OpenOffice.org nie sprawdziło się w urzędzie gminy
- Dodano: 12 marca 2010
- Wprowadził: goudacaster
- Komentarze: 87
Jak donoszą rożne źródła w holenderskich mediach, projekt wdrożenia OpenOffice.org w jednym z urzędów gminnych zakończył się fiaskiem.
Przez cztery lata urząd fryzyjskiego miasta i gminy Heerenveen próbował przejść z MS Office 97 na OpenOffice.org. Główną przyczyna niepowodzenia były problemy z integracją OpenOffice.org z innymi aplikacjami stosowanymi w urzędzie.
Z 50 rożnych systemów które muszą współpracować z pakietem biurowym nie udało się połączyć piętnastu. Większość systemów nie ma standardowej wtyczki dla OpenOffice.org, a ich budowa nie zawsze była możliwa z uwagi na brak odpowiedniej dokumentacji lub niechęci producentów. Niektórych systemów, na przykład Centric w żaden sposób nie udało się nakłonić do współpracy z OpenOffice.org. Problemy pojawiały się podczas importowania danych z serwera Microsoft SQL. Również informacje z innych programów administracyjnych nie zawsze mogły być odczytane za pomocą OpenOffice.org. Kłopotliwe były nie tylko łącza, także program Calc (odpowiednik MS Excel) nie dawał sobie rady z większymi arkuszami kalkulacyjnymi.
Wiele problemów udało się rozwiązać, zbudowano wiele nowych wtyczek i rozwiązań systemowych. Nowe środowisko oparte na OpenOffice.org stało się jednak tak skomplikowane, że jego utrzymanie prawdopodobnie przekroczyłoby przewidziany budżet. Szef projektu podsumował niepowodzenie mówiąc: „W pewnym momencie doszliśmy do wniosku ze nowe MS Office nie działa u nas tak jak się spodziewaliśmy”.
Pracownicy urzędu w ciągu ostatnich tygodni przesiedli się na Microsoft Office. Pakiet Microsoftu zwykle dysponuje odpowiednimi wtyczkami, a jeżeli nie to producenci systemów biurowych zwykle budują swoje programy tak by współpracowały z MS Office. Szef wydziału ICT w urzędzie z Heerenveen zaznacza, że nie zrezygnowano z oprogramowania open source, nadal stosuje się te systemy tam gdzie się sprawdzają.
W licznych komentarzach na holenderskich portalach ICT specjaliści zastanawiają się czy najnowsze MS Office będzie dobrze współpracować ze starymi systemami. Czytelnicy zwracają tez uwagę na to, że najpierw należałoby wymienić blokujące systemy a później przystąpić do wymiany pakietu biurowego. Pojawiły się również informacje o tym, że producenci niektórych systemów nie byli chętni do współpracy podczas wymiany pakietu biurowego powołując się na prawa autorskie nie pozwalające na publikowanie własnego kodu źródłowego w celu umożliwienia łączności z OpenOffice.org.
Więcej informacji: http://www.computable.nl/artikel/ict_top...osoft.html
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
87 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


Oczywiste, że koszty przewyższały oczekiwania, gdy budowana infrastruktura zakładała użycie narzędzi przystosowanych do pracy z MS Office. W dodatku narzędzia owe nie były dobrze udokumentowane lub brakowało kodów źródłowych.
Producenci nie chcieli tracić kasy na jednego klienta a bali się utraty kontroli przez udostępnienie dokumentacji oraz kodu.
Klient (gmina) straciła na takim uzależnieniu.
powinni teraz wszystkie stare programy wypier****c lub kazac dostawcom wprowadzic wileoplatformowosc… Ale zapewnie wroca spowrotem do M$ bo to latwiejsze, a kasy z podatkow im nie szkoda
Jeśli chodzi o podatki to nie martw się ale akurat Holandia potrafi dobrze zarządzać pieniędzmi z podatków, które są niemałe a że jest to bogaty kraj to sobie mogą na swoje też pozwolić. Polska powinna się uczyć od Holandii jak zarządzać publicznymi pieniędzmi, tyle powiem.
Pozdrawiam!
Dla mnie oczywisty wniosek jest taki, że budując kompleksowe i rozległe rozwiązania należy co najmniej zażądać w przetargu dokumentacji do interfejsów. Inaczej kończy się jak wyżej, vendor lockin.
Im później się to zauważy i zmityguje tym bardziej bolesne to będzie. A jak któryś z dostawców komponentów zakończy swój żywot (kryzys?) i zabierze kody do ,,grobu'' wtedy będzie dopiero problem…
Prawdopodobnie jakieś siły sprzyjające Microsoft biją pianę na temat tego, że open source "coś tam".
Jak się nie zadbało o wymóg dostarczenia dokumentacji i źródeł systemów, to teraz niestety jest się ugotowanym i nawet Microsoft nie pomoże.
Ja do użytku domowego używam OpenOffice.org i w sumie jako użytkownik mam gdzieś co i gdzie używają urzędy, póki będę mógł wymieniać formularze i dokumenty w formatach dobrze obsługiwanych przez większość darmowych narzędzi.
Oczywiście wolał bym aby po 20 latach niewoli, zapanowała w końcu era darmowych i otwartych pakietów biurowych.
phi, typowy vendor lock-in? Sami się zamknęli w tej pułapce stosując produkty jednego producenta i jeszcze się dziwią czemu nie działa z innymi. Przecież to logiczne, że jakakolwiek kooperacja nie jest w interesie ani microsoftu ani tych firm produkujących „wtyczki” – po co jeszcze raz pisać coś za co już można bez dalszego wysiłku trzepać kasiorę?
Być może rozjaśni się trochę w umysłach zwolenników open source, że migracje bywają bardzo ciężkie i wiele z nich kończy się niepowodzeniami. W tym przypadku mieliśmy do czynienia z migracją pakietu biurowego, która jest tysiąc razy prostsza niż migracja systemu operacyjnego. Wyższe koszta utrzymania rozwiązań open source są do przełknięcia ze względu na wartość dodaną w postaci dostępu do kodu i możliwość zlecenia jego modyfikacji, ale nadrzędnym celem urzędów jest obsługa obywateli i jeżeli przejście na OO powoduje spadek jej jakość należy bezwzględnie z migracji zrezygnować.
Podreślam, że infrastruktura oparta na open source zawsze ma wyższa koszta utrzymania. Koszta zakupu są niższe, ale nie zawsze są w stanie skompensować trudności eksploatacyjne (kompatybilność, łatwość zarządania domeną itd.).
(Prawie) każda migracja powoduje na początku spadek jakości i więcej pracy. Gdyby stosowano Twoje zalecenia nadal siedzielibyśmy w firmach na mainframe'ach, a w domach co najwyżej na DOSie.
A to już typowy FUD.
To jest mniej więcej taka sytuacja, jak gdyby wejść głęboko w bagno i twierdzić, że są problemy z wydostaniem się na brzeg, za to świetnie idzie dalsze zanurzanie się, a nawet przyspiesza, więc lepiej trzymać kierunek przynoszący sukcesy… =}
@kocio: porównanie z bagnem jest w zasadzie świetne, tylko celowo pomija jeden drobiazg — bagno realne w zasadzie nie ma cech pozytywnych, a to bagno alegoryczne pozwalało jednak danej organizacji realizować jej zadania.
Zabieg ten zastosowałeś zapewne świadomie, zdając sobie sprawę z jego niedoskonałości (bo przecież nie w celu zafałszowania rzeczywistości, prawda?
), dla ubarwienia dyskusji, ale wolę o tych niedoskonałościach napisać wprost, bo jeszcze sobie dzieciarnia pomyśli, że sprawa jest czarno-biała, i że rozwiązanie zamknięte w ogóle nie działało i trwanie przy nim jest dokładnie równoznaczne z brnięciem w błoto.
@kocio again: przy okazji tak sobie nawiążę do Twojej krucjaty w sprawie poziomu komentarzy na osnews — zerknij sobie na komentarz biesa parę linijek niżej.
Oczywiście zupełnie świadomie i faktycznie dla ubarwienia. Tu sobie swobodnie gadamy i dopóki się kogo nie obraża, to jest miejsce i na stronniczość i na żarty.
Naturalnie rozumiem jakie są zyski krótkotrwałe, a jakie długotrwałe – sam niedawno o tym pisałem u VaGli. Ja mówię zwykle o zyskach długotrwałych, bo przeważa myślenie krótkotrwałe, którego negatywne skutki już zaczyna być widać, bo Polska już ma historię informatyzacji i długa perspektywa zaczyna być czymś realnym do dostrzeżenia. Powiem nawet, że gdyby perspektywa krótkotrwała nie miała żadnych zalet, to nikt by jej nie stosował. Tym bardziej jest to więc źródło problemów, które nieprędko przyschnie.
Dzięki za zwrócenie uwagi na komentarz – wyleciał natychmiast. Ale jak już wiele razy wspominałem, daleki jestem od krucjaty – nie jestem sam do moderacji i nie wszystkie komentarze czytam. Ale jeśli czytam, to reaguję of kors.
Cóż, Twój portal i Twoje grabki.
Zdanie co do poziomu intelektualnego aix_cośtam mam takie jakie mam i pozwolę je sobie zachować.
Twoja głowa i twoje przekonania – nic mi do tego, forum nie musi być kółkiem wzajemnej adoracji. Proszę tylko o nie obrażanie innych. Zwykle przecież zamiast kuszącego "jesteś głupi" można napisać "nie podoba mi się to, co myślisz, i uważam, ze to ma złe skutki" – ale obowiązku nie ma, natomiast można też dać spokój i nie odpisywać.
Cóż, ja mu nicka nie wymyśliłem…
W wielu przypadkach nie jest to FUD. Wszystko zależy do czego się chce dojść. Prosty przykład u mnie w firmie zrezygnowano z Hp-UX + WebLogic i przemigrowano się na RedHat + Jboss. Wszystko było fajnie do momentu jak ktoś policzył wszystkie koszty. Wyszło tylko 3 razy drożej niż pozostanie przy starym rozwiązaniu.
RedHat akurat słynie z drogich rozwiązań, bo mają bardzo dobrą renomę. Zależy też, co rozumiesz przez wyszło drożej. Chodzi o koszta licencji, koszta szkoleń. Oba te rodzaje można wrzucić do wora, którego nazwę początek. Chodzi o nieergonomiczny interfejs, brak niektórych opcji? To już są lekkie do poważne problemy. Chodzi o niestabilną pracę, gubienie danych, itd. To są już poważne problemy, a nawet bardzo poważne. Na każdy koszt należy się patrzeć poprzez pryzmat jego rodzaju.
Chodzi o to, że koszty początkowe ponosi się tylko raz, a niektóre problemu można wyeliminować/usunąć. Pozostałe, jak niestabilna praca programu są jednak nie do rozwiązania.
JBoss można używać darmowo bez wsparcia, a wsparcie może kupić co jakiś czas. Można użyć też GlassFish.
Zamiast "drogiego" RedHat EL, można użyć CentOS.
WebLogic Serwer to bardzo wysokiej jakości serwer J2EE – lecz wolał bym ponieść migracji na jakikolwiek nowoczesny open source'owy niż tkwić przy starej wersji WLS 8.x/9.x nie wspierającej JEE 5 i Java 6, bowiem tworzenie rozwiązania na JEE 5 jest po prostu dużo tańsze i bardziej ustandaryzowane.
Stare wersje Sun Java 1.4.2 i 1.5 są już "End of Life" (ale mają drogie wsparcie "biznesowe"), a na nich jeździ WLS 8.x i WLS 9.x. Jak się ma sprzęt IBM, można oczywiście użyć lepszej IBM Java 1.4.2, 1.5.
Koszt migracji, przeszkolenia i rozwiązania problemów jest jednokrotny – potem można cieszyć się zyskiem.
Miałem na myśli trwałe obniżenie jakości. Przykład tego miałeś powyżej – na skutek migracji na OpenOffice nastąpiło czteroletnie zakłócenie pracy urzędów. Co zakończyło się powrotem do stanu poprzedniego czyli MS Office.
Tego typu porażek jest więcej. Znam przypadek migracji Windows->Linux, który spowodował trzykrotny wzrost nakładów na bieżący serwis, nie licząc strat spowodowanych obniżeniem wydajności – a miało być tak pięknie (domana ok. 100 kompów).
Wzrost wydatków na IT jest w sumie dobry – każda złotówka więcej z przeznaczeniem na IT jest dobra (dlatego oprogramowanie musi być drogie, robocizna też
), ale spadek wydajności to totalna porażka.
wina OO że gmina dostała vendor-lock in od ms i tańczy jak jej zagra ms. Wydajność spadła bo aplikacje firm trzecich zawiodły bo były projektowane pod ms office a producenci niechętni do wypuszczenia wtyczki. W niemieckim msz jakoś nie spadła efektywność. Ale zaraz to przecież nie jest w myśl twojego rozumowania.
@recovery
Najłatwiej zwalać na vendor lock in, na to, że urzędnicy nie uznają wiary w Linuksa itd.
Jaką konkurencję stanowił Linux, OO, .. i inne od 89 do 2004? jaką? ŻADNĄ … uważasz, że urzędy powinny zatrzymać się w miejscu i czekać na OO i Linuksa jak na Jezusa? Dlaczego nie zaproponowałeś alternatywy? Dlaczego nie złożyłeś taniej oferty migracji z zapewnieniem, że poniesiony koszt zwróci się?
Sorry ale 3rd party application były robione pod MS Office i MS Windows ponieważ Linux był wtedy systemem dla pasjonatów, geeków itp … nikt nie widział go jako realnej konkurencji dla MS.
@bies
A po twoim komentarzu to widać, że chyba w ogóle nie wiesz co to jest domena.
Czytając forum osnews coraz częściej mam wrażenie, że nie czytam forum ludzi z IT tylko forum młodych gniewnych, którzy za nic nie są wstanie zauważyć jak do pewnych rzeczy doszło.
Migracja typu system a system b jest zawsze baaaaaardzo kosztowna i prawie nigdy nie gwarantuje tego, że nowy system będzie lepszy. Migracja z a do b to generalnie czas diabelnej niepewności i 1 000 000 problemów.
@recovery & @bies
Myślicie, że migracja z Linux do Windows byłaby taka super tania bo nie ma vemdor lock in?
Ludzie … ja nie jestem zwolennikiem żadnego OS ani żadnej debilnej ideologii ale proszę was otwórzcie czasem oczy i spójrzcie na problem z odrobinę szerszego kąta. W urzędach może i pracuje banda debili ale ludzi, którzy nimi zarządzają i zarabiają kupę kasy są bo są cwani albo inteligentni i gdyby OS od początku dał im możliwości na pewno zasłużyli by na premie "za minimalizację kosztów".
@kocio
[quote]
To jest mniej więcej taka sytuacja, jak gdyby wejść głęboko w bagno i twierdzić, że są problemy z wydostaniem się na brzeg, za to świetnie idzie dalsze zanurzanie się, a nawet przyspiesza, więc lepiej trzymać kierunek przynoszący sukcesy… =}
[/quote]
W okresie od 89 do ok 2004 to mógłbyś powiedzieć, że mogliśmy albo zdecydować się na Ferrari o zamkniętym kodzie albo na otwartą syrenkę.
Przepraszam, trochę się unoszę ale zanim zaczniecie kogokolwiek obwiniać o głupotę to chociaż odrobinę przeanalizujcie to dlaczego tak się stało.
Devil
Nie unoś się tak, nie ma potrzeby – w Holandii i tak nas raczej nie usłyszą i nie zrozumieją. =}
Mnie się też nie wydaje, żebym wyznawał debilną ideologię ani nie oskarżyłem nikogo o głupotę, więc chyba możemy porozmawiać.
Oczywiście masz rację co do tego, co było dostępne kiedyś, a co jest teraz. Oprogramowanie FLOSS rodziło się w cieniu modelu własnościowego, który zdążył dość szybko dojrzeć. Z tym, że od wspomnianego przez ciebie 2004 minęło już 6 lat, a mam wrażenie, że w Polsce (ale nie tylko u nas) nadal trwa ruch w tę samą stronę. I można to zrozumieć, ale MSZ trudno dłużej tolerować nawet jako zaszłość historyczną.
O Holandii akurat pisałem jako o ciekawym rozwiązaniu 2 lata temu – a OSOSS zaczęli w 2002:
http://linuxnews.pl/jak-to-sie-robi-w-holandii/
Czyli jednak można było strategicznie patrzeć już 8 lat temu! To, że są problemy, to jasne, natomiast bardziej niż pojedyncza gmina tam martwi mnie brak podobnego biura u nas.
Być może ten model holenderski jest wzorcowy i pionierski, a na tle innych krajów nie wypadamy tak znów źle, ale widać, że zrozumieć problem modelu własnościowego można było już ładnych kilka lat temu. I od tego momentu warto było zacząć działanie w innym kierunku, dziś to już nie bardzo widzę o czym dyskusja – najwyżej o minimalizacji szkód z vendor lock-in i etapach wyjścia z tego, a nie "czy".
Kocio: wyobrażasz sobie firmę (taką od zarabiania pieniędzy w przeciwieństwie do urzędu — takiego od trwonienia pieniędzy) która przez 2 lata pracuje z obniżoną wydajności z powodu migracji w IT?
Wiesz ile zajmuje migracja platformy systemowej z HP-UX-a na RHEL-a łącznie ze zmianą dostawcy sprzętu z HP na IBM dla systemu kadrowego dla dużej (>3K pracowników) firmy? Trochę ponad półtora miesiąca, no może dwa (w tym rzeczywistej migracji będą 3 weekendy).
Rozumiem, że to nie jest migracja końcówek tylko serwerów. Dodatkowo to OS nie oprogramowanie (czyli odpada problem szkoleń dla kardy poza adminami). Ale na litość $DEITY, lata?! WTF!?
@Kocio
Zgadzam się z Tobą i jak już niejednokrotnie wspominałem na tym forum ten szerszy problem o którym mówię to CAŁKOWITY BRAK STRATEGII IT W POLSCE! – co powoduje, że co urząd to inny OS, inne aplikacje, inne metody zarządzania, inni dostawcy sprzętu itp itd. Sama standaryzacja pociągnęła by za sobą gigantyczne oszczędności.
… i Holendrów popieram soft może być zamknięty ALE standard komunikacji ma być OTWARTY.
Devil
"Najłatwiej zwalać na vendor lock in, na to, że urzędnicy nie uznają wiary w Linuksa itd.
Jaką konkurencję stanowił Linux, OO, .. i inne od 89 do 2004? jaką? ŻADNĄ … uważasz, że urzędy powinny zatrzymać się w miejscu i czekać na OO i Linuksa jak na Jezusa? Dlaczego nie zaproponowałeś alternatywy? Dlaczego nie złożyłeś taniej oferty migracji z zapewnieniem, że poniesiony koszt zwróci się?
Sorry ale 3rd party application były robione pod MS Office i MS Windows ponieważ Linux był wtedy systemem dla pasjonatów, geeków itp … nikt nie widział go jako realnej konkurencji dla MS."
Najśmieszniejsze to jest że ani słowem o linuks nie wspomniałem ale co to dla kogo kol wiek jest dorobić sobie dalszą część historyjki? Jak myślisz na jakiej zasadzie utrzymuje się ms? Tak jak każdy koncern chce żeby klient został i jak każdy duży koncern robi sobie tak żeby się nie dało odejść, oczywiście możemy żyć w świecie fantazji i powiedzieć że tak nie jest i np. migracja na worperfect od corela powinna być bez problemu bo to zamknięte oprogramowanie a stawiam skrzynkę wódki żeby tak nie było. Powiem więcej możesz sobie poszukać moich wcześniejszych postów w innych tematach w których piszę wprost że mnie nie interesuje czy pracuję na programie który jest otwarty czy nie ,tylko żeby wszystko było przenośne czyli otwarte standardy,podobnie nigdy nie krytykowałem jakoś jako takiego samego windows czy mso nie mówiłem że to złe produkty a wręcz przeciwnie.Obwinianie jakiegokolwiek programu że migracja się nie powiodła bo producenci nie chcieli robić wtyczek a poprzednie oprogramowanie przykuło do siebie odbiorcę jest zwyczajnie śmieszne tak samo jak tytuł(swoją drogą jestem ciekaw o co chodziło dokładnie z calc). Oczywiście ty mnie zaszufladkowałeś bo dla ciebie jestem 'tępy linuksiarz co ma figurkę stallmana w pokoju', cóż zamiast tego moim zdaniem wyszła twoja ignorancja, ale wystarczy bo się zgrzejesz jeszcze od napływu informacji.
@recovery
Sorry – masz rację oszwabiłem Cię bez przyczyny. Zaparowało mi z uszu wczoraj i stąd tekst.
Devil
No, przepraszam.
Dlaczego Ci, co nie są mianowani wyznawcami kościoła Linuksa, wyznają tylko jeden, słuszny system – Windows? W dodatku każda osoba, co nie wierzy w Windows, z musu musi wierzyć w jądro Linuksa? Coś jest nie tak w twoim toku myślenia. Ja nie wierze w Linuksa. Po prostu uznaję, że Windows się do niczego nie nadaje, a wszyscy twierdzący inaczej, pokazują twój poziom. Mogę korzystać z wielu systemów, poza Windows i DOS.
Co do Vendor Lock-In. Ja nie wyczarowałem sobie tego Vendor Lock-In, lecz przeczytałem o problemach przy tej migracji. Przeczytaj jeszcze raz artykuł, m.in brak kompatybilności z narzędziami projektowanymi dla MS Office. Wszystko już jasne? Dziękuję.
Niestety informacja o kosztach jest prawdziwa. Przykład? To, co oferuje otwarty Fluxbox z oporem na 400MHz i 128MB RAM fruwa w komercyjnych aplikacjach na 40MHz i 8MB RAM. A i tak przy 400MHz część ludzi bierze xfce. Znam realia instytucji państwowych, i tam naprawdę maszyna PII 400 z NTkiem na pokładzie nie jest antykiem, a nie ma większych potrzeb jej unowocześnienia (urządzenia nie są podpięte do Internetu). Często funkcjonują maszyny typu "odbierz-napisz-wyślij", w jednym z krakowskich uniwersytetów był to 486, na tym graficzny Linux nie ma szans w zastosowaniu użytkowym.
Tak więc przychodzi w firmach nie tylko wymienić software, ale i sprzęt, który w dodatku pożerać będzie więcej prądu (te PII i 486 były to komputerki typu book-size station – tak mało energochłonne jak słynne terminale do ciągnięcia plików z neta).
Faktycznie, nie doceniamy potężnego rynku stacji opartych o 486…
@zra jak się instaluje ubuntu czy inne opensuse na 400 MHz to się cierpi.
Taki Debian+gnome-core działał mi sprawnie na 700 MHz, do tego lekki edytor tekstu i lekka przeglądarka i całość zamykała się ze spokojem w 256 MB ramu.
Ja nie pamiętam, aby na PII z 256MB, Linux z tamtego okresu działał mi gorzej niż Windows XP. Np.: odtwarzanie filmów działało 3 razy szybciej pod Linux.
Paranoja jakaś. Powinno się takie 486 na złom dawno wywalić. Przecież podmiana płyty głównej z procesorem i pamięcią na nowoczesny energooszczędny, reinstalacja softu kosztował by mniej niż 1000zł, o ile stary OS ruszy.
Przecież na nowym sprzęcie urzędnik mógłby pracować znacznie wydajniej, a komputer miałby szanse na instalację nowego oprogramowania, a to jest więcej warte niż jednokrotny koszt.
Jakieś TinyX na FBdev z jakimś openbox'em (lżejszy od fluxbox'a) czy nawet takim lwm (70KB) i działa ci ładnie, a system masz najnowszy..
głupota nigdy nie może być wolna. Powinno jej się zakazać, aby nie którzy nie wielbili microsoftu bez względu na wszystko.
AIX_wolna_głupota znowu się poniża nie rozumiejąc tekstu. W artykule jest wyraźnie napisane, że większość winy to 16 programów, którzy nie chcieli współpracować z OpenOffice, a dokładniej z programistami, którzy bali się konkurencji. Wspomniano, tylko o małym arkuszu w Calcu, który już w wersji 3.0 jest rozwiązany i wynosi wielokrotnie więcej co w Excelu 97 i chyba tyle samo co w Excelu 2003.
Gratulacje! Udało się dogonić soft sprzed 7 lat!
to wlasnie jest vendor-lock
7 ludzie z OS walczyli z formatem Exel 2003, czy poprostu 'nie mozemy uzywac bo jest patent'? Bo jakos to smiesznie wyglada by ludzie nie mogli rozwiazac zagadki na 'format pliku'.
@dr no: to nie jest vendor lock-in, tylko soft nie radzący sobie z dużymi rzeczami. Format xls jest rozpoznany całkiem nieźle.
Gdyby się bali konkurencji to by pierwsi napisali wtyczki, a skoro tego nie zrobili to się nie boją – masz problemy z logiką, nie pierwszy raz już.
W interesie producenta softu jest żeby współpracował z jak nawiększą ilością pakietów biurowych. Dzięki temu więcej sprzedadzą i więcej zarobią – czego tu się bać.
Dziękuję za oświecenie.
nie wiem czy wiesz ale pełno firm które żyją z oprogramowania ms bo robią wtyczki.programy wykorzystujące np. takiego ms office. Ma po prostu status partnera ms(i tam są chyba różne statusy jak pamiętam). Odpowiedź jest prosta $$
@aix: "większość winy to 16 programów, którzy nie chcieli współpracować z OpenOffice, a dokładniej z programistami, którzy bali się konkurencji. "
Szczerze mówiąc, to problem nie konkurencji, a toporności OOorg w kwestii współpracy z innymi aplikacjami. Jeżeli miałbym pisać hipotetyczną aplikację raportującą do np. arkusza kalkulacyjnego, to obsługa MS Office przez COM to bajka. Analogiczna obsługa OOorg to koszmar UNO api i inne dziwactwa.
Makra w OOorg to kolejny koszmarek. Automatycznie zarejestrowane makro w OOorg pogrubiające bieżąca wybraną komórkę arkusza wygląda tak :
sub Main
dim document as object
dim dispatcher as object
document = ThisComponent.CurrentController.Frame
dispatcher = createUnoService("com.sun.star.frame.DispatchHelper")
dim args1(0) as new com.sun.star.beans.PropertyValue
args1(0).Name = "Bold"
args1(0).Value = true
dispatcher.executeDispatch(document, ".uno:Bold", "", 0, args1())
end sub
w Excelu wygląda tak:
Sub Makro1()
Selection.Font.Bold = True
End Sub
(wyciąłem linie komentarzy). Z czysto wygodnickiego punktu widzenia programisty, OOorg pod tym względem ssie. Jasne, że zawsze łatwiej powiedzieć "boicie się konkurencji", niż przyznać, że interfejsy OOorg są do chrzanu.
Ja rozumiem, co masz na myśli. Muszę jednak zadać pytanie: czy te wyższe koszta utrzymania, to aby na pewno wyższe koszta utrzymania
. Pozdrawiam. Naprowadzę: rozglądaliście się chociaż za zamiennikami tych narzędzi zintegrowanymi z MS Office? Naciskaliście na ich producentów?
"Podreślam, że infrastruktura oparta na open source zawsze ma wyższa koszta utrzymania."
a wiesz, że wystarczy jeden przypadek infrastruktury opartej na os, która będzie tańsza i twoje zdanie jest nieprawdziwe?
wracając do newsa
“W pewnym momencie doszliśmy do wniosku ze nowe MS Office nie działa u nas tak jak się spodziewaliśmy”.
Nie dziwię się, bo u mnie ms office też nie działa tak jak sie spodziewałem
U mnie w ogóle nie działa. Nie ma w repo, nie ma źródeł, nawet przyzwoitej paczki nie ma.
Ale już sobie darujmy. Od biedy da się go zainstalować na Linuksie i jako tako będzie działać.
[quote]powołując się na prawa autorskie nie pozwalające na publikowanie własnego kodu źródłowego[/quote]
Ale w Holandii mają dziwne prawo autorskie – autor nie może publikować swoich treści.
Prawdopodobnie chodziło o otrzymany do wglądu kod strony trzeciej.
Tylko dlaczego w tytule obwinia się OO.o, skoro tak naprawdę to producenci softu trzeciego (i tylko w 15 na 50 przypadkach) są winni? To jakaś paranoja, aby obarczać porażką OpenOffice.org, jeśli Microsoft ogranicza SQL serwer.
A jeśli Calc nie dawał sobie rady z niektórymi arkuszami, trzeba było zostawić Excela 97 i doinstalować do niego Sun ODF Plugin. Rany, przecież to oczywiste. W Jaworznie tak właśnie zrobiono…
Jeśli w tym przypadku coś się nie sprawdziło, to tylko czyjś myślenie.
I dlaczego autor mieniący się profesjonalistą, popełnił taki sensacyjny nagłówek?
Jakos wszyscy sprytnie pomijaja to co bylo powiedziane n/t Calc'a…
Prawda jest taka, ze Calc chodzi jak zolw na 2ghz core duo z ok 40k wierszy, podczas gdy to samo, ale na celeronie 630mhz w ms office bylem w stanie to przegladac bez zadnego problemu….
oczywiście wiesz, że zasoby współdzelone (shared memory) w windows znacznie ułatwiają pracę excelowi, za to OOo nie może dzielić tychże zasobów, bo z nich zwyczajnie nie korzysta?
Wytlumacz mi, jak shared memory w windows ulatwia excelowi robote jesli chodzi o zwykle przegladanie 40k wierszy?
ułatwia start, wyświetlanie interfejsów, tworzenie obiektów z prototypów. OOo wytyka się non-stop, że długo startuje itp, a nikt nie patrzy na to, ile musi danych wczytać z dysku.
Mam sprawę, która wersja Sun ODF Plugin działa z O97? Na stronie wtyczki piszą, że współpracuje od Office 2000 wzwyż.
To jest kpina (całe szczęście, że w Holandii). Cztery lata marnować pieniądze bez wstępnej analizy czy migracja jest możliwa (przecież na pierwszy rzut oka widać, że nie — przynajmniej nie w pełnym zakresie). Tak to jest jak się wydaje cudze pieniądze.
chyba że przy totalnym porzuceniu własnościowego oprogramowania. Bo OpenOffice "sprawiał kłopoty" właśnie w połączeniu z własnościowym oprogramowaniem.
No ok, w takim razie należało poczekać do śmierci oprogramowania i nową wersję zamówić już z wsparciem dla OOo. Ogon nie może sterować psem.
Wow, ile astroturferów ostatnio na Linux News! Linux News musiał robić naprawdę dobrą robotę, że się ich tu tylu ostatnio kręci…
Gandhi miał całkowitą rację…
Powyższa migracja na OpenOffice.org kojarzy mi się z piękną katastrofą z Greka Zorby. Czy osoba kierująca projektem nie pomyślała, aby najpierw przeprowadzić testy w rzeczywistym środowisku? To jest typowy przykład niekompetencji i głupoty. Nie będę się bardziej rozpisywał, bo mnie krew zalewa jak czytam takie rzeczy.
@trux
Święta prawda, a jak się nie udało to trole nakarmione.
Zupełnie bez pomyślunku, na huuurraaa.
@trux -używanie zamkniętego oprogramowania w administracji też kojarzy się z przepiękną katastrofą – ZUS wprowadzał sobie system informatyczny KSI oparty o zamknięte oprogramowanie wiadomej firmy i po przeszło dziesięciu latach i wydaniu kosmicznych pieniędzy (niemal 3 miliardy zł!!!) system bodaj dalej nie działa.
W/g moich szacowań KSI ZUS chyba kosztował ponad 3 miliardy. To nie jest bardzo dużo jak na ~12 lat pisania softu tej skali – ZUS rocznie na koszty utrzymania swoich pracowników wydaje ponad 5 miliardów, więc mała redukcja kadry wynikająca z użycia KSI ZUS już daje uzasadnienie wydanych pieniędzy.
Do samego KSI ZUS mam mieszane uczucia: duża skala, niewdzięczna technologia, dużo dobrych fachowców, ale i bałagan, ignorancja i częsty brak doświadczenia kluczowych ludzi. Wiem coś o tym – pracowałem przy KSI ZUS 6 lat.
Ostatnio się dowiedziałem, że panie w ZUS skanują formularze ręcznieb – nie wiem co się stało ze skanerami wsadowymi (każdy w cenie samochodu), które ~12 lat temu dopasowywaliśmy do potrzeb ICR (Inteligent oCR). Za to moduł KSI ZUS, który współtworzyłem, działa perfekcyjnie.
Czepię się tylko zdania "to nie jest bardzo dużo". To jest najdroższy system tek klasy (ubezpieczenia społeczne) w użyciu. Nawet jankesi mają tańszy.
Inna sprawa to to, ze przepisy tak sie zmieniaja, ze czasem nim cos zostanie zaimplementowane i stestowane, to przepis zostaje zmieniony albo znika … i cala ta zmiana idzie sie piescic.
Wiec tak sobie mysle, ze sporym problemem jest to, ze nasze przepisy sie zmieniaja co chwila…
Nie wydaje mi się, aby był to najdroższy system tej klasy na świecie – być może inne systemy tej klasy, były pisane w wielu etapach przez różne firmy i ostateczny koszt tych systemów jest trudny do oszacowania.
Ale z drugiej strony, jak podzieliłem sobie 3000000000 zł / 12 (lat) / 12 (miesięcy) / 500 (średnia liczba ludzi w całym projekcie) to wyszło mi: 41 666 zł / miesiąc na jednego informatyka – tyle to zarabiają specjaliści niszowych technologii na zasadach pracy kontraktowej za granicą.
Tak, zmiany polskich przepisów bardzo dobrze wpływały na rosnący koszt systemu.
Czytam takie artykuly od jakiegos czasu. Nadal zastanawiam sie nad sensem publikowania kolejnego dziela pod tytululem "udalo sie" lub "nie, tym razem nie udalo sie".
Ciekawe jak dlugo… ?
Ja sobie zmigrowałem na OO(koszty miałem zerowe) – i teraz słyszę, że jakiś Urząd Gminy ma oprogramowanie, które tworzy dokumenty dla mnie niedostępne??? Mam z tego powodu cierpieć na "cyfrowe wykluczenie"??? A jedynym wyjściem ma być moja wpłata ma rzecz najbogatszego człowieka świata??? I jeszcze dalsze wpłaty na rzecz wyżej wymienionego z moich podatków zdartych przez tenże Urząd Gminy??? I jeszcze dalsze wpłaty również z moich podatków przez kolejne szczeble Urzędów znów na rzecz tej samej firmy???
A co byście tak powiedzieli jakby jakiś szacowny Urząd Gminy wyposażał urzędasów w Maybachy i tłumaczył, że ma akurat serwis pod ten model? Pewnie trzeba by przyznać rację – przecież Maybach zdecydowanie góruje nad, powiedzmy, Fiatem Punto…
Całą akcja dzieje się w Holandii…
To świadczy raczej o organizacji w takich miejscach
. Skoro u Ciebie koszty miałyby być zerowe, to dlaczego w jakiejś lepiej zorganizowanej placówce miałyby być wyższe? W końcu, to to chyba marnotrawienie publicznych pieniędzy.
To tak półżartem, półserio. Powodów jest kilka, a najpoważniejszym jest oczywiście Vendro LockIn.
Silnik od Punto nie pasuje mi do Volkswagena -> Volkswagen to szajs.
U nas w zachodniopomorskim placówka NFZ przeszła na servach z redhata na debiana i dają rade. Komputery jako stacje robocze pracują na Xp ale co jakiś czas wdrążane są jakieś aplikacje. W domenie pracuje jakieś 300 komputerów i o dziwo każdy jest przeszkolony. Widzę tylko taką małą głupote bo zakupowane są dille korki 2.8ghz z 2gb ramu. Wczesniejsze wyposarzenie to NTT coś ok 1.3GHZ i 256mb ramu.
wartało by pamiętać, że OO v1.0 jako open source pojawił się w roku 2000. do tego czasu 32-bitowe MSO wychodziły co najmniej od wersji 95 – czyli z 5 lat wcześniej – co nie jest bez znaczenia. Nie wiem, kiedy w gminie zaczęła się w ogóle informatyzacja, ale jeśli w okolicach roku 2000 lub wcześniej, to nie ma się co dziwić, że wybrano MSO, a i firmy dostarczające soft do współpracy z dokumentami/arkuszami/bazami biurowymi nie mogły mieć w tym czasie zbyt dużo kodu dla OO – skoro formalnie jeszcze nie był (lub był świeżo)wydany – już nie wspominając o popularności na platformie windows i nie wiadomo jakiej przyszłości.
Napiszę tak pracuję w firmie która zajmuje się tylko migracjami systemów ITERP i jak to przeczytałęm to naprawdę współczuję tym kolesiom ich szczęście że nie dotyczyło to komercyjnej placówki bo jakby tak zrobili migrację dla komercyjnego klienta…. to by się to wsądzie skończyło … ludzie jeżeli migracja domeny opartej na windows server 2003 do 2008 i pakietów Office 2003 do 2007 jest czasochłonna , generuje masę problemów ( bo nigdy nie stest pięknie ) – gdzie generalnie mamy pełene support i wsparcie producenta to co przy migracji windows->linux lub ms office do openoffice – to musi być rzeźnie – kompatybilność dokumentów to pikuś w porównaniu do makr , pluginó wyciagających coś tam z baz danych , kwestią drukowania – Jezu z całym szacunkiem do OPenSOurce – nie mam takiej kasy za którą bym się podłozył i w ten sposób zaryzykował – jedyny wyjątek – to firma od zera – startujemy z OPensource i wszystko dostosowujemy do tego modelu – wybór systemu ERP , sprzęt , drukarki , rozwiązania itp
W Starostwie Powiatowym w Człuchowie i części jednostek podległych używamy openoffice z powodzeniem od 5 lat. Niestety nie jest różowo. Na nasze nieszczęście mamy kilka stanowisk do komunikacji z ministerstwami i innymi instytucjami, które muszą niestety mieć MsOffice ze względu na wbudowane w dokumenty makra… Jednak dalej jest to tylko nie więcej jak 10 stanowisk zamiast ponad 100. Oszczędności są znaczące. Dokumenty bez makr przechodzą bezproblemowo i pozostali użytkownicy nie mają problemu z pracą.
nie wierzę w te 15 programów. Poza tym za kilka lat omawiana gmina holenderska znów spotka się z problemem kolejnej aktualizacji msoffice tym razem np 2010 do wersji 2012 wywalając ponownie pieniądze w błoto. Pytanie czy rzeczywiście nie taniej byłoby zapłacić za stworzenie wtyczek i po kilku latach (trudno ze tak długo) wyjść na swoje:)
A'propos Centric
http://www.centric.eu/EU/Default/News/News-item.a…
no i po cuż mieli robić wtyczkę do OO
Moi mili. Czytam te wszystkie komentarze i tak się zastanawiam jak ślepym trzeba być żeby nie rozumieć że OS, mimo iż jest bardzo fajne, dla instytucji generuje też wiele problemów. Proszę państwa ja bardzo lubię linux i mimo iż mam w laptopie oryginalne W7, to używam sobie linuxa, ale to mój wybór. Przyznajcie się sami przed sobą ile spędzacie czasu żeby zmusić do działania jakiś sprzęt: kamerkę internetową, drukarkę czy inne badziewie. Przez ile forów dyskusyjnych musicie się przekopać, żeby zrobić coś co w systemach M$ przychodzi od jednego kliknięcia. Założę się że większość z was jest doświadczonymi userami czy adminami i szybko znajdują potrzebną informację w necie, prze-kompilujecie sobie jajko lub nowy sterownik zaciągnięty z skądś tam. Zwalczycie problem zależności w RPMach, DEBach lub problem zamaskowanych pakietów w GENTOO. Co z tego że taki system byłĸby tańszy, ale za to w takiej instytucji trzeba by pewnie zatrudnić na każde trzy, lub cztery komputery jednego admina, informatyka czy serwisanta. Co do open offica, uważam że jest świetny do zastosowań domowych lub smallbiznes, do writera nie mam zastrzeżeń, za to oocalc strasznie muli przy większych arkuszach z formatowaniem i kolorowaniem komórek. W dzisiejszym świecie czas to też pieniądz – tak samo jak praca ludzka (i każde stanowisko pracy kosztuje i to dużo). Uważam że instytucje powinny rozsądnie dobierać sprzęt i oprogramowanie, może nie wszędzie trzeba softu M$ za grubą kasę, ale na pewno są takie miejsca gdzie nie ma dla niego dziś alternatywy. Jedno co uważam to oprogramowanie w administracji państwowej powinno być tak napisane żeby użytkownicy różnych systemów mogli się z nim łączyć – np. znany problem z PŁATNIKIEM. Może powinien to być soft napisany w np. W javie, który by działał wszędzie. Ja osobiście piszę swoje programy w JAVIE, jeśli nie ma ku temu przeszkód – właśnie z tego powodu. Tak samo uważam że wszystkie. Pamiętajcie jeszcze że większość ludzi – pracowników czy urzędasów ledwo sobie radzi z Outlookiem i Wordem – ile informatycy czasem się nabiegają do tzw. błahych głupich spraw. A wyobrażacie sobie co by było jak by teraz wszystkich przerzucić np. na cudowne linuxa z KDE4 i OO. Wszytko ma swoje wady i zalety,a że w urzędach i zakładach pracy liczy się czas i efektywność – 1000 pln na system czy pakiet biurowy to często mniejsze koszty niż inne. Jeszcze raz ja osobiście uwielbiam linuxa i wiele zawdzięczam OpenSource -ale pomysły jakiejś wielkiej migracji w imię ideologi to samobójstwo. Oczywiście można coś zbudować od nowa w oparci na OpenSource, ale jak gdzieś funkcjonują już duże połączone ze sobą systemy to sorry.
Dobra starczy tej paplaniny. Pozdrawiam
"Przyznajcie się sami przed sobą ile spędzacie czasu żeby zmusić do działania jakiś sprzęt: kamerkę internetową, drukarkę czy inne badziewie. Przez ile forów dyskusyjnych musicie się przekopać, żeby zrobić coś co w systemach M$ przychodzi od jednego kliknięcia."
Hmm w urzędach chyba nie korzysta się kamerkek internetowych, drukarki są, ale instalowane sieciowo, a inne badziewia raczej też są współdzielone. Zmierzam do tego, że instalacja/przekopywanie forów(jeśli zajdzie taka potrzeba) odbywa się jednorazowo. Co do jednego kliknięcia w systemach M$ to bym się kłucił, ale może to kwestia mojej niewiedzy:)
"Pamiętajcie jeszcze że większość ludzi – pracowników czy urzędasów ledwo sobie radzi z Outlookiem i Wordem – ile informatycy czasem się nabiegają do tzw. błahych głupich spraw. A wyobrażacie sobie co by było jak by teraz wszystkich przerzucić np. na cudowne linuxa z KDE4 i OO."
I kolejne hmm:) czyli urzędnicy nie są prawidłowo przeszkoleni obejmując dane stanowisko, ale to już nie jest problem oprogramowania tylko organizacji działu rekrutacji w urzędach.
Co do KDE to również uważam, że jest skomplikowane dla początkujących userów, dlatego polecam im gnome. Pewnie fani KDE stwierdzą, że w gnome nie ma wielu przydanych fukncji, które są w ich ulubionym środowisku z czym się zgadzam w większości przpadków. KDE jest bardziej rozbudowane niż gnome i właśnie dlatego nie powinno się go stosować np. w urzędach, czy firmach, bo po co? Pracownik ma obsługiwać oprogramowanie zainstalowane w systemie, a nie ustawiać różne tapety na kilku pulpitach, czy próbować modyfikować konfigurację wcześniej przygotowaną przez administratorów.
Rozumiem, że dla urzędnika, który sam nie uruchomi worda, jeśli nie ma jego ikony na pulpicie obsługa nowego środowiska graficznego i jego samodzielna konfiguracja jest nie do wykonania, ale tym właśnie mają zająć się admini!
Urzędnik jest od kliknięcia na ikonę worda/writera i stworzenia pisma/wniosku nic więcej go nie powinno interesować. Jeśli występuje sytuacja, że urządnik usunął przypadkiem ikonę z pulpitu lub "popsuł" klienta poczty to chyba sygnał, że taka osoba powinna przejść testy z obsługi komputera, a nie dokładanie pracy adminom.
"Jedno co uważam to oprogramowanie w administracji państwowej powinno być tak napisane żeby użytkownicy różnych systemów mogli się z nim łączyć – np. znany problem z PŁATNIKIEM. Może powinien to być soft napisany w np. W javie, który by działał wszędzie. Ja osobiście piszę swoje programy w JAVIE, jeśli nie ma ku temu przeszkód – właśnie z tego powodu."
I jeszcze jedna sprawa. Oczywiście, że administracja państwowa powinna w specyfikacji przetargu podawać jako jedno z kryteriów oceny "wieloplatformowość aplikacji", kolejne to wymagana dokumentacja usera i programistyczna. Dodatkowe "punkty" powinny uzyskiwać propozycje open sourcowe. Chodzi mi tutaj o już stworzone oprogramowanie, jeśli jest ogłaszany przetarg na apliakcję, która powstaje na zamówienie danej jednostki administracyjnej to wymogiem powinna być open sourcowość tej aplikacji.
Z jednym sie nie dokonca zgodze z tym ze kod aplikacji dla urzedu powinien byc otwrary dla wszystkich,az tak bardzo bym nie wymuszal tego ale powinien byc udostepniony jednostce zamawiajacej ten system z mozliwoscia zweryfikacji kodu (np audyt ) przez firmy trzecie (oczywiscie chodzi o urzad panstwowy bo bezpieczenstwo danych obywateli jest bardzo wazne ale chyba jest maly nacisk na to w naszej administracji panstwowej
(oczywiscie jezeli ten kod bylby otwarty bylo by wysmienicie ale nie wszystko na raz ) )
Dokładnie o to mi chodziło, przecież urząd nie musi udostępnić kodu na swojej stronie, ale może przekazać firmie, która wygra kolejny przetarg i będzie musiała zintegrować swoje oprogramowanie z już istniejącym:)
Widze ze wiekszośc ludzi tutaj nie rozumie w czym jest problem. Nie chodzi o to czy wygra Windows czy Linux czy inn OS ale o taka prosta rzecz ,że urzad panstwoy moze zostac zablokowany przez to ze uzywa zamknietego oprogramowanie z brakiem dokumentacji do interfejsow zewnetrznych do obslugi tego softu. Tu jest problem a anie w tym czy uda sie na Linuxie czy na Windowsie. Bo jak napisal ktos wczesniej to co sie stanie jzeli firma ktora dostarcza oprogramownaie urzedowi pzrestanie istaniec lub skonczy sie okres supportu dla danego oprogramowania ktore bedzie nie udokumentowane a do tego bedzie mial ozamkniety kod ?? Odpowie mi ktos jaki koszt wtedy bedzie odzyskania danych ktorymi zarzadzal ten soft i przeemigrowania na inny a jezeli z tym softem bedzie powiazanych scisle 20 innych programo z ktory znowu jakas czesc nei bedzie miala dokumentacji i otwartego kodu . Urzedy pastwowe powinny w takich kwetsiach myslec dlugo terminowo obojetnie czy decyzje podejmuja teraz czy 10 lat temu ja podejmowali powinny to przewidziec to ze nie moge sie uzaleznic sie od producenta softu . Nastepny probelm jest w tym ze decyzje w takich sprawach jak wyposazenie w oprogramoaniae jednostki ,czy emigracje na inne oprogramowanie podejmuja ludzie nie kompetetni sugerujacy sie tylko cyframi i liczbami ktore ktos im podlazy do przeczytanai .
Jescze jdna sprawa co do migracji na linuxa w wielu przypadkach zgodze sie ze moze byc to nei mozliwe lub koszty beda przekraczac o wiele dotychczasowe koszty (i wtedy nei powinno sie teo robic ),ale sadze ze w duzej czesci jest to zwiazane z brakiem umijetenego podjescia do tematu firmy wdrazajacej ktora tylko na papierze ma napisane co oni tak juznie wdrazali i dla kogo … (bo jak mozna zaczac wdrazac system jak np w Holandi jezeli najpierw nie sprawdzi sie czy reszta oprogramowania mzoe wspolpracowac z nowym produktem, dla mnei porazka na stracie dla tej firmy wdrazajacej :/)
A tak nawiasem wieksozsc win ktora jest zrzucana czy to na Linuxa/Unixa czy Windows to jest tak naprawde wina uzytkownika/administratora ktoremu brak umiejetnosci
Problem leży w przyzwyczajeniu do używania aplikacji "biurowych" w obszarach do których się one całkowicie nie nadają.
Sprawozdawczość oparta o pliki arkusza kalkulacyjnego – absurd.
Urzędowe pisma (standardowe) robione w edytorze tekstów – absurd.
Obieg informacji oparty o przesyłanie mailli obsługiwanych indywidualnym programem pocztowym – absurd.
Arkusza kalkulacyjnego mogą używać 2 osoby: główny księgowy i czasem jakiś analityk. Edytora tekstów: prawnik. Pozostali pracownicy powinni korzystać z możliwie prostych formularzy generujących xml (którego schemat powinny określać rozporządzenia).
Koszty które ponosimy jako społeczeństwo na obsługę (także informatyczną) takiej administracji zniszczą naszą cywilizację.
"Sprawozdawczość oparta o pliki arkusza kalkulacyjnego – absurd.", zgadzam się – widuję takie cuda często, arkusze excela od kilkunastu do kilkudziesięciu MB. Koszmar. Ludziska ledwo nad tym panują, a ile błędów popełniają w trakcie pracy na tym przy np. przy kopiuj wklej. Pozdrawiam.
otóż to, tak to właśnie w każdej gminie powinno wyglądać, zwłaszcza że większość urzędników zwyczajnie nie umie posługiwać się dowolnym zresztą pakietem biurowym
Hi, It’s hard to find knowledgeable people on this topic, but you sound like you know what you’re talking about! Thanks
Just want to say your article is as astonishing. The clearness in your post is just excellent and i could assume you’re an expert on this subject. Fine with your permission let me to grab your feed to keep up to date with forthcoming post. Thanks a million and please continue the enjoyable work.