Otwarte źródła nie wystarczą, czyli o potrzebie otwartych umysłów
- Dodano: 9 czerwca 2010
- Wprowadził: macias
- Komentarze: 65
Ostatnio na łamach OMG Ubuntu ukazał się znakomity krytyczny tekst o Ubuntu, ale de facto o Linuksie, a de facto o developerach.
Chociaż autor artykułu przedstawia konkretne słabe miejsca Ubuntu (i rozwiązań związanych z nim) to rzecz dotyczy w pierwszym rzędzie nastawienia do tworzenia oprogramowania. Konkluzja da się sprowadzić do stwierdzenia, iż samo „w zasadzie działa” nie wystarcza, a potrzebne jest „zachwyca każdego użytkownika”. Czyli maksymalne postawienie na UX, a nie tylko (w miarę) poprawne przetwarzanie danych.
Dla każdego programisty jest to lektura obowiązkowa; a także dla każdego zaangażowanego użytkownika Linuksa (zwłaszcza młodego stażem) także, aby nie zraził się zbyt szybko do społeczności (vide Brainstorm).
Benjamin, autor wzmiankowanego tekstu, zapowiada w kolejnych tygodniach kolejne części, skupiające się szczegółowo na wybranych punktach zaprezentowanej listy.
Więcej informacji: http://www.omgubuntu.co.uk/2010/06/many-...ke-it.html
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
65 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


Co do UX to moglbym przytaczac tony spapranych implementacji, bo wlasnie "w zasadzie dziala". Ostatni raport jaki napisalem (KDE) dotyczyl ikonki zamykania, ktora jest symbolizowana znakiem "x".
Ktos uzyl dokladnie tego samego symbolu na oznaczenie bledu i w dialogach bledu ta ikonka pojawia sie powiekszona obok tekstu bledu. Zywkli userzy biora to po prostu za przycisk zamkniecia dialogu no i "nie dziala" (nie da sie wcisnac, program ma blad).
Ech, ten komentarz przypomniał mi Amaroka 2.x. Zgłaszanie do niego błędów to syzyfowa praca. Ostatecznie zainstalowałem Exaile i nie muszę nic działać, bo wszystko co potrzebne działa.
Upadłem.
Exaile to bug na bugu, nie da się go używać na dłuższą metę…
Pewnie używałeś starej wersji. W aktualnej działa wszystko dość sprawnie. W przeciwieństwie do Amaroka 2.x gdzie najważniejsze rzeczy – czyli odtwarzanie muzyki mają same bugi.
@Magnes
Pewnie używałeś starej wersji. W aktualnej działa wszystko dość sprawnie.
Nie, aktualizuję ciągle Amaroka i nadal nie poprawili większości błędów, które mnie denerwowały, nawet tych, które zgłaszałem. Rozumiem, że "user experience" i oczekiwania różnych osób są różne, ale mnie dla Amaroka brakło nerwów.
Jako przykład opcji, którą BARDZO sobie cenię jest ocenianie utworów bezpośrednio z playlisty – Exaile to ma, Amarok od wersji 2.x – nie. A jako przykład problemów z odtwarzaniem – Amarok chociażby ucina utwory, jeśli są ostatnie na playliście (nie gra ich do końca, dotyczy plików flac i pewnie kilku innych formatów), nie odtwarza ape, a ostatnio nie pokazywał nawet ikonki w trayu tylko zamiast niej pytajnik (to w sumie przeważyło czarę goryczy).
Hm, odpisałem, ale komentarz się nie pojawił. Aktualizuję ciągle Amaroka, sprawdzając co się zmienia, ale nadal nie poprawili błędów, które mnie denerwowały – błędów typu tych opisanych w artykule, czyli wnerwiających drobnostek
Jako przykład opcji, którą BARDZO sobie cenię jest ocenianie utworów bezpośrednio z playlisty – Exaile to ma, Amarok od wersji 2.x – nie. A jako przykład problemów z odtwarzaniem – Amarok ucina utwory przed końcem, jeśli są ostatnie na playliście (nie gra ich do końca, dotyczy plików flac i pewnie kilku innych formatów), nie odtwarza ape, a ostatnio nie pokazywał nawet ikonki w trayu tylko zamiast niej pytajnik (to w sumie przeważyło czarę goryczy oraz fakt, że stracił całą bibliotekę ni stąd ni zowąd, ale to już inna bajka).
To jesteś z tych klikających gwiazdki przy utworach, to trochę wyjaśnia.
Magnes: bzdura, można oceniać utwory bezpośrednio w playliście, tylko trzeba skonfigurować pod siebie jej wygląd, który jest de facto bardzo elastyczny. Nigdy, ale to nigdy się nie spotkałem z znikającą ikoną w trayu (ten pytajnik) i nie tylko chodzi mi o Amaroka. Pewnie to błąd pakopaczy. Amaroka 2.x używam od samego początku i jestem zadowolony.
Bardzo trafne spostrzeżenia. Mam nadzieję, że ktoś z Canonical to przeczyta.
Bynajmniej. Programista który nie otrzymuje wynagrodzenia uprawia hobby, a hobby uprawia się dla przyjemności. Więc jeśli program zadowala programistę, spełnia swoje zadanie. Taki programista ma pełne prawo olewać UX i inne wynalazki, a użytkownik ma prawo nie korzystać.
Inne "wynalazki" to poprawnosc obliczen, brak dziur (security), etc. Programista (a nie pseudo-programista) dba o swoj warsztat pracy, niezaleznie od tego, czy to hobby, czy praca zarobkowa. I sam programista udowadnia, ze nie chodzi tylko o intelektualna rozrywke w wolnym czasie, a o odbior spoleczny — wystawia bowiem swoje dzielo pod publiczna ocene.
Poza tym programista nie rodzi sie programista, musi sie nauczyc programowac. Chcialbym spotkac osobe, ktora stwierdzilaby, ze poswiecila swoj czas na nauke po to tylko aby zostac oferma programistyczna. Oczywiscie mozna, ale nie spotkalem nikogo takiego.
Abstrahuje od tego, ze zwyczajnie trollujesz.
Jeśli programista pisze aplikacje dla końcowego użytkownika; czy "pisze dla" takich projektów jak KDE, GNOME, czy np. dla Mozilli (chodzi o to, że kod jest bardziej publiczny, niż jego) to jak najbardziej powinien dbać o takie detale jak interfejs użytkownika.
Dla każdego innego programisty-hakera projektowanie UI to po prostu strata czasu. Program działa, ja umiem go szybko i wygodnie obsługiwać – nie interesuje mnie, że śmiertelni userzy tego nie potrafią.
Sorka, ale pracy to programista ma pełno w pracy. Nie wiem jak innym, ale mi nie potrzeba drugiego etatu. Wolny czas nie jest z gumy. Jak Ci tak zależy i masz czas to możesz coś poprawić. Do tego nie trzeba być wymiataczem-programistą.
Zgadza się. Przecież żeby dostać wakat, czyli pracę za pieniądze, pierw trzeba wypełnić swoje portfolio. Który programista prędzej go dostanie? Ten, którego zadowala program, czy ten, którego program zadowala i autora i społeczność?
Ja bardzo dziękuję za "portfolio" trzepane przez gołowąsów motywowanych szukaniem pierwszej pracy. Na szczęście ten segment stanowi margines całego darmowego oprogramowania.
Co do tematu. Oczywiście olać użytkownika można i można pisać tylko dla własnej satysfakcji. Wypada w takim razie dać solidne ostrzeżenie na produkcie albo (lepiej) wcale go nie publikować. Nazywa sie to "Pisanie do szuflady". W ten sposob nie marnujemy czasu innych ludzi, ktorzy wchodza w nasz produkt, ucza sie go, a po jakims czasie zaostaja na lodzie.
No jest takie ostrzeżenie przecież. Trzy litery: GPL
No właśnie chciałem coś takiego napisać.
Większość softu open source piszą ludzie pod swoje potrzeby i widzimisię i udostępniają to innym. To że dla innych nie działa, to…
Z drugiej strony wypuszczanie czegoś co łamie całkowicie przyjęte standardy wyglądu, sposobu działania aplikacji to proszenie się o takie komentarze.
Moje podejście do tematu jest takie – jak ktoś pisze program na zlecenie i otrzymuje za to pieniądze, to powinien się przyłożyć do UX. Inaczej użytkownicy go oleją i nie będą płacić.
Jak ktoś pisze za darmo i komuś się nie podoba, to niech zacznie poprawiać – na pewno każdy deweloper publikujący kod na zasadach open source przyjmie poprawki od specjalistów od usability. Jeśli za krytyką nie płyną jakieś konkrety, to niech specjaliści od usability dalej masturbują się przy tych swoich raportach.
Dostają program za darmo, to niech go za darmo poprawią albo siedzą cicho.
Zgadza się. Ale przy takim podejściu administracja publiczna, szkoły, itp. mają pełne prawo olewać takie oprogramowanie, żeby nie zmuszać ogółu do korzystania z czegoś, co jest pisane tak, żeby odpowiadało jednej osobie.
Pieprzysz. Open Source polega na społeczności. I otwarte programy stają się lepsze dzięki społeczności programistów. Jak ktoś ma czas to dorzuca swoją poprawkę i wszyscy są szczęśliwi.
A jak ktoś chce mieć szybko ładne i dostosowane to niech płaci.
Już nie mogę się doczekać na sklep Ubuntu z płatnymi programami.
"mają pełne prawo olewać takie oprogramowanie"
Pewnie, że mają prawo.
Niech poprawiają ci co chcą robić wdrożenia – przecież dostają za to kasę.
@Memphis: nigdy nie byłem aktywistą wrzucania WiOO wszędzie gdzie popadnie. Z kolei otwarte standardy to inna sprawa, ale te zazwyczaj mają za sobą miesiące konsultacji wśród ekspertów i są dość dobrze dopracowane.
@Reddie: Powiedzial ktos, kto nienawidzi Apple za popieranie zastepowania Flasha otwartymi standardami. ;->
HTML5 to nie standard tylko jego draft, więc pieśń o "zgodności ze standardem" produktów Apple ma znaczenie – jak wszystko w przypadku tej firmy – czysto marketingowe. Spróbuj otworzyć ich dema w przeglądarce innej niż Safari:
http://www.apple.com/html5/
Dwa, pozostałe ze standardów które proponuje Apple (CSS, JS) były projektowane do zupełnie innych celów niż Flash, i to widać.
Trzy, głównym argumentem przeciwko Flashowi była jego szybkość, a raczej jej brak. Tymczasem gry pisane w JS obciążają procesor bardziej niż flashowe.
OK, ale jeżeli programista przy okazji chce by ktoś z jego programu korzystał (no a przecież po coś to upublicznia), to powinien jednak zająć się dopracowaniem swojego dzieła.
W przeciwnym razie, niech zaznaczy, że to jest wersja alfa/beta, nie nadająca się dla końcowego użytkownika. Inaczej niech się nie dziwi, że nikt z jego programów korzystać nie chce.
Z drugiej strony, jeżeli programista nie czuje się kompetentny w dziedzinie UX – może jednak niech skupi się na programowaniu, inaczej powstają potwory w stylu wgetgui: http://www.jensroesner.de/wgetgui/#screen
Upublicznianie niekoniecznie musi mieć związek z _chęcią_ by ktoś korzystał z jego programu. Może być, i często jest, na zasadzie "co mi zależy, może komuś się przyda".
Upublicznienie może być na zasadzie: hej, napisałem coś takiego, myślę, że paru osobom się przyda. "Wiem, że kod jest średniawy a interfejs jeszcze gorszy, ale samemu nie mam czasu i możliwości aktualnie to poprawić, więc wypuszczam na GPL-u/BSD. Jak ktoś uzna to za potrzebne i zrobi odpowiednie poprawki, chętnie przyjmę patche. Enjoy!"
Podkreślenia własne. Teraz wyobraźmy sobie co by było gdyby Linus miał wybrać 'albo będę wspierał kod na poziomie enterprise albo nie publikuje'.
Ups. Podkreślenia zjadło. Chodzilo mi o:
– just a hobby, won’t be big and professional
– Any suggestions are welcome, but I won’t promise I’ll implement them :-)
– it probably never will support anything other than AT-harddisks
Jak tak to OK. Byle było to powiedziane wprost.
Jeżeli jednak chce się tworzyć "produkt mainstreamowy" to nie ma takich wymówek.
> Ostatnio na łamach OMG Ubuntu ukazał się znakomity krytyczny tekst o
> Ubuntu, ale de facto o Linuksie, a de facto o developerach.
Gdyby "developer", który spreparował tę stroniczkę, nie wypchał jej skryptami, które całkowicie przyblokowały mi procek – to może bym i przeczytał…
Odpowiedz zbiorcza — dla wszystkich, ktorzy o-malo-co sie obrazili, ze sa ludzie ktorzy krytykuja (konstruktywnie) publiczne produkcje:
a) dbalosc o swoja prace ma znaczenie (zawsze)
b) UX to nie GUI, np. w przypadku iPoda zaczyna sie od pudelka
c) przyslowia madroscia narodow, wiec:
c.1) nie potrafisz, nie pchaj sie na afisz
c.2) zlej baletnicy przeszkadza rabek u spodnicy (czyt. sporo "develeperow" open-source nie ma czasu zeby wyprostowac buga, ale ma czas na pisanie tasiemcowych usprawiedliwien czemu bug XYZ obchodzi 10-lecie)
d) open-source nie oznacza darmowosci, Ubuntu jest jak najbardziej sprzedawane i klienci maja prawo wymagac, jezeli dev nie dorosl do tego, jego (deva) problem
d.1) Canonical to nie organizacja charytatywna, Ubuntu jest jak najbardziej przedsiewzieciem komercyjnym
No to trzeba swoje mądrości kierować do supportu Canonical.
Masz źródła to popraw. I nie zawracaj głowy. A jak chcesz czegoś od Canonical to pisz to nich bezpośrednio.
Jak ktoś wypuszcza komercyjnie i gwarantuje ci cokolwiek – no to niech o to dba.
Ale jeśli ktoś napisał dla siebie kawałek kodu i uznał, że innym też się może przydać, ale samemu czasu zajmować się tym kodem nie ma, to czemu ma tego nie wrzucić na zasadzie "łapcie, może się komuś spodoba, jak ktoś popoprawia błędy, to też fajnie, patche przyjmę, enjoy". Dzięki temu pierdylion osób nie musi odkrywać koła na nowo.
Ostatnio na łamach OMG Ubuntu ukazał się znakomity krytyczny tekst o Ubuntu, ale de facto o Linuksie, a de facto o developerach.
Czy tylko ja nie rozumiem?
Tak.
Tak. Nie wydaje mi się jednak żeby podane zdanie dostało dużo punktów za styl (ma powtórzonia ale dosyć trudno podciągnąć to do anafory).
Ostatnio na łamach OMG Ubuntu ukazał się znakomity krytyczny tekst o Ubuntu. Jednakże poruszane problemy dotyczą również wolnych systemów a nawet całego oprogramowania.
Nie jest to może najzgrabniejsze przerobienie ale MSZ[1] lepsze
[1] Moim skromnym zdaniem
Powtorzenia byly celowe.
Programista nie jest od UX. Programista jest od implementacji, na UX może ale nie musi się znać. UX powinni zajmować się ludzie którzy na tym się znają.
Hmm. Wydaje mi się że to nie jest tak proste jak mogłoby się wydawać.
UX nie należy do poszczególnych modułów. Dotyczy środowiska jako całości – więc raczej nie 'każdy deweloper' tylko głównie środowiska (typu GNOME/KDE) ew. deweloperzy dystrybucji UF. Programista raczej powinien mieć doczynienia ze zrobionym dokumentem typu Gnome HIG i jak integrować ew. program z resztą – np. jak powinien wyglądać ATK nie jak całość ma wyglądać.
IMHO zresztą środowiska na wolnych systemach mają lepsze UX niż Windows – każdy programista do swojego sprzętu (karty WiFi, modemu, skanera) dostarcza swoje sterowniki wraz z pełnym GUI + przyległościami. Czasami jest zabawa bo instrukcja jak skonfigurować WPA2 Enterprise[1] nie działa na Windowsie (7 żeby nie było) od Lenovo na ichnim narzędziu więc trzeba jakoś to obchodzić. Na wolnych systemach mamy podział między backend (SANE, CUPS, sterowniki kernela) a frontend (GIMP/xsane/…, lpr/gtkprintdialog/…, networkmanager/…). Chociaż jest znacznie lepiej teraz na Windzie niż było kilka lat temu.
[1] Jak dyskutowałem to NetworkManager zdobył 'nagrodę' (na konkretnej sieci) za łatwość konfiguracji WPA(2) Enterprise – wpisuje co trzeba od razu (login/hasło/certyfikat etc.). Na drugim miejscu Mac OS X (coś drobnego trzeba było przestawić w ustawieniach a nie w okienku dialogowym – w każdym razie w logicznym łatwodostępnym miejscu). Na trzecim Windows (wejść w system ustawienia zaawansowane etc.).
d) open-source nie oznacza darmowosci, Ubuntu jest jak najbardziej sprzedawane i klienci maja prawo wymagac, jezeli dev nie dorosl do tego, jego (deva) problem
d.1) Canonical to nie organizacja charytatywna, Ubuntu jest jak najbardziej przedsiewzieciem komercyjnym
Hmm a mógłbyś to rozwinąć?
?
Wchodze do sklepu Ubuntu czy openSUSE i kupuje produkt. Mam w stosunku do zakupionego produktu takie same wymagania jak do zakupionych spodni, czy zegarka. Ma dzialac.
Już dawno stwierdziłem, że społeczności Linuksowej się w d*pach poprzewracało :] Bardzo łatwo napisać tego typu krytykujący artykuł, trudniej zająć się faktyczną pracą i naprawić to co nie działa. Sprawa jest prosta, płacisz- wymagasz, nie płacisz – ewentualnie zgłaszasz daną potrzebę zdecydowanie nie w trybie żądania. Nie można wymagać, aby coś robionego po godzinach było klasy oprogramowania komercyjnego (tak pod względem jakości samego programu jak i supportu).
"Nie można wymagać, aby coś robionego po godzinach było klasy oprogramowania komercyjnego (tak pod względem jakości samego programu jak i supportu)."
Hmmmm. Więc co z zapewnieniami o tym, jak to GIMP lepszy od (równie dobry co) profesjonalnych programów komercyjnych?
“Nie można wymagać, aby coś robionego po godzinach było klasy oprogramowania komercyjnego (tak pod względem jakości samego programu jak i supportu).”
"Hmmmm. Więc co z zapewnieniami o tym, jak to GIMP lepszy od (równie dobry co) profesjonalnych programów komercyjnych?
"
A gdzie widzisz sprzeczność między wymagać i otrzymywać? Nie możesz wymagać od "domowego" cukiernika. że będzie lepszy od profesjonalisty. Ale przy porównaniu poszczególnego zawodowego cukiernika do poszczególnego amatora, może się okazać, że ten drugi robi lepsze pączki.
Fakt: otrzymywać nie znaczy tyle samo co wymagać. Mój błąd (przeoczyłem).
Prawda, że czasami jest łatwiej skrytykować. Ale ja akurat jestem wdzięczny moim userom za krytykę moich programów i wcale nie oczekuję, że będą błędy poprawiać.
Od poprawiania jestem ja, bo wiem jak, a od narzekania są oni, bo wiedzą czego programowi brakuje. Nie muszą wiedzieć jak naprawić to, co jest złe, ważne że wiedzą co wymaga zmiany.
Niech każdy zajmie się robotą, na której się zna.
OK. Ale jeśli użytkownik mówi, że coś się mu nie podoba, Ty tego nie naprawiasz z takiego lub innego powodu, a ktoś w związku z tym pisze artykuł o całej sprawie, to czy faktycznie wszystko jest w porządku? Nie chodzi o to, żeby użytkownicy nie zgłaszali błędów i swoich pomysłów, chodzi o to co się dzieje, gdy z pewnych przyczyn pewne rzeczy robione nie są.
Jak najbardziej w porządku. Ja mogę też napisać użytkownikowi kontrartykuł na temat dlaczego nie zmienię mojego programu i jak bardzo idiotyczne są jego żądania. Takie uroki demokracji. Jeśli autor twierdzi inaczej, niech może lepiej nie udostępnia produktu.
Ciekawe jest to, że większość użytkowników forum chce wolnego oprogramowania w szkołach, chce wolnego oprogramowania w urzędach — a psioczy, gdy ktokolwiek nawołuje, by to oprogramowanie spełniało pewne standardy. W kwestii usability, niestety, wolne oprogramowanie zazwyczaj jest fatalne (proszę sprawdzić znaczenie słowa "zazwyczaj" przed napisaniem tony komentarzy z bluzgami) — często produkty latami sprawiają wrażenie nie napisanych do końca. Bo albo GUI, albo stabilność, albo wydajność, albo brak kluczowych funkcji (bo proste i nudno je pisać).
Jeśli produkt jest w jakiś sposób moderowany, najlepiej by było wstrzymać przyjmowanie implementacji nowych funkcji, a skupić na poprawie błędów i takich właśnie "pierdółek". Rozumiem, ma to rację bytu tylko w przypadku większych projektów, ale mogłoby naprawdę poprawić jakość produktu. I, wbrew pozorom, taka robota jest naprawdę dobrym punktem w CV (co się dla dużej części programistów OS mocno liczy).
UX w Linux… Mysle ze nie ma szans na cos dobrego
Przyczyna jest prosta. Oprogramowanie OS pisza entuzjasci, osoby, ktore nauczyly sie programowac, i sie z tej czy innej przyczyny chca nim podzielic. Nauczyli sie programowac, ale nikt przy okazji nie zrobil im studiow poswieconych UX. Nikt nie tlumaczyl ze logotyp powinien byc wyrazny i kojarzyc sie pozytywnie, a przy tym nie byc zbyt skomplikowany. Ze GUI powinno byc zrozumiale, jednolite, ze nie powinno powodowac uczucia zagubienia, a kazdy przycisk powinien byc na tyle intuicyjny, ze uzytkownik bezmyslnie klikajac w niego, zrobi dokladnie to, co chce zrobic. Nikt nie tlumaczy ze dokumentacja musi byc napisana prostym jezykiem, nie technicznym, i ze musi zawierac przyklady. Programista piszac wiec aplikacje OS, nie ma takich zalozen. Jego jedynym zalozeniem jest by aplikacja robila to i to. I w efekcie to robi, niesprawdzona na zdnym innym srodowisku, wygladajaca tak jak wyobraza ja sobie programista, dzialajaca najlepiej na jego wlasnym komputerze.
Czy uzytkownik takiej darmowej aplikacji ma prawo wymagac zmian? Prawo ma, ale musi wiedziec, ze jego opinia powinna byc konstruktywna. Musi rozumiec ze rozmawia z kims takim samym jak on, kto zrobil ten program w przyplywie checi, a nie za pieniadze. Uzytkownik o tym nie wie, bo przyzwyczajony jest do komercyjnego, dopracowanego pod kontem UX oprogramowaniem. Stac wydaje mu sie, ze ma prawo wymagac natychmiastowych zmian. I kiedy autorzy informuja "spadaj, przesran narzekac, sam sobie popraw, nikt cie nie zmusza do uzywania", to uzytkownik tego nie rozumie.
Rozwiazanie jest proste, potrzebna kampania informacyjna, ze OS to nie oprogramowanie komercyjne, w ktorej takie kwestie jak wlasnie podejscie do UX, supportu, calego lancucha dystrybucji bedzie wyjasnione. Po drugie trzeba skonczyc z przereklamowywaniem, koloryzowaniem itp. oprogramowania OS. Czytam na forum ze GIMP jest jak Photoshop. Ja wiem ze to kompletna bzdura, ale ktos kto tego nei wie, sciagnie, bedzie mial problemy, i zrobi to co w wypadku Photoshopa, bedzie krzyczal ze cos nie dziala i ma byc poprawione. W blad wprowadzila go sama brac Linuxowa, stawiajac obie aplikacje na rownej pozycji. Podobnych przykladow sa miliardy.
Od programistow natomiast nic nie wymagam. Niech pisza aplikacje dokladnie tak jak im pasuje, dzieki temu sie rozwijaja, i dzieki nim rozwija sie otwarte oprogramowanie w ogole. Za obecnosc niedopracowanych rozwiazan odpowiadaja sami tworcy dystrybucji. Wystarczylo by stworzyc taka, ktorej nacisk bylby na tylko i wylacznie umieszczanego dobracowanego pod katem UX oprogramowania. Zarowno w systemie bazowym jak i w repo. Oczywiscie to sie nigdy nie stanie z prostej przyczyny – okazalo by sie ze repo prawie puste, a i menadzer okien polowy funkcji nie ma, bo sie nie nadawaly
@"Oprogramowanie OS pisza entuzjasci, osoby, ktore nauczyly sie programowac, i sie z tej czy innej przyczyny chca nim podzielic."
Po tej bzdurze już mi się nie chciało czytać dalej, ale jakoś dotrwałem. Otóż używam pełno programów open source z bardzo dobrą dokumentacją. Tyle, że są one rozwijane przez firmy, których pracownicy dostają wynagrodzenia. A, że każdy może stworzyć swój program open source to poziom jest różny i po prostu jest dużo gówna.
"Nauczyli sie programowac, ale nikt przy okazji nie zrobil im studiow poswieconych UX. Nikt nie tlumaczyl ze logotyp powinien byc wyrazny i kojarzyc sie pozytywnie"
LOL, studia informatyczne to nie są zajęcia z reklamy i marketingu. Uwierz, że programiści mają dość swojego materiału do opanowania.
"Rozwiazanie jest proste, potrzebna kampania informacyjna, ze OS to nie oprogramowanie komercyjne, w ktorej takie kwestie jak wlasnie podejscie do UX, supportu, calego lancucha dystrybucji bedzie wyjasnione"
Jak wyżej, jest pełno oprogramowania OS z wszystkim o czym piszesz. Już nie wspomnę o tym, że OS nie znaczy darmowe.
"Po drugie trzeba skonczyc z przereklamowywaniem, koloryzowaniem itp. oprogramowania OS. Czytam na forum ze GIMP jest jak Photoshop. (…) Podobnych przykladow sa miliardy."
W drugą stronę też. Nie wszystko to co jest closed source jest lepsze od open source.
Mowiac o studiahc mialem na mysli przenosnie, a nie doslowne studiowanie
Nie pisalem tez o komercyjnym wsparciu dla OS, bo mimo tego ze ono wystepuje, to tez jest niepelne, wlasnie ze wzgledu na to, ze programistow sie dotuje, a o calej otoczce jakby zapomina. Canonical dziala troche inaczej i sa efekty. Podobniez inne distra robily, ale rzecz tym, ze zawsze bedzie sie mozna do czegos przyczepic i znalezc cos niedopracowanego. Jezeli chodzi o darmowosci, to owszem, nie musi byc wcale darmowe, ale, jakos nie spotkalem w sprzedazy za duzo programow na GPL… Podaj moze mi jakis przyklad dobrze dopracowanego programu, tak zebym nie mial na mysli od razu jakiejs wady z nim zwiazanej, tylko pomyslal sobie ze to dobry przyklad
"Nie pisalem tez o komercyjnym wsparciu dla OS, bo mimo tego ze ono wystepuje, to tez jest niepelne, wlasnie ze wzgledu na to, ze programistow sie dotuje, a o calej otoczce jakby zapomina."
Nie rozumiem o czym piszesz, możesz przybliżyć o czym się zapomina?
"Podaj moze mi jakis przyklad dobrze dopracowanego programu"
Firefox, Google Chrome, Intellij IDEA, Eclipse, gcc (clang dla haterow), android, Qt i setki innych frameworków/bibliotek. Na rozwój tego oprogramowania idzie ogromna kasa, chyba nie myślisz, że bierze się ona z nieba. Ktoś musiał za to zapłacić. Pośrednio lub bezpośrednio w postaci płatnego supportu czy licencji do wykorzystywania komercyjnego.
No, ale chodzilo mi o program, za ktory typical user musi zaplacic, bo do nich odnosi sie wymieniony w newsie artykul
Sorry, ale poza grami to już od dawna nie kupuję programów, za które "typical user musi zaplacic", więc nie za bardzo się orientuje jakie, nie specjalistyczne, oprogramowanie się dziś kupuje.
Tak Ci podam przykłady rzadko wspominane: porządne aplikacje typu CAD, całe grono aplikacji do projektowania i symulacji. Trochę używam programów do projektowania elektroniki, Najnowszy KiCAD nie dorasta Protelowi z 1999 roku, a co dopiero np. Proteusowi, który nie ma jak KiCAD super-wystrzałowego GUI, ale przynajmniej większość opcji działa w nim z miarę zgodnie z dokumentacją.
No właśnie. Różnica jest taka chyba tylko Microsoft prowadzi(ł?) kampanie społeczne o tym, że oprogramowanie z zamkniętym kodem jest ogólnie lepsze od tego z otwartym. Natomiast w drugą stronę jest tego pełno (bardziej lub mniej oficjalnie). A jak wziąć pod uwagę ilość użytkowników i firm zaangażowanych w rozwój oprogramowania o rzeczonych modelach dystrybucji, dysproporcja jest jeszcze bardziej rażąca.
Ech. Poważnie? Kłopot w tym że każdy z tych aspektów jest trochę inny. Programista *wie* że GUI powinno być zrozumiałe i jednolite. *Wie* że powinno być intuicyjne i *wie* że dokumentacja powinna być napisana prostym językiem. Dlatego często te prace są robione przez inne osoby
bo programista tego po prostu nie potrafi. Podobnie jak gra wymaga grafiki ale programista nie będzie jej tworzył (chyba że jest wszechstronnie uzdolniony).
Podobna sytłacja występuje w innych branżach – architekt nie wykona obliczeń konstrukcyjnych (nawet gdy ma technicznie do tego uprawnienia) bo bardzo dawno tego nie robił. Ktoś kto napisał książkę (niezależnie czy to jest książka naukowa, popularnonaukowa, sf czy cokolwiek innego) nie będzie jej składał.
I tak przy okazji – projekty FLOSS (tzn. duże) mają ludzi którzy się tym zajmują.
Jak rozumiem mam prawo wymagać od MS prostego skonfigurowania WPA2 Enterprise z CHAPv2, PEAP i TKIP? Można prosić o adres bugzilli/traca gdzie można to zgłosić?
W środowisku FLOSS mogę:
– Zgłosić buga na bugzilli/tracu/… Raz mi się w sumie zdarzyło że nie przyjeli (chodziło a wirtualny terminal więc i tak nie rzecz dla ZU)
– Wysłać maila do autora/mailing liste
– Samemu poprawić
Przy zamkniętym oprogramowaniu mogę:
– Wysłać mail do PR czy podobnego grona. Jeśli nie jest to poważny błąd to pewnie dostanę miłego maila w stylu 'w następnej wersji program będzie poprawiony'. Chociaż wróć – jak mi program ratunkowy który miał ruszyć tylko partycje C: skasował jedną 'secondary partition' to do tej pory nie dostałem maila że już się tym zajmują i w następnej wersji będzie (co ciekawe MBR zostawił w spokoju).
Nie wiem jak w innych firmach ale przynajmniej raz po zadzwonieniu (w czasach Windows XP) na pomoc techniczną MS że mam się z tym zgłośić na grupę dyskusyjną (chodziło o ustawianie UID po odtworzeniu z backupu). Przynajmniej w FLOSS mam IRC więc prawie pomoc real-time. Mogło się to zmienić ale przynajmnie z supportem nie przesadzajmy.
Chatu pomocy technicznej czy telefony sa popularne w stosunku do aplikacji komercyjnych
Bledy oczywiscie tez mozna zglaszac, i tez masz prawo wymagac roznych rzeczy. Oczywiscie ze tak
Główną cechą otwartego oprogramowania jest otwartość źródeł – masz za darmo dostęp do źródeł, możesz ich używać, możesz też w każdej chwili dodać sobie potrzebne ci funkcje, jeśli ich brakuje (możesz zrobić to osobiście, albo odpłatnie zlecić to komuś innemu).
Ideą otwartego oprogramowania nie jest "spełnimy za darmo wszystkie twoje zachcianki".
No tak, ale takich użytkowników dla których stanowi to zaletę (bo się w ogóle znają na programowaniu i mają ochotę hobbystycznie dłubać) jest maluteńka garstka. Po co więc ta cała internetowa kampania mająca przekonać znaczną część globu do używania wolnego oprogramowania, po co to wyliczanie procentów, po co bug #1 w Ubuntu, po co to ciągłe "ale Linux najlepszy" skoro się okazuje, że nie ma być najlepszy, tylko otwarty. (Przypomina mi to słynne zdanie Goryszewskiego: "Nie ważne czy Polska będzie biedna czy bogata, ważne, że będzie katolicka"). Czy chcesz powiedzieć, że podstawowym atutem Firefoksa jest to, że można w nim pogrzebać i dodać jakieś istotne funkcje? Kiedy ostatnio to robiłeś?
"Oprogramowanie OS pisza entuzjasci, osoby, ktore nauczyly sie programowac" – ja wiem ze dzisiaj sa upaly, ale to trzeba jakis kapelusz slomkowy zalozyc czy cos… (przepraszam ale takiej bzdury nie potrafie inaczej skomentowac)
"Musi rozumiec ze rozmawia z kims takim samym jak on, …" <- Ke ? if(user==developer){
wxMessageBox("Kup kapelusz slomkowy");
}
"Czytam na forum ze GIMP jest jak Photoshop" <- Jest alternatywna i to całkiem udaną. Może nie do pro, ale do semi-pro – OK. Nie mówiąc już o domowym zastosowniu. Druga kwestia jak ktoś instaluje Development snapshots albo jakas wczesna wersje ("A wezme nowa wersje bo numerek wyzej"), to sie nie ma co dziwic, że nie hula
Mi szczerze Gimp sie wywalil jeszcze.
"sciagnie, bedzie mial problemy, i zrobi to co w wypadku Photoshopa, bedzie krzyczal ze cos nie dziala i ma byc poprawione" <- Naprawdę dzwonisz do Adobe/MS/Apple/Corel i krzyczysz że to i to ma byc poprawione, że tu button Ci sie nie podoba, a belka jest za wąska ????
Stary jestes moim bogiem ! Po prostu respect ! Czy Cie zle zrozumialem ?jak tak to rozwiń myśl bo jestem zaintrygowany.
"Ze GUI powinno byc zrozumiale, jednolite" – a przyuważ, że pewne elementy GUI sa opatentowane wiec trzeba kolo od początku wymyslać, i może się różnić od GUI jedynego słusznego systemu. Inne nie znaczy gorsze.
Co do kwestii supportu, to w przypadku softu komercyjnego zdarzają sie firmy (i do dość czesto, niestety), że takim supportem można sobie d**** podetrzeć szczególnie w taki upal jak dzisiaj.
A jesli chodzi o modyfikacje – to trzeba jakis eon, a i tak dostaniesz nie to co chciales, albo to co chciales + 6 nowych bugow w gratisie – i jeszcze placisz (nie malo).
Reasumując
- gówno nie soft nie zależy od licencji.
- gówno nie soft nie zależy od platformy.
I tu normalnie koniar dostałbyś ode mnie plusa ale na OSNews oszczędzają, chyba było za duże obciążenie przez te kliki.
Mi szczerze Gimp sie wywalil jeszcze. <- mialo byc
Mi szczerze Gimp sie jeszcze nie wywalil.
sorry