IETF szuka standardu dźwięku dla Internetu
- Dodano: 6 sierpnia 2009
- Wprowadził: kocio
- Komentarze: 33
Chyba już wszyscy zauważyli, że w Internecie dobrze byłoby mieć standardowe formaty multimediów. Niedawno debatowała nad tym W3C (niestety, na razie bez efektów), a teraz za ten problem bierze się IETF. 30 lipca odbyło się w tej sprawie spotkanie w Sztokholmie.
Efektem tego całego zamieszania ma być opracowanie standardu „Internet Wideband Audio Codec” (IWAC) i w tym celu ma powstać osobna grupa robocza — choć istnieją kontrowersje co do tego, czy IETF jest w ogóle odpowiednim ciałem, żeby zajmować się kodekami.
Konkurenci do przyjęcia są obecnie dwaj, a właściwie trzej: Skype zgłosił swój SILK, Xiph.Org kodek CELT, a SPIRIT DSP zapowiedział zgłoszenie kodeka SPIRIT IPMR. Różne wnioski ze spotkania IETF na ten temat zostały zebrane na specjalnej stronie wiki.
Oczywiście Xiph.Org jest w tym gronie promotorem pełnej otwartości IWAC. I tak się dobrze składa, że nie przychodzi z pustymi rękami: firmowany przez niego CELT (Constrained Energy Lapped Transform) to szerokopasmowy kodek dźwięku o szalenie niskich opóźnieniach. Jest to kodek „wypełniający lukę między Vorbis a Speex dla aplikacji, w których pożądana jest zarówno wysoka jakość dźwięku jak i niskie opóźnienia”. CELT nadaje się do zapisywania wszelkiego typu dźwięków — tak głosu jak i muzyki — fundacja poleca go więc np. do muzykowania na żywo przez sieć lub do telefonii VoIP. Co ważne, istnieje stałoprzecinkowa implementacja CELT.
Więcej informacji: https://groupware1.cs.uni-tuebingen.de/w.../Main_Page
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
33 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


Mam nadzieję, że wybiorą otwarty. Mniej mnie obchodzi jakość, są ważniejsze rzeczy.
jak dla mnie może być ogg.
Nawet sekundowe opóźnienie nie jest problemem przy przesyłaniu dźwięku. niezaleznie od tego, czy chodzi o radio, czy o voip
a do muzykowania i tak potrzebny jest co najmniej LAN, bo siec sama wprowadza takie opoxnienia, ze czas kodowania nie robi roznicy
Chodzi ci pewnie o Ogg Vorbis? Bo CELT najwyraźniej też należy do rodziny Ogg. =}
Jak rozumiem Xiph to jednak nie chodzi o LAN, tylko WAN-y — a jeśli nawet mówimy o LAN-ie, to dobrze, że kodek nie wprowadza zbyt wiele własnych opóźnień.
Tak, miałem na myśli Vorbis. I w LANie może to mieć znaczenie, jak ktoś chce usłyszeć transmisję "Real Time", ale IMO w większych sieciach różnica będzie nieodczuwalna.
Ostatnio zadzwoniłem na zestaw głośnomówiący metr ode mnie. I usłyszałem takiego laga, że ********.
Jeżeli w rozmowach telefonicznych to nie przeszkadza (a nie przeszkadza) – to poco robić z tego problem?
to pomyślcie sobie o takim zastosowaniu jak voice chat w grach fps. tam się każdy ułamek sekundy liczy
Ogg to kontener, a nie rodzina, w ktorym moze byc nawet dzwiek w mpeg1layer3(szerzej znane jako 'mp3')!
Z chatem w FPSach jestem skłonny się zgodzić, chociaż myślę, że to zależy w dużym stopniu od samej gry, oraz przyjętej przez drużynę taktyki. No, od zgrania drużyny również. Na słyszane słowa reagujemy wolniej niż na dźwięki (wybuch, świst nadlatującego czegoś itp), czy obrazy (w tym napisy).
Gorzej, że w czasie gry na pisanie nie ma czasu.
"Na słyszane słowa reagujemy wolniej niż na dźwięki (wybuch, świst nadlatującego czegoś itp), czy obrazy (w tym napisy)."
Ale komunikacja werbalna w grach nie służy temu, żeby unikać pocisków wroga, tylko żeby na bieżąco dostosowywać taktykę do rozwoju sytuacji. Jeśli w jakimś tunelu idę przodem i nagle ginę, to informuję resztę drużyny, jak to się stało. Albo jak wracam z flagą i potrzebuję znajdziejek, to po prostu proszę o pilnowanie ich dla mnie.
> Nawet sekundowe opóźnienie nie jest problemem przy przesyłaniu dźwięku. niezaleznie od tego, czy chodzi o radio, czy o voip
Numer normy poproszę. ITU-T G.114 dopuszcza w telefonii 150ms, w wyjątkowych wypadkach 400ms.
Normalnie uwielbiam jak ludzie nie mający o czymś zielonego pojęcia wypowiadają się autorytatywnie.
Normy normami, ale praktyka (tj. Skype) pokazuje, że… bywa inaczej. I da się z tym żyć
Zrób testy, a nie z normami wyjeżdżasz. Papier wszystko zniesie.
Niestety pewnie jak zwykle chodzi tu o duże pieniądze, a zazwyczaj w takich przypadkach firmy które nie potrafią opłacić odpowiednich ludzi lądują na końcu kolejki.
No tak, przecież to oczywiste, że jak wolne oprogramowanie przegrywa, to jest to wina łapówek złych korporacji. Tylko dlaczego nie udało się wykupić miejsca dla H.264 w specyfikacji HTML5…
Bo oferta była za niska
i tak to nie ma sensu, standardy same sie ustanawiaja kiedy ludzie korzystaja z danych formatow bo im najbardziej odpowiadaja … Jak na razie to w internecie kroluje muzyka AAC+ i video WMV oraz Flash. I wszystko jest ok poza WMV, ktorego trzeba by sie pozbyc
Jest HE-AAC. Po co robić zamieszanie, jeśli ten działa dobrze, są otwarte implementacje i de facto już jest standardem w sieci. Poza tym ten jest dosyć lekki, ma stałoprzecinkową implementację i zapewnia lepszy stosunek jakość/pasmo niż np. Ogg Vorbis, szczególnie przy niskich przepływnościach.
http://en.wikipedia.org/wiki/HE-AAC :
No pewnie i tak, ale jakoś nie przeszkadzało to, żeby większość strumieni radiowych w sieci szło tym formatem. Akurat w tej sytuacji patenty to jest dobra rzecz – tym, którzy wymyślili HE-AAC, należy się kasa, bo jak widać zrobili lepszy kodek niż inni.
"Akurat w tej sytuacji patenty to jest dobra rzecz – tym, którzy wymyślili HE-AAC, należy się kasa, bo jak widać zrobili lepszy kodek niż inni."
To w takim razie Eisteinowi też powinna należeć się kasa, gdyż wymyślił lepszy wzór na zależność masy i energii niż inni.
Jest pewna różnica między ODKRYCIEM jakiejś prawidłowości przyrodniczej, a zastosowaniem jej do konkretnego WYNALAZKU. Odkryć się nie patentuje, wynalazki owszem.
Zresztą patent obowiązuje tylko na końcowy soft zawierający kodery/dekodery i licencja jest tania jak barszcz (
miało być dalej: mniej niż $0.5 / sztukę). Przy czym z VIA licensing FAQ wynika, że patent dotyczy tylko produktów zawierających kodek SPRZEDAWANYCH klientom końcowym. Czyli rozdawać prywatnie za free można, zarabiać na tym już nie.
"Jest pewna różnica między ODKRYCIEM jakiejś prawidłowości przyrodniczej, a zastosowaniem jej do konkretnego WYNALAZKU". No tak, nawet kiepski rzemieślnik jest dużo więcej wart od genialnego naukowca…
Jak ktoś był w stanie wymyślić i zakodować AAC+, to raczej nie jest kiepskim rzemieślnikiem.
"Jest pewna różnica między ODKRYCIEM jakiejś prawidłowości przyrodniczej, a zastosowaniem jej do konkretnego WYNALAZKU. "
Niby dlaczego? I jedno i drugie to "własność intelektualna".
Tylko w przypadku Einsteina monopol wydaje się być absurdalny już na pierwszy rzut oka, a w drugim przypadku dopiero "na drugi lub trzeci rzut oka".
"Niby dlaczego? I jedno i drugie to “własność intelektualna”."
Masz rację. Nie ma fizycznej możliwości posiadania odkrycia czy wynalazku. Można posiadać egzemplarz żarówki czy odkryć istnienie planety, ale nikt nie będzie miał racji mówiąc, że jest właścicielem idei żarówki czy właścicielem odkrycia planety. Wynalazek jest właściwie odkryciem; odkryciem prawidłowości świata fizycznego, które to prawidłowości można wykorzystać do praktycznych człowiekowi celów. Bowiem żarówka działa nie dlatego, że ktoś, kto wymyślił ideę żarówki, jakimś swoim działaniem tchnął życie we wszystkie egzemplarze żarówek. Żarówki działają, bo ktoś odkrył sposób na ich działanie. W związku z tym uważam, że nie istnieje żadna różnica w genezie odkrycia i wynalazku – na początku są to pojęcia tożsame.
Można jednak umówić się, że jeśli ktoś coś odkryje, to w podziękowaniu za możliwość praktycznego wykorzystania danego odkrycia, uznajemy ten owoc jego pracy za jego "własność intelektualną": pozwalamy mu traktować jego odkrycie jako rzecz fizyczną, której jest właścicielem. Wtedy odkrycie przestaje być odkryciem, a zaczyna być wynalazkiem. To "podziękowanie" jednak nie jest działaniem bezinteresownym. Jest to podejście praktyczne, ponieważ ludzkość dzięki wynalazkom zyskuje niezależnie od tego, czy opłata za egzemplarz wynalazku będzie zawierać opłatę za jego ideę, czy też nie. I choć ludzie woleliby, aby owe egzemplarze wynalazków nie zawierały tej opłaty, wolą jednak zachęcić do dokonywania odkryć właśnie obietnicą "własności intelektualnej".
Jednak nie dzieje się to zawsze; czasem z powodów jeszcze bardziej praktycznych, nie uznajemy czyjegoś odkrycia jako wynalazku i tym samym jego własności, choć uznajemy jego wkład w rozwój nauki. Wtedy odkrycie pozostaje odkryciem. Jest też taka możliwość, że część ludzi jest gotowa zgodzić się na taką umowę, a część ludzi jest temu przeciwna. Jeśli jednak wyraźna większość ludzi uznaje takie prawo odkrywcy do posiadania jego odkrycia, na reszcie ludzi wymuszają oni respektowanie tej umowy poprzez prawa autorskie i od tego momentu wynalazek i odkrycie są różnymi pojęciami.
A, jeszcze jedno: nie należy mylić OTWARTOŚCI z WOLNOŚCIĄ od patentów. HE-AAC jest otwartym standardem – każdy może usiąść i zaimplementować kodek, specyfikacja jest ogólnodostępna, opensourcowe kodeki też np. libfaad czy Helix.
Nie rozumiem co piszesz, więc ci daję minusa. Przykro mi, tak to tutaj działa.
[ http://pl.wikipedia.org/wiki/Otwarty_standard ]
Może ten pierwszy punkt jest nie do końca zrozumiały, ale ostatni jest chyba jasny – po prostu żadnych, finansowych, choćby tylko w niektórych sytuacjach, też.
Żeby nikt nie musiał płacić za możliwość napisania zgodnej ze standardami przeglądarki.
Midi! Koniecznie w tle.
Well this sort of information is truly worth searching for, fantastic info for readers and surely shows superior writing. Its cool to have these kinds of posts about to keep the data flow. Assisting these who really love this, good function! Thanks again for taking the time to put this on line. I unquestionably liked every single component of it.
high blog you get hands on