nie mogą go naprawić dopóki nie będzie tam Vista.
Co sie dowiedziałem o "informatykach" w UK? Może i maja wiedzę ( bo maja co nie którzy ), ale ich mentalność mnie poraża, nie chcą "nowego" skoro stare jeszcze działa, ale to już było opisane
Ja i tak podziwiam wszystkich ludzi którzy pracują na co dzień na windowsach. Naprawdę trzeba być twardym.
Nie trzeba byc twardym wystarczy plynac z pradem nie stawiajac oporu
popieram : ) ale niektorzy sa twardzi tylko z powodu
niewiedzy. przyklad argumentu kontra fs/os: chce miec
legalny system ( = MsWin ). i jak tu kogo przekonywac?
skoro "sciagniete z Sieci" to widocznie nielegalne..?
Pomysl sobie, ze niektorzy ludzie musza korzystac z czegos innego niz open office i przegladarka itp. a wielu specjalistycznych aplikacji dla linuxa poprostu nie ma. Linux to bardzo fajny system ale brakuje wielu aplikacji. Ciekaw jestem jaki bedziesz twardy jak bedziesz mial cos zrobic pod linuxem a nie bedziesz mial do tego aplikacji, he? A moim zdaniem o wartosci systemu po czesci decyduje ilosc dostepnego pod niego oprogramowania. Takie moje 2 gr dla takich twardzieli jak Ty.
to prawda, ale jest też odwrotnie. Takich aplikacji jakich ja potrzebuje nie ma na Widnowsach.
Korzystam na co dzień zarówno z Linuksa jak i Windowsa. Nie jest tak, że pod Windą (mam Windowsa 2000) mam sporo problemów, a pod Linuksem jest różowo. Miałem Fedorę 8-nie chciała mi działać karta wi-fi mimo dostępnych otwartych sterowników. Przejrzałem sporo stron www i forów i nie udało mi się jej uruchomić. Zmieniłem, więc distro na Ubuntu 7.10 karta ożyła, ale czasem zdarzają się inne drobne błędy co troszkę bywa irytujące (dla przykładu gdy chcę się wylogować to po kliknięciu na wyloguj Ubuntu się wiesza). Dwutysiączce też się zdarzają drobne "kwiatki", ale nie mogę powiedzieć, że Linux na tym polu wyraźnie góruje.
Firma, w której pracuję (Londyn, produkt w javie) ma mieszane środowiska — jeśli pracownik chce Linuksa, to admini zainstalują mu Linuksa (zwykle Ubuntu, choć można oczywiście poprosić o coś innego). Jeśli chce Windowsa, to dostanie Windowsa. Większość używa Windowsa (w tym i ja — Eclipse pod Windows jest jednak bardziej dopracowany).
W każdym razie nie uważam, by Linux był tu mniej popularny. Wręcz przeciwnie, ofert pracy wymagających (lub premiujących) znajomość Linuksa czy OpenSource jest tu IMO o WIELE, WIELE więcej niż w Polsce.
A jeśli rozmawiamy o szarych użytkownikach, to sprawa ma się zupełnie inaczej — w wielu domach rządzą komputery Apple (ich cena nie jest tak zaporowa jak w Polsce).
To ciut inny rynek. A odnośnie supportu ISP — ja, w razie problemów, błagałem wręcz o połączenie z Anglikiem. Bo cudzoziemiec (na ogół Hindus w jakimś outsourcowanym call center) umiał jedynie jechać według skryptu.
Nie oczekujmy cudów — sprzedawca w sklepie nie zawsze będzie kompetentny, osoba z call supportu zwykle kompetentna nie będzie, darmowe gazetki żyją z reklam i tekstów sponsorowanych, więc to tylko wina Linuksiarzy że nie wykupują miejsca reklamowego. No a ludzie oczywiście nie przerzucą się na Linuksa tylko dlatego, że powie się im że jest "fajny". Jak coś działa, to po co zmieniać?
Dokładnie tak samo, jak w Polsce.
Eclipse na Windows bardziej dopracowany niż na Linuksa? Toż to prawie ten sam kod (opróczy uruchamiacza i naturalnie natywnej częsci SWT). Pracuję na obu konfiguracjach i nie widzę różnicy (w sensie dopracowania). SWT z Win32 wydaje się mi ciutkę bardziej płynne, za to z GTK ładniejsze. Linux jest bardziej wydajny i dostrajalny. Gdy miałem słaby sprzęt, miało to duże znaczenie: kernel + Xy + WMaker zużywały w sumie 30 MB, Win XP wydawał mi się molochem. Teraz odpalam GNOME + Hibernate + Spring + Eclipse (z kupą pluginów) + Tomcat + PostreSQL + Firefox + Amarok + Thunderbird + szybkie uruchamianie OpenOffice + Skype + kadu + evince z otwartymi kilkumegowymi dokumentami i wszystko działa miodzio, do zajęcia 2 GB które mam jeszcze daleko.
W pracy mam Windows XP z 1 GB. Outlook + Eclipse (z małą ilością pluginów, ale duże projekty) + Firefox i to wszystko, co jest w stanie pociągnąć. Otwarcie dokumentu w Wordzie oznacza konieczność zamknięcia innego programu. Word uruchamia się szybko, za to zżera pamięć aż miło.
Gdy używa się wielu aplikacji lepsze współdzielenie bibliotek w Linuksie zaczyna procentować.
Ja nie używałem eclipse w windowsie, ale jestem w stanie uwierzyć, że działa lepiej niż linuksowe. bo linuksowe jest tak powolne i nieresponsywne, że gorszego programu sobie wyobrazić nie można.
Jaka konfiguracja sprzętowa?
Ja używałem na Celeronie 300A z 256MB i dawało radę.
I nie przyjmuj rzeczy na wiarę. Odpal pod Windows na podobnej konfiguracji i ilości odpalonych programów i sam się przekonaj, czy jest lepiej.
1.6GHz, 512 MB RAM. i nie czepiam się prędkości działania jakotakiej, a wprost responsywności edytora i UI
Akurat szczęśliwie nie jest to moje narzędzie pracy – tylko ten program oglądałem z ciekawości, ale zrobił na mnie wrażenie negatywne
A może po dłuższym używaniu się rozpędza ?
Jeśli zrobisz screenshot Eclipse pod Linuksem i Windowsem i porównasz np. wysokość pasków narzędzi to zauważysz, że pod Linuksem eclipsowe toolbary marnują niepotrzebnie spory kawałek ekranu i nie da się z tym nic zrobić (mają jakiś kosmiczny padding ustawiony — dużo większy niż np. aplikacje Gnome). Jak wiadomo w developerce ważne jest, by na ekranie było widać jak najwięcej kodu.
Albo odświeżanie zawartości okienek Eclipse — dużo szybsze pod Windows niż pod Linuksem (uruchomienie Beryla/Compiza często tu pomaga, bo standardowe mechanizmy X-ów potrafią być po prostu irytująco wolne).
Detale tego typu się nawarstwiają i koniec końców Eclipse pod Linuksem sprawia wrażenie ciężarnej krowy. Nic tak nie wkurza użytkownika jak niska responsywność.
A co do ramu, to nie ma większego sensu porównywać konfiguracji 1GB do konfiguracji 2GB, nawet jeśli "do zajęcia 2GB mu jeszcze daleko". Nawet system posiadający teoretycznie "wolną" pamięć i tak może zyskać na dodaniu ramu, bo będzie miał więcej miejsca na buforowanie I/O. Ale to rzecz oczywista.
Dla porównania, na firmowym XP (2GB) uruchamiam spokojnie komponenty Office 2007, Firefoksa, Eclipse, kilka komponentów aplikacji w kontenerze (ładne kilkaset MB lekko licząc, jak to w enterprise — czasem zdarza mi się też uruchamiać więcej niż jeden kontener aplikacji równocześnie), słucham last.fm, jestem cały czas widoczny na skype, jabberze, a w tle działa sobie Outlook. O pchełkach takich jak jakiś chodzący kątem mysql czy wielozakładkowy terminal z zsh i elementami cygwina/GNUwin nie ma co wspominać nawet, bo to oczywiste w developerce. Działa płynnie.
Chociaż to może być zasługa naszych adminów. Znają się na swoim fachu. Przypuszczam, że XP "OOTB" nie byłby tak dobrze przygotowany. Z drugiej strony można to samo o dowolnym Linuksie.
Windows potrafi być naprawdę, naprawdę dobrym systemem operacyjnym. I mówię to jako linuksiarz.
PS: Zajętość ramu to w większości wypadków tak naprawdę sztuczny problem. Kości RAM są śmiesznie tanie — jeden dzień mojej pracy jest wart tyle, co dodatkowe 2GB ramu low-latency dla każdego z członków mojego zespołu. Wystarczy, że jeden developer się przeziębi i firma traci tyle, że wystarczyłoby na upgrade ramu na całym piętrze.
Zauważmy (taki trochę nieciekawy…) kontrast: z jednej strony "newsy" o triumfalistycznym wydźwięku typu: "Bawarskie biura przechodzą na Linuksa", "Rosyjskie szkoły…", "Jakieś-tam-jeszcze" (nie pamiętam) – zaś z drugiej info, że ZU kręci nosem… wolałbym akurat odwrotnie.
Znaczy: nie twierdzę, że wolę, aby biura były na Viście – jednak nie jest tak znowuż najlepiej, jeśli Linux tu i ówdzie wprawdzie przebija się – ale, jak możnaz takich "newsów" odnieść wrażenie – przede szystkim "odgórnie", czy może wręcz nakazowo.
Z niewiadomych względów ZU, który jest na zachodzie niesamowicie wybredny i gotów iść do sądu o byle bzdurę, nie taki jak obiecano kolor ręcznika w hotelu, spóźnienie o 15 minut pociągu itd., tutaj akceptuje dziwny fakt że produkt kupowany za pieniądze działa źle, trzeba go wspierać innymi produktami (antywirusy)… Może to wynika z przekonania że komputery są zbyt skomplikowane i taka jest natura rzeczy?
Ale są tu też ludzie którzy mówią: wolę konsolę bo nie ma tych wszystkich problemów, albo: Vista to jednak #$%^&&
Niesamowicie wybredny ZU na Zachodzie najczęściej kupuje Maka i ma spokój. Jak mu się dysk zapełni to kupuje nowego.