PO zapowiada wybory przez Internet w 2009 roku
- Dodano: 15 kwietnia 2008
- Wprowadził: michuk
- Komentarze: 55
Waldy Dzikowski, odpowiedzialny za zmiany ordynacji wyborczych wiceszef klubu PO, zapowiedział, że przez Internet głosować będziemy mogli już być może w wyborach do Parlamentu Europejskiego.
Sprawę podobno badają „eksperci MSWiA z przedstawicielami Państwowej Komisji Wyborczej”. Mają sprawdzić, czy wybory takie możliwe są pod względem prawnym, finansowym, organizacyjnym i technicznym.
O ile pierwsze trzy warunki da się sprawdzić w miarę łatwo, o tyle ciekawe jest w jaki sposób w ciągu roku miałby powstać stabilny i nie budzący wątpliwości, szczególnie pod względem bezpieczeństwa i ochrony prywatności, system umożliwiający e-voting. Przypomnijmy, że taki funkcjonuje w tej chwili jedynie w jednym europejskim kraju — Estonii, gdzie jednak jest on częścią ogólnego planu informatyzacji administracji. W jego ramach każdy obywatel otrzymał darmowy zestaw umożliwiający podpis elektroniczny.
Jeśli interesują Was zagrożenia jakie wiążą się z internetowym głosowaniem, polecam lekturę tekstu w serwisie VaGLa.pl: Głosowanie przez internet i wspierane elektronicznie, czyli jak „ukraść” głosy wyborców oraz innych tekstów z działu wybory tego serwisu.
Więcej informacji: http://www.idg.pl/news/147636.html
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
55 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


Nie! Kaczynski powiedzial, ze nie to nie!
.
W koncu notorycznie opijamy sie piwskiem i ogladamy porno nawet w bibliotekach uniwersyteckich — coz za zdegenrowany narod!
.
A serio, mam nadzieje, ze nie dojdzie do absurdow w stylu obowiazkowe klucze dla firm chcacych komunikowac sie z ZUS-em…
Już wiem co będą mówili w mediach ojcowych po ogłoszeniu wyników
Kaczor nie należy do moich ulubieńców. Zgadzam się z jego opinią dotyczącą głosowania przez internet. Nie podzielam jego argumentów przeciw. I jeszcze jedno: siejąc aluzje, co do argumentacji kaczora, przeczytaj jego wypowiedź na ten temat, a nie cytuj wybiórczej, czy tvn.
To może żeby było poważnie i podniośle powinien być obowiązek głosowania internetowego w stroju odświętnym – kamerka internetowa i system ekspercki (szara sieć neuronowa?) mogłaby ocenić wygląd i powagę sytuacji.
Popieram, gednialny pomysł!
Widzisz, bardziej chodzilo mi o to, ze w kraju takim, jak Polska nie mozna wdrozyc wyborow przez Internet (jak i zapewne miliona innych rzeczy…). Chocby przez takie podejscie, chocby przez tego typu populizmy wyglaszane w mediach (z pelna premedytacja, jak sadze). I to przez kogo!
.
Nie doroslismy do tego, by miec takie luksusy. Nasza swiadomosc jest jakze ograniczona w stosunku do tego, co mozna zaobserwowac poza naszymi granicami.
.
Jasne, ze byloby mi i milo, i wygodnie, gdybym mogl glosowac przez Internet z domu. Ale to raczej niepredko nastapi. Czasami az mi wstyd za wlasny narod.
No i tak to jest jak się populiści zabierają za rządzenie.
TV publiczna za niedługo stanie się bardziej przewidywalna i wygląda na to, że wynik przyszłych wyborów też…
Nie lepiej zostawić jak jest + dodatkowo opłata 50 złotych za oddanie głosu? Wtedy ludzie lepiej się zastanowią, na kogo głosować
Ciekawe ile by wynosiła liczba ludzi głosujących, których z roku na rok nie przybywa. Swoją droga w sumie dobry pomył, tyko mało realny, by wybrać kogoś na prezydenta np z Iraku, koniec końców cudzoziemiec nie rozumie naszego prawa, języka itd … zupełnie jak nasz rząd.
Liczba głosujących się zmienia, na przykład w ostatnich wyborach wbrew nadziejom Ukochanego Przywódcy była wysoka frekwencja. Pomysł byłby dobry,
gdyby to było połączone z ogólną informatyzacją, że będzie szybko przybywało spraw możliwych do załatwienia przez internet.
Ale ogólnie uważam, że jest zbyt wcześnie. Kto dostarczy oprogramowanie? W całym polskim bajzlu przynajmniej się nie mówiło o fałszowaniu wyborów. O ile pamiętam, w Estonii korzysta z tej możliwości mała grupa osób.
>Liczba głosujących się zmienia, na przykład w ostatnich wyborach wbrew
>nadziejom Ukochanego Przywódcy była wysoka frekwencja. Pomysł byłby dobry,
I przyszli głosować ludzie, którzy normalnie mają wszystko w dupie. To nie było głosowanie rozsądkowe, to była jakaś masowa paranoja anty-kaczorowa!!
wywołana przez paranoję kaczorową
Pomysł głupi. Bo wtedy nie byłoby już demokracji i równości wobec prawa…
Jakby teraz była… (vide dyskriminacja podatkowa ludzi względem zarobków).
Niedźwiedziu_2, prawdziwą dyskryminację mamy właśnie w Polsce teraz. Dyskryminowani są ludzie którym chce się cokolwiek robić, by zarabiać pieniądze na własne utrzymanie. Za karę muszą bulić potężne podatki żeby pijaczkowie na garnuszku państwa mogli sobie żyć beztrosko a przy okazji banda urzędasów utrzymujących cały ten socjalny bajzel też miała się dobrze. Gdyby faktycznie wprowadzić niewielką opłatę to problem chamów i komuchów pchających się do koryta zostałby rozwiązany raz na zawsze i właśnie wtedy zapanowałaby równość, zamiast faworyzowania patologii.
Zresztą, jak pisałem, *każdy* ma zapłącić te 50 złotych. Tak wiec *każdy* jest traktowany *równo*. Gdzie tu dyskryminacja?
Bo nie dla każdego 50 PLN jest takim samym wydatkiem. Są tacy, którzy np. woleli by za to coś zjeść. Chyba, że wydatek ten nie będzie obowiązywał od pewnego minimum socjalego, ale tu zaczyna się już brak równości, o której piszesz. Life is brutal.
IMO bardzo dobry pomysł. Do tego dodałbym jeszcze prawo do głosowania jedynie jednostkom posiadającym wyższe wykształcenie (przynajmniej magister).
A ludziom startującym w wyborach też chętnie podniósłbym poprzeczkę i to znacznie :>
lepiej po poziomie IQ, papier można podrobić.
Ach ten fetysz IQ. Pomijając już jego kompletną niemiarodajność (Wszystkie zdolności ludzkiego intelektu wyrażone jednowymiarowym wsółczynnikiem? To mogli wymyślić tylko ignoranci naukowi, którzy muszą mieć słupek na papierze bo inaczej nie są w stanie przeprowadzić rozumowania – zresztą to nie moja opinia, jest wielu psychologów podzielających ten pogląd), to co to w zasadzie implikuje, że jak ktoś ma wszystko w d* i duże IQ to automatycznie będzie bardziej odpowiedzilym obywatelem?
Żarty.
Doda ma 150 IQ !
Nie podoba mi się, czuję w tym jakieś machlojki, jak niby się sprawdzi czy pan administrator nie wykasował polowy głosów za PiS bo był z PO lub vice versa?
logi? poza tym czemu ktokolwiek miałby móc kasować te dane?
Skoro logi to jak zapewić tajność wyborów?
Zaszyfrować jednokierunkowo odpowiednie dane?
Bo np jest skorumpowanym sukinkotem i ktoś mu zapłacił?
Albo po prostu ma z głową i robi to bo tak.
Logi? Jasne, tylko najpierw usuwamy z prawa informacje o tym, że wybory są tajne, bo już nie będą. Ja osobiście nie mam nic przeciw, na nic mi ta tajność, ale obawiam się, że większość może być przeciw.
Generalnie jest kilka problemów i wszystkie daje się rozwiązać, ale nie wszystkie naraz. Z czegoś trzeba zrezygnować. Najrozsądniej IMO:
- likwidujemy tajność głosowania, bo jej de facto nie ma
- zezwalamy na handel głosami dosłownie, tzn. Ty chcesz żebym na Ciebie głosował, ja mówię ok 2000, ty płacisz ja przy Tobie klikam. To się będzie działo więc powinno być legalne skoro jest nie możliwe do wyśledzenia
- generujemy na żywo logi Imie Nazwisko, Pesel, godzina, data, IP, na kogo głosował
i zadziała… być może.
Prawdę mówiąc, wybory mają szanse być bardziej tajne niż obecnie, gdzie informacja o tym czy się głosowało jest w praktyce znana powszechnie.
Polecam:
http://en.wikipedia.org/wiki/Electronic_voting_in…
W estońskich wyborach 2007 tej formy głosowania użyło 3.4% – u nas to ma sens tylko jako przyspieszenie ogólnej informatyzacji.
Wcale nie jest oczywiste że PO musi na tym skorzystać. Całkiem możliwe że wśród młodych popularność by mogło zdobyć jakieś kanapowe dziwactwo w rodzaju UPR – i zyskać znacząco więcej głosów niż w tradycyjnym głosowaniu.
Nie wiecie, że Platforma ma cudowny komputer (zapewne sprowadzany z Irlandii), który odrzuca złe głosy i przyjmuje tylko dobre? Pokazali to przy okazji fałszerstwa wyników na swojej stronie.
Ale robi to po kilku dniach. Więc wyniki wyborów będą później niż zazwyczaj
Moim zdaniem to nieprzemyślany pomysł. Użytkownicy internetu w Polsce to max. 30% Polaków. Są to ludzie generalnie zamożni, młodzi.
Głosowanie przez internet to oczywiście ułatwienie oddania głosu. Czyli ułatwiamy głosowanie 30% Polaków, tym zamożniejszym i młodszym. Nie jest to "sprawiedliwe" w moim pojęciu słowa sprawiedliwość czyli brak preferowania jednych kosztem drugich.
Żeby pomysł Tuska był sprawiedliwy jednocześnie powinien zasponsorować darmowe dojazdy busem do punktów wyborczych w dniu głosowania – dla wsi i małych miasteczek. Oczywiście tego nie zrobi. I oczywiście przypadkiem PO jest popularniejsze wśród młodych w miastach. Czyli oczywiście PO na tym zyska. Obrzydliwe.
Abstrahując od polskiego politycznego piekiełka, które mnie już nie obchodzi od dłuższego czasu, preferowanie wybranych młodych ludzi by wesprzeć swoje partyjne interesy jest zwyczajnie chamskie. I mówie to jako osoba młoda i, wedle statystyk GUSu, zamożna, która zyska na tych zmianach. Mimo to widzę, że to nie jest fair i jest to dzielenie Polski na Polskę A, B a może i C.
Ależ to jest bardziej sprawiedliwe. Jeżeli zagłosuje 80 % społeczeństwa to wynik ten będzie bardziej miarodajny niz kiedy głosuje 50% społeczeństwa. Kążde zwiększenie procentów zbliża nas do idealnej sytuacji (100%) kiedy wyniki wyborów są prawdziwym odzwierciedleniem wyboru wszystkich obywateli i zmniejsza szanse na wybór mniejszości.
Sama w sobie liczba procentowa oddanych głosów nie jest wyznacznikiem miarodajności. Jeżeli po tych zmianach głosować będzie o 10% Polaków więcej, w tym aż 80% z miast a tylko 20% ze wsi to wynik wyborczy nie odzwierciedli lepiej preferencji Polaków. Zmieni wyniki wyborcze, w mniejszym czy większym stopniu ale zmieni, preferując młodych i zamożnych. To nie jest gra fair. I tylko o to mi chodzi. Zachwalanie tego projektu jako sprawiedliwości dziejowej jest jakimś nieporozumieniem.
Ja ten projekt bym popierał gdyby internet w Polsce był w co drugim gospodarstwie rodzinnym. Ale tak nie jest. Teraz ułatwia się głosowanie miastom kosztem peryferii. Tam też żyją ludzie i mają takie samo prawo jak my. Nie zabierajmy im tego.
A co powiedzieć o dopłatach do ziemi, cenach gwarantowanych skupu itd – czy to jest sprawiedliwe wobec mieszkańców miast? Przecież propozycja żadnych praw wsiom nie odejmuje, a wręcz przeciwnie, internet jest coraz powszechniejszy także na wsi a wyprawa do lokalu bywa trudniejsza.
Byłoby to też znakomite dla osób za granicą czy też przebywających poza miejscem zameldowania w kraju. Przykład ostatnich wyborów pokazuje że gdy politycy zirytują społeczeństwo, frekwencja rośnie niezależnie od trudności. W Londynie przyszło mi czekać 4 godziny na oddanie głosu: to już nie jest dyskryminacja skoro w – powiedzmy – Magnuszewie czeka się pięć minut albo i wcale?
Powiedz mi w jaki sposób to niby *odbiera* jakiekolwiek prawa wsiom? Może ja czytać nie umiem, ale tam nie było napisane "od 2009 można będzie głosować tylko przez internet* a "od 2009 będzie dodatkowa możliwość głosowania przez internet*
-
Poza tym jest coś takiego jak kafejka internetowa. 15 minut kosztuje złotówkę a myślę, że rząd mógłby się dogadać z właścicielami kafejek by oddawać głos można było za darmo.
1. znajdź kfajekę internetową na wsi, trzeba jechać do najbliższego miasta, a nie prościej do lokalu wyborczego? a gdy nie stać Cię na taksówkę? autobusy na wsi jeżdżą rzadko a w soboty/niedziele właściwie wcale.
2. pogłębia to tzw. cyfrowe wykluczenie, osoby z niższym wykształceniem, nie potrafiących obsługiwać komputera, mniej zamożne, oddalone od miast, takie które nie posiadają komputera lub internetu (mam takie osoby nawet w sąsiedztwie, mimo że mieszkam w ~300tyś mieście) nie są traktowane na równi gdyż odbiera im się kolejną możliwość zagłosowania w powodu ich wykształcenia, zamożności, możliwości technicznych łącz.
3. pytacie, czy ktoś odbiera im możliwość tradycyjnego głosowania. nie, ale Ci którzy posiadają internet są uprzywilejowani, mogą nie wychodząc z domu zagłosować, a przykładowa 80 letnia staruszka z małej wioski musi telepać się o 9.39 na przystanek oddalony o 1,5km, jechać 24km do najbliższego miasteczka aby zagłosować, szczegół że nie wróci w tym dniu bo następny autobus jest 7.44 w poniedziałek.
Wprowadzenie głosowania przez internet możnaby zrealizować, ale gdy conajmniej 75% Polaków będzie potrafiło korzystac z komputera, będzie go posiadać, oraz będzie posiadać stały dostęp do internetu.
Nie wiedziałem że taki populizm tu kiedykolwiek zagości, szok! A fakt że informatyk niekiedy pracuje w niedzielę to nie jest dyskryminacja? Staruszka ma cały dzień wolny a on nie – skandal!
Jeszcze raz: TRADYCYJNE GŁOSOWANIE BYŁOBY CIĄGLE MOŻLIWE!! Kiedyś internetowe upowszechni się z pewnością i wtedy będzie mogło być mniej komisji na wielkich osiedlach, gdzie ich liczba jest uzasadniona nie odległością tylko liczbą mieszkańców.
Ale celem istnienia partii politycznych jest dojście do władzy (i ewentualne jej utrzymanie), więc nie ma się czego dziwić.
Nie twierdzę, że jest to właściwe, a jedynie zrozumiałe.
Swoją drogą, widziałem już inne 'ciekawe' propozycje władz i staram się być od tego z daleka.
celem istnienia partii politycznych jest dojście do władzy w ramach demokratycznych reguł gry. Dostosowywanie sposobu głosowanie pod siebie jest już dyskusyjną metodą moim zdaniem.
A niby dla czego jest to chamskie i nieuczciwe? Przecież jakoś w tekście nie ma słowa, że nie da się zagłosować bez kompa, a nawet jeśli by tak było to na pewno będą musiały być odpowiednie terminale w punktach wyborczych. Po za tym, z tego tekstu też nie wynika, że głosowanie przez internet oznacza głosowanie z domu – może być ograniczone do terminali w punktach wyborczych. A cha, brakuje mi jeszcze tylko informacji, o tym czy jeżeli głosować będzie można z domu to czy nie zostaniemy zmuszeni do zakupu jedynie słusznego systemu op. via "PolskaWindowsowa"
@patapi: Glupoty opowiadasz. Moge to zrozumiec jesli masz 'nascie' lat bo "kto za mlodu nie byl socjalista ten na starosc…". Tak czy owak..gdzie tu widzisz "preferowanie"?. To po prostu stworzenie dodatkowej mozliwosci, kolejnego sposobu (dla niektorych wygodniejszego) oddania glosu. Nikt tym 30 procentom ludzi komputerow nie fundowal, nikt tez nie oplaca im dostepu do sieci. Tylko ~50% rodzin ma samochod..czy to powod aby nie budowac autostrad? W jednym sie z Toba zgodze (mimo, ze glosowalem na PO). Mozna podejrzewac, ze intencje PO sa tutaj 'niejednoznaczne' bo to na tym pomysle na pewno najbardziej zyska ta wlasnie partia. Z drugiej strony nic jej nie pomoze jesli bedzie rzadzic zle.
Jeszcze trzeba wziąć pod uwagę ludzi, co mają komitet wyborczy pod domem i tych, co muszą dojść 4 przecznice… Toż to jawna dyskriminacja!
Dyskryminacja w sensie…
"Czyli ułatwiamy głosowanie 30% Polaków, tym zamożniejszym i młodszym. Nie jest to “sprawiedliwe” w moim pojęciu słowa sprawiedliwość czyli brak preferowania jednych kosztem drugich."
kosztem? jakim kosztem? kto na tym traci?
ten txt do złudzenia przypomina mi sytuację w moim gimnazjum (teraz jestem nieco starszy, ale AFAIK nic się nie zmieniło):
Wiesz jak wygląda projekt wyrównywania szans? Jest propozycja dyskoteki w szkole. Nie można jej zrobić rano, ponieważ są lekcje. A więc przesuwamy na wieczór. Ale wieczorem przyjdą tylko miejscowi, ponieważ dojeżdżający nie będą mogli. W związku z tym, żeby nie byli poszkodowani rezygnujemy z dyskoteki.
I w podobny sposób udupiane są wszelkie inicjatywy mające na celu zbliżenie się możliwościami do szkół miejskich.
W przypadku naszego systemu ,,głosowanie przez internet'' sprowadzi się do głosowania za pomocą osobiście odebranej w obwodowej komisji wyborczej ,,karty elektronicznej''. Niewiele to zmieni w sytuacji głosujących ale parę fajnych kontraktów na realizację będzie do wzięcia. Nuuudy.
A mnie zastanawia inna sprawa. Skoro prawie połowa komputerów stanowi część botnetów, a ludzie w ogóle nie dbają o bezpeioczeństwo swoich maszyn, to czy można pozwalać każdemu głosować przez Internet? Wydaje mi się, że fałszowanie głosowań po stronie komputera głosującego byłoby całkiem prawdopodobne. Ot, chociażby phishing. Albo spoofing. Albo oprogramowanie zmieniające wpisywany adres www, albo zmieniające zaznaczenia w formularzu… możliwości jest mnóstwo.
Oczywiście możnaby stworzyć np. specjalne livecd tylko do głosowania, ale to też będzie wykluczanie części obywateli. Wszak wiele dystrybucji ma problemy z prawidłowym skonfigurowaniem netu.
Warto więc najpierw zastanowić się, czy takie głosowanie jest w ogóle możliwe oraz jak poradzono sobie z ww. problemami w Estonii.
O właśnie, i tutaj kolego docierasz do sedna problemu. Wynik wyborów, może w "przypadku internetowym" być sprowokowany niekoniecznie działaniami rządzących a małej grupki "rewolucjonistów".
Nie muszę chyba tłumaczyć ile to ma wspólnego z demokracją.
Dla tego póki co e-voting tak (bo to szerokie pojęcie i niekoniecznie oznacza sieć i anonimowość), ale nie przez Internet na domowych komputerach i wyborach powszechnych.
ale odpowiednio spreparowane LiveCD rozwiązuje sprawę dość skutecznie. A jeżeli użytkownik jest zbyt głupi, żeby zgodnie z instrukcją sprawdzić swój IP, bramę i DNS, to nie powinien głosować. Sieci z logowaniem pomijam, bo tam ludzie raczej wiedzą jak je konfigurowali, tam gdzie jest DHCP nie ma żadnego problemu. Jedynie nartostrada może robić jaja, ale jest już ubuneo, czy neogui, które powinny również bez problemu ruszyć na innych dystrybucjach. Z resztą widziałem też neo pod mandrivą, połączenie zestawione tylko tym co było na płycie od telekompromitacji, co prawda dzięki znalezionemu w sieci manualowi, ale działało (teraz idzie przez router
łatwiej się kilka kompów podłącza )
Nawet jeśli LiveCD rozwiązuje problem komputera (tylko jak zapewnieć, że użytkownik użyje właściwego, a nie podróbki? Osobiste stawienie się w komisji wyborczej, odbiór zapieczętowanej koperty, etc. – toż nie prościej po prostu przyjść i wrzucić głos na kartce?) to nadal pozostaje problem sieci – a to jakaś "usterka" i nie ma połączenia (a kto loguje chwilowe ustawienia routerów). Na dobrą sprawę w takiej sytuacji jakiś samozwańczy admin sieci osiedlowej może odebrać głosy części swojego osiedla. Albo np. tych, o których wie jakie maja preferencje i zna IP ich komputera, jeśli nie pofatyguja się zagłosować tradycyjnie (a mogą to zrobić np. nieumyślnie, bo będą czekać do ostatniej chwili aż sieć ruszy).
Do czego zmierzam, otóż ilość możliwych scenariuszy, w których coś może pójść nie tak, oraz ile dodatkowych procedur będzie trzeba wdrożyć w to, żeby zapewnić rozsądny poziom bezpieczeństwa (abstrahując od tego, że na dzień dzisiejszy trzeba by zmienić konstytucję i wykreślić przepis o tajności wyborów) jest niewspółmierna do korzyści jakie z tego płyną. Na dobrą sprawę wygląda to na takie placebo dla technofobów, ktoś się nabiega, za kluczami, LiveCD itp. po to by móc w niedzielę kliknąć na komputerze to co mógł zakreślić na kartce, wychodząc raz z domu. Ma to sens? Dla mnie nie.
w sumie to doszedlem do wniosku, ze jednak da sie to bezpiecznie rozwiazac te kwestie. livecd moga roznosic listonosze do rak wlasnych, a poprzeez system kluczy asymetrycznych mozna sobie poradzic z problemem administratorów.
Jak dla mnie to bzdura. Glosowanie przez internet ułatwi głosowanie głównie ludziom młodym a zatem tym którzy nie maja najmniejszego problemu z dotarciem do punktu gdzie można zagłosować. Ponadto jeżeli ktoś chce głosować to powinien być niejako zorientowany w sytuacji politycznej kraju a ta cześć ludzi która nie pójdzie do punktu głosowania a zagłosowałaby przez internet ma naprawdę nikłą świadomość obywatelską i jest faktycznie bardzo poddatna na manipulacje. Wystarczy ze ktoś podeśle takiej osobie odpowiedni link i powie weź zagłosuj na kogoś tam i większość z tych osób zrobi to nie zdając sobie nawet sprawy z tego czy ten wybór był dla niego faktycznie odpowiedni. Bezpieczeństwo takiego glosowania jest poprostu znikome. Istnieje naprawdę bardzo wiele sposobów na ingerencje w takie głosowanie co naprawde bardzo trudno będzie wykryć i udowodnić. Wygląda na to ze niektóre partie polityczne w celu "ułatwienia" głosowania są w stanie wydać dość sporą część budżetu państwa tylko pytanie czy nie lepiej te cześć przeznaczyć na jakiś bardziej lotny cel?
Ludzie. :]
Opanujcie się. Jestem leniem, jestem młody, mam dość dobrze zabezpieczony komputer, zarabiam na swój internet i wyobraźcie sobie, że nie głosowałem (i raczej nie będę) na PO. Mam też trochę znajomych (też młodych i też z dostępem do Internetu) – wbrew pozorom większość nie jest zwolennikami PO, ba, jeden nawet należy do młodzieży wszechpolskiej. Naprawdę wydaje się Wam, że internet+komputer = PO? :
Mnie bardzo by pasowały wybory przez sieć – to jest po prostu wygodniejsze i tyle. A do namówienia kogoś do głosowania na daną partię wcale nie trzeba dawać mu dostępu do sieci. Znam kolesia, który głosował za wejściem Polski do Unii, bo poprosiła go o to jakaś dziewczyna.
W dzisiejszych czasach ludzie są zajęci, mają wiele planów (ok, nie wszyscy), dość często wypadają im niespodziewane wyjazdy służbowe i po prostu w dniu głosowania mogą nie móc przyjść do urn. Tutaj głosowanie przez sieć wiele ułatwia. Nie mówiąc już o ludziach, którzy o własnych siłach w ogóle nie mogą wyjść z domu.
To dotyczy nie tylko wyborów, ale również wszelkiej maści pitów, deklaracji, itp . Po co na siłę ludziom utrudniać? Powinniśmy się raczej postarać, aby jak najwięcej rzeczy można było załatwić jak najszybciej i jak najprościej.
Nie lubię wystawać godzinami w kolejkach. Wczoraj widziałem kolejkę w banku do kasy długą na około 40 osób. Po co stać godzinę?
Gdy zakładałem konto w banku, wypełniłem tylko formularz on-line, następnie bank do mnie zatelefonował, po 2 dniach był kurier z kartą. Wszystko cacy bez fatygowania się do placówki.
Jedyny problem to bezpieczeństwo naszych maszyn, bo rzeczywiście sporo ludzi o to nie dba. Trojany, keyloggery i inne (na ogół windowsowe) przypadłości dokuczają wielu ludziom, ale niebezpieczeństwo zawsze będzie. Komisję przy urnie też można przekupić/zastraszyć.
Nie dajcie się zwariować!
Fragment wywiadu z Janem Marią Rokitą:
"JR: [...] Są tematy zastępcze, produkowane przez propagandystów, żeby coś zamulić – [...] logika debaty pozostaje ta sama: jedna partia – żółte, druga – nieżółte. I koniec.
DZIENNIK: Mówi pan: obie partie. Wie pan to z własnego doświadczenia?
JR: Obserwowałem to w swojej partii, choć ona weszła na tę drogę później niż PiS. Oto gdy przeciwnik polityczny nazwał jakiś kawałek rzeczywistości, w sztabie partyjnym natychmiast pojawiał się niepokój. Przywódcy krzyczeli: no jak to? Minęło siedem godzin, a my jeszcze nie powiedzieliśmy "nie". Współpracownicy odpowiadali: chcemy się jeszcze zastanowić. Nad czym tu się zastanawiać, słyszeli, jest teza, twórzcie natychmiast antytezę.
DZIENNIK: To Donald Tusk był tym przywódcą?
JR: (Milczenie). "
Tak więc, Panowie, nie podniecajcie się! E-voting, zniszczony laptop itp to tylko tematy-ochłapy rzucane gawiedzi żeby się pozagryzała. Co ona zresztą czyni z nieukrywaną przyjemnością. Żadne przemyślane i wyważone argumenty nie mają tu znaczenia. Kaczyński powiedział "żółte" więc Tusk "musiał" ryknąć "nie-żółte" (lub na odwrót – co za różnica?).
Pozdrawiam i życzę zdrowia (psychicznego) i umiejętności odnajdywania własnego zdania bez względu na zdanie "wodzów".
Dla mnie to bardziej hasło rzucone do mediów. Coś w stylu: "jesteśmy za wyborami przez internet i to nawet jak najszybciej". Za to data wdrożenia jest dla mnie z d… wzięta.
Wypowiedź Rokity dobrze podsumowywuje temat. Moim pierwszym skojarzeniem było, że jest to wymyślone tylko i wyłącznie "na złość Kaczorowi". Mogę się założyć, że projekt się nie uda, patrząc na dotychczasowe doświadczenia z podpisem elektronicznym w Polsce. Wolę żeby się nie udał, jak ma być wprowadzony w pośpiechu, byle jak i "aby tylko jakoś działał", z kartami chip'owymi które nie są przydatne do niczego poza głosowaniem.
….ale jakby projekt się udał i wyglądał sensownie, to szacuneczek.
'jakby się projekt udał …'
ja chcę najpierw zrozumieć, w jaki sposób nasi politycy, ni w ząb nie kumający tego czym się tak zachwycają chcą w praktyce zapewnić niemożliwość handlu głosami co najmniej równą obecnej przy jednoczesnym uniemożliwieniu manipulacji wynikami na skalę totalną
i proszę mi nie pieprzyć, że 'komisję też można zastraszyć', bo zdolność do _cichego_ zastraszenia lub skorumpowania n kilkuosobowych komisji (dla n wystarczająco dużego, żeby wpłynąć na wyniki) wymaga niebotycznie większych nakładów niż skorumpowanie tylko jednej z wielu osób z dostępem do strategicznego miejsca w systemie komputerowym
ponadto zwolennikom obecnego rządu zasugeruję, że siłą korumpującą nie musi być partia na P, ale na przykład taka na L, albo jakaś jeszcze mniej istotna, dla której sukcesem może być 5% a nie 55