Microsoft zdjął program po stwierdzeniu naruszenia licencji GPL
- Dodano: 10 listopada 2009
- Wprowadził: RRH
- Komentarze: 42
Microsoft zdjął aplikację USB/DVD Download Tool ze sklepu Microsoftu (Microsoft Store) po doniesieniu wskazującym, że narzędzie wykorzystuje otwarty kod w sposób naruszający licencję GNU GPL (General Public License).
W zeszłym tygodniu Within Windows doniósł (a OSnews, niczym Lenin powtórzył — przyp. michuka) o prawdopodobnym naruszeniu licencji GPL przez firmę Microsoft. Chodziło o program Windows 7 USB/DVD Download Tool, który pozwala m.in. na utworzenie rozruchowego klucza USB z Windows 7.
Do wczoraj korporacja z Redmond nie zareagowała na doniesienia. Obecnie strona internetowa narzędzia wita nas następującym komunikatem: “Sorry, the page you are looking for cannot be found. You can try searching our site using the Microsoft Store search box above, or you can browse our site using one of the links below.” (”Przepraszamy ale strony, której poszukujesz nie można odnaleźć. Możesz spróbować przeszukać naszą witrynę używając wyszukiwarki sklepu Microsoft, która znajduję się poniżej. Możesz również przeglądać naszą witrynę używając poniższych odnośników.”
Ars technica skontaktował się z rzecznikiem Microsoftu:
“Zdjęliśmy program USB/DVD Tool (WUDT) ze sklepu do czasu zakończenia przeglądu narzędzia. Przepraszamy naszych klientów za powstałe utrudnienia”.
Więcej informacji: http://arstechnica.com/microsoft/news/20...roblogging
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
42 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


Błąd Microsoftu. Zdjęcie programu jest równoznaczne z przyznaniem się do kradzieży. A tak byli niewinni dopóki nie udowodniono im przestępstwa.
Mi się wydaje że jest to nie tylko przyznanie się do winy ale i spełnienie wymagań GPL (w przypadku naruszenia licencji powinni zaprzestać rozprowadzania tego programu).
Błąd: spełnieniem wymagań GPL jest dostarczenie pełnego kodu źródłowego dostarczonego programu (w końcu już go komuś dostarczyli)
Tylko ze osoba posiadajaca dana binarke moze poprosic/żądać o wydanie kodu, anie carodziej czy czlowiek z ulicy …
W przypadku rozprowadzania programu na licencji GPL owszem ale nie w przypadku gdy ten program był na innej licencji a w przypadku nie dotrzymania licencji GPL (jak w tym przypadku) powinni natychmiast zaprzestać rozprowadzania tego programu co też zrobili.
@BenderBendingRodriguez : Ma racje. Microsoft w zasadzie nie wprowadził żadnych modyfikacji – jedynie dezinformował klientów, że program nie jest na GPL-u. Dodatkowo, to kod źródłowy udostępnić muszą, lecz użytkownikom tego programu.
mają konflikt swojej licencji z licencją GPL. Nie oznacza to, że automagicznie muszą udostępnić swój (mogą żeby zażegnać konflikt, ale nie muszą) – pisałem o tym już wcześniej:
link do komentarza tu:
Nie oznacza to, że automagicznie muszą udostępnić swój _kod_
Nie jest. Jest co najwyżej przyznaniem się że BYĆ MOŻE doszło do naruszenia licencji.
BTW. empetrójki nie można ukraść, bo przecież "okradziony" wciąż ma swoją kopię… program na GPL-u natomiast, jak najbardziej się da;p Koniec dygresji.
Oczywiście, co zabawne (i prawdziwe) – właśnie dlatego, że jest na GPL. Zamknięty program ukraść może i się da (nie znam się na kodzie binarnym) ale trudniej. Po prostu pojęcie "kradzieży" nie oznacza skopiowania, a przywłaszczenie. Podpisanie się pod cudzą pracą jest właśnie przywłaszczeniem.
A co jeżeli *przeniesiesz* cudze empetrójki, a nie skopiujesz? (;
Wtedy to też nie jest kradzież, bo najpierw kopiujesz cudzą empetrójkę, a następnie niszczysz oryginał – czyli możesz zostać posądzony o wandalizm/niszczenie dobytku/coś tam związane ze zniszczeniem czyjegoś majątku.
lazybum: to prawie jak z wnoszeniem EtOH na teren uczelni.
ktos madry spytal "a co jesli przerzuce przez brame?".
Przywłaszczenie utworów chornionych prawem autorskim w celu ich wykorzystania jest CZYMŚ INNYM niż przywłaszczenie w celu późniejszego rozpowszechniania pod swoim autorstwem.
To drugie jest plagiatem, pierwszego nie trzeba nazywać
czy to oznacza, że osoba która zakupiła program ma prawo do jego kodu? :>
Niestety te narzędzie złamało wymagania licencyjne GPL a było opublikowane pod komercyjną licencją która nie gwarantuje nic, nie pozwala na dzielenie się (bo w zasadzie czym?), nie masz wglądu do kodu.
Nie foruj wyroków…
Nie wiadomo czy załamało licencję. To wszystko nie jest takie proste. Cały czas mówimy o fragmencie kodu wynikowego, a tak naprawdę o algorytmie, który być może nie ma alternatywy. Czy to, że wydano podobny kod na licencji GPL przekreśla możliwość napisania takiego samego kodu wynikowego przez kogoś innego? Ile różnych kodów wynikowych można wymyślić na przykład do kopiowania płyty DVD? Oczywiście pomijając interfejs.
Czytałeś ten kod? Jest identyczny. Co do linijki. To nie jest na pewno podobna implementacja.
Jednak jest to mały fragment. Nie wiadomo więc, czy została skopiowana jedna funkcja, czy prawie cały program. Należałoby też sprawdzić, czy kod nie był wcześniej dostępny np. na LGPL.
Choć tu na sprawę trochę światła rzuca usunięcie programu przez microsoft. Widać to nie jest problem jednej funkcji i chyba jednak naruszenie właśnie licencji GPL.
"Nie wiadomo więc…", "Należałoby też sprawdzić…"
czyli nie można ferować ostatecznych wyroków!!!
BTW mozna napisać nieskończenie wiele róznych plików źródłowych w różnych językach, które po skompilowaniu i zdekompilowaniu dadzą identyczny kod źródłowy.
Ja daleki jestem od obrony MS… na pochybel całej tej firmie i jej filozofii działania.
Ale… dajmy im szansę obrony i wyjaśnienia sprawy.
A co jeśli to narzedzie dla MS napisał ten sam programista, który napisał ten otwarty kod? A co jesli to dla MS zrobił za odpowiednią kase brat albo najblizszy przyjaciel tego programisty od 7zip? Możliwości jest wiele. NIE WIESZAJMY CYGANA, bo to może jednak kowal zawinił!!!
Śmiem stwierdzić że stało się to za sprawą jednego z bywalców forums.opensuse.org (po tym jak zamieściłem tam linka do tego bloga) bywalec ten natychmiast wysłał maila do gpl-violations i do Microsoftu.
tak przy okazji o której dzisiaj susełek ma wyjść?
Plotki krążą, że gdzieś już krąży GM 11.2 x86_64, ale mnie ten nie interesuje, czekam na 32-bit
No i dobra reakcja ze strony ms.
dokladnie.
Jak by co to ja mam ściągnięte na wszelki wypadek to narzędzie Windows7-USB-DVD-tool.exe . Więc mogę żądać kodu źródłowego
najwazniejsze, ze masz na nich kwit! : )
Niezupełnie. Program NIE JEST licencjonowany na GPL. Więc jako odbiorca nie dostałeś żadnych praw. Naruszono prawa autora oryginalnego kodu, więc co najwyżej jemu należy się odszkodowanie oraz wycofanie kodu (albo oczywiście spełnienie warunków GPL przez ms).
@oO:
GPL wymusza udostępnienie kodu
Program który posiadam zawiera GPLowe wstawki, więc mogę żądać źródeł.
To że usunęli program nie zmienia faktu, że ja go już posiadam.
Pod poprzednim newsem na ten temat nieźle na nich nabluzgałem
. Teraz jednak muszę przyznać że zachowali się w miarę porządnie. Mam nadzieję że to naprawdę była tylko jednorazowa wpadka, a nie czubek góry lodowej
Wg mnie to nie oznacza nic innego jak tylko to, że MS mimo wszystko nie chce robić sobie czarnego PiaRu i wszczął swoje wewnętrzne śledztwo "o co chodzi?" i na wszelki wypadek zdjął nic nie znaczący programik ze swojej oferty.
Na pewno natomiast nie można MS posądzać o kradzież z premedytacją. To wielki moloch, w którym pracują zwykli ludzie ze swoimi słabościami… Być moze ktoś zaoferował MS "swój" program i MS go kupił. Być może MS zlecił napisanie takiego narzędzia jednemu z pracowników albo freelancerów, a ten poszedł na łatwiznę i ściągnął kod dostępny powszechnie mając nadzieję, ze nikt tego nie zauważy.
Być może wreszcie tego kodu nie da się napisać w sposób znacząco różny od już istniejących rozwiązań (i tu się kłania problem prawny jeśli chodzi o algorytmy – czy można i czy powinno się je zastrzegać i patentować). I tu moim zdaniem leży właśnie główny problem tego zdarzenia, nad którym warto trochę się pochylić. Przecież chodzi o narzędzie, którego główne zadanie mieści się w kilkudziesięciu linijkach kodu. Reszta to interfejs i obsługa błędów i wyjątków. Jakby to zadanie zadać 50 studentom informatyki otrzymalibyśmy 3-4 różne kody wynikowe (mam na myśli fragment kodu realizujący podstawowe zadanie).
Wyobraźmy sobie, ze piszemy własny program, który zapala jeden konkretny piksel na ekranie i publikujemy go na zamkniętej komercyjnej licencji. ALE… czy to nie jest już opublikowane na licencji GPL? Czy w tym momencie nie naruszamy tej licencji?
To wszystko nie jest w tej chwili takie proste i moim zdaniem brniemy w ślepy zaułek (patrz patenty na dwuklik myszą, autouruchamianie skryptów na stronie www albo obsługę FAT).
Ale reakcja jest bardzo poprawna moim zdaniem i czapki z głów. Demon może nie jest taki straszny jak go czasem malujemy.
co do patentow, jak zlotousty RMS kiedys powiedzial, "ideas are not
damaged if more people can use them". (-;
powiedz to patentowym trolom
drogie trole,
Ale o co chodzi?
Streść treść tej strony w jednym zdaniu… nie mam siły się przez to przebijać…
hehe : ) trole tez nie, ani decydenci.
nazwijmy to propozycja
uzasadnienia tezy, ze system patentowy nie powinien byc stosowany
do takich dziedzin jak programowanie.
ps. mam na mysli pogadanki RMSa „Dangers of Software Patents''.
"uzasadnienia tezy, ze system patentowy nie powinien byc stosowany
do takich dziedzin jak programowanie."
Dla mnie to oczywiste tak samo, jak nikt nie może opatentować (mam nadzieję) rytmu 3/4 w piosenkach, sekwencji akordów (ale już linia melodyczna podlega prawu autorskiemu) czy brzmienia instrumentów.
BTW czy gdybym napisał funkcjonalną kopię PhotoShopa to ktos miałby prawo sie do mnie przyczepić? Jak bardzo musiałby róznic sie interfejs programu aby nie zostało to uznane jako plagiat i naruszenie czyichkolwiek praw???
odpowiedz zjadliwa: jesli mialby wystarczajaco duzo pieniedzy, przyczepilby
sie i puscilby Cie z torbami ; )
cezaryece: pewien Słowak stworzył (czy usiłował stworzyć, ale nie skończył póki co projektu), patrz: Pixel Image Editor.
A poza tym: tu przecież chodzi o co innego. Nie o zaimplementowanie takich samych możliwości programu, ani o podobny interfejs, ale o toczka w toczku skopiowanie kodu. I tak, podpisanie się pod cudzym kodem pewnie każdy uzna za plagiat.
I’m impressed, I should say. Definitely hardly ever before do I encounter a blog that’s each educative and entertaining, and let me let you know, you might have hit the nail around the head. Your considered is outstanding; the situation is a thing that not enough persons are chatting intelligently about. I’m incredibly blissful that I stumbled through this in my look for a single point referring to this
Thanks for your write-up. What I want to point out is that when evaluating a good internet electronics retail outlet, look for a internet site with total information on important factors such as the privacy statement, protection details, any payment guidelines, along with terms along with policies. Continually take time to read the help as well as FAQ areas to get a far better idea of how the shop operates, what they are able to do for you, and the way you can use the features.