Kategorie:
51

Odpowiedź ministra Drożdża na interpelację w sprawie interoperacyjności

Poseł Marek Balicki wysłał 30 lipca tego roku interpelację w sprawie interoperacyjności systemów tworzonych przez administrację publiczną. Odpowiedział mu minister w MSWiA, Witold Drożdż.

Główne trzy pytania jakie zadał Marek Balicki brzmiały następująco:

1. Czy umowa Polski z firmą Microsoft zobowiązuje rząd polski do specjalnego traktowania programów Microsoftu?2. Jeśli tak nie jest, to czy rząd mógłby ustalić, czym powodowane jest takie upodobanie administracji publicznej do produktów tej firmy?

3. Co rząd zamierza zrobić, by zapisy ustawowe i rozporządzenie z 2005 r. o standardach informatycznych stosowanych w instytucjach wykonujących zadania publiczne nie zostały martwym prawem?

Jako główny przykład braku interoperacyjności Balicki podał instrukcję do Generatora Wniosków Aplikacyjnych do Programu Operacyjnego ˝Kapitał ludzki˝, gdzie wyraźnie preferowana jest przeglądarka Internet Explorer, a Firefox traktowany jest po macoszemu (nie wspominając już innych przeglądarek).

Odpowiedź ministra Drożdża jest wyczerpująca i zawiera kilka interesujących tez, które warto zacytować.

Minister Drożdż sprecyzował na wstępie (choć bez wdawania się w szczegóły) na czym polega umowa administracji rządowej z Microsoft:

zawarcie w przeszłości przez ministra spraw wewnętrznych i administracji umowy z firmą Microsoft nie zobowiązuje Rady Ministrów do specjalnego traktowania programów ww. firmy. Przedmiotowa umowa daje jednostkom administracji rządowej i samorządowej możliwość dokonywania zakupów oprogramowania na warunkach takich samych, jak inne średnie i duże firmy oraz organizacje akademickie, tj. po cenach niższych niż detaliczne.

Następnie przeszedł do wykładu o udziale rynkowym systemów operacyjnych w Polsce:

Według cytowanego w wystąpieniu raportu zamieszczonego w serwisie XiTi.com w kwietniu 2008 r. 94,5% internautów posiadało komputery wyposażone w system operacyjny Windows. W system Linux wyposażone było 1% komputerów, Mac OS – 4%, a w pozostałe systemy – 0,5%.
[...]
Przykład polskiej administracji potwierdza więc ogólne tendencje panujące na świecie. Z analizy [...] wynika, że w urzędach dominuje system operacyjny Windows. Oprogramowanie Linux w porównaniu do roku poprzedniego zdecydowanie straciło na popularności w urzędach (spadek średniej liczby komputerów z tym systemem wynosi z 2,76 w 2005 r. do 0,76 w 2006 r.).

Dlaczego więc wybierany jest Windows? Głównie dlatego, że wszyscy tak robią, że tak jest wygodniej:

Pragnę podkreślić, że wykorzystywanie oprogramowania Microsoftu (np. produkowanych przezeń systemów operacyjnych) jest wynikiem ogólnych tendencji i preferencji użytkowników komputerów, dla których decyzja o korzystaniu z oprogramowania jest kompromisem pomiędzy jego prostą instalacją i konfiguracją, funkcjonalnością a ekonomicznością zakupu i eksploatacji.

Co jednak istotne, mimo

ogólnego przekonania, że systemy operacyjne z otwartym kodem źródłowym [...] wymagają znacznie większej wiedzy, umiejętności i doświadczenia

Minister Drożdż uważa ciągle, że

twierdzenie takie nie znajduje uzasadnienia i nie można wskazać jednoznacznych przyczyn, dla których oprogramowanie o zamkniętym kodzie źródłowym (bądź oprogramowanie jakiegoś konkretnego producenta) miałoby być wygodniejsze czy lepsze w użyciu

Podaje też statystyki wykorzystania przez urzędników oprogramowania biurowego, według których OpenOffice.org nie wypada wcale tak źle:

średnia liczba pakietów Microsoft Office we wszystkich badanych urzędach wyniosła 41,83 w porównaniu do liczby pakietów OpenOffice – 13,35

co według Ministra jest wynikiem lepszym od średniej w zwykłych domach.
Nie wspomniał on niestety o tym, że w większości tych przypadków, OpenOffice.org jest może zainstalowany, ale obok MS Office i to ten drugi jest wykorzystywany do codziennej pracy (oczywiście jest sporo wyjątków, o których piszemy w ramach kampanii WiOO w Gminie — por. OpenOffice.org w Łebie).

Na koniec minister podaje przykłady udanych wdrożeń informatycznych w oparciu o otwarte standardy (m.in. nieszczęsny „standard XML”) oraz cytuje ustawę o minimalnych wymaganiach.

Polecam zapoznanie się z całą odpowiedzią, opublikowaną na stronie VaGli. Przedstawia ona bowiem dość dobrze stanowisko aktualnego rządu odnośnie otwartych standardów i możliwości wdrażania wolnego oprogramowania w jednostkach rządowych.

Więcej informacji: http://prawo.vagla.pl/node/8129

«
»

Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!


Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.

Niusy na podobny temat:

Komentarze (RSS)

Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.

52 komentarzy

zwiń wątek Magnes  25 września 2008 o godz. 10:14 #
Gravatar

Ludzie naprawdę w domach mają jeszcze pirackie Wordy i Excele? Ciekawe po co… Od wersji 2.0 OOo zapomniałem, że MS Office istnieje. :)

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek Ponton  25 września 2008 o godz. 10:38 #
Gravatar

Ja zapomniałem o Wordzie, kiedy nauczyłem się używać LaTeX-a. ;)

zwiń wątek edee  25 września 2008 o godz. 13:21 #
Gravatar

Tak, Pani Basia z urzędu gminy tez zna LaTeX-a, więc nie wiem na co czekać – wdrażajmy LaTeX-a :P

zwiń wątek Łukasz Piestrzeniew  25 września 2008 o godz. 14:36 #
Gravatar

No ja się trochę zdziwiłem jak na imprezie jedna z koleżanek zapytała jak w LaTeXie oblewać obrazki tekstem. Zdziwienie wzięło się stąd, że koleżanka owa to przyszła pani doktor i okazało się, że używa LaTeXa do przygotowania prac na studiach.

 
zwiń wątek Adam Oleksy  25 września 2008 o godz. 15:23 #
Gravatar

Tak naprawdę to Pani Basia prawdopodobnie i Excela nie umie dobrze obsługiwać… w większości przypadków to po prostu taki duży kalkulator:)

 
zwiń wątek Maciek  25 września 2008 o godz. 16:20 #
Gravatar

Lateks czy LaTeX ?

 
zwiń wątek troll z bagien  25 września 2008 o godz. 16:31 #
Gravatar

Tak przeciętna Pani Basia to nawet Worda dobrze nie potrafi obsłużyć. Np. wpisując 10 spacji zamiast znaku tabulacji tudzież ustawienia tabulatorów.

 
zwiń wątek mm  25 września 2008 o godz. 17:37 #
Gravatar

Przeciętna pani Basia z urzędu to może używa ubranka lateksowego i do tego ogranicza się jej kontakt z lateksem

 
zwiń wątek trasz  25 września 2008 o godz. 20:35 #
Gravatar

@Łukasz Piestrzeniewicz: W LaTeXu. _u_ na koncu. 'X' ma robic, wedlug autora, za 'Chi', czytane jak polskie 'ch'. ;-)

 
zwiń wątek kk  25 września 2008 o godz. 21:43 #
Gravatar

@mm: cienki dowcip biorąc pod uwagę jak się wymawia LaTeX…

 
 
 
zwiń wątek nbvcxz  25 września 2008 o godz. 10:42 #
Gravatar

Piosenka o mleczarzu – 'siła nałogu' ;-) i to mimo usmieszku całkiem poważna sprawa – i tak samo jest w naszych urzędach. A na marginesie – 'nieszczęsny XML' przypomina mi 'nieszczęsny podpis elektroniczny' – a więc dotychczasowe doświadczenia pokazują, że administracyjne regulacje kończą się 'nieszczęśliwie'

pzdr

 
zwiń wątek Budyń  25 września 2008 o godz. 21:33 #
Gravatar

Powiem Ci lepiej. Ze statystyk M$ wynika, że legalnych licencji na MS Office w Polsce w niektórych latach sprzedawano o rząd wielkości więcej, niż licencji na MS Windows…

…wnioski sam wyciągnij.

 
 
zwiń wątek kumien  25 września 2008 o godz. 13:53 #
Gravatar

W pewnym względzie takie użycie MS Windows i MS Office jest zrozumiałe. Ten system i pakiet biurowy prawie każdy zna i w podstawowej formie może obsłużyć. To co zaoszczędziliby na systemie i pakiecie (wątpię, aby zdecydowali się na ściągnięcie darmowych wersji z netu bez obsługi technicznej) musieliby wydać na przeszkolenie pracowników co jest bardzo kosztowne. Dla mnie ważniejsze jest wykorzystywanie standardów. Czyli do urzędu mogę wysłać dokumenty w pdf, dokumenty urzędowe będą w ODF lub OOXML, będzie standard przesyłania informacji – patrz Płatnik. O takie rzeczy powinno się walczyć, bo twarde przejście np. na linuxa i resztę otwartego softu jest niemożliwe. Ja wyznaję zasadę, że dzięki małym kroczkom i czasami cofnięcia się trochę wstecz da większe rezultaty niż bezmyślne walenie głową w mur, bo chcę iść do przodu.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek kodi  25 września 2008 o godz. 14:27 #
Gravatar

prrrr… To nie tak.

"To co zaoszczędziliby na systemie i pakiecie (…) musieliby wydać na przeszkolenie pracowników co jest bardzo kosztowne."

No tak, oczywiscie. Uwielbiam wypowiedzi "misiow". Z kolega zajmowalismy sie obsluga pewnej administracji (jako firma zewnetrzna). Po okolo poltora roku wyszlo na to, ze administracja bedzie sie rozbudowywac – stany osobowe mialy sie powiekszyc o ok 80%. Szef administracji zaczal lamentowac jak policzyl koszta zakupu softu i maszyn. Z kolega opracowalismy system prawie calkowitego przejscia na linuksa. Zostal jeden serwer na Windowsie (z pewnych wzgledow) do ktorego laczyli sie pracownicy przy uzyciu RDP. Ilosc licencji dostepowych nie musiala byc zwiekszona, poniewaz po prostu zostale przeniesione ze stanowisk, ktore juz nie musialy uzywac windowsa. Wszyscy pracownicy dostali nowego Office'a ("zupelnie przypadkowo" wszyscy przemigrowali na OpenOffice'a). Cale przenosiny zostaly zrealizowane stopniowo w ciagu okolo pol roku w ramach kontraktu z owa administracja. Nie bylo zadnych szkolen zwiazanych z sama migracja, tylko okolo polgodzinne wprowadzenie dla kazdego pracownika (w praktyce – tlumaczylo sie jakiejs pani, a dwie inne patrzyly sie – system byl na tyle intuicyjnie pomyslany (Gnome + odpowiednie ikonki), ze telefonow "gdzie to znalezc" w praktyce nie bylo) . Byly szkolenia dotyczace nowego oprogramowania (np. CMS) – rowniez w ramach kontraktu. Czyli z punktu widzenia administracji:

- rozbudowa o 80% nie kosztowala ich ani grosza na nowe licencje

- zamiast pelnych pecetow zostaly zakupione terminale linuksowe (do dostepu RDP), a istniejace komputery PC zostaly przebudowane na linuksowe stacje robocze

- calkowity koszt rozbudowy wyniosl ok 35% budzetu rozwiazania windowsowego

- znaczaco poprawila sie stabilnosc maszyn (czesc to byla jeszcze na Win 98 oparta)

- mina pewnego urzednika, jak mu sie Need For Speed nie chcial zainstalowac – PRICELESS :)

zwiń wątek kumien  25 września 2008 o godz. 14:47 #
Gravatar

Ja całkowicie zgadzam się z Twoją wypowiedzią i sam jestem, aby linux był bardziej obecny w administracji jako zabezpieczenie przed rozwiązaniami jednej firmy. Tylko ja chciałem wyszczególnić inny problem, czyli robienie wszystko hura mamy coś nowego. Jeśli uda się wprowadzić standardy przesyłu danych, dokumentów to później automatycznie linux będzie miał z tego profity. I o to MS najbardziej się obawia, bo jeśli *.doc nie będzie można wykorzystać jako format dokumentów to wymiana wszystkich licencji Office od 95 do 2003, aby mógł obsłużyć ODF lub OOXML będzie bardzo kosztowna jesli wybór padnie na Office 2007. I tu jest szansa dla darmowego OpenOfficea.

 
zwiń wątek trasz  25 września 2008 o godz. 20:34 #
Gravatar

@kodi: Kluczowym elementem twojej wypowiedzi jest "z kolega zajmowalismy sie obsluga". Otoz jesli faktycznie support robi dwuosobowa firemka, to jest on tani. Problem zaczyna sie, gdy potrzebny jest _powazny_ support. W sensie, firma, ktorej kapital zakladowy ma trzy zera wiecej i moze sluzyc za mocny, przepraszam za wyrazenie, "dupochron". Taki support kosztuje odpowiednio wiecej, i koszt oprogramowania przestaje byc dominujacy w cenie calosci.

zwiń wątek kraken  25 września 2008 o godz. 22:14 #
Gravatar

Taki support kosztuje odpowiednio wiecej, i koszt oprogramowania przestaje byc dominujacy w cenie calosci

ales strzelił jak łysy grzywą o parapet, firma jak zapewnia suport na linux-a jest i tak tansza od firmy zapewniającej suport na windowsa, wystarczy wziąć pierwszą większą firmę hostingową która oferuje dedyki z windą lub linuxem, i zobaczysz co ile kosztuje, a o dodatkach (tych do windowsa) nie wspomnę. Windows jest ciut bardziej przyjazny urzytkownikowi, ale przy poprawnym ustawieniu linuxa jako desktop i softem który ma umiec pani basia obsługiac bije go na głowę.

 
zwiń wątek jellonek  25 września 2008 o godz. 22:51 #
Gravatar

kraken: niestety ale chyba masz za male doswiadczenie w kwestii, w ktorej sie wypowiadasz…

jesli chodzi o serwery – koszt supportu windy jest mniejszy (poprostu windowsowych certyfikowanych adminow jest jak psow, na peczki – z aixami/hpuxami/solarisami/bsdziarzami/linuksowcami – sprawa sie ma zupelnie inaczej).

inna sprawa – dostepnosc sterownikow – chociazby dzisiaj sie wylozylem na ciut przy nowej wersji hp dl-140, na ktorym mi opensuse-10.3 stanal okoniem przy bootowaniu po zainstalowaniu sie na sprzecie (a na takich deelkach robilem to wieeele razy) – widac znowu cos w sprzecie zmienili :/

pod winda – sterowniki zawsze masz dolaczone do sprzetu…

jesli chodzi o desktop (bo widze ze w tej sprawie sie o pani basi wypowiadasz) – widze ze rowniez masz male pojecie, bo "wyszkolona" na wordzie pani basia, zazwyczaj sie gubi jak jej sie w pasku narzedziowym ikonki pozamienia (no bo przeciez zawsze dokument zapisywalam klikajac na 3ciej po prawej ikonce w gornym rzedzie, a teraz mi jakas drukarka wyskoczyla) – przestawienie na openoffice oznaczac musi calkowite przeszkolenie, a to KOSZTUJE.

jesli masz takich "panien" 10 – ok dasz rade, odbije sie to lekko na twoim czasie, a w przyszlosci bedziesz mial rzeczywiscie latwiej. ale jesli masz takich "panien" ponad setke – zrozumiesz na czym polega tanszy support rozwiazan microsoftowych…

trasz: po raz kolejny musze Ci przyznac racje – do czego to doszlo? ekh…

 
zwiń wątek Jarek  26 września 2008 o godz. 8:36 #
Gravatar

Owszem, szkolenie KOSZTUJE. Ale skoro przysłowiowa p. Basia gubi się przy wspomnianych dwóch ikonkach i do formatowania tekstu używa spacji i tabulatorów, to oznacza, że nie zna podstaw używania edytorów tekstów a nie tego, czy innego pakietu biurowego. Na Wordzie nie umiała pracować, to i na OpenOffice też nie będzie umiała. Z pewnością takiej p. Basi potrzebne jest szkolenie, lecz owa potrzeba wynika z bardziej ogólnie pojętego braku umiejętności obsługi komputera a nie z faktu zmiany używanego edytora. Zarówno w przypadku Worda jak i OpenOffice p. Basia musi się nauczyć np. ogólnych zasad edycji tekstów, podstawowych zasad posługiwania się arkuszem kalkulacyjnym, itp., które są wspólne dla obydwu pakietów, różnią się tylko sposobem ich realizacji (który zresztą też ulega zmianie, czasem wręcz rewolucyjnej, wraz z nowszymi wersjami tego samego pakietu biurowego).

Tak więc, jeśli przedsiębiorcy zależy na tym,żeby jego pracownicy zaczęli efektywnie posługiwać się oprogramowaniem biurowym to kosztów szkolenia nie uniknie, wszystko jedno czy to będzie to szkolenie MSOffice, OpenOffice, czy innego pakietu biurowego. Koszty takich szkoleń są porównywalne.

Problem może istnieć tam, gdzie już zainwestowało się w szkolenie pracowników, którzy poświęcili dużo czasu na opanowanie umiejętności efektywnego posługiwania się najbardziej zaawansowanymi funkcjonalnościami programów. Wtedy trzeba skalkulować, czy w specyficznej dla przedsiębiorstwa sytuacji bardziej opłaca się przeznaczyć pieniądze na zakup nowej wersji MSOffice (wraz z kosztami szkolenia w zakresie nowych/zmienionych funkcjonalności) i rezerwować następną kwotę na zakup następnej wersji, czy pieniądze te przeznaczyć na szkolenie w zakresie OpenOffice, ponieść koszty "dostosowawcze" lecz na zawsze uniezależnić się od konieczności (i kosztów) zakupu samego oprogramowania.

No, ale nie o takiej sytuacji rozmawiamy.

W sytuacji, kiedy większość przedsiębiorców olewa jakiekolwiek szkolenia związane z obsługą oprogramowania, wspomniana p. Basia zapozna się z OpenOffice tak, jak zapoznała się niegdyś z MSOffice (i tak samo zapoznałaby się z nowym GUI MSOffice2007) i po pobieżnym "otrzaskaniu się" z nową sytuacją w takim samym stopniu (nie)będzie potrafiła obsłużyć również i ten pakiet biurowy.

 
zwiń wątek kodi  26 września 2008 o godz. 16:14 #
Gravatar

jellonek: smiem twierdzic, ze to zalezy od podejscia. Fakt faktem nasz oddzial firmy w tamtym miescie nie mial wielopietrowego biurowca, ale absolutnie sie nie zgodze, ze przeniesienie sie na openoffice bylo trudne/kosztowne dla urzedu. To na nasza firme spadlo jak to zrobic, zeby sie nie narobic. Kwestia przeszkolen itp – wcale nie jest taka trudna. Smiem twierdzic, ze skoro nam sie to udalo zrobic w ramach juz obowiazujacego kontraktu na obsluge IT, majac do dyspozycji 2 osoby (administracja liczyla o ile mnie pamiec nie myli ok. 120 osob w 3 budynkach) i bez jakichs przerw w pracy administracji (fakt – 2 czy 3 weekendy poszly sie walic), to chyba da sie to zrobic? Nie mowie tu o natychmiastowym przejsciu na openoffice'a calego ministerstwa (bo to nie bedzie problem szkolen tylko z kim i w jakis sposob trzeba "rozmawiac"), ale skoro to sie udalo w przeciez nie najmniejszej skali – to moze szukac gdzie indziej przyczyn dla ktorych "sie nie da" ? Fakt, ze mielismy dosyc niestandardowe metody podejscia do problemu (zarowno od strony IT jaki ludzkiej), ale w takim przypadku znacznie wieksze firmy od nas powinny miec wieksze doswiadczenia w przygotowywaniu takich migracji?

 
 
 
zwiń wątek empe  25 września 2008 o godz. 14:43 #
Gravatar

KUMIEN: dobrze, że napisałeś cytuję "w podstawowej formie" bo w takim samym stopniu każdy może obsłużyć OOo. Z tym szkoleniem bym nie przesadzał, moja kuzynka pracuje w urzędzie a w domu zainstalowałem jej ubuntu [ze względu na ciągłe problemy z windowsem które musiałem naprawiać a jestem leniwy :D ] i od dobrych 3 lat korzysta wyłącznie z linuksa i nie narzeka, na dobrą sprawę nie musiała się niczego uczyć, dostała w pełi skonfigurowany system, zaczęła z niego korzystać i tak już zostało… tak samo jest w ww instytucjach, tam jest administrator [to brzmi dumnie ;) ] który zarządza całym sprzętem w urzędzie i żaden z pracowników nie musi sam "grzebać" w systemie. Każdy dostaje gotowe stanowisko pracy i w takim przypadku nie powinno być większych problemów z przejściem na open source.

Inną sprawą są specjalistyczne programy, ale tutaj wszystko rozbija się o przetargi na oprogramowanie i wymagania żeby dany program był łatwy do przeniesienia na inne platformy ewentualnie o to, żeby wszelkie protokoły/formaty wymiany danych były otwarte.

Temat rzeka, możemy dyskutować w nieskończoność a prawda jest niestety taka, że KASA, KASA, KASA i wszelkie idee, zyski, dobro państwa i jego podatników przestają mieć znaczenie… :P

 
zwiń wątek revcorey  25 września 2008 o godz. 21:58 #
Gravatar

zaraz zaraz, co tu mówisz o zaoszczędzeniu na szkoleniu jak wdrażając nowego windowsa czy ms offcia sa organizowane szkolenia. Oprogramowanie ms jest może i dobre ale ma tendencje do uzależniania tzn. jak już kupiłeś to od nas to musisz kupić tamto bo najlepiej działa z tym ale to wymaga tamtego też od nas ewentualnie od naszego dobrego partnera

 
 
zwiń wątek q_X  25 września 2008 o godz. 14:29 #
Gravatar

Pliki OOOrg nie są kompatybilne z oprogramowaniem w wydawnictwie, w którym pracuję (PM 6.52). To samo z GD&S.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek trecio  25 września 2008 o godz. 18:06 #
Gravatar

Może czas zmienić pracę ;p

 
zwiń wątek kocio  25 września 2008 o godz. 20:12 #
Gravatar

PM to PageMaker pewnie, ale co to jest GD&S?

"Pliki OOo" to nieprecyzyjne określenie – przecież może zapisywać w różnych formatach, w tym DOC, który pewnie importuje większość takich starych programów. ODF jest tylko domyślny, ale można to szybko przekonfigurować.

A z czasem pewnie wszystkie nowe wersje programów zaczną łykać także i ODF.

zwiń wątek kocio  25 września 2008 o godz. 20:44 #
Gravatar

Aha, już mam – to pewnie Google Docs & Spreadsheets:

The application supports the ISO standard OpenDocument format. It also includes support for proprietary formats such as .doc and .xls.

[ http://en.wikipedia.org/wiki/Google_Docs#Features ]

OOo potrafi zapisywać i czytać we wszystkich tych formatach, więc – o co chodzi?

 
 
zwiń wątek niedzwiedz_2  28 września 2008 o godz. 8:05 #
Gravatar

Rozumiem, że to wina np Hiszpanów, że jak pojedziesz do Hiszpanii i zaczniesz do nich gadać po polsku to Cię nie zrozumieją? Sytuacja jest praktycznie identyczna. Jest jakiś "standard" – język angielski – i jeśli nie potrafisz się nim posługiwać to jest TWOJA wina, że nie jesteś w stanie się komunikować.

Tak samo tutaj. Jest standard i jest nim ODF który jest obsługiwany przez sporą liczbę pakietów biurowych. Jeśli Twój program nie rozumie "angielskiego" to miej do niego pretensje ;)

 
 
zwiń wątek dr no  25 września 2008 o godz. 14:56 #
Gravatar

WOW!!! nie wiedziale, ze nijaki Poseł Marek Balicki ma linuxa lub maca, a przynajmniej wie cos o innych systemach.

A po za tym dlaczego tak jest, że żadnej polskiej firmie nie można pomóc, bo już zaraz unia się sprzeciwia i mówi, że każdy musi mieć równe szanse i nikogo nie można dyskryminować, a jak jakiś rząd podpisuje umowę na zakup ogromnej ilości oprogramowania od jednej firmy to jest dobrze?

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek Adam Oleksy  25 września 2008 o godz. 15:29 #
Gravatar

Szkoda że były minister M. Balicki (fakt że zdrowia) nie interesował się tym tematem jak miał większy wpływ na politykę naszego państwa.

zwiń wątek Thar  25 września 2008 o godz. 22:58 #
Gravatar

A teraz, nie oszukujmy się – zrobił to tylko po to, by dowalić przeciwnikom politycznym.

zwiń wątek Adam Oleksy  25 września 2008 o godz. 23:39 #
Gravatar

Ależ ja tak nie uważam. Stwierdzam fakt, że więcej zdziałałby z rządem, którego był uczestnikiem.

 
zwiń wątek barteqx  26 września 2008 o godz. 14:44 #
Gravatar

Poseł siedzi w parlamencie, nie w rządzie :)

 
zwiń wątek Adam Oleksy  26 września 2008 o godz. 16:14 #
Gravatar

No i…?

 
 
 
 
zwiń wątek quest  25 września 2008 o godz. 16:34 #
Gravatar

Dlaczego więc wybierany jest Windows? Głównie dlatego, że wszyscy tak robią

Widzę tutaj syndrom grupowego myślenia.

Coraz częściej utwierdzam się w przekonaniu, że Pan Drożdż nie jest właściwą osoba na tym stanowisku. Jeśli mielibyśmy całe życie robić to co wszyscy, jako państwo nigdy nie posunęlibyśmy się w rozwoju nawet o cal. To co sprawia, że się rozwijamy do różnorodność, eksperymenty i podejmowanie wyzwań.

BTW. Po co właściwie ojcowie USA uchwalali konstytucję? Przecież w tamtych czasach "wszyscy żyli bez"?

Po co Car Piotr I wprowadził kulturę Europejska do hermetycznej Rosji? Przecież 94,5% obywatelom odpowiadała panująca klika, 4% tylko lekko narzekało, a pozostałe 1,5% to niezadowoleni rewolucjoniści społeczni.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek szatox (ktoś)  25 września 2008 o godz. 18:59 #
Gravatar

"(…) a pozostałe 1,5% to niezadowoleni rewolucjoniści społeczni."

których w normalnych krajach europejskich się wycinało XD

 
zwiń wątek Sławek  26 września 2008 o godz. 8:34 #
Gravatar

Potwierdzam. Pan Minister najpierw mówi/pisze, że Windows jest popularny, bo istnieje społeczny przymus do jego przywiązania lub ludzie są zbyt leniwi do dokonania rozpoznania. Jednak potem stwierdza, że Windows jest wybierany, gdyż jest prostszy(w sensie łatwiejszy w obsłudze, po prostszy w zakresie obsługi to on jest naprawdę). Może dojdziemy do kolejnych kuriozalnych wniosków, że Windows jest "prostszy", gdyż wszyscy go wybierają. Oczywiście jako urzędnik/minister może mówić o pewnie częściowo nie wiadomo skąd nawet branych kosztach szkoleń. Niestety trzeba myśleć bardziej przyszłościowo. Przejście na Open Source pewnie kiedyś i tak będzie wymagane, a skorzystanie z tej szansy ma sporo zalet. Nie rozumiem czemu Pan Minister usprawiedliwia nie wywiązywanie się z obowiązków państwa, co do stosowania odpowiednich formatów danych lepszością danego produktu? Przecież format DOC można konwertować do ODT. Nie można, nie do końca konwersja będzie udana, to trudno! Jest to wina wyłącznie stosowanego oprogramowania. Czemu ministerstwo nie przeznaczy pieniędzy na cel utworzenia porządnego konwentera?

 
 
zwiń wątek d  25 września 2008 o godz. 17:36 #
Gravatar

Ja zastapilem Windowsowego Offisa Linuksowym Leafpad-em.

(moja praca "biurowa" sprowadza sie do edytowania/dostrajania plikow CONF)

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
zwiń wątek PxxLT  25 września 2008 o godz. 17:57 #
Gravatar

Czego się spodziewać po ludziach dobieranych partyjnie, niestety ale mamy demokracje monopolowo-korporacyjnom (takie moje określenie), przecież zawsze chcieliśmy "wolności" zachodu. Po za tym firmy amerykańskie mają pierwszeństwo nad polskimi (bo przecież USA to nasz wielki sojusznik, którego myśmy tarczą :D )

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek trasz  25 września 2008 o godz. 20:37 #
Gravatar

@PxxLT: Rozumiem, ze wiekszosc prywatnych firm – w ktorych udzial Linuksa na biurkach jest taki sam albo mniejszy, jak w polskich urzedach – tez zatrudnia pracownikow wedlug klucza partyjnego? ;-)

zwiń wątek Thar  25 września 2008 o godz. 22:57 #
Gravatar

@trasz: nie o to chodzi. W firmie decydujący głos ma zawsze szef, w państwie teoretycznie jest coś takiego jak "podział kompetencji". Jednak gdy urzędnicy kazego szczebla wywodzą się z tej samej opcji politycznej (która wygrała ostatnie wybory), podział zanika i w praktyce decydujące zdanie ma kierownictwo partii.

 
 
 
zwiń wątek mtjm  25 września 2008 o godz. 18:13 #
Gravatar

Od kiedy jednostki administracji rządowej i samorządowej są firmami ("inne średnie i duże firmy")?

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek jellonek  25 września 2008 o godz. 22:06 #
Gravatar

nie sa, ale sa tak traktowane przez firmy, ktore z nimi podpisuja umowy…

 
 
zwiń wątek H-N-S  25 września 2008 o godz. 18:27 #
Gravatar

Wg. analizy 90% oprogramowania w Polsce to piraty.Idąc tokiem rozumowania wielce szanownego ministra

("Popularniejsze jest lepsze") zainstalujmy w urzędach pirackie oprogramowanie Microsoftu.

"Pragnę podkreślić, że wykorzystywanie oprogramowania Microsoftu (np. produkowanych przezeń systemów operacyjnych) jest wynikiem ogólnych tendencji i preferencji użytkowników komputerów…."

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek szatox (ktoś)  25 września 2008 o godz. 19:02 #
Gravatar

szczerze mówiąc, to w skórze admina wali mnie, czy user potrafi zainstalować linuxa, OOo, albo czy z windą poradzi sobie sam. Ja potrafię i wystarczy, on i tak się tym nie zajmuje.

zwiń wątek Budyń  25 września 2008 o godz. 21:38 #
Gravatar

I niestety, w tym podejściu jesteś odosobniony…

 
zwiń wątek Rsh  26 września 2008 o godz. 1:41 #
Gravatar

Ale to jemu "komputer nie będzie działać" jeśli w OpenOffice klawisz do tabelki będzie się znajdował w innym miejscu. :)

 
 
 
zwiń wątek qliver  25 września 2008 o godz. 21:30 #
Gravatar

Odnośnie "zgubnych przyzwyczajeń" do softu znanej firmy. To jest fala, którą czasem niewielkim wysiłkiem można wykorzystać dla swoich celów.

Pracuję w administracji państwowej, w biurze (pomińmy szczegóły). Gdy nas komputeryzowali pod koniec lat 90-tych zabrakło na M$ Office, więc zainstalowano StarOffice 5.1PL "na chwilę", do czasu uzupełnienia środków. Ta "chwila" trwała ponad 2 lata. W miedzyczasie StarOffice został upgradeowany do OO 1.3 (oczywiście pod jedynym słusznym OSem). Naturalnie 95% userów gdy dostało StarOffice zamiast M$ Office qr* ostro na czym świat stoi. Po tych 2 latach z kawałkiem znalazły się środki na M$ Office, którego zakupiono "nachmiast", co zbiegło się z wymianą sprzętu. Dostaliśmy więc nowe kompy z zainstalowanym M$ Office, bez OO i… bunt powszechny nastąpił. Okazało się, że przez te 2 latka z okładem 90% userów przestawiło się na OO całkowicie i z oddaniem, nawet w domu, ludzie mają po kilkaset szablonów różnych dokumentów już w OO :-) . Texty "po co kupować M$ Office, skoro OO jest LEPSZY i za darmo" stały się normą. Firmowy "informatyk" na ostre żądanie miażdżącej większości pracowników biurowych musiał ściągnąć z I-netu OO 2.x i zainstalować na wszystkich komputerach. I biedny nie mógł zrozumieć po co, skoro jest M$ Office… ;-) .

Jestem święcie przekonany, że dokładnie w ten sam sposób, tzn. pomagając sobie na początku lekko młotkiem, dałoby przestawić całą administrację państwową w 2-3 lata na OpenSource.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek abc  25 września 2008 o godz. 22:44 #
Gravatar

Krok po kroku. Najpierw Firefox + Thunderbird (bo to naprawdę ma kupa ludzi), potem OO.org, na końcu Linux (przy okazji wymiany sprzętu)

zwiń wątek Jas_wedrowniczek  26 września 2008 o godz. 15:36 #
Gravatar

Oj..

choć jestem za opensource to dla mnie na np: biurkowym WIN98 + 256 RAM duzo szybciej działają IE6, Outlook Express, Word 97 lub 2000

Np. Outlook Express uruchamia się w 3 sekundy a Thunderbird w 15 (ver 2.0.016), a każde kliknięcie myszki w TB powoduje opóźnienie w reakcji nawet 2..3 sekundy.

Z FF 2.0 także nienajlepiej ( choć jest stabilniejszy )

Co do OpenOffica to także największy problem to szybkość.

Mimo wszystko w firmie podstawowy format to DOC a w OO uruchamiany jest przy kazdym load i save transkodowanie…

Generalnie

 
 
zwiń wątek Sławek  26 września 2008 o godz. 15:02 #
Gravatar

Nieco się zgodzę. Jednak na administracji publicznej nie powinno się eksperymentować. Można by odpalać ludziom ewentualnie małą premię dla zachęty co jakiś czas, ale raczej to nie wiele pomoże przy przestawianiu się.

 
 
zwiń wątek Rysh  25 września 2008 o godz. 21:42 #
Gravatar

W końcu dobrze opisany news! Proszę więcej takich.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
zwiń wątek radek  29 września 2008 o godz. 16:00 #
Gravatar

Pozwolę sobie zacytować:

"Jeżeli jesteś Rządem Japonii i zainstalowałeś oprogramowanie Microsoftu jako wszystkie swoje systemy i cokolwiek pójdzie nie tak, to naprawa usterki jest w rękach Microsoftu. Musisz zaufać ich programistom. Jeśli zainstalowałeś Linuksa, twoi programiści mogą sami działać, znaleźć problem i samodzielnie go naprawić."

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 

Uwaga! Niektóre komentarze, m.in. te dodane przez niezalogowanych i nowych użytkowników, są ręcznie moderowane. Jeśli Twój komentarz nie ukaże się od razu, nie dodawaj go ponownie, tylko cierpliwie poczekaj na akceptację.

W komentarzach możesz używać prostych znaczników HTML. Przykłady:
  • Link: <a href="http://osnews.pl">OSnews: niusy IT</a>,
  • Wytłuszczenie: <strong>tekst pogrubiony</strong>,
  • Kursywa: <em>tekst pochylony</em>,
  • Przekreślenie: <strike>tekst przekreślony</strike>,
  • Kod: <code>printf("blok kodu");</code>,
  • Cytat: <blockquote>cytat</blockquote>
Uwaga: jeśli dodasz nieznany znacznik, będzie on niewidoczny, gdyż system filtruje takie znaczniki.

Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.

Twoja sugestia