Otwarte standardy obligatoryjne na Węgrzech
- Dodano: 20 grudnia 2009
- Wprowadził: michuk
- Komentarze: 32
Węgierski parlament zatwierdził w minionym tygodniu „Act LX of 2009″ dotyczący usług świadczonych drogą elektroniczną. W ramach niego, obligatoryjne stało się korzystanie z otwartych standardów wszędzie tam gdzie systemy administracji publicznej komunikują się z obywatelami i firmami.
Obowiązowo oparta na otwartych standardach ma być komunikacja między jednostkami administracji publicznej a
- firmami świadczącymi usługi publiczne (prawdopodobnie chodzi o węgierskie odpowiedniki STOEN-u czy PGNiG),
- obywatelami
- firmami prywatnymi.
W ramach ustawy mają powstać dwa „portale”: wewnętrzadministracyjny oraz przeznaczony dla obywateli. Mają one świadczyć usługi dostępne za pomocą standardowych interfejsów (prawdopodobnie chodzi o otwarte i udokumentowane metody dostępu do danych), które dostępne będą za darmo, bez opłat, dla każdego.
Usługi mają być dostępne bez względu na rodzaj wykorzystywanego oprogramowania klienckiego (otwarte czy też zamknięte) oraz systemu operacyjnego.
Jednym z promotorów pomysłu było Open Standards Alliance, które planuje też w dalszym ciągu wspierać neutralność technologiczną i otwartość, co szczególnie ważne gdy weźmiemy pod uwagę niepokojące wieści na temat European Interoperability Framework 2.0 oraz węgierskie przywództwo w Unii Europejskiej w 2011 roku.
Więcej informacji: http://nyissz.hu/blog/10-points-on-the-m...n-hungary/
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
32 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


Teraz pytanie: Jaką definicję otwartości przyjęli? Bo jeżeli tę zgodną z najnowszymi wytycznymi UE, to niezbyt fajnie
.
Najnowsze definicje UE nic nie mówią o otwartych standardach. Tą kwestię pozostawiono poszczególnym państwom.
Z jednej strony, to dobrze, że nie będą wyrzucać kasy na oprogramowanie MS. Teraz jednak będą wyrzucać kasę na Linuksa – dostosowanie programów etc. To może się skończyć paraliżem administracji – wystarczy sobie przypomnieć jak skończyło się wdrożenie Linuksa w Monachium.
Z tego co wiem, nie skończyło się — wciąż trwa.
Tak, i jeszcze trochę potrwa – cytat ze strony miasta
"Status quo of the LiMux project July 2009:
100% work stations using Firefox and Thunderbird
12.000 work stations using OpenOffice.org
2.000 work stations in four departments migrated to LiMux
all other units of the City Council start the migration to Linux in 2009"
@spy000yps: a czemu nie przytoczysz wdrożenia Linuksa w niemieckich kolejach? Tak poszło bez zgrzytu. Osobiście ciekawi mnie, jak połączyłeś fakt wymiany danych formatami otwartymi z przymusem instalowania Linuksa. Fanbojizm?
"Fanbojizm?"
Bez wątpienia – jestem tu największym fanbojem Linuksa
@spy000yps: hehehehehe. Masz plusa ode mnie za poczucie humoru
raczej barak wiedzy…
Monachium było źle zaplanowane. Poza tym ciągle im kłody pod nogi rzucają, bo zatrudnieni pseudoinformatycy robią wszystko, by utrudnić migrację (pewnie dlatego, że stracą pracę, bo nagle okażą się niekompetentni: konfiguracji albo nie da się wyklikać, albo jak się da, to ikonka jest w innym miejscu).
Zobaczymy, czy wreszcie coś się im uda zrobić, czy będzie to martwy projekt.
Jeśli chcesz przykład prawidłowego wdrożenia Linuksa i otwartego oprogramowania, to popatrz na Rosję (szkolnictwo i urzędy).
"Monachium było źle zaplanowane. Poza tym ciągle im kłody pod nogi rzucają, bo zatrudnieni pseudoinformatycy robią wszystko, by utrudnić migrację"
Teorie spiskowe…
Gdybyś czytał analizy osób które przeprowadzają tą migrację w monachium co ja zrobiłem to byś wiedział że oni się do tego wprost przyznają, źle ocenili stopień złożoności itp. Przyznają się do zwykłej fuszerki robionej na szybko.
a dodam że te analizy dostępne na stronach monachium wiem bo kiedyś trasz twierdził że się monachium wycofało itd. Co mu bardzo szybko linkami udowodniłem że to bzdety.
Nie martwcie sie o Monachium, swoje zrobia. Problemem jest polska mysl techniczna w dziedzinie informatyki, ktora istnieje? Gdy zagladam w kod i widze, jak jedna polska firma kradnie np. kod FFmpeg, a inne polskie kradna rozne inne kawalki kodu, to odpowiedz na to pytanie juz znam. Male pocieszenie, ze nie tylko polscy informatycy kradna: http://ffmpeg.org/shame.html
Dodam jeszcze do zestawu czeską pocztę
A czemu nie przytoczysz udanej migracji w Ekstramadurze? http://www.youtube.com/watch?v=nR8Oh0Js_lA ostatnio był tam mój kolega i bardzo byl pozytywnie tym zaskoczony.
fajny reportaż. ciekawe kiedy dojdzie do konfliktu z PLD
Oni także używają bociana jako symbolu dystrybucji.
a co to w monachium mają jakiś paraliż? Jedyne co mają to opóźnienia w wdrożeniu i przekroczenie budżetu(z powodów o których pisałem czyli m.in źle zaplanowana migracja do czego się przyznają wprost). Francuskiej żandarmerii poszło gładko wdrożenie. Z tego co pamiętam w Polskiej administracji pewna część aplikacji to zwykłe aplikacje działające w przeglądarce(związane chyba z dowodami osobistymi i innymi). A około 30-40% gmin używa openoffice. Nie pamiętam który to urząd w Polsce działa na OO z przymusu bo ministerstwa finansów nie było stać na licencję na ms office(chyba że to plotka ale nie pamiętam nazwy urzędu żeby sprawdzić).
Co mają otwarte standardy z "wyrzucaniem pieniędzy na Linuksa"? Czy np. PDF, ODF czy HTML go wymagają czy coś w tym rodzaju?
Nie będę oryginalny: kiedy tak będzie w Polsze???
Żebyśmy byli wieki do tyłu za Madziarzami…
U nas chyba Plan Informatyzacji _zaleca_ otwarte standardy (ale nie wymaga).
Co do węgierskiej ustawy – bardzo dobrze, że stało się to u nich prawem, ale jest kilka rzeczy które będą musieli zrobić żeby to prawo nie pozostało tylko przepisem na papierze.
Musi powstać jakaś rządowa agencja której celem będzie nadzorowanie przejście administracji na otwarte standardy komunikacji. Muszą zostać ustalone ramy czasowe, wymagania co do 'otwartości' (definicja nie jest jasna, co widzieliśmy na przykładzie dyrektyw UE), a także sankcje za niewypełnienie ustaleń tegoż "Act LX of 2009" w przewidzianym terminie. Bez tego jednostki świadczące usługi publiczne nie będą miały motywacji do zmiany interfejsów/standardów – wiadomo że to kosztuje, i że będą musiały przeznaczyć na to środki ze swojego budżetu IT. Wyżej wymieniona agencja rządowa musi mieć jakiś ekspertów technicznych którzy będą w stanie konsultować i weryfikować konkretne przypadki – czy spełniają wymogi ustawy. No i oczywiście dochodzi kwestia finansowania – czy administracja centralna wesprze jednostki/przedsiębiorstwa publiczne specjalnymi grantami "na zgodność z Aktem LX", czy będzie się starała o środki UE – czy też wszyscy zostaną pozostawieni samym sobie.
Ale przeciez w Polsce tez obowiązują otwarte standardy w obrocie dokumentów elektronicznych w jednostkach budżetowych. Było takie rozporządzenie Rady Ministrów podpisane przez min. Jarugę-Nowacką o formatach plików stosowanych w administracji publicznej, chyba z 2005 roku.
Znalazłem tę ustawę – Rozporządzenie RM z dnia 11.10.2005 w sprawie minimalnych wymagań dla systemów teleinformatycznych. Jest tam załącznik z listą formatów danych – głównie otwarte formaty, ale też DOC.
Ale z tego co rozumiem, to Węgrzy poszli o krok dalej, bo im chodzi nie tylko o formaty dokumentów, ale również o 'upublicznienie' interfejsów.
A możesz podać jakiś link?
Oto link: http://bap-psp.lex.pl/serwis/du/2005/1766.htm
"Dokumenty w postaci sformatowanego tekstu jako pliki typu .doc -standard obowiązuje wyłącznie dla odczytu dokumentu"
czyli o ile dobrze rozumiem urzędy muszą być w stanieczytać doce ale niemogą ich produkować.
Było kiedyś spotkanie zorganizowane w Poznaniu przez FWiOO, na którym prelegent zadał pytanie jak to można rozumieć – i nieoczekiwanie dla większości z nas tam obecnych wyszło, że równie dobrze da się to odebrać tak, że do odczytu przez obywateli (czyli wszystko co nie jest formularzem)…
Ciekawe, kiedy w Polsce się czegoś takiego dorobimy?
Jak na razie, to uczelnia nie chce mi pozwolić na dostarczenie pracy dyplomowej w plikach .odt i wymaga, abym ją napisał w MS Word i zapisał w pliku .doc. Oczywiście mógłbym to napisać używając OO i zapisać w formacie Worda, ale sam fakt, że ktoś wymaga ode mnie, abym posługiwał się dokładnie takim programem, a nie innym to granda.
A PDF nie przejdzie? Przecież nikt na uczelni nie potrzebuje edytować Twojej pracy (być może poza promotorem, ale to zupełnie inna sprawa), więc format tylko do odczytu powinien być jak najbardziej na miejscu.
Chodzi o systemy automatycznego wykrywania plagiatów. One wymagaja DOC, PDFa mozna wygenerowac tak, że nie będzie w nim czytelnego tekstu
A to nie jest tak ze systemy wykrywajace plagiaty pojada na plikach TXT? Raczej formatowanie tam nie jest sprawdzane no chyba ze jak uzywasz ariala 12 i juz wczesniej ktos to zrobil to juz plagiat.
Uczelnia korzysta z systemu plagiatowego (wiadomo jakiego). Wymagają tylko DOCów, inne formaty są niestety niedopuszczalne. Tępienie plagiatów jak najbardziej popieram, ale kiedy odbywa się to przy pomocy jednej jedynej firmy, która na dodatek ma gdzieś to w jakim edytorze tekstu jest mi wygodniej pisać… tego nie popieram.