Kategorie:
47

Ogólnoświatowa akcja przeciwko patentom na oprogramowanie

Obchodzony 24 września Światowy Dzień Przeciwko Patentom na Oprogramowanie to inicjatywa, która jest efektem trzech lat pracy obywatelskiego ruchu Stop Software Patents. Stoi on na stanowisku, że patenty na oprogramowanie są wielkim zagrożeniem zarówno dla mniejszych firm software’owych jak i upowszechniania edukacji informatycznej wśród społeczeństw.

Dlatego też na stronie ruchu przedstawiony został szkic petycji, zawierającej szczegółowe informacje o tym, jak patenty na oprogramowanie mogą zaszkodzić biznesowi, nauce i rozwojowi gospodarczemu. Można wciąż do niej zgłaszać swoje uwagi – organizatorzy proszą, by osoby które podpiszą ją teraz wróciły za kilka tygodni na stronę i podpisały też jej finalną wersję.

Projekt wspiera koalicja ponad 80 firm programistycznych, stowarzyszeń i znanych deweloperów. Przedstawioną wczoraj petycję do godziny 10:00 25 września br. podpisało 1350 osób.

Więcej informacji: http://webhosting.pl/Ogolnoswiatowa.akcj...gramowanie

«
»

Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!


Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.

Niusy na podobny temat:

Komentarze (RSS)

Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.

61 komentarzy

zwiń wątek vries  25 września 2008 o godz. 12:35 #
Gravatar

Pomysł mi się nie podoba. Poraz pierwszy słyszę o dniu przeciw czemuś (w takim kontekście, bo jest dzień przeciw przemocy, czy dzień walki z jakąś tam chorobą. Ale to trochę inna kategoria.). Marketingowo nie brzmi to dobrze. Przydałaby się jakaś bardziej chwytliwa nazwa. Skala akcji też nie jest imponująca.

Odpowiedź na ich pytanie "The problem is low-quality patents, not software patents as such" również mnie nie przekonuje, bo podważa rolę patentu. A wcześniej pada stwierdzenie o niesłuszności kategoryzowania patentów na oprogramowanie z całą resztą. Spory błąd logiczny. Na to pytanie dało się odpowiedzieć inaczej. Ale poza tym drobnym uchybieniem strona jest merytoryczna i wyważona, co zaliczam na duży plus.

Oczywiście akcja nic nie da. Ale skoro komuś się chce…

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek mby7930  25 września 2008 o godz. 19:35 #
Gravatar

Nie masz racji. Akcja przeciw patentom na oprogramowanie JUŻ spowodowała pozytywne efekty w postaci odrzucenia przez Parlament Europejski dyrektywy umożliwiającej patentowanie algorytmów i metod biznesowych.

Ponieważ "Ceną wolności jest stała czujność" trzeba stale walczyć o to, aby korporacje nie doprowadziły do powstania kolejnego zmonopolizowanego obszaru ludzkiej działalności.

Zainteresowani wiedzą, JAKICH sztuczek (komisja ds. rybołóstwa) próbowali agenci korporacji, aby doprowadzić do ustanowienia w EU podobnie chorego systemu, jak ten obowiązujący w USA.

zwiń wątek vries  25 września 2008 o godz. 21:54 #
Gravatar

Miałem na myśli coś innego… Chodziło mi o to, że trudno będzie sytuację poprawić, bo utrzymanie stanu obecnego jest dużo łatwiejsze.

zwiń wątek mby7930  26 września 2008 o godz. 1:08 #
Gravatar

Po raz kolejny nie masz racji.

Utrzymywanie każego status quo wymaga bardzo dużego wysiłku. W końcu, jeżeli byłoby inaczej, nie potrzebaby państwowego przymusu dla realizacji prawnie zagwarantowanego monopolu, nieprawdaż?

Statu quo zaś trwa tak długo, jak żyją ludzie przekonani o sensie jego utrzymywania. Gdy przychodzi nowe pokolenie, które wychowane, którym wpojone zostały inne ideały, zasady, które dotychczas obowiązywały, ulegają zmianie.

Wystarczy popatrzeć na historię np. dot. utrzymywania monopolu narodowych korporacji w postaci ceł zaporowych.

Kiedyś merkantylizm wydawał się najbardziej sensownymi i NAJŁATWIEJSZYM (kontrole przecież tak ułatwiają rzadzenie) rozwiązaniem.

 
zwiń wątek vries  26 września 2008 o godz. 3:51 #
Gravatar

Patenty to część prawa. Bez zamococowania prawnego nie miałyby sensu. Twój pierwszy argument dziwnie brzmi.

Co do przekonań masz rację, istnieje taka możliwość. Aczkolwiek społeczeństwo raczej nie interesuje się tymi zagadnieniami.

 
zwiń wątek mby7930  26 września 2008 o godz. 9:46 #
Gravatar

Bardziej niż o mało określone "społeczeństwo" chodziło mi o tych jego przedstawicieli, którzy będą decydować o zmiana w prawie. Tak jak i upadły dawne porządki sankcjonujące niewolę, tak też upadnie i ten.

 
zwiń wątek vries  26 września 2008 o godz. 15:27 #
Gravatar

Ale np. pan Sarkozy, czy amerykańscy republikanie są zwolennikami patentów. Dlaczego twierdzisz, że tak łatwo zmienią zdanie?

 
 
 
 
zwiń wątek jarek  25 września 2008 o godz. 16:28 #
Gravatar

Jak mozna sie oburzac na to, ze ktos chce opatentowac wyniki swojej pracy?

Chyba tylko ludzie o betonowo – komunistycznej mentalnosci moga sie przeciw

temu burzyc.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek Omg  25 września 2008 o godz. 16:54 #
Gravatar

To tylko komuniści nie lubią patentów?

Jestem przeciwny patentom nie tylko oprogramowania, ale i w ogóle. Przynoszą korzyść pomysłodawcy, ale szkodzą całej reszcie. To sprawia, że myśl zamiast być wolna, staje się towarem, odbierając innym prawo do tej myśli. Zniesienie patentów, patrząc na to z pozycji wynalazcy może mu odebrać zyski. Ale patrząc na to w kontekście cywilizacji, wolna myśl jest skarbem, który rozwija nasz świat i należy bronić jego wolności.

zwiń wątek mikr  25 września 2008 o godz. 17:21 #
Gravatar

Zgadzam się, chociaż przykre jest to, że dobry patent jest często głównym źródłem utrzymania pracowników naukowych. Społeczeństwo które w całości mogłoby skorzystać na uwolnieniu pomysłu (nie tylko swoboda dalszych badań, ale też np. tańsze leki) ma gdzieś łożenie środków na utrzymanie placówek badawczych.

Jako studenta matematyki boli mnie to tym bardziej, że ja sam wyników swojej pracy opantentować mogł nie będę. :P

zwiń wątek Omg  25 września 2008 o godz. 20:28 #
Gravatar

Finanse są dużym problemem w tym wypadku. Ciężko jest wtedy czerpać zyski ze swojego pomysłu, skoro jakaś korporacja zrobi to znacznie szybciej. Problem ten próbują rozwiązać fundacje. W świecie Open Source się w miarę sprawdzają. Pierwszym z brzegu przykładem jest zatrudnienie przez The Linux Foundation inżynierów do opracowania LSB 4.0. FSF oferuje twórcom oprogramowania ochronę prawną w razie naruszenia patentów. Marzę też o czasach, w których wrócą mecenasi wspierający oryginalne i nie nastawione perfidnie na komercję filmy, i gdy można kupić w sklepie pełnowartościowe jedzenie. Po prostu potrzeba ludzi, którzy stojąc przed wyborem swojego portfela, a dobrem innych, od czasu do czasu wybiorą to drugie.

 
 
zwiń wątek mike987  26 września 2008 o godz. 15:48 #
Gravatar

Opatentowanie jakiegoś rozwwiązania ma za zadanie spowodować, że ktoś inny nie mogąc go wykorzystać, postara się znaleźć inne, lepsze. I w ten sposób (przynajmniej w teorii) system patentowy wspomaga postęp techniczny.

 
 
zwiń wątek boorack  25 września 2008 o godz. 17:20 #
Gravatar

Patent nie jest własnością. Patent jest monopolem nadanym przez państwo na określony czas w celu "przyspieszenia rozwoju". W dzisiejszym świecie patenty blokują rozwój w wielu dziedzinach. Z patentów korzystają głównie prawnicy i korporacje. Średni koszt procesu o naruszenie patentu w stanach to ponad $2M. Samodzielny programista lub właściciel niewielkiej firmy programującej nie ma tyle kasy. "Intellectual property business" jest kolejną fikcją – przekrętem tej samej klasy co kredyty subprime.

Jedną z bardziej komunistycznych rzeczy na tym świecie jest sytuacja gdy państwowy monopol na x,y,z utrudnia życie przedsiębiorcom bez wyraźnego powodu. Symbolem zdrowej gospodarki jest przedsiębiorca zatrudniający kilka-kilkadziesiąt-kilkaset osób a nie wypasiony korpol w niebieskim kołnierzyku. Ten ostatni jest symbolem systemu kołchozów zbliżonego do komunizmu.

zwiń wątek jotte  25 września 2008 o godz. 18:32 #
Gravatar

No wszytko jasne: patenty to wymyslili komunisci, a "zdrowo-gospodarkowi" kapitalisci zawsze byli przeciwni posiadaniu patentow na x, y, z przez multikorporacje

zwiń wątek mby7930  25 września 2008 o godz. 19:38 #
Gravatar

Patenty wymyślili zwolennicy monopoli. Dokładnie tacy, którzy akurat z niego korzystają/korzystali.

 
zwiń wątek jotte  25 września 2008 o godz. 22:50 #
Gravatar

Patenty to jak najbardziej produkt kapitalizmu, a wy probujecie dokleic im etykietke komunistycznych. Kolega boorack sam twierdzi, ze z patentow glownie korzystaja multikorporacje, nic bardziej kapitalistycznego, przegrywa mniejszy i slabszy.

W gospodarce socjalistycznej, patenty nie maja w ogole racji bytu, to zbudowana jest ona, nie jak kapitalizm na konkurencji, lecz na kooperacji i nie ma potrzeby stosowania takowej ochrony "dziela". Poza tym mby7930 nie odrozniasz monopolu w gospodarkach kapitalistycznej i socjalistycznej. Monopol w kapitalizmie to tylko efekt tego, ze tam gdzie jest rywalizacja, wygrywa tylko jeden.

Najprosciej jednak, jechac schematami, ze wszystko co zle w kapitalizmie, wzielo sie z komunizmu.

 
zwiń wątek mby7930  26 września 2008 o godz. 1:02 #
Gravatar

@jotte

Mylisz się. Korporacje i prawnie gwarantowane monopole nie mogłby być dalej od kapitalizmu, który przecież może realnie funkcjonować JEDYNIE dzięki istnieniu konkurencji.

Właśnie w systemach socjalistycznych podstawowym założeniem jest eliminacja konkurencji jako "niepotrzebnej straty czasu i energii".

Powiem tylko, że nie winię żadnej firmy za DĄŻENIE do monopolu, ale państwo za przyznawanie takiego monopolu.

I dla porządku, prawnie ustanowiony monopol uniemożliwia właśnie zaistnienie konkurencji.

 
zwiń wątek boorack  26 września 2008 o godz. 18:35 #
Gravatar

@jotte: Nie rozumiem twoich wypocin. Chcesz powiedzieć że monopol == rywalizacja ??

Mam wrażenie że część osób na tym forum myli pojęcia kapitalizm/socjalizm i liberalizm/protekcjonizm. To są różne rzeczy. Pierwsze dwa opisują sposób redystrybucji dóbr w gospodarce, następne dwa – wolność jednostki (min. do prowadzenia działalności gospodarczej).

Komunizm jest dość skrajną formą protekcjonizmu z elementami socjalizmu. Ten model spektakularnie zbankrutował. Dawno temu.

Współczesny amerykański "kapitalizm" jest tak naprawdę skrzyżowaniem kapitalizmu i nieformalnego protekcjonizmu – z tą różnicą że to nie władza tylko (skorumpowany i przerośnięty) system sądowniczy narzuca ograniczenia. Na dodatek w USA panuje przekonanie ze gospodarka żyjąca z manipulacji finansami i produkująca nic albo niewiele sama się wyżywi (dość skrajna forma kapitalizmu). Ten model bankrutuje dzisiaj i musi się zreformować.

Linią podziału która dość dobrze oddaje kondycję gospodarki jest liberalizmprotekcjonizm – czy jest wolność gospodarcza czy jej nie ma. Monopole są łakomym kąskiem ponieważ generują korporacjom duże zyski – okupione jeszcze większymi stratami w gospodarce jako całości. Patent jest jednym z najskuteczniejszych sposobów sztucznego podnoszenia barier wejścia na rynek i generowania monopoli lub oligopoli (patrz cross-licensing).

Dzisiejsze patenty przynoszą skutki dokładnie odwrotne do zamierzonych. Zamiast wspierać wynalazcę z organiczonymi środkami, dobijają go wspierając wypasioną konkurencję którą stać na zabawy w patenty i dobrego adwokata. Nie wiem jak wy ale ja uważam że jak coś przynosi skutki odwrotne do zamierzonych to należy to zlikwidować zanim narobi większych szkód.

PS. Korporacje są cwane i nie płacą podatków.

 
 
zwiń wątek vries  25 września 2008 o godz. 19:12 #
Gravatar

Tak na przyszłość – Niebieski kołnierzyk jest symbolem typowego pracownika, biały kołnierzyk jest symbolem szefa. U nas się to nie przyjęło, ale w krajach anglosaskich istnieją terminy niebieskie i białe kołnierzyki.

Poza tym innowacyjne państwo z punktu widzenia przypływu podatków bardziej korzysta z sytuacji w której są i wielkie korporacje i patenty (u nas nie ma i tego i tego). Trudno będzie zeminić korzystne dla państwa prawo.

zwiń wątek mby7930  25 września 2008 o godz. 19:30 #
Gravatar

"Poza tym innowacyjne państwo z punktu widzenia przypływu podatków bardziej korzysta z sytuacji w której są i wielkie korporacje i patenty (u nas nie ma i tego i tego)."

Jest to bzdura. Monopol jest w interesie korporacji i tylko korporacji. Państwo demokratyczne ma dawać równe szanse wszystkim, a nie faworyzować korporacje przyznając im monopole.

 
zwiń wątek vries  25 września 2008 o godz. 21:35 #
Gravatar

Równe szanse to wymysł. Nie da się tego wprowadzić. A pieniądze z patentów zasilające korporacyjny budżet, a poprzez podatki rówenież budżet państwa są realne. Rynek oprogramowania to rynek globalny i obrona innowacji poprzez patenty również może mieć wpływ na dochody państwa.

 
zwiń wątek LM  26 września 2008 o godz. 0:07 #
Gravatar

@vries: nawet na kołnierzykach się nie znasz :P White-collar worker to pracownik umysłowy, blue-collar worker to fizyczny.

 
zwiń wątek mby7930  26 września 2008 o godz. 0:57 #
Gravatar

@vries

"Równe szanse to wymysł. Nie da się tego wprowadzić. A pieniądze z patentów zasilające korporacyjny budżet, a poprzez podatki rówenież budżet państwa są realne. Rynek oprogramowania to rynek globalny i obrona innowacji poprzez patenty również może mieć wpływ na dochody państwa."

Taks samo kiedyś mówiono, gdy ktoś krytykował brak równości wobec prawa, feudalizm i inne przejawy zadekretowanej nierówności, które szczęśliwie odeszły w przeszłość.

Odejdą i patenty i inne gwarantowane dzisiaj przez prawo monopole.

Tak tylko dla porządku powiem, że z powodu istnienia monopoli tracą WSZYSCY (gdyż wszyscy są konsumentami), a zyskują nieliczni.

 
zwiń wątek vries  26 września 2008 o godz. 2:54 #
Gravatar

@LM: tia, z kołnierzykami masz rację. Mam kiepską pamięć. W każdym wypadku kadra kierownicza będzie biało-kołnierzykowa.

@mby7930: Prawo o nierówności funkcjonuje chyba jeszcze w Indiach (1mld ludzi). Trudno mówić o uczciwm prawie w Chinach. W Afryce też nie jest zbyt ciekawie. Na równość wobec prawa trzeba sobie zapracować. Równości szans nie udało się wypracować nikomu. Oczywiście można mieć nadzieję, ale ja nie widzę nawet dobrej koncepcji tego, jak możnaby to wprowadzić.

I proszę cię, nie powtarzaj już mi o tym monopolu, bo to jest nudne (i nie na temat).

 
zwiń wątek mby7930  26 września 2008 o godz. 9:26 #
Gravatar

@vries

Równość wobec prawa jest gwarantem równości szans. Monopol ustanowiony prawnie jpowoduje, że NIE MA równości wobec prawa.

A prawdę o patentach, czyli prawnym monopolu zamierzami przypominać przy każdej nadarzającej się okazji, bo taka jest smutna prawda o tej prawnej instytucji z wszystkim negatywnymi ekonomicznymi tego skutkami.

 
zwiń wątek vries  26 września 2008 o godz. 14:57 #
Gravatar

Równość wobec prawa nie jest gwarantem równości szans. Odpowiednie prawo jest gwarantem równości szans (bunajmniej nie zawsze zakłada się tu rółność wobec prawa). A takiego prawa nie ma żadne panstwo.

Poza tym każdy kogo stać moze sobie coś opatentować, więc wobec prawa jesteśmy równi nawet z patentami.

 
 
 
zwiń wątek DIM  25 września 2008 o godz. 18:28 #
Gravatar

Zapraszam tu
http://www.nosoftwarepatents.com/pl/m/basics/webs

Tu masz jescze dające dużo do myślenia przykłady
http://www.nosoftwarepatents.com/pl/m/basics/thou

Szczególnie podoba mi się ten

Patenty na oprogramowanie są tak złe, jak rozszerzenie systemu patentowego na literaturę. Z patentami na elementy opowieści, żaden film nie mógłby być pokazany bez uprzedniego sprawdzenia, czy nie ma żadnego ogólnego motywu w wątku historii, który nie został opatentowany podczas ostatnich 20 lat. Weźmy przykład: na pierwszy rzut oka, “Dirty Dancing” i “Titanic” to dwa bardzo różniące się filmy. Ale jeśli byłyby patenty na elementy opowieści, wtedy twórcy “Dirty Dancing” mogliby pozwać studio “Titanica”. Oba filmy mają scenę, w której biedny chłopak zabiera bogatą dziewczynę z przyjęcia, na którym bawią się ludzie z jej warstwy społecznej, na zabawę swojej własnej grupy, gdzie ona znajduje radość. “Dirty Dancing” wszedł na ekrany zaledwie dziewięć lat przed “Titanicem”, tak więc jakikolwiek patent wciąż by obowiązywał. Nikt nie wie, czy James Cameron miał w myślach scenę z “Dirty Dancing”, gdy pisał scenariusz “Titanica”. Może Cameron nigdy nie widział “Dirty Dancing”, ale patent (gdyby istniał) mógłby być użyty przeciw niemu tak czy owak.

 
zwiń wątek mby7930  25 września 2008 o godz. 19:36 #
Gravatar

Buntują się wszyscy, którzy nie są zwolennikami monopoli.

 
zwiń wątek Artwi  25 września 2008 o godz. 19:43 #
Gravatar

Sam masz chyba betonowo-komunistyczna mentalność! Dzięki nieprawdopodobnym pieniądzom takich firm jak Microsoft itp. lobbyści skorumpowali polityków i już teraz oprogramowanie jest chronione w sposób absolutnie nieporównywalny z innymi dziełami czy rzeczami! Np. w Polsce oprogramowanie jest traktowane jako utwór i chronione 70 lat (o czym np. inżynier wynajdujący np. kieszonkowy reaktor termojądrowy mógłby tylko pomarzyć), bez żadnych opłat, rzeczoznawców itp. (o czym wynalazca kieszonkowego reaktora termojądrowego też mógłby tylko pomarzyć-by chronić swój wynalazek musiałby wydać miliony na opłaty patentowe z otoczką typu rzecznicy itp.) oraz dodatkowo jak rzecz, choć rzeczą nie jest! Rzeczą nie jest, bo jak ukradną właścicielowi rower, to właściciel roweru nie ma, a jak się skopiuje program komputerowy, to jego właścicielowi ten program nie ubywa (choć co innego twierdzą lobbyści typu BSA, usiłujący wmówić społeczeństwu, że kopiowanie oprogramowania=kradzież roweru), choć najprawdopodobniej gimnazjalista kopiujący np. AutoCada i tak by go sobie nie kupił, bo go na niego nie stać, więc właściciel "kradzionego" oprogramowania nie ponosi najczęściej nawet strat hipotetycznych, a nawet zyskuje reklamę i większą penetrację rynkową (dzień, w którym M$ wprowadziłby 100% niełamalne zabezpieczenie antypirackie MS Office byłby ostatnim dniem rządzenia rynkiem pakietów biurowych przez ten produkt!). Co więcej, jak komuś ukradną rower, to były właściciel nie może wchodzić do wybranych domów i robić rewizji bez nakazu prokuratora lub sądu, a BSA coś takiego robi, bez obciachu grzebiąc w prywatnych danych lub danych firmy, stanowiących jej tajemnicę! Ale to nie koniec skandalu-jak ukradną mi rower i policja ten rower znajdzie, to mogę najwyżej liczyć na jego oddanie, a jak to mi nie wystarcza, muszę parę lat się poprocesować ze złodziejem z powództwa cywilnego o opłatę za jego używanie, udowadniając przed sądem realną stratę jaką poniosłem! Twórca oprogramowania nie zadowala się oddaniem skopiowanego programu! Nie zadowala się opłatą za użytkowanie przez czas od skopiowania do wpadki! AUTOMATEM przysługuje mu od pirata trzykrotność ceny programu (do niedawna pięciokrotność!),bez żadnego procesu, bez wykazywania strat!!! Takie specjalne przywileje wywalczyli sobie softwareowi lobbyści dla oprogramowania traktowanego przez polski kodeks karny jako rzecz! O takiej ochronie mogą tylko pomarzyć np. pisarze, którzy nie mogą robić rewizji w domach i sprawdzać czy ktoś nie skserował ich książek i oczywiście pisarzom nie przysługuje trzykrotność ceny książki w przypadku wykrycia jej nielegalnej kopii… Na oprogramowanie nie przysługuje też tzw. użytek własny, choć ten wyjątek obejmuje inne utwory, jak filmy, książki, muzyka itp! Czym wytłumaczyć ten "rasizm" w traktowaniu twórców? Czemu autorzy oprogramowania są uprzywilejowani względem autorów książek? Chyba tylko dlatego, że Microsoft czy Adobe stać lepiej zasponsorować parlamentarzystów niż mogą to uczynić pisarze… To nie koniec przywilejów wywalczonych przez lobbystów pracujących dla właścicieli software! Właścicielom rowerów nie wypłaca się z góry haraczu od właścicieli dróg na pokrycie ewentualnych strat związanych z ewentualną kradzieżą roweru, a producenci oprogramowania zbierają haracz od producentów nośników danych i urządzeń kopiujących! Teraz do tych nadzwyczajnych przywilejów, związanych z absurdalnym, podwójnym traktowaniem oprogramowania jako rzeczy (którą nie jest!) oraz utworu, chcesz jeszcze dodać patenty, by ta już superuprzywilejowana ochrona była potrójna? Dlaczego twórcę oprogramowania traktować lepiej niż np. twórcę maski układu scalonego, która ochronie patentowej nie podlega? Dlaczego twórca softu ma być uprzywilejowany względem projektanta maski mikroprocesora? I czy rozumiesz jakie konsekwencje niesie wprowadzenie patentów na utwory (a soft naprawdę jest utworem, nie rozwiązaniem technicznym czy rzeczą!!!)? Conan Doyle stworzył literacką postać detektywa Sherlocka Holmesa i chwała mu za to-ta postać jest chroniona jako dzieło i nie można, bez zgody właścicieli praw umieszczać Sherlocka Holmesa w swoich utworach. Ale gdyby na książki, a więc ich postacie, obowiązywały patenty, twórcy postaci np. Philipa Marlowa czy Herkulesa Poirota musieliby wykupić "patent na detektywa", o ile posiadacze praw do Sherlocka Holmesa zgodziliby się taki sprzedać, a nie tworzyć monopolu, bo wtedy jedynym detektywem w książkach byłby Sherlock Holmes (i pewnie tylko jedno wydawnictwo miałoby monopol na kryminały)!!! Microsofty i Adobe chcą wprowadzić patenty, by zagwarantować sobie monopol (drobnych firm nie stać byłoby na prawniczą wojnę patentową, a nawet na sprawdzenie, czy ich własny soft nie narusza cudzych patentów!), zapominając przy tym, że gdyby istniały wcześniej patenty na oprogramowanie, Microsoft nigdy by nie powstał, bo jedynym OSem byłby unix, arkuszem kalkulacyjnym Visicalc itp! Z braku konkurencji i istnienia monopoli, postęp techniczny w oprogramowaniu byłby znikomy! Patenty W OGROMNYM STOPNIU ZABIJAJĄ POSTĘP TECHNICZNY! W USA co najmniej 2x rząd przymusowo wykupywał (samodzielnie ustalając wartość!) patenty W CELU ICH UNIEWAŻNIENIA- w przypadku techniki radiowej oraz lotniczej, bo uznał, że z powodu wojen oraz monopoli patentowych dalszy rozwój techniki lotniczej i radiofonii nie jest możliwy, bo już nikt nie był w stanie zbudować samolotu czy radia bez naruszania cudzych patentów!!!

zwiń wątek bts  25 września 2008 o godz. 20:14 #
Gravatar

Artwi: proszę, używaj następnym razem jakichkolwiek akapitów dzielących tekst na mniejsze fragmenty, bo taka bezkształtna masa ci wyszła, że masakra…

 
zwiń wątek vries  25 września 2008 o godz. 21:50 #
Gravatar

umm… pisarze nie wydają swoich książek. Książki papierowe raczej nie są kopiowane. Ksiąki kopiowane w internecie nie mają takiej wartości jak te paierowe (jest to trochę inny produkt). Oprogramowanie to zawsze jakaś forma zapisu elektronicznego, więc nie ma z nim takich problemów.

Gimnazjalista kopiujący AutoCada… proszę… po cholerę gimnazjaliście AutoCad? Słaby przykład. Nie wszystkie programy są wszystkim potrzebne (np. nagminnie kopiowane gry). Jak kogoś nie stać na Photoshopa niech używa Gimpa, albo jakiegoś innego darmowego bądź tańszego odpowiednika. Przecież nie o to chodzi, by ludzie programowali za free dla dobra ludzkości. Jak ktoś robi coś za darmo to proszę bardzo, ale nie zmuszajmy do tego każdego.

zwiń wątek mby7930  26 września 2008 o godz. 1:24 #
Gravatar

@vries

Niestety nie masz pojęcia o czym piszesz.

"umm… pisarze nie wydają swoich książek. Książki papierowe raczej nie są kopiowane."

Jest dokładnie odwrotnie, o czym wie KAŻDY.

Dziwi mnie tylko, dlaczego, zwyczajnie piszesz nieprawdę.

"Gimnazjalista kopiujący AutoCada… proszę… po cholerę gimnazjaliście AutoCad? Słaby przykład. Nie wszystkie programy są wszystkim potrzebne (np. nagminnie kopiowane gry). Jak kogoś nie stać na Photoshopa niech używa Gimpa, albo jakiegoś innego darmowego bądź tańszego odpowiednika."

Znowu traktujesz o rzeczywistości alternatywnej. W miarę niedawno był artykuł o rzeczywistości polskich uczelni.

"Przecież nie o to chodzi, by ludzie programowali za free dla dobra ludzkości."

Red Hat, Canonical, Novell świetnie potrafią zarabiać na Wolnym Oprogramowaniu

"Jak ktoś robi coś za darmo to proszę bardzo, ale nie zmuszajmy do tego każdego."

Przede wszystkim nie zmuszajcie do używania zamkniętego oprogramowana, jak to jest obecnie. W sytuacji otwartych, wolnych standardów ludzie mogą mieć wybór.

Patenty to czysty monopol, który jest antynomią wyboru.

 
zwiń wątek vries  26 września 2008 o godz. 3:24 #
Gravatar

"Jest dokładnie odwrotnie, o czym wie KAŻDY.

Dziwi mnie tylko, dlaczego, zwyczajnie piszesz nieprawdę."

Chyba kategoryzujesz wsystkie książki jako podręczniki. Fakt, tu jest niezbyt ciekawie. Kupuje/kopiuje się te książki, bo zainteresowani nimi są do tego zmuszeni. Ale nie widziałem, by ktoś kopiował np. kryminały na ksero.

"Red Hat, Canonical, Novell świetnie potrafią zarabiać na Wolnym Oprogramowaniu"

No ale serwerów od Red Hata i od Novella za darmo nie dostaniesz. Canonical się jeszcze nie zwróciło z tego, co wiem.

"Znowu traktujesz o rzeczywistości alternatywnej. W miarę niedawno był artykuł o rzeczywistości polskich uczelni."

Tak, był. W temacie było parę dobrych sugestii. Doskonale wiem jak sprawa wygląda na studiach. Ale wykraczanie poza prawo to chyba nie jest najwłaściwsze rozwiązanie. Wina często leży po stronie uczelni, która nie zapewnia niezbędnych pomocy dydaktycznych.

 
zwiń wątek mby7930  26 września 2008 o godz. 9:32 #
Gravatar

"Chyba kategoryzujesz wsystkie książki jako podręczniki. Fakt, tu jest niezbyt ciekawie. Kupuje/kopiuje się te książki, bo zainteresowani nimi są do tego zmuszeni. Ale nie widziałem, by ktoś kopiował np. kryminały na ksero."

Podobnie jak ty traktujesz wszystkie firmy jak by to był MS lub inne Adobe.

"No ale serwerów od Red Hata i od Novella za darmo nie dostaniesz. Canonical się jeszcze nie zwróciło z tego, co wiem."

Ten argument zupełnie jest od rzeczy.

Dokładnie tak samo nie dostane serwera od Red Hata jak i do MS.

Dokładnie odwrotnie jest ze sprzedawanym przez nich oprogramowaniem.

"Tak, był. W temacie było parę dobrych sugestii. Doskonale wiem jak sprawa wygląda na studiach. Ale wykraczanie poza prawo to chyba nie jest najwłaściwsze rozwiązanie. Wina często leży po stronie uczelni, która nie zapewnia niezbędnych pomocy dydaktycznych."

Prawo należy zmienić, aby z setek tysięcy ludzi nie czynić mimowolnych przestępców.

 
zwiń wątek vries  26 września 2008 o godz. 16:07 #
Gravatar

"Podobnie jak ty traktujesz wszystkie firmy jak by to był MS lub inne Adobe."

W którym miejscu!?

"Dokładnie tak samo nie dostane serwera od Red Hata jak i do MS.

Dokładnie odwrotnie jest ze sprzedawanym przez nich oprogramowaniem."

Przetłumacz mi to na polski.

Zresztą starałem się napisać, że Novell jak i Red Hat zarabiają sprzedając swoje oprogramowanie (no i na wsparciu). To, że Fedora i OpenSuse są za darmo nie oznacza, że właśnie na tych produktach zarabiają.

"Prawo należy zmienić, aby z setek tysięcy ludzi nie czynić mimowolnych przestępców."

Nie lepiej udostępnić oprogramowanie na uczelniach po godzinach? Nie lepiej zmusić uczelnie, by używały darmowych (i często otwartych) odpowiedników? Zmiana prawa to bardzo drastyczne posunięcie i raczej nikt przy zdrowych zmysłach nie zalegalizuje czegoś takiego.

 
zwiń wątek mby7930  26 września 2008 o godz. 18:39 #
Gravatar

"W którym miejscu!?"

Nie wszystkie firmy są zwolennikami patentów na oprogramowanie, przede wszystkim są to wielkie korporacje, które mają kasę na opłacenie wszystkich kosztów, jakie wytwarza istnienie patentów.

"Przetłumacz mi to na polski."

Najpierw ty musiałbyś przetłumaczyć swoją poprzednia wypowiedź. Ja tylko starałem się nie wypaść z zaproponowanej przez ciebie konwencji

"Zresztą starałem się napisać, że Novell jak i Red Hat zarabiają sprzedając swoje oprogramowanie (no i na wsparciu). To, że Fedora i OpenSuse są za darmo nie oznacza, że właśnie na tych produktach zarabiają."

Sorry, Gregory, ale bez istnienia Fedory i OpenSUSE nie miałbyby produktów, na wsparciu których zarabiają.

"Nie lepiej udostępnić oprogramowanie na uczelniach po godzinach?"

Po jakich godzinach? Od północy do szóstej rano?

Uczelnie zwyczajnie mają trochę dużo studentów na swoje obecne możliwości.

"Nie lepiej zmusić uczelnie, by używały darmowych (i często otwartych) odpowiedników?"

KTO ma je zmusić?

"Zmiana prawa to bardzo drastyczne posunięcie i raczej nikt przy zdrowych zmysłach nie zalegalizuje czegoś takiego."

Wiele było "drastycznych" zmian, które za takie uchodziły dopóki nie zostały wprowadzone.

Dorasta właśnie pokolenie, które dostrzega absurd obecnej sytuacji, gdyż zna ją z autopsji.

Ci ludzie będą za kilka, kilkanaście lat decydować o kształcie obowiązującego prawa.

 
zwiń wątek vries  26 września 2008 o godz. 20:18 #
Gravatar

"Nie wszystkie firmy są zwolennikami patentów na oprogramowanie, przede wszystkim są to wielkie korporacje, które mają kasę na opłacenie wszystkich kosztów, jakie wytwarza istnienie patentów."

Nie, ja pytałem się, w którym miejscu ja traktuję wszystkie firmy jak Adobe, czy MS.

"Najpierw ty musiałbyś przetłumaczyć swoją poprzednia wypowiedź. Ja tylko starałem się nie wypaść z zaproponowanej przez ciebie konwencji"

Staram się, ale ciężko to idzie. Chodzi o to, że firmy uzyskają relane pieniądze sprzedając swoje produkty a nie oddając je za darmo (niezależnie od tego, czy do ich rozwoju stosuje się otwarte oprogramowanie, czy nie). Do tego potrzebna jest ochrona prawna tych produktów. Tyle. Mam nadzieję, że to jest zrozumiałe.

"Uczelnie zwyczajnie mają trochę dużo studentów na swoje obecne możliwości."

Sam dopisz sobie rozwiązanie problemu.

"KTO ma je zmusić?"

MEN

"Wiele było “drastycznych” zmian, które za takie uchodziły dopóki nie zostały wprowadzone."

Masz rację, gdyby nie to, nie byłoby patentów na oprogramowanie.

W twoją wymianę pokoleń nie wierzę. Przykro mi.

 
 
 
 
zwiń wątek Moarc  25 września 2008 o godz. 16:29 #
Gravatar

I my się dopiero dziś dowiadujemy :D

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
zwiń wątek karakar  25 września 2008 o godz. 19:12 #
Gravatar

Patenty na oprogramowanie nie powinny nigdy powstać, bo nie pasują do założeń z których powstało prawo patentowe.

Kiedy nie było patentów zdarzało się, że wynalazcy zabierali informacje o swoim wynalazku do grobu.

Aby to rozwiązać wymyślono patenty. W zamian za czasową ochronę przed skopiowaniem, wynalazca oddawał swój wynalazek społeczeństwu.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek Artwi  25 września 2008 o godz. 19:55 #
Gravatar

Patent NIE ZABRANIA SKOPIOWANIA! Paten zabrania kopiowania w celach komercyjnych lub używania (nawet bez kopiowania) w celach komercyjnych bez zgody wynalazcy! Jak ktoś wynajdzie kieszonkowy reaktor termojądrowy i go opatentuje, to sobie nie tylko mogę taki reaktor samodzielnie zbudować, ale nawet używać i to bez naruszania patentu! Nie mogę natomiast wytwarzać takich reaktorów na sprzedaż i nie mogę też sprzedawać prądu z takiego reaktora, nawet zbudowanego osobiście do użytku własnego.

zwiń wątek trasz  26 września 2008 o godz. 1:12 #
Gravatar

@Artwi: Nawet nie. Patent sam w sobie niczego nie zabrania. Patent sluzy do tego, ze jesli probujesz zerowac na cudzych – opatentowanych – rozwiazaniach, to ten ktos moze do ciebie przyjsc i powiedziec "te, kolego, wlozylem kase w R&D i cos mi sie z tego nalezy". Jesli dales cos od siebie – w sensie, tez zainwestowales w research i masz wlasne patenty – to prawdopodobnie jakos sie dogadacie. Jesli nie, to bedziesz temu komus wisial kase.

Drugie zastosowanie jest takie, ze jesli kilku mlodych zdolnych ma genialny nowy pomysl i zaklada firme, to bez patentow dowolna duza korporacja moglaby po prostu wziac to, co mlodzi zdolni wymysla, i zaczac stosowac, nie placac im ani grosza. Dzieki patentom owi mlodzi zdolni – zwykle bez kapitalu potrzebnego do stworzenia udanego produktu – moga cos ze swoich pomyslow miec.

Mowiac brutalnie – patenty zapobiegaja pasozytnictwu w kwestii nowych rozwiazan.

zwiń wątek ech  26 września 2008 o godz. 12:17 #
Gravatar

Licencja BSD najbardziej sprzyja pasozytnictwu (ironia inside – musze to napisac, bo czasem jej nie zauwazasz).

 
 
 
 
zwiń wątek spinnaker  25 września 2008 o godz. 20:11 #
Gravatar

Niektórzy obrońcy patentów na oprogramowanie i tzw. "własności intelektualnej" błędnie kojarzą to z prawem do własności i wolności wpisanych w zasady wolnego rynku. Mam pełne prawo do wyznaczania zasad dystrybucji i sprzedaży swojego produktu (licencja, cena, itd.), ale nie mogę reglamentować swoich pomysłów (patentów), gdyż to ingeruje w wolność innej jednostki, co jest przecież fundamentem zasad wolnej gospodarki.

Moim zdaniem postulaty wolnego rynku spełnia idealnie licencja BSD, której jestem gorącym zwolennikiem. Go! BSD Go! ;-)

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek mby7930  26 września 2008 o godz. 9:39 #
Gravatar

Według mnie BSD przypomina trochę anarchokapitalizm z jego naiwną wiarą, że możliwe jest nieistnienie państwa.

GPL wychodzi z racjonalnego założenia, że państwo jako takie istnieje zawsze i dlatego należy walczyć o wolność w ramach obowiązującego (jakiś zawsze obowiązuje) porządku prawnego.

Ceną wolności jest stała czujność. Według mnie GPL swoimi zapisami właśnie sprawia, iż owa "czujność" może być realizowana.

zwiń wątek trasz  26 września 2008 o godz. 10:35 #
Gravatar

@mby7930: Powiedzialbym, ze jest na odwrot. GPL opiera sie na naiwnym zalozeniu, ze wszyscy beda wspolnie rozwijac kod, na ktorym nie moga efektywnie zarabiac. BSD natomiast zostalo stworzone w taki sposob, aby umozliwic sensowna koegzystencje projektom otwartym i zamknietym.

zwiń wątek mby7930  26 września 2008 o godz. 18:28 #
Gravatar

Znowu FUD antyGPL.

Można do znudzenia podawać przykłady Red Hata, Canonical, Novella zarabiajacych na kodzie GPL.

Można też podać przykłady frustracji zwolenników BSD, gdy widzą, jak z ich dorobku korzystają projekty na GPL.

 
zwiń wątek trasz  26 września 2008 o godz. 20:31 #
Gravatar

@mby7930: Problem w tym, ze firmy tworzace produkty bazujace na kodzie na licencji BSD – Apple, Juniper, Cisco, Fujitsu, IBM – robia pieniadze rzedy wielkosci wieksze. Przy okazji ich produkty sa znacznie bardziej innowacyjne – RedHat, Canonical i Novell nie maja wlasnych, unikalnych rozwiazan i nie oferuja rzeczy, ktorych nie ma konkurencja. Caly ich zysk opiera sie nie na produkcie – bo daja to samo, co inni – ale na marketingu i marce.

 
 
 
 
zwiń wątek spinnaker  26 września 2008 o godz. 2:20 #
Gravatar

@trasz:

No, ale patrzysz na to znów jednowymiarowo. Z drugiej strony patenty potrafią ograniczyć "kwestię nowych rozwiązań". Np. ktoś wymyślił nowy, lepszy kodek do filmów. OK, tylko, że na drodze stanął mu opatentowany algorytm kompresji, którego musiałby pośrednio użyć ulepszając rozwiązanie.

Jasne, patent potrafi chronić wynalazcę przed nieuczciwą, silniejszą konkurencją, ale moim zdaniem, powinno to być takie zabezpieczenie na zasadzie okresu ochronnego. Masz patent na wynalazek – rozkręcasz biznes, zaczynasz być konkurencyjny i koniec. Patent przepada i każdy może wymyślić coś lepszego, podobnego. Wszystko w imię konkurencji, która zawsze jest dobra dla nas – konsumentów.

Posługując się porównaniem: przede wszystkim należy rozgraniczyć składniki ciasta od ciasta. W imię wolnego rynku i zdrowej konkurencji nie można opatentować cukru, bo godzi to w wolność innych cukierników do wymyślenia własnego ciasta. Wśród liberałów (tych prawdziwych) patentowanie oprogramowania jest równie absurdalne jak patentowanie powietrza.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
zwiń wątek spinnaker  26 września 2008 o godz. 2:34 #
Gravatar

@trasz:

Myślisz jednowymiarowo. Przykład z drugiej strony: kilku młodych genialnych inżynierów wpadło na pomysł napisania nowego kodeka video, powiedzmy, że opracowali nową metodę kompresji danych. Na drodze stanął im jednak patent na algorytm kodowania pikseli. Był on konieczny, ale niestety został opatentowany przez firmę X. I koniec z innowacją.

Patent powinien służyć jako taki prawny grant naukowy. Jest to szansa wdrożenia projektu w życie pod ochroną prawa. Kolesie z urzędu patentowego mówią tak: "OK dajemy ci rok prawnej ochrony przed nieuczciwą konkurencją. Nikt nie może skopiować twojego wynalazku, ale po roku czasu, jak nie będziesz konkurencyjny to trudno." I po roku czasu rynek zweryfikuje wynalazek.

Czy gigant Google potrzebował wsparcia patentowego przy starcie wyszukiwarki w 1998?

Należy, w przypadku patentowania, rozróżnić dwie rzeczy: nie można opatentować składników do ciasta, ale można ciasto. Patent na składniki, powiedzmy na cukier, czy mąkę naruszałby wolność jednostki łamiąc zasady wolnego rynku. Patent na oprogramowanie jest równie absurdalny jak patent na powietrze. Mam prawo do powietrza, do cukru i do własnych koncepcji.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek trasz  26 września 2008 o godz. 10:39 #
Gravatar

@spinnaker: Jesli ich pomysl jest dobry, to patent nie stanie im na drodze. Po prostu dogadaja sie z wlascicielem patentu i troche mu zaplaca. Jesli pomysl jest dobry, to ich stac.

Zwroc uwage, co byloby, gdyby nie patenty. Kilku mlodych genialnych inzynierow opracowalo nowa metode kompresji danych. Sa mlodzi, zdolni, ale nie bogaci, potrzebowali wiec inwestora, aby rozkrecic biznes. Inwestorowi trzeba pokazac koncepcje. Na spotkaniu z ktoryms z inwestorow byl inzynier zatrudniony przez tego inwestora. Po spotkaniu powiedzial, cyt., "bingo", i miesiac pozniej inwestor mial nowa metode kompresji danych, a genialni inzynierowie mieli guzik, bo zaden mechanizm nie chronil ich wynalazku.

 
 
zwiń wątek mby7930  26 września 2008 o godz. 9:27 #
Gravatar

@trasz

Darowałbyś sobie ten patentowy FUD.

Patenty nie chronią żadnego wynalazcy, żadnej małej firmy.

Już w czasach, gdy opatentoway został telefon jego wynalazca (Antonio Meucci) został zwyczajnie okantowany przez Bella, który miał szczęście, gdyż Meucci po prostu…umarł zanim zdołał obalić niesłusznie przyznany patent.

Nawet kongres USA kilka lat temu uhonorował pionierski wkład Meucciego w rozwoju telekomunikacji.

Dzisiaj jest jeszcze trudniej uzyskać ochronę patentową. Potrzebne są do tego NA STARCIE bardzo duże pieniądze, którymi rozporządzają tylko korporacje.

Patenty jedynie zapobiegają powstaniu konkurencji, przez co umacniają jedynie pozycje korporacji, które i tak dzięki barierze finansowej jako jedyne mogą realnie korzystać z ochrony patentowej.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek trasz  26 września 2008 o godz. 10:42 #
Gravatar

@mby7930: Ciezko powiedziec, czy siejesz FUD, czy naprawde wierzysz w to, co piszesz.

Dzialanie startupow _opiera sie_ o patenty. Bez patentow tworzenie startupow nie mialoby sensu, bo konkurencja – dziane korporacje – moglyby podebrac im kazdy pomysl i kazde rozwiazanie nic im nie placac.

Na ochrone patentowa sa potrzebne niewielkie pieniadze. Stac na to pierwsza lepsza innowacyjna firme. Moze nie pana Zenka, skladacza komputerow, ale az tak male firmy innowacyjne raczej nie sa, wiec co mialyby chronic patentami?

zwiń wątek mby7930  26 września 2008 o godz. 18:15 #
Gravatar

Ja się zastanawiam, dlaczego TY wypisujesz jawne nieprawdy nt. "niewielkich pieniędzy" potrzebnych na ochronę patentową.

Te pieniądzę są niewielkie tylko dla korporacji, a nie ludzi startujących z firmą.

zwiń wątek trasz  26 września 2008 o godz. 20:35 #
Gravatar

@mby7930: Dlatego, ze, wbrew ideologii, ktora masz naladowana glowe, owe nieprawdy sa – niestety dla ciebie – prawda. Pare-parenascie tysiecy startup znajdzie bez problemu; paru-parunastu milionow potrzebnych na wprowadzenie zaawansowanego produktu na rynek – bez inwestora nie dostanie.

 
 
 
 
zwiń wątek mby7930  26 września 2008 o godz. 9:33 #
Gravatar

Patenty nie chronią żadnego wynalazcy, żadnej małej firmy.

Już w czasach, gdy opatentoway został telefon jego wynalazca (Antonio Meucci) został zwyczajnie oszukany przez Bella, który miał szczęście, gdyż Meucci po prostu…umarł zanim zdołał obalić niesłusznie przyznany patent.

Nawet kongres USA kilka lat temu uhonorował pionierski wkład Meucciego w rozwoju telekomunikacji.

Dzisiaj jest jeszcze trudniej uzyskać ochronę patentową. Potrzebne są do tego NA STARCIE bardzo duże pieniądze, którymi rozporządzają tylko korporacje.

Patenty jedynie zapobiegają powstaniu konkurencji, przez co umacniają jedynie pozycje korporacji, które i tak dzięki barierze finansowej jako jedyne mogą realnie korzystać z ochrony patentowej.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
zwiń wątek spinnaker  26 września 2008 o godz. 17:56 #
Gravatar

Dodać trzeba, że utrzymanie patentu jest cholernie drogie i tylko korporację stać na płacenie kilku tysięcy dolców miesięczne. Przykładem jest moja sąsiadka architekt i jej pomysł o nazwie Balonodrom. Musiała chatę sprzedać, by go utrzymać. No, ale wyszła na swoim i teraz realizuje go w Dubaju :D Gdyby patenty były tanie, ale nie trwały wiecznie i nie przeszkadzały w konkurowaniu to sąsiadka miałaby i mieszkanie i umowę z Arabami.

@mby7930:

Anarchokapitalizm? Ciekawe określenie. Fakt, niektórzy wolnościowcy zapędzają się w ślepy zaułek anarchizmu, ale koncepcji 99% z nich po prostu ludzie nie rozumieją i odbierają to jako jakieś antypaństwowe wolty w stylu "świat bez podatków, broń w każdym domu". Liberalizm, ograniczenie roli państwa to nic innego jak inne rozdysponowanie pieniędzy i różnych dóbr.

Przykład: płacisz podatek (akcyza, VAT, itd.) i zamiast 1,30 kosztuje ona 4,50. Płacąc 4,50 sponsorujesz państwowe szkolnictwo, darmową opiekę zdrowotną itd. Gdybyś płacił 1,30 musiałbyś opłacać studia, ale to Ty decydowałbyś na co idą Twoje pieniądze. A tak, te 3,20 idzie nie tylko na edukację, zdrowie, ale także na KRUS rolników. To tyle, ale nadal nie mogę zrozumieć co ma wspólnego BSD z anarchią? ;-)

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek mby7930  26 września 2008 o godz. 18:25 #
Gravatar

Anarchokapitalizm to powszechnie stosowane określenie przez tych, co postulują zniesienie istnienia państwa i zastąpienie dobrowolnymi wspólnotami.

Ja nie mam takich złudzeń, gdyż wiem, że państwo jako monopolista na stosowanie przemocy fizycznej na dany terytorium istnieje zawsze (czasem tylko może nazywać się ono gangiem lub mafią).

Dlatego też należy troszczyć się o to, KTO sprawuje władzę, a nie próbować walczyć z samym jej istnieniem.

Licencje GPL właśnie jest takim przejawem troski o to, aby zachować wolność kodu na licencji GPL, aby każdy kto dokłada się do całości jakiegoś przedsięwzięcia, wiedział, że NIKT nie może zamknąc kodu, który on podarował społeczności.

Licencja BSD nie interesuje się zbytnio, CO dzieje się z kodem na licencji BSD. Założenie jest tak, że firmy dobrowolnie będą chciały wspomagać projekty. Uważam taką postawę za trochę naiwną jak anarchokapitalistów.

 
zwiń wątek trasz  26 września 2008 o godz. 20:33 #
Gravatar

@spinnaker: Gdyby nie patenty, to pomysl kolezanki realizowaliby wszyscy, nie placac jej ani grosza.

zwiń wątek spinnaker  27 września 2008 o godz. 18:54 #
Gravatar

Czytaj ze zrozumieniem. Przecież nie postulowałem zniesienia systemu patentowego.

 
 
 
zwiń wątek spinnaker  26 września 2008 o godz. 19:11 #
Gravatar

Ja nie postuluję zniesienia państwa i zastąpienia go dobrowolnymi wspólnotami. Państwo jest konieczne do istnienia społeczności. To wiedzieli już nasi przodkowie organizujący się w grodach. Jednak państwo winno być strukturą, która nie przeszkadza obywatelowi, a jest pewnego rodzaju medium, przekaźnikiem w relacjach społeczno gospodarczych.

Egzekucja prawa, ochrona obywateli, stosunki międzynarodowe… to wszystko jest zadaniem administracji państwowej. Po coś się te wspólnoty tworzy, by móc działać na pewnych płaszczyznach wspólnie. Jednak obszar ingerencji państwa powinien nie naruszać świętych praw własności i wolności.

"Licencja BSD nie interesuje się zbytnio, CO dzieje się z kodem na licencji BSD."

No i dobrze, po co ma ingerować. To jest właśnie wolność wyboru. Albo idziemy ścieżką twórców FreeBSD, albo ścieżką Steve'a Jobsa. Gdyby diabełek nazywał się FreeGPL raczej nie wydałby na świat dobrego systemu jakim jest Mac OS. A przynajmniej to co w nim dobre (i warte było skopiowania z BSD) nie byłoby tak dobre :D Z FreeBSD nic się nie stało. Dziś mamy wersję 7.0 i nadal jest to świetny OS.

BSD jest prawdziwie wolnorynkowa, natomiast GPL ogranicza pewne prawa dystrybucji kodu, w pewnym sensie narzuca to z czym walczą przeciwnicy "własności intelektualnej".

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 

Uwaga! Niektóre komentarze, m.in. te dodane przez niezalogowanych i nowych użytkowników, są ręcznie moderowane. Jeśli Twój komentarz nie ukaże się od razu, nie dodawaj go ponownie, tylko cierpliwie poczekaj na akceptację.

W komentarzach możesz używać prostych znaczników HTML. Przykłady:
  • Link: <a href="http://osnews.pl">OSnews: niusy IT</a>,
  • Wytłuszczenie: <strong>tekst pogrubiony</strong>,
  • Kursywa: <em>tekst pochylony</em>,
  • Przekreślenie: <strike>tekst przekreślony</strike>,
  • Kod: <code>printf("blok kodu");</code>,
  • Cytat: <blockquote>cytat</blockquote>
Uwaga: jeśli dodasz nieznany znacznik, będzie on niewidoczny, gdyż system filtruje takie znaczniki.

Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.

Twoja sugestia