Intel portuje Androida na x86
- Dodano: 25 czerwca 2010
- Wprowadził: Szymon Barczak
- Komentarze: 81
Google Android przeznaczony jest głównie na mobilne urządzenia pokroju inteligentnych telefonów czy też tabletów. Powstało kilka netbooków z Androidem, jednak bazowały one na architekturze ARM. Intel, produkujący procesory x86 widzi tutaj swoją niszę, zdecydował się zatem sportować Androida na ową architekturę.
Intel, pracujący już nad projektem MeeGo, zdecydował się rozpocząć proces portowania Androida na architekturę zwykłych PC-tów. Port Androida na architekturę Intela powstał i był rozwijany już jakiś czas temu amatorsko pod nazwą Live Android, o czym pisałem. Istnieje także projekt Android-x86. Jak zatem widać – Intel nie odkrywa Ameryki.

Android ma pojawić się przede wszystkim na urządzeniach wykorzystujących procesor Intel Atom, który wciąż się rozwija, oferując większą wydajność przy mniejszym poborze prądu, dając nadzieję, iż być może kiedyś inteligentne telefony bazować będą również na architekturze x86.
Więcej informacji: http://www.liliputing.com/2010/06/intel-...lates.html
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
81 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


Telefony na x86? Nie sądzę (na szczęście). ARM jest zdecydowanie lepiej zaprojektowany, nie musi zachowywać zgodności wstecz z prehistorią jak to robi x86. I jest zdecydowanie oszczędniejszy od najoszczędniejszego Atoma
.
Ano, ale możnaby uruchamiać na telefonach znacznie użyteczniejszego (więcej pakietów) Debiana, gdyby były budowane w oparciu o x86
Wow, możnaby pisać smsy w Emacsie!
Ale za słanie ich Emacsem przez Sendmaila możnaby zostać skazanym
a ze źródeł debianowych nie możesz sobie skompilować czego tam Ci potrzeba na ARM-a ?
Coś przegapiłeś, Debian jest wydawany na architekturę ARM… wersja pełna, oficjalna, działająca.
Uzyteczniejszego? Dla przecietnego Kowalskiego, czy 1% geekow?
I do tego, bez przepisania tylko ze zwyklym GUI na wysokiej rozdzielczosci ekrany. Jak wielka bedzie ikonka "Zapisz" na telefonie?
chcesz poradnik jak na fonie z androidem zainstalowac debiana?
to dzialalo od samego poczatku androida…
Ale on chce pakiety x86! ;D
Skąd pomysł z telefonami na x86? tutaj chodzi o netbooki/tablety/itp na x86 z androidem. chociaż tutaj i tak lepiej ze względu na energooszczędność nadaje się ARM.
Z drugiej strony konstrukcje takie jak Atom, czyli mocno okrojone w porównaniu do procesorów z serii Core, pokazują, że da się osiągnąć na x86 niezłą wydajność w połączeniu z rozsądnym poborem prądu.
Z tym że że ARM i tak żre go cztery razy mniej.
Ale Intel jest w stanie zalać rynek dużą ilością tanich procesorów, w tym tkwi jego siła – fabryki.
bzdura. ARM to nie jedna firma a wspólna inicjatywa kilku producentów chipów: Analog Devices, IBM, Infineon, Intel, Freescale, NEC, NXP, Samsung, Texas Instruments, Toshiba, NetSilicon, Atmel, Sharp, Luminary Micro. Na rynku masz więc kupę układów we wszystkich rozmiarach, wydajnościach, kolorach i zapachach.
ARM bije x86 na głowę prostotą i wydajnością liczoną w ilości instrukcji wykonanych na jednostkę energii oraz tak prozaiczną sprawą jak skala i czas wprowadzenia i wyprowadzenia z uśpienia.
A telefonów z Atomem nie będzie. Bo nikt nie będzie chciał kupić telefonu który ma 1.6 GHz, ale trzyma 6 godzin na baterii.
ARM to jest jedna firma, ale taka, która robi platforme o tej samej nazwie i sprzedaje na nią licencje każdemu chetnemu i dostatecznie bogatemu, w tym firmom które wymieniłeś.
@avallash: bzdurą jest to, że Intel ma fabryki i jest w stanie zalać rynek tanimi prockami? Wątpie.
ARM jako firma sprzedająca licencje i grupa producentów nigdy nie będą w stanie konkurować cenowo/ilościowo z Intelem i jego tanim x86. To, że ARM ma lepszy stosunek wydajność do pobieranej mocy to fakt i nikt temu nie zaprzecza, nie musisz się nad tym wiecznie spuszczać.
To, że Atom 1.6GHz w netbooku pracuje 6h nie znaczy, że w telefonie nie będzie pracował dłużej, to nie jest kwestia samego procesora. Poza tym wydaje mi się, że minęły czasy mierzenia wydajności na podstawie częstotliwości. Dodatkowo, nie wiem, nie mierzyłem, ale atom jest wydajniejszy niż procesory obecnie montowane w telefonach. Chyba nie myślisz, że do telefonu wrzucą procesor z netbooka, podejrzewam, że w tym wypadku powstała by osobna linia atomów.
A x86 bije to wszystko ceną.
Oj bzdury opowiadasz moher. Intel musi się liczyć choćby z Samsungiem i TSMC oraz z Global Foudry (AMD)
aix: Ale tu nie chodzi o możliwości grupy producentów różnych procesorów, a o możliwości zalania rynku tanim x86 przez jednego z nich – Intela, na pewno AMD nie jest w stanie na tym polu z nim konkurować, a producenci ARM-ów też nie dadzą rady zalewowi x86.
http://kopalniawiedzy.pl/Atom-Intel-procesor-Pine…
Już jest atom dla smartów .
avallash: obejrzyj http://www.imdb.com/title/tt1459467/ – troche historycznej wiedzy ci nie zaszkodzi, to moze i nie bedziesz wysnuwal tak mylnych tez jak "ARM to nie jedna firma"
btw. bardzo dobry film opowiadajacy co sie dzialo po naszej stronie atlantyku, podczas gdy http://www.imdb.com/title/tt0168122/ ladnie opowiada o tym jak bill gates posklejal playboye (zgadnij czym
)
Też prawda i dzięki temu atom będzie jeszcze bardziej popularniejszy .
Hah, Intel poczul na plecach oddech konkurencji, i probuje przeciwdzialac. Pomyslmy, Androin okazal sie niezlym sukcesem, telefony pracujace na nim dobrze sie sprzedaja, a wraz z nimi procesory ARM. Tylko patrzec jak android stanie sie rownie popularny na netbookach i tabletach. Intel o tym wie, wiec chce przeciwdzialac, bo kazda taka maszyna poki co miala by CPU ARM, a tak Intel bedzie mogl montowac swoje pradozerne CPU, a metody, ktore wyrobili sobie walczac z AMD z pewnoscia okaza sie pomocne (niskie ceny przy zakupie naszych CPU zamiast konkurencji itp.). Mam nadzieje jednak, ze ARM sie utrzyma i da rade na tym runku z prostej przyczyny, to bardziej przyszlosciowe.
Jak narazie to atom wszędzie się wpycha ;]
@Wilk : Gdzie ta przyszłościowość ARMów ? Jakie niby one mają niezwykłe cechy ?
znacznie mniejsza komplikacje ukladu, a przez sa znacznie bardziej energooszczedne… klaster 512 core armowych potrafi pracowac znacznie mniejszym kosztem utrzymania niz odpowiadajacy mu moca klaster 64 opteronow
Ale przecież Intel produkuje procesory ARM, które były zresztą montowane w PDA z WinMo. Android na x86 potrzebny jest im z jednego tylko powodu – tablety. Dla x86 nie ma żadnego sensownego systemu, który nadawałby się na tablety. Windows? Raczej nie Siódemka, bo jest zbyt ciężka, XP jest zbyt stary i brakuje mu możliwości komfortowego obsługiwania paluchem. Linuksowe dystrybucje? Brakuje dobrego interfejsu dotykowego i przede wszystkim aplikacji. Android ma to wszystko, więc żeby producenci produkowali sprzęt na x86, więc przede wszystkim Atomach, Intel da im system, na którym swobodnie będzie można pracować. Telefony nie mają z tym nic wspólnego, podobnie jak netbooki
@Goofa: z twojej wypowiedzi wynika, że uważasz, iż port całego systemu jest łatwiejszy od napisania interfejsu dotykowego.
w przypadku androida pewnie tak jest, skoro już takie porty istnieją.
Jest też na Mips i PPC .
http://www.mips.com/android/
http://www.h-online.com/open/news/item/Android-ge…
A kiedy bedzie na Motoroli 68000 ?
To go przeportuj ;] ciekawe czy nie spalisz wtedy tego procesora
intel nie produkuje juz arm – swoja linie strongarm juz dawno sprzedal…
Bo właściwie tak jest – łatwiej przeportować już istniejący system na inną architekturę, niż dostosować system [w przypadku Windows - bardzo ociężały] już istniejący, żeby mógł z tamtym konkurować [trochę zawile, ale rozumiesz, prawda?]. System to nie tylko jądro i interfejs, ale też aplikacje – w przypadku Andka to wszystko już jest, wystarczy dostosować to do Atoma. W przypadku Windows i dowolnego innego systemu masz dużo więcej roboty. Pamiętaj też o tym, że Android ma już dobry dotykowy interfejs, w przypadku dostosowania innego OSu pod dotyk, wszystko trzeba robić od początku. No i jest to robienie kolejnego konkurenta dla Androida i iOS, trzeba by kolejnego jakiegośtamStore'a, to wszystko kosztuje i wymaga sporo pracy.
No właśnie sądzę, że raczej o aplikacje im chodzi, bo działają na maszynie wirtualnej więc powinny być przenośne. Jeśli chodzi o interfejs dotykowy, to Intel ma przecież projekt w ramach którego takowy rozwija – MeeGo.
Ja sam mam Androida na Atomowym Netbooku i mogę powiedzieć jasno – da się go używać .
Akurat nawet jądro Windowsa da się łatwo przenieść , głównym problemem są wątki oraz interpretacja bibliotek pod inną architekturą .
Czystego windowsa więc się nie opłaca przenosić na ARM , bo po co ? Co innego wince
Nadzieję to mamy, ale że x86 czym prędzej umrze. To przestarzała architektura która z powodu konieczności ciągnięcia za sobą 20 lat historii traci na wydajności.
Ostatnio doczytałem się, że asembler x86 – po tych wszystkich modyfikacjach wprowadzanych przez lata (i nie tylko przecież przez samego Intela), oraz ze względu na konieczność ciągnięcia garbu "kompatybilności wstecz" – liczy już ponad 1000 (tysiąc!) instrukcji. Dla porównania: ARM ma bodajże 50…
Dzień odejścia x86 to będzie rok Linuksa na desktopach i wydania DNF.
Co roku widzę reklamy w stylu "Rok 20XX rokiem Linuxa na Desktopach" i szczerze jakoś w żadnym z nich nie widać jakiegoś specjalnego wzrostu zainteresowania Linuxem
.
No właśnie o tym moher pisał…
…że x86 "is here to stay".
To jej nie używaj…
Co do procesorów ja również jestem fanem zerwania z tradycją starych x86. Jeśli będziemy ciągnąć tą kompatybilność wsteczną to nigdy nie nastąpi jakiś wielki przełom. Zawsze to będzie szło stopniowo i powoli. Kiedyś upatrywałem sukcesu procesorów 64-bitowych AMD ale jakoś strasznej popularności one nie zdobyły. Zresztą po mimo tylu lat obecności ich na rynku ciągle są problemy z nimi.
A tak na boku pytanie lamera jak myślicie jaki procesor są dziś w stanie zbudować? 256-bitowy czy może 1024-bitowy? Czy na taki procesor szybko można by przeportować linuxa?
Co do Androida jest to zapewne świetny system bo byle shit nie zdobywa tak szybko popularności. Szczerze kibicuje Google i jej produktom. Jestem ciekaw czy po wyjściu stabilnego ChromeOS będzie reklama na Google o tym systemie. Bo na Youtube na pewno
1) Android jest szitem praktycznie nic nowego nie wnosi poza jednorodnego api opartego na javie (jnode i symbian operują więcej na podobnych zasadach) , więc nie ma sensu tego uznawać za innowacje , lecz za systemik naszpikowany gównami dla idiotów .
2) x86 w pełni zalało swoją niszę w dodatku jest faktycznie coraz bardziej ulepszana , i będzie coraz lepsza , a ARMy mają już 80++ % rynku wszystkich mikroprocesorów . Więc jedynie ten układ może zmienić nowy gracz jak Loongson , bądz wprowadzenie grafenu zamiast krzemu ..
http://kopalniawiedzy.pl/szukaj.html
> ten układ może zmienić nowy gracz
Nie tylko; "gracze" łączą siły – hint: Linaro, gdy chodzi o ARM. A po drugie: dla potrzebujących "mocniejszych" niż ARM, serwerowych (czy dla "filmowej" grafiki) procesorów – cały czas jest przecież dostępne coś takiego, jak SPARC, ze swą "otwartą" architekturą. Wystarczy jedynie, aby znowu kilku znaczących "graczy" podjęło decyzję, że "w to gramy".
Loongson – bardzo dobrze, niech będzie konkurencja na rynku i wiele rozwiązań do wyboru – ale ja bym to widział właśnie tak, j.w.
OpenSparc zajął już swoją niszę jako procesor do zastosowań Hard RT , jak łaziki kosmiczne czy tym podobne rzeczy .
Linaro będzie próbą stworzenia jednorodnego API dla różnych urządzeń z wyświetlaczem jak smarty , mp4 , gpsy , czy czytniki ebooków , raczej na netbooki to się nie przebije .
W przeciwieństwie do netbooków na Loongsonie które za śmieszne pieniądze produkowane w Chinach mają szanse zalać rynek , tak jak zrobiły to Chińskie samochody . W dodatku uruchomić pod tym procesorem windowsa czy innego systemu x86 nie jest żadnym problemem , obecnie dzięki qemu , ale może doczekamy się natywnego x86 uruchomionego na loongsonie bez emulacji , kto wie ?
No, ja prorokiem nie jestem – poobserwuję sobie, i chociaż sam też "kibicuję" Chińczykom z tym ich Loongsonem, to uważam, że byłoby całkiem nieźle, gdyby mieli realną konkurencję w ARM-ie.
Wszelki monopol jest zły.
> OpenSparc zajął już swoją niszę
To nie jest "jego nisza"; to zaledwie przyczółek. Dość spektakularny zresztą.
Ano , ale czego się spodziewać w takich zastosowaniach ?
A niezawodny procesor + system hard rt to świetne połączenie w takim przypadku
> jaki procesor są dziś w stanie zbudować? 256-bitowy czy może 1024-bitowy?
Technicznie rzecz biorąc: pewnie dałoby się – zachodzi tylko pytanie: "po co"?
AMD zmodyfikował istniejące procki do 64-bit chyba głównie dlatego, że nie był w stanie skopiować Itanium – więc skoro nie wychodził "skok do przodu", postanowili zrobić "skok w bok"; i to im się nawet udało, bo rynek to "chwycił", i tym razem to Intel zmuszony był gonić AMD-ka. I to jest odpowiedź na pytanie: "po co to było producentowi" – ano, żeby podgonić sprzedaż. Producenci płyt głównych też się cieszą: znowu wymiana…
Natomiast: "po co to użytkownikowi"? Ano po nic – takie ilości RAM-u, jakimi można było wypychać maszyny z PIII, są w domu/biurze najzupełniej wystarczające (według mnie: aż za dużo). Gigabajt RAM-u "w standardzie", a technicznie możliwe także 4 GB. No i po komu więcej? Dodajmy, że pliki binariów 64-bit z założenia muszą mieć większy rozmiar, niż te 32-bit. Czyli wypychamy dyski… aha, dyski coraz większe, więc "nie ma strachu"? Ja jestem raczej przeciwnikiem śmiecenia na zasadzie: "…bo możemy sobie na to pozwolić".
Jeśli zaś chodzi o "bardzo poważne" zastosowania, mogące naprawdę wymagać dużych ilości RAM-u: są inne architektury, Intel nie jest jedyny – mimo wszystko.
Dlatego że programiści idą na łatwizne i nie robią ergonomicznych programów , toteż ten syf wymaga coraz więcej i więcej zasobów i jest nieproduktywny , stąd rosnące zapotrzebowanie na zasoby .
Ale filmy w FullHD (czy jak to się tam zwie) chciałoby się oglądać…
Do takich zastosowań to są Panie DSP.
> i mieć animowane interfejsy użytkownika z efektami
Nie, nie chcę tego mieć; nie zależy mi na typowych, efekciarskich "eyecandy" – na "ładnych stronach Internetowych z multimediami" też nie. Tzw. "web 2.0" to bloat i ogólnie "kicha". A już Flash i Java to wręcz zakały Sieci.
> Jak kogoś boli “niewydajność” oraz zasobożerność aktualnych
> programów to może wracać do Amigi albo 386 z DOSem.
Owszem, właśnie nad tym się zastanawiam – mianowicie, jak to zorganizować technicznie. Potrzebna mi sieć, pewne funkcje, jakie mam obecnie w używanym oprogramowaniu (np. mutt, joe, slnrc itp.) – zastanawiam się, czy "na codzień" FreeDOS nie wystarczyłby w zupełności (jeszcze kwestia paru programów) – zaś "animowane interfejsy użytkownika z efektami", tudzież "ładne strony Internetowe z multimediami" – to ja czniam.
@el.pescado: … i mieć animowane interfejsy użytkownika z efektami w wysokich rozdzielczościach na wielu monitorach, rozbudowane funkcje programów, zaawansowaną grafikę 3D, rozbudowane algorytmy AI w grach, ładne strony internetowe z multimediami, etc.
Jak kogoś boli "niewydajność" oraz zasobożerność aktualnych programów to może wracać do Amigi albo 386 z DOSem.
Albo NetBSD i za pomocą Rompa + Pkgsrc + dtrace bawić się w jego maksymalną optymilizację
> Albo NetBSD
To też za dużo; Linux i wszystkie xBSD pochodzą od Uniksa, czyli od systemu z założenia mającego umożliwić pracę wielostanowiskową; wiąże się z tym obecność sporych możliwości (ale "na biurku" zupełnie zbędnych), oraz konieczność poświęcania czasu na tzw. "administrację systemu" – czyli, mówiąc najogólniej, na "utrzymywanie go w dobrej kondycji". Częściowo załatwiam to sobie skryptami – które np. archiwizują logi (a te najstarsze usuwają) – ale nawet tyle w sumie "po co"? Czy ktoś słyszał o "administracji DOS-em"? Nie: jaki on tam był, to był – ale zwykle toto się włączało, potem coś porobiło, a potem zwyczajnie wyłączało komputer, bez uważnych, delikatnych "shutdownów".
Obecnie oprogramowanie jest przeładowane "animowanymi interfejsami użytkownika z efektami" – a systemy operacyjne możliwościami, które bywają może potrzebne, ale… na mainframie. Albo w dość specjalistycznych zastosowaniach sieciowych (np. filtracja pakietów). Albo w… [tu można jeszcze długo]. Oczywiście: to wszystko dotyczy także "Windy" (a nawet bardziej).
Dlatego wspomóż Haiku , ReactOS , Arosa Bądz Syllabe . One są zaprojektowane pod desktopa/laptopa więc imho jak się rozwiną mają szanse coś zmienić . Zwłaszcza pierwsza trójka
Haiku: nastawiony jest na to, aby wyglądać "ślicznie"; nie jestem pewien, czy przez to nie czeka go – niejako z założenia – "zbloatowanie", bo tych "eyecandy" użytkownikom nigdy dość, ale mogę (i chciałbym) się mylić.
ReactOS: po co mi podrabiane Windowsy, skoro już mam prawdziwe (tak, kupiłem po prostu)? Poza tym: nie wierzę, żeby oni kiedykolwiek skończyli tę robotę… albo ja już za stary wtedy będę, i skleroza mnie chwyci.
Aros? Może… ale za mało o nim wiem – muszę najsampierw poczytać.
Syllable: no, skoro nie zalicza się do "pierwszej trójki", co to "zwłaszcza" – to chyba nie ma sensu.
Może Minix? Ale to też "derywat" Uniksa… czyli też ma więcej, niż mi trzeba na desktop. Chociaż na razie jest dość "kompaktowy". NA RAZIE… Linux też kiedyś był malusi (jakieś ćwierć wieku temu). Już teraz przecież w niedużym, jak na razie, zestawie pakietów widać, że grafika to też Xorg.
Tu chyba jednak trzeba byłoby czegoś w rodzaju FreeDOS-a, ale bez kompatybilności z DOS-em – a jedynie mam tu na myśli "pod względem funkcjonalnym" (kompatybilność z DOS-em wymusza przecież pracę na 8086). I byłoby nieźle, gdyby sprawy "lokalizacji" miał taki OS zrobione jakoś na wzór Linuksowy. No i terminal tekstowy Linuksa jest najlepszy – wszystkie terminale xBSD są do chrzanu, bo nie potrafią korzystać z 512 znaków naraz.
Przepraszam, że wyskakuję z filmami, jak tu widzę że ludziom nie potrzeba uruchamiać więcej niż jednego procesu na raz;)
No i tu się pojawia magiczne słowo "funkcje"…
Swoją drogą, polecam MenuetOS – mieści się na dyskietce, coś nawet potrafi, co prawda ma ładne GUI, ale zawsze można zasłaniać oczy w czasie efektów.
@Identyfikator Chwilowy : Jak widzisz wybór zamiennika na desktop nie jest prosty , sam na tą chwile mam duet Win7+FreeBSD i nie narzekam . Te projekty które napisałem powyżej są tworzone stricle na desktop więc na nie w pierwszej kolejności trzeba zwrócić uwagę a nie na wielkiego linucha który ma dziesiątki zastosowań i milony lini kodu , fakt niektórzy mają egzotyki na desktopie np. NetBSD ale to ich wybór .
@el.pascado – jest jeszcze kolibri os który również sobie nieźle radzi też pisany w asm .
Co do Minixa , Haiku i Linucha : Minix fakt bardzo szybko się rozwija ale nie jest celowany w desktop raczej embeed + stary sprzęt , chociaż może jego twórcy uderzą w desktop i go dostosują .
Natomiast haiku jak dla mnie ma największe szanse : Szybki rozwój , dobre jasne i przejrzyste API , wydajny mikrokernel typu Soft RealTime , dobre założenia projektowe , licencja i BRAK X .
Jednak to wszystko może nie starczyć jeśli będzie tam Anarchistyczny Development i wpychanie tam zblootowanych kompilatorów + bibliotek .
A co do linucha , to dalej tam będzie syf jaki znamy i chaos dopóki ktoś nie powie dość , radykalnie zmniejszy jądro , zbędne FSy i funkcjonalności oraz spróbuje nad nim trzymać piecze nawet kosztem zerwania kompatybilności albo Rozwinie Androida pod desktop
Możnaby np. wyrzucić sterowniki. Sterowniki to ponad 50% kernela, gdyby je wyrzucić Linux byłby dwa razy szybszy! Po co komu sterowniki?
> polecam MenuetOS – mieści się na dyskietce
Coś jak MikeOS – i ma tę samą wadę: NIEPRZENASZALNE, a ja mam zamiar rezygnować ze sprzętu "Intelem pędzonego". Brawa dla ludzi, którym chce się dłubać ciekawe rzeczy w asemblerze – no, ale z tym wiąże się wspomniany problem.
AROS wygląda mi nawet dość ciekawie po pierwszych chwilach z live-CD – trzeba będzie temu bliżej się przyglądać (na razie jeszcze pasjami lubi się "sypnąć").
@el.pescado w Minixie są w Userspace , od Windows Visty też są stopniowo przenoszone do Userspace , w NetBSD jest Rump który może przenieść większość kodu z kernela do userspace , w Symbianie można je przenieść do UserSpace , ale w Linuxie wszystko się ładuje do jądra xD
> ludziom nie potrzeba uruchamiać więcej niż jednego procesu
> na raz;)
Mam jeszcze starego 386SX25 z DOS-em 6.22 oraz Windą 3.1 – i tam DA SIĘ uruchamiać więcej niż jeden program naraz… że jest to multitasking "kooperatywny"? To co z tego, skoro efekt końcowy – dla użytkownika – jest właśnie taki, jak piszę.
DOS z Windows to już trochę nie to samo…
No i jeden program może powiesić cały system. Dla użytkownika żadna różnica. No pięknie. NT na biurku i inne Linuksy na tyle rozpuściły użytkowników że zapomona się o widmie niebieskiego ekranu.
Z galerii OS-ów warto może przypomnieć ŚP. OS/2 od IBM – system rewelacyjny w swoim czasie, który funkcjonował zarówno w wersji konsolowej, jak i okienkowej. Ta ostatnia dotąd jest niedościgniona w obiektowości GUI. Poza tym zawierał emulator DOS-a, w sumie lepszy od samego DOS-a, bo udostępniał aplikacjom pełne 640 kB pamięci, co dla tego ostatniego nie było możliwe. Niektóre wersje zawierały oryginalny kod Windows 3, który po lekkim uzupełnieniu o API dla aplikacji 32-bitowych (Win32s) pozwalał korzystać nawet z niektórych aplikacji windzianych napisanych dla tego rozszerzenia. Tak działał np. Photoshop 3 i 4. Można było sobie zatem jeszcze przed erą wirtualizacji uruchomić tyle niezależnych sesji windows, ile umożliwiała posiadana pamięć. Upadek aplikacji zamykał tylko jej sesję. To był duży komfort, nawet w porównaniau z nowszymi windowsami (95 etc.). W sumie był to najlepszy okienkowy system dla desktopów jaki kiedykolwiek widziałem.
NB., właściwie to do końca nie umarł, jako że istnieje jego odmiana utrzymywana przez firmę MenSys (?) pod nazwą eComstation, ostatnio wydali nawet 2. wersję. Niestety, spora część tego OS byała napisana w assemblerze (na pewno kernel), więc z tej przyczyny do tej pory istnieją problemy z dostosowaniem go do postępu techniki. No i był jednoużytkownikowy. Inną wadą jest cena. Jak sprawdzałem kilka lat temu, wersja wieloprocesorowa kosztowała ok. 500 USD, zniżek dla studentów i nauczycieli już nie ma. System do tej pory egzystuje w jakichś bankowych niszach.
@el.pescado: Pod X11 kazda aplikacja nadal moze powiesic caly system. W sensie, caly interfejs, ale dla uzytkownika nie ma roznica – efekt jest taki, ze maszyna zamarza i pomaga reset.
> No i jeden program może powiesić cały system
…to nie trzeba korzystać z takich programów – a jedynie z takich napisanych porządnie.
> Z galerii OS-ów warto może przypomnieć ŚP. OS/2 od IBM
To była bardzo ciekawa rzecz – nawet do dziś gdzieś mam "triala" Warpa, wydanego w swoim czasie z jakąś gazetką (3-miesięczny, od dawna już nie działa…) – jednakowoż do dziś nie bardzo rozumiem decyzji IBM o zaniechaniu prac nad nim. Nawet, jeśli nie widzieli w tym wielkich pieniędzy – to przecież taką firmę stać było na to choćby ze względów prestiżowych.
Chyba jakiś dywersant przez Billa przekupiony podszepnął im taką decyzję, czy co… jakoś tak dziwnie się składa, że ten IBM w pewnych kluczowych momentach działał na korzyść Billa: a to DOS-a od niego kupią (zresztą: dopiero-co kupionego przez Billa od kogoś jeszcze innego), a to zaniecha prac nad systemem mogącym zagrozić rodzącemu się w bólach WinNT… a przecież podobno "przypadków nie ma; są tylko znaki".
> gdyby je wyrzucić Linux byłby dwa razy szybszy! Po co komu
> sterowniki?
Jedną chyba z najbardziej irytujących w Linuksie rzeczy – a są, niestety, takowe – jest fakt, że przez tyle lat nie można jakoś ustalić chociaż w miarę stabilnego formatu modułu sterownika, dzięki czemu mogłyby być one dostarczane przez producentów po prostu na dyskietce.
Rozumiem, że koderzy ustawicznie robią API/ABI/co-tam-jeszcze "jeszcze lepszym" – i że to niby dla mego, użytkownika, dobra – ale czy nie można byłoby CHOCIAŻ DLA DANEJ LINII KERNELA tego oficjalnie ustalić? Że np. dla 2.2.x jest moduł o takim formacie, dla 2.4.x o śmakim, a dla 2.6.x – o formacie owakim. I żeby można było sterownik zwyczajnie wczytać z dyskietki, a nie furt ino to wszystko kompilować, jakby przyjemniejszych zajęć nie było.
on chyba nigdy nie działał.
przypadek tej płytki z grubsza pokazuje dlaczego tak się stało. Na ogół przyjmuje się, że to był fatalny marketing. Marketing był fatalny, aplikacji mało, a masowy nabywca i tak wolał windows ze wszystkimi jego urokami, bo tu aplikacji nie brakło (był przekonany, że jak coś nie gra, to naciska się 3 magiczne klawisze; w grach to akurat nie wadzi). OS to tylko OS. Z tego co wiadomo, to Główny Producent OS dla desktopów jak zwykle stworzył "zachęty" finansowe (patrz zum Beispiel: Linux na netbookach), a IBM bardziej niż prestiżem zainteresowany jest dochodami, natomiast rynek pecetów to dla tej korporacji zawsze był margines, który w końcu spieniężyli, mimo, że był chyba dochodowy (IBM/Lenovo etc.).
Inna rzecz, że z OS/2 były problemy. Napisany był częściowo w assemblerze, więc nie był specjalnie przenośny. Kiedy pojawiła się szansa, zeby zagospodarować powstający rynek PowerPC, może nawet podsunąć go Apple'owi (toczono nawet jakieś pertraktacje), któremu długo brakowało porządnego, wielozadaniowego OS, to okazało się, że przeportowanie go na PPC nie było, delikatnie mówiąc, proste. A jak się już powiodło (trochę po czasie), to zabrakło już dlań zastosowania. Jednym słowem mnóstwo kosztownej i zupełnie zbędnej roboty. Co nie zmienia faktu, że był to świetny OS.
Nie ma co szukać spisków, jak IBM sprzyjał Billowi, to ten był małą rybką, płotką. Mieli wtedy na karku postępowanie antymonopolowe (no kto wymyślił pecety?) i dlatego musieli znaleźć Billa. Kto wymyślił DOS-a, to chyba ich nieinteresowało. Jest taka legenda, że jak panowie z IBM przyjechali do gościa, który był autorem oryginału DOS-a (PM/PC czy coś tym stylu), to ten olał ich i pojechał na ryby, bo był właśnie weekend. Bill tak nie postąpił, to był i jest realista. Co do WinNT, to jest to nieco inny produkt. OS/2 miał być następcą DOS-a i czymś takim własnie był. Poczęto go we współpracy z M$ (postępowanie antymonopolowe) w czasie kiedy pecety jeszcze nie zrobiły korporacyjnej kariery, chyba miał być dla rynku konsumenckiego, choć w końcu używały go głównie korporacje. Ale minimum RAM-u dla niego to 8 MB, a RAM był do 1996 r. cholernie kosztowny. Ten OS od początku miał najwyraźniej pecha, któremu M$ tylko nieco "pomógł". Niestety, różne czynniki decydują o przewadze na rynku, doskonałość techniczna stosunkowo rzadko jest głównym z nich.
> Jest taka legenda, że jak panowie z IBM przyjechali do
> gościa, który był autorem oryginału DOS-a (PM/PC czy coś tym
> stylu), to ten olał ich i pojechał na ryby
E, nie. Chodziło o coś innego: ludzie z IBM-a mieli umówione spotkanie z przedstawicielem Digital Research, który przecież w tym czasie był Firmą – w przeciwieństwie do jakiegoś-tam Microsoftu, który (zgodnie z nazwą) wypuszczał chyba głównie interpreterki BASIC-u do 8-bitówek – w/s zaopatrzenia PC-tów IBM-a w (jeśli dobrze pamiętam) Concurrent DOS-a. Otóż ten gość z DR po prostu nie przyszedł sobie (może i nawet z ważnych względów?) na umówione spotkanie, i panowie z "Big Blue" poczuli się troszeczkę "olani" – moment ten wykorzystała mamusia Billa, która zagaiła coś w rodzaju: "…ale mój syn ma coś takiego dla Was…". A że Bill sam tego QDOS-a nie napisał – tylko go za niewielkie pieniądze od kogoś kupił – cóż: nie miał wyjścia. Oferował coś, czego tak naprawdę nie miał – więc trzeba było szybko "skołować".
W praktyce są obecnie tylko 2 architektury , które mają szansę zrobić coś x64 .
http://osnews.pl/tilera-zapowiada-procesory-sturd… Na stacje roboczą
http://en.wikipedia.org/wiki/Loongson Na urządzenia przenośne / Netbooki .
@krzabr: a czym ten Loongson różni się od każdego innego MIPS-a?
Energooszczędnością , Instrukcjami do Emulacji x86 i multimediów , przyśpieszeniem taktowania i CENĄ
https://www.benchmark.pl/aktualnosci/Godson_3_-_k…
W sumie tu masz sporo ciekawych info
…a co to znaczy 'portuje'? dokuje w porcie??
…czy moze autor chcial powiedziec 'przenosi'? trudne slowo…
@radegand: to przecież jasne
– słowo pochodzi od łac. porto. portare, tak jak i ang. to port. Łacina i greka (klasyczna) jest wspólną skarbnicą słów w kulturze europejskiej.
Nie wiem kto wpadł na pomysł, że będą telefony z Atomem. Atoma ma HP PC Slate i tam jest póki co Win 7, a mógłby być lżejszy Android. I tu o to kaman, a nie o Nokię N-miliard z Core i9 i Geforce'm.