Kolporter wciąż uparcie twierdzi, że nie łamie GPL w eClicto
- Dodano: 2 lutego 2010
- Wprowadził: cisiu
- Komentarze: 15
Twórcy oprogramowania do pierwszego polskiego czytnika e-booków o nazwie eClicto (dystrybuowanego w sieci Kolporter) nie chcą udostępnić w sposób nieograniczony kodu źródłowego do systemu urządzenia. Jest on oparty na Linuksie, którego licencja (GPL) wymaga, by kod źródłowy wszelkich jego modyfikacji został udostępniony i to bez żadnych ograniczeń.
O sprawie pierwszy doniósł serwis eKsiazki.org. Był też artykuł na łamach OSnews. Kolporter ponoć godzi się na udostępnienie kodu źródłowego wyłącznie w bardzo ograniczonym zakresie. Do tego odpłatnie, bo twierdzi, że wgląd do niego wymaga poświęcenia czasu przez pracownika firmy. Kod źródłowy można będzie bowiem obejrzeć na indywidualną prośbę tylko osobiście w siedzibie firmy. Chętnemu zostanie on po prostu wyświetlony na ekranie komputera.
Takie rozwiązanie jest co najmniej wątpliwe prawnie. Oprogramowanie eClicto powstało na bazie systemu Linux, który należy do tzw. otwartego oprogramowania i jest oparty o licencję GPL. Pozwala ona programistom na swobodne korzystanie z kodu źródłowego oprogramowania, w tym na jego modyfikację i wykorzystanie również w celach komercyjnych pod warunkiem jednak, że otrzymany w ten sposób („nowy”) program zostanie udostępniony również na warunkach tej samej licencji GPL.
Oznacza to, że należy opublikować kod źródłowy zmodyfikowanego programu wraz z listą dokonanych zmian w stosunku do „oryginalnego” kodu. Co więcej, udostępnienie zmienionego kodu powinno nastąpić bezpłatnie. Ewentualnie modyfikujący może pobierać jedynie opłatę równoważną kosztom przygotowania nośnika (ust. 2 lit. “b” licencji).
W świetle tych postanowień, utrudnienie dostępu do kodu, które wprowadza Kolporter, zasłaniając się przy tym względami bezpieczeństwa, wykracza poza zakres licencji i może zostać uznane za jej naruszenie. GPL nie przewiduje bowiem od przedstawionych zasad żadnych wyjątków. W szczególności nie przewiduje możliwości powołania się na „względy bezpieczeństwa”, jak to czyni Kolporter (wtedy przecież praktycznie każdy kod można by właściwie zamknąć i utajnić – na wszelki wypadek).
Wątpliwości prawne budzi nie tyle nawet sam fakt deklaracji wprowadzenia opłat (jeżeli założymy, że ich wysokość będzie adekwatnym odpowiednikiem kosztów przygotowania nośnika), co sytuacja, w której programista nie może swobodnie dostać kodu źródłowego w formie elektronicznej “do ręki”. Taki bowiem jest sens wymogu udostępnienia tego kodu, jaki wprowadza licencja GPL. Chodzi przecież o to, żeby programista mógł sobie ten kod dowolnie dalej zmodyfikować, tak jak mógł to zrobić wydawca oprogramowania opartego na innym programie open source (w omawianej sytuacji Linuksie). Tymczasem jaki sens jest przeglądanie przez zainteresowanego kilometrowych listingów na ekranie?
W związku z dużymi kontrowersjami, które wywołało postępowanie Kolportera, firma dziś złożyła na łamach wspomnianego na wstępie serwisu e-bookowego następujące oświadczenie:
Kielce, 2010-02-02
Oświadczenie Kolportera Info w sprawie przestrzegania standardów GPL
W związku z pytaniami oraz pojawiającymi się informacjami dotyczącymi rzekomego naruszania przez Kolportera Info standardów GPL oświadczamy:
Sprawa upowszechnienia kodu źródłowego oprogramowania w projekcie eClicto ma na gruncie polskiego prawa charakter całkowicie precedensowy. Postanowienia dotyczące licencji GPL są bardzo złożone, a ich interpretacje prawne w kontekście polskiego prawa autorskiego niejednoznaczne.
Po przeprowadzeniu wnikliwej analizy prawnicy Kolportera Info uważają, że nasza firma nie łamie prawa. Jednak konsekwentnie realizując politykę otwartości i biorąc pod uwagę głosy internautów, postanowiliśmy się zwrócić do zewnętrznej, renomowanej kancelarii prawnej o przygotowanie niezależnej opinii w tej sprawie.
Jeżeli ekspertyza ta potwierdzi, że spółka Kolporter Info jest zobowiązana do upublicznienia kodu źródłowego eClicto, wskazane elementy zostaną udostępnione wszystkim zainteresowanym.
Podkreślamy, że nasza firma zawsze przestrzegała i przestrzega obowiązujących standardów prawnych, dlatego też do czasu pełnego wyjaśnienia tej sprawy apelujemy o powściągliwość w ocenach.
Maciej Topolski
Rzecznik Prasowy
Grupy Kapitałowej Kolporter
Moim zdaniem to ewidentne granie na czas a Kolporter doskonale wie, że nie ma racji. Warto w tym miejscu wspomnieć, że pod koniec lata zeszłego roku moc prawną licencji GPL potwierdził francuski sąd. Nie była to jednak pierwsza sytuacja, w której sąd europejskiego kraju potwierdził prawne znaczenie licencji GPL. W roku 2007 niemiecki sąd uznał, że naruszenia warunków licencji dopuściła się firma Skype. Producent znanego komunikatora chciał apelować, ale wycofał się z tych planów. Jeszcze wcześniej, w roku 2006, zapadł pierwszy tego typu wyrok przeciwko firmie D-Link. W USA było kilka innych sporów zakończonych ugodą, ostatni dotyczył oddziału firmy Cisco.
Więcej informacji: http://www.nowemedia.org.pl/nuke/modules...le&sid=673
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
15 komentarzy
Komentarze do tego wpisu są wyłączone.
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


Ja to widzę tak: bezmyślne wpięli swój kod DRM w kod źródłowy oprogramowania czytnika i teraz grają na czas, by ich programiści mieli czas to odkręcić i przygotować kod w takiej postaci, by nie musieli publikować także kodu systemu obsługującego DRM.
Pytanie czy można to odkrecić? Po zakupie tego czytnika e-bookow (jest to juz w sprzedazy dla kazdego?) roszczenie bedzie dotyczyc wersji dostepnej w sprzedazy – a nie jakiejs następnej z ew. duzymi zmianami w kodzie. Mysle się?
Ewidentne problemy z zarządzaniem, ew. nadzorem IT. Ktoś sobie pozwolil na dużą samowolkę w organizacji, ew. procedury prawne mocno nie zadziałały.
Fix: "roszczenie bedzie dotyczyc " -> "ew. roszczenie bedzie dotyczyc ". Bo nie wiadomo czy ktoś ostatecznie wystapi z rozszczeniem.
Mają czas przejść na BSD:)
Obawiam się, że taka „naprawa” może być średnio skuteczna. Ktoś kradnie samochód, przez kilka dni/tygodni/m–cy idzie w zaparte, że go tylko pożyczył, a w końcu go oddaje — powinien być ścigany za kradzież czy nie? Oczywiście to tylko głupi przykład nie mający nic wspólnego z licencjami…
Kto mieszka blisko zgłosić na policję lub nawet do prokuratory wniosek o podejrzenie popełnienia przestępstwa. W takim wypadku Kolporter po prostu kradnie czyjąś własność.
nie, prawo oraz licencja GPL tak nie działa.
To co musiałoby się stać by podjąć zgodnie z prawem obronę licencji GPL to, o ile się nie mylę, następujący ciąg zdarzeń:
1) Musiałbyś kupić ten czytnik e-booków
2) Bedac posiadaczem produktu (i tylko wtedy) opartego na GPLu mialbys prawo wystąpic do Kolportera z żądaniem wydania Ci – po kosztach utworzenia kopii CD/DVD/Pendrive – kodu zrodlowego
3) Gdyby Kolporter odmowil, lub tak jak teraz tylko "pokazywał na ekranie" (sic!), to wtedy mialbys prawo pojsc do sądu. Ew. FSF w Twoim imieniu mogloby pojsc do sądu.
apropo:
Swoją drogą ciekaw jestem jak to się skończy. Osobiscie chcialbym by Kolporter dalej szedl w zaparte i by sprawa skończyła się w sądzie bez ugody a z orzeczeniem. Wtedy raz na zawsze byloby ustalone bez zadnych wątpliwości jak działa GPL w Polsce (a na 99% bedzie dzialal tak jak w kazdym innym europejskim kraju)
licencja gpl chyba anie do końca działa tak jak opisujesz
według takiego schematu novell mógłby dołożyć źródła tylko sprzedanym boxowanym Suse
a tak nie jest
Policja ma prawo i obowiązek sprawdzić jeżeli jest jasne doniesienie do prokuratury
nie trzeba wcale blisko mieszkać
wystarczy info w/w firmy że skorzystała z linuksa
poczytaj sobie jak to robi policja
http://img279.imageshack.us/i/gnubl3.jpg/
Zeby bylo doniesienie to musi byc poszkodowany, nie? Czyli musisz AFAIK miec dany produkt (w tym przypadku kupic dany produkt) by móc mieć roszczenia do swoich praw (w tym przypadku dzieki GPL uzyskales prawo do kopii kodu i do tego rościsz sobie prawa)
[Tak mi się wydaje z tego co czytalem, prawnikiem nie jestem, ktoś studiowal tu prawo i moze nam to naswietlic?)
Wg. Olgierda Rudaka ( http://olgierd.bblog.pl/wpis,czy;eclicto;narusza;… w komentarzach) "W zasadzie wystarczy wezwać do udostępnienia tego kodu (na piśmie), a jak odmówi — krótka piłka: pozew."
poczytaj sobie jak to robi policja
Cóż, przynajmniej wykonali dalsze kroki w celu wyjaśnienia sprawy.
Należałoby potraktować ich tak jakby to zrobił "mikromiękki"
złożyć doniesienie do prokuratury że "taka to a taka" firma
działając w celu osiągniecia korzyści majątkowej uzyskał bez zgody osoby uprawnionej z naruszeniem zasad licencji….
i niech zadziała system
zajmną komputery lub dyski (jak kiedyś w wonlocku) na kilka miesięcy
wezwą programistów na przesłuchania to ich sparaliżuja
Ten sam sprzęt i soft do niego:
http://www.foxitsoftware.com/ebook/gpl.html http://www.bookeen.com/specs/ebook-CybookGen3.asp… – Support – Download
Uciekanie do kruczków prawnych jest zupełnie nie na miejscu, Kolporter to chyba poważna firma? Jak dla mnie jest to PR fail.
Czy ktoś coś z tym zrobi czy się skończy na komentarzach?