Kategorie:
27

Dlaczego Linux ssie? (I jak można to zmienić)

Przewrotny tytuł bo pytanie to zostało sformułowane przez doświadczonych użytkowników Linuksa podczas Linux Fest Northwest w Bellingham w stanie Waszyngton 25 i 26 kwietnia bieżącego roku. Bryan Lunduke przygotował prezentację, w której przedstawił kilka konkretnych kwestii powodujących niemożność przebicia się Linuksa na biurka. Punkt po punkcie omawia swój punkt widzenia tocząc dyskusję z obecnymi na sali uczestnikami.

Można się z nim zgodzić lub nie. Jednak fakty są twarde i niezaprzeczalne – Linux potrzebuje standaryzacji w kilku jeszcze, rozstrzygających elementach. Zapraszam do obejrzenia tej prezentacji.

FILM (bezpośredni link do YouTube)

Podaję również linka do strony Bryana gdzie umieszcza ten materiał – warte przeczytania są niektóre komentarze pod główną zawartością.

Lunduke.com – Znaleźć tam można m.in.slajdy, które użyte zostały podczas prezentacji. (w formacie .odp)

Podsumowując przytoczę komentarz jednego z użytkowników Digg.com, gdzie materiał ten zyskał również spore zainteresowanie. Nie jest to odkrywcze stwierdzenie, ale oddaje ducha tej prezentacji i niejako ją podsumowuje:

“Nie obchodzi mnie jakiej platformy używam. To narzędzia, których używam na danym systemie są najważniejsze. One go tworzą. Jeśli nie mogę używać Photoshopa, Dreamweavera, profesjonalnego oprogramowania do edycji audio i wideo, wtedy komputer staje się dla mnie bezużyteczny. Bardzo chciałbym go używać (Linuksa) by robić konkretne rzeczy na moim pececie, ale Linux mi tego nie ułatwia.”
w wolnym tłumaczeniu

Więcej informacji: http://www.youtube.com/watch?v=YoYL4R3Te2s

«
»

Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!


Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.

Niusy na podobny temat:

Komentarze (RSS)

Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.

237 komentarzy

zwiń wątek Low Year  16 listopada 2009 o godz. 13:48 #
Gravatar

Ale przecież dostępność Photoshopa i Dreamweavera to nie jest coś, co mogliby zrobić developerzy Linuksa…

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek maciek  16 listopada 2009 o godz. 13:50 #
Gravatar

oczywiście. co z tego? jest to wada Linuksa.

zwiń wątek karakar  16 listopada 2009 o godz. 19:03 #
Gravatar

Skoro wadą Linuksa ma być to że nie działa na nim program który nie był na niego pisany, to wadą samochodu jest to, że nie lata?

zwiń wątek tuxmaniak  16 listopada 2009 o godz. 21:29 #
Gravatar

Nie, ponieważ samochód został zaprojektowany do poruszania się po powierzchni ziemi, i robi to znakomicie. Problem w tym, że Linux, choć tworzony, dystrybuowany i (przede wszystkim) reklamowany także jako system dla przeciętnego użytkownika, nie spełnia wymagań, jakie powszechnie stawia się takiemu systemowi. Co z tego, że to nie jego wina, że photoshopa na niego nie napisano? Czy to znaczy, że użytkownik photoshopa ma przyjąć pokornie tę wymówkę, i pod jej wpływem przerzucić się na linuksa? Czy ta wymówka uprawnia linuksowców do żądań, by nie podnosić takiego argumentu w sporach dotyczących funkcjonalności systemów? Przecież to braki linuksa względem windowsa (nieważne, kto ponosi za nie odpowiedzialność) decydują o tym, czy będzie on używany przez ludzi, czy nie… Jeśli używam jakiegoś produktu, to używam go dlatego, że spełnia moje oczekiwania, dlatego, że wyręcza mnie w czynnościach, których sam nie potrafię, lub nie chcę wykonywać… a nie dlatego, że jego twórcy "chcieli dobrze"… któż z nas nie ma dobrych chęci? Ale jak mówią, dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.

Całe dzisiejsze społeczeństwo jest oparte na podziale zadań: jeden jest ekspertem w danej dziedzinie, poświęca jej cały swój czas, a wyniki jego pracy na rzecz innych przewyższają niejednokrotnie wyniki, jakie uzyskiwaliby ludzie, gdyby tę dziedzinę pozostawić w ich rękach. Oczywiście, taki fachowiec w innej dziedzinie jest laikiem, ale nie musi się przejmować tym,

że czasu, "traconego" przez niego na edukację i pracę w danej branży nie starczy mu na zaspokojenie własnych potrzeb. Dzięki podziałowi zadań w społeczeństwie ktoś inny wykona pracę na rzecz zaspokojenia tychże potrzeb… Przykładowo, podczas gdy programista, nie mając zupełnie czasu na przygotowanie sobie posiłku z samodzielnie wyhodowanych i zebranych surowców, w pocie czoła pracuje nad wygodnym, niezawodnym i łatwym w obsłudze systemem operacyjnym, rolnik, producent żywności, dostawca, właściciel sklepu spożywczego ( lub innej biedronki ;) ), albo dostawca pizzy, dbają o to, żeby ów programista nie był głodny. Nie dość, że za swoją pracę dostają wynagrodzenie, to jeszcze mogą używać wygodnego systemu operacyjnego dla nie-informatyków, który to system jest tworem wiecznie zapracowanego, nie mającego na nic czasu programisty. Tymczasem istnieją programiści (programiści szeroko pojętego open-source), którzy nie mają ochoty na spełnianie cudzych wymagań, za to bardzo wiele wymagają od użytkownika. Dlaczego o tym piszę? Ano, dlatego, że taka postawa jest pochodną sposobu myślenia o linuksie, jako o "tym niewinnym"…

Linuksowcy sądzą, że każdy (a przynajmniej duża część społeczeństwa) powinien używać linuksa. Nawet, jeśli nie przyznają tego, to przecież artykuły o nawracaniu ludzi na linuksa, narzekania na konkurencję ze strony microsoftu, usprawiedliwianie niedociągnięć linuksa z punktu widzenia ZU, itd. o czymś świadczą… No więc, w skrócie cały mechanizm wygląda tak: powinieneś/musisz używać linuksa=>linux spełnia Twoje wymagania (a jakże! przecież nie powiedzą, że nie spełnia…)=>jeśli coś Ci nie pasuje w linuksie, to nie jest to wina linuksa=>musisz sam sobie z tym poradzić.

Wracając do podziału ról społecznych: gdzie dzisiaj byśmy byli, gdyby nie ów podział? Co by był, gdyby na nasze społeczeństwo składali się sami "społeczni linuksiarze", każący innym połowę rzeczy wykonywać samodzielnie? Moim zdaniem, dalej sami nieudolnie polowalibyśmy na zwierzynę (zamiast odciążać naprawdę dobre w tym jednostki z innych obowiązków), dalej marnowalibyśmy czas na zbieranie ziaren traw (zamiast tworzyć warunki, w których inni mogliby się poświęcić ich uprawie), dalej sami szylibyśmy sobie ubrania ze skór (bo do stworzenia przemysłu potrzeba specjalizacji w innych dziedzinach,a tego przecież unikalibyśmy jak ognia), itd. Koniec końców, zależni byśmy byli od niewielkiej ( w porównaniu do dzisiejszej populacji ludzi) populacji zwierzyny łownej, której mięso byłoby zanieczyszczone cystami tasiemców i włośni. Grzalibyśmy się przy własnoręcznie rozpalonych krzemieniem ogniskach, otulając się nieudolnie uszytą odzieżą.

Umieralibyśmy w wieku 20-30 lat (większość z nas nawet wcześniej), i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi… no, przynajmniej linuksiarze, bo wszyscy do wszystkiego dochodziliby głównie sami :>. Ej, ale wtedy w ogóle nie byłoby linuksa i linuksiarzy.. tylko dlatego, że społeczeństwo od początku składałoby się z osób takich jak oni: niechętnie biorących na siebie obowiązki :>.

Kończąc te przydługawe rozważania pseudo-socjologiczno-psychologiczne ("pseudo" ,bo nie jestem socjologiem, psychologiem, ani innym "-logiem"… ale wydaje mi się, że mój tok myślenia jest logiczny :) ): Czy aby na pewno to, że photoshop nie został napisany na linuxa, nie jest winą tego systemu? Przecież wszyscy wiemy, jak dystrybuowane są pakiety aplikacji w linuksie… Tworzone dla każdej dystrybucji od nowa, z uporem godnym lepszej sprawy, i koniecznie uaktualniane wraz z każdą aktualizacją systemu… tak, jakby nie można było zastosować modelu windowsowego… Każda firma, decydująca się przeportować swoją dojrzałą aplikację windowsową (jak photoshop) na linuksa, musiałaby wykonać tytaniczną pracę, polegającą na przystosowaniu tej aplikacji do linuksowego modelu zarządzania pakietami… no, i potem doszłaby do tego zabawa w paczkowanie tej aplikacji dla każdej dystrybucji… Jestem pewien, że cena takiego produktu wzrosłaby przez te wysiłki wielokrotnie, tym bardziej, że jego twórcy musieliby zagwarantować wyższy standard takich usług, niż sami linuksowcy (przypomnę choćby niesławne aktualizacje ubuntu). Oczywiście, opłacalność takiej operacji byłaby nikła, i ze względu na cenę, i ze względu na niewielką grupę docelową (wszyscy wiemy, jak popularny jest linux). Oczywiście, nikła popularność linuksa nie jest jego winą, chociaż.. w świetle przytoczonych faktów…

PS: Ehh… I znowu napisałem w komentarzu "mały artykuł" ;) . Mam nadzieję, że długość tej wypowiedzi nie zniechęci nikogo d czytania :) . Zwłaszcza niech nie zniechęca komentujących ;>.

 
zwiń wątek stronger  17 listopada 2009 o godz. 0:17 #
Gravatar

I z całą pewnością właśnie dlatego najpopularniejszym krótkodystansowym samolotem pasażerskim jest Boeing 737, a nie autokar Ikarus.

Podobnie z systemami – gdy mowa o popularnym oprogramowaniu do grafików Linux po prostu nie startuje w zawodach. Z punktu widzenia użytkownika to nawet nie jest wada. To natychmiastowa dyskwalifikacja.

 
zwiń wątek user  17 listopada 2009 o godz. 1:40 #
Gravatar

ale w czym problem?

potrzebuje psp/lightroom'a (ps nie uzywam) mam widnowsa

potrzebuje grac uzywam windowsa

potrzebuje aperure uzywam mac os

potrzebuje pracowac, wygodnie korzystac z kompa uzywam linuxa

potrzebuje XXX uzywam ZZZ

potrzebuje YYY uzywam WWW

Co za problem macie? ze albo to albo tamto?

Tacy ograniczeni czy lubicie sie ograniczac?

 
zwiń wątek falkon  17 listopada 2009 o godz. 10:12 #
Gravatar

Racja, priorytetem ma być zrobienie z linuksa windows? Po co??

Windows już jest i ma się nieźle.

Jak potrzebuję programów windowsowych, to używam windows i nie potrafię sobie wyobrazić bardziej logicznego wniosku.

Na co dzień, do życia, internetu i zabawy służy mi linuks i otwarte (w większości) linuksowe oprogramowanie.

Gdy potrzebuję zamkniętego i płatnego Solid Edge'a, AutoCada, Dragon Age'a itp, to instaluję go na zamkniętym i płatnym windows. Pewnie, fanie byłoby mieć te programy w wersji na pngwinka, ale cóż… To sprawa tych firm, a nie linuksa. Skoro płacę grube tysiące za zamknięte oprogramowanie inżynierskie to te parę groszy na system microsoftu nie jest zbyt wygórowanym wydatkiem, a priorytetem dla mnie jest, aby tak kosztowne i ważne oprogramowanie pracowało we właściwym dla siebie środowisku.

Ot, linuks jest do jednych rzeczy, a windows do drugich i nie ma co się pienić. Zwłaszcza, że w pewnych dziedzinach podobno jest sporo profesjonalnego softu dedykowanego pod linux (niestety nie w mojej, z wyjątkiem może catia).

 
zwiń wątek grochu  17 listopada 2009 o godz. 11:33 #
Gravatar

Nie ma catii na linuksa, jakiś czas temu był Pro/ENGINEER ale wsparcie dla tej platformy skończyło się jakieś dwa lata temu wraz z nadejściem wersji Wildfire 4.0. Jesli idzie o projektowanie 3D to zostaja tylko niszowe produkty.
Ciekawostką jest, że większość profsjonalnych systemów CAD wspiera różne platformy uniksowe (często po kilka) – to daje do myślenia.
W lepszej sytuacji od konstruktorów są obliczeniowcy, tu jest sporo softu – również tego z najwyższej półki. Bardzo dobre jest też wsparcie dla aplikacji obliczeniowych dla fizyków, chemików, biofizyków, etc. Doskonała jest też sytuacja jeśli chodzi o kompilatory oraz biblioteki numeryczne.
Ogólnie rzecz ujmując, tam gdzie przewagi linuksa sa niepodważalne (skalowalność, dostepność, elastyczność) producenci chętnie piszą soft, tam gdzie liczy się interakcja (obsługa grafiki, akceleracji sprzętowej, korzystanie z wielu bibliotek) linuks przegrywa z systemami, które pod tym względem są po prostu bardziej przewidywalne i lepiej ustandaryzowane.

 
zwiń wątek kocio  17 listopada 2009 o godz. 11:39 #
Gravatar

Racja, priorytetem ma być zrobienie z linuksa windows? Po co??

Windows już jest i ma się nieźle.

Czyim priorytetem? Dla wielu nie jest i nie będzie, bo są różne przyczyny rozwoju Linuksa i wolnego oprogramowania.

Natomiast część użytkowników i deweloperów odróżnia pomysły i rozwiązania z MS Windows od polityki firmy i sposobu licencjonowania tego systemu. Wtedy naśladowanie to ma sens – jeśli doceniam wygodę albo funkcjonalność niektórych z tych rozwiązań, ale jest dla mnie ważne (z różnych względów) wolne licencjonowanie, to życzę powodzenia w czekaniu, aż MS Windows zostanie uwolniony. =} Znacznie sensowniej i prościej jest wykorzystywać te użyteczne rozwiązania w wolnych systemach.

Shuttleworth właśnie coś takiego stara się robić w Ubuntu, przy czym on akurat bardziej ceni pomysły Apple z OS X (ja np. nie mam z tym do czynienia, więc pomysły ze stajni MS Windows są mi bliższe).

Oczywiście to nie jest tak, że pomysły z MS Windows – czy OS X – należy wcielać bezkrytycznie, w całości, ani że Linux (lub inne wolne systemy) nie mają nic własnego, co jest godne naśladowania, nie tylko technicznie. Ale moim zdaniem warto cały czas mieć oko na ten system i zarówno wdrażać w wolnych systemach pewne rzeczy z MS Windows, jak i pracować nad emulacją (Wine i s-ka).

Jednak ReactOS także budzi zainteresowanie i nie bez powodu. To znaczy, że są ludzie, dla których technicznie platforma win(32) jest w dużym stopniu atrakcyjna, a jednocześnie ważna jest dla nich wolna licencja. Myślę, że gdyby był technicznie bardziej zaawansowany, to cieszyłby się dużo większa popularnością.

Na dziś Linux jest jedynym przedstawicielem wolnych systemów, który tak dobrze sobie radzi, dlatego oczekuje się od niego być może zbyt wiele na raz. Jednak w przyszłości może się okazać, że inne wolne systemy przejmą część z tych oczekiwań i będą je dużo lepiej zaspokajać. Oczywiście to nie znaczy, że wtedy Linux pójdzie do swojego kącika i przestanie przypominać cokolwiek innego – rozwój systemów operacyjnych nie jest całkowicie rozbieżny i widać wyraźnie, że pewne meta-trendy są wspólne (np. integracja z siecią).

 
zwiń wątek Karl  17 listopada 2009 o godz. 12:35 #
Gravatar

@grochu: nie masz racji. Po prostu wersje windowsowe różnych 'CAD'ów i innego specjalistycznego oprogramowania jest łatwo znaleźć w sieci i spiracić, dlatego są popularne wśród studentów. W drugą stronę też to działa: dlatego, że łatwo je spiracić, są popularne.

Za wersję 'pod Linuksa' należałoby wydać (legalnie) jakieś chore pieniądze, ale zawsze się okaże, że wersję 'pod windows' można łatwo dostać od kolegi w akademiku, na giełdzie komputerowej, albo od wykładowców (coraz częściej legalnie, dzięki licencjom edukacyjnym) zupełnie za darmo, albo po kosztach nośnika CD/DVD.

Taka 'dostępność' ma duży wpływ na to czego ludzie używają – częściej się używa tego, co mają znajomi i chwalą – nieistotne jest czy mają to legalnie czy nie; najistotniejsze jest skojarzenie danego produktu z wykonywanymi na komputerze czynnościami. Wystarczy zapytać znajomych, jaki program jest najlepszy do, np. obróbki grafiki wektorowej (zaobserwuj ile osób skojarzy to z CorelDRAW!), obróbki zdjęć (kto kojarzy z Photoshopem?), odtwarzania MP3 (ile osób powie 'Winamp'?), obróbki tekstu (Word, anyone?;) i prezentacji (ciekawe, kto skojarzy z czymś innym niż PowerPoint…).

To piractwo napędza (w naszym kraju przynajmniej) popularność tego a nie innego programu; gdyby każdy użytkownik Photoshopa został postawiony przed wyborem 'zapłać albo przestań używać pirata, bo na 100% pójdziesz do paki', to spora część osób 'odkryłaby' nagle, że do obróbki zdjęć po imprezie imieninowej u cioci Zosi, albo po weselu u Nowaków wystarczy im zupełnie darmowy GIMP, albo Picasa albo fafnaście innych, zupełnie darmowych programów, dostępnych pod Linuksem, Windowsem, MacOSem albo czymkolwiek innym. To samo tyczy się innych programów, niedostępnych pod Linuksem.

 
zwiń wątek falkon  17 listopada 2009 o godz. 12:53 #
Gravatar

kocio, kopiowanie pewnych funkcjonalności jest jak najbardziej ok, jeśli są to dobre i pożyteczne rozwiązania.

Chodzi tu nie o stworzenie funkcjonalności lub alternatywy dla AutoCada, Photoshopa w wolnym wydaniu, ale o przerobienie linuksa tak, aby działały na nim owe programy i to jest właśnie, moim zdaniem, bez sensu.

grochu, rzeczywiście nie ma nowej catii na linux, mój błąd.

 
zwiń wątek grochu  17 listopada 2009 o godz. 13:00 #
Gravatar

Karl: sugerujesz, że możliwość łatwego znalezienia w sieci windowsowej wersji jest dla producenta oprogramowania argumentem przemawiającym za tym by nie tworzyć wersji linuksowej? Otóż nie, dla nich argumentem jest to, że ktoś dany program chce kupić.

Ja nie pisałem o zamiennikach, ja pisałem o wersjach TEGO SAMEGO programu.

Co do reszty to sie w pełni zgadzam.

 
zwiń wątek kocio  17 listopada 2009 o godz. 13:12 #
Gravatar

@falkon: a to trzeba zrobić specjalnego z Linuksem poza ulepszeniem Wine, czyli jednej z aplikacji na tę platformę? Nie rozumiem, co w tym nie ma sensu twoim zdaniem?

 
zwiń wątek kamo  17 listopada 2009 o godz. 20:48 #
Gravatar

,,Skoro płacę grube tysiące za zamknięte oprogramowanie inżynierskie to te parę groszy na system microsoftu nie jest zbyt wygórowanym wydatkiem''

Szkoda własnie ze to system za grosze, zazdroszcze ludziom którzy mają kilka groszy (600zł win7) na system od M$ ;) .

Jesli ktos ma tego typu drobniaki to chętnie podam numer konta,po co mieli byście sie meczyc z drobniakami? ;)

 
zwiń wątek tuxmaniak  17 listopada 2009 o godz. 22:57 #
Gravatar

W sytuacji, gdy nie ma realnych alternatyw, są to i tak niewielkie pieniądze…

 
zwiń wątek Karl  18 listopada 2009 o godz. 13:05 #
Gravatar

@grochu: sugeruję, że łatwość spiracenia wersji pod Windows wpływa na sprzedaż legalnych wersji pod ten system; brak wersji pod Linuksa wynika często z niewiedzy że taka wersja w ogóle istnieje (np. Matlaba).

 
zwiń wątek grochu  18 listopada 2009 o godz. 13:30 #
Gravatar

@Karl: odwracasz kota ogonem. Producentom w pisaniu oprogramowania na linuksa nie przeszkadza trudnosc w jego spiraceniu (w rzczywistosci jest to tak samo latwe) tylko brak zapotrzebowania. Mysle, ze nie znajdziesz pirackiej wersji Catii czy Pro/ENGINEER'a na UNIXa co nie przeszkadzalo firmom we wspieraniu tej platformy (moze dalej nie przeszkadza).

Dostepnosc spiraconego (badz tez legalnego) oprogramowania wplywa natomiast raczej na popularnosc systemu operacyjneo.

 
 
zwiń wątek iron_irony  17 listopada 2009 o godz. 13:59 #
Gravatar

@maciek – popieram Twój komentarz. To jest wada Linuksa. Nie zawiniona przez jego twórców, ale wada.

Wielu ludzi, gdy ma do wyboru coś lepszego wybierze to lepsze dla niego. Coś lepszego musi spełniać funkcje tego gorszego oraz mieć jakieś dodatkowe funkcje.

Niestety Linux nie uruchamia sporej części oprogramowania dostępnego wokół, dlatego nie można jednoznacznie powiedzieć, że jest lepszy od innych systemów. W pewnych wąskich dziedzinach jest lepszy, ale nie jeśli chodzi o Pulpit średnio-zaawansowanego typowego użytkownika i uruchamianie dla niego programów, które on chciałby uruchamiać.

zwiń wątek kamo  17 listopada 2009 o godz. 20:49 #
Gravatar

,,@maciek – popieram Twój komentarz. To jest wada Linuksa. Nie zawiniona przez jego twórców, ale wada.'' to nie wada linuksa, to wada producentów oprogramowania…

 
zwiń wątek el.pescado  18 listopada 2009 o godz. 23:45 #
Gravatar

To nie jest wada linuksa pojmowanego wąsko, jako programu komputerowego.

To jest natomiast wada Linuksa pojmowanego, szeroko jako środowisko informatyczne.

 
 
zwiń wątek ffatman  27 listopada 2009 o godz. 19:00 #
Gravatar

Watem to, że nie mam kasy na licencję Photoshopa, to też Linuksa wina?

 
zwiń wątek ffatman  27 listopada 2009 o godz. 19:06 #
Gravatar

@tuxmaniak: Przeciętny użytkownik, nie ma zielonego pojęcia co to Photoshop, choć słyszał od wielu znawców że Linux jest do bani, bo tego czegoś nie ma.

 
 
zwiń wątek rajciok  16 listopada 2009 o godz. 13:57 #
Gravatar

obejrzyj prezentację – tutaj nie chodzi o dostępność tych akurat aplikacji – tylko o to dlaczego firmy nie interesują się tak Linuxem, dlaczego na Linuxa napisanie tej samej aplikacji jest bardziej czasochłonne. Chodzi o standardy – wytyczne dla wszystkich dystrybucji, których powinny się trzymać.

zwiń wątek bies  16 listopada 2009 o godz. 20:15 #
Gravatar

Pitu pitu. Oracle się interesuje, SAP się interesuje, BD2 się interesuje itp. Wszystko serwery. Po prostu — rynek użytkowników desktopowego Linuksa jest mały. Potencjalne przychody są małe. Będzie więcej kasy do zarobienia to będzie Szop, nie będzie kasy to taczkę standardów możesz sobie…

zwiń wątek pit2001  17 listopada 2009 o godz. 8:54 #
Gravatar

oj mylisz się kolego. Jak to rynek jest mały ? A MS na czym zarabia kasę ?? To dzięki OSowemu rynkowi się rozwinął i dzięki niemu żyje.

 
zwiń wątek Jh  17 listopada 2009 o godz. 9:24 #
Gravatar

Warto jednak przejrzeć ten materiał zanim zacznie się go komentować: pierwsze słowa prezentacji: "linuks na serwerach – nie rozmawiamy o tym!". Cały czas jest mowa linuksie na desktopach a żadna z wymieniocnych firm nie rozwiaj aplikacji klasy desktop

 
zwiń wątek bies  17 listopada 2009 o godz. 9:56 #
Gravatar

Tia… ,,Nie rozmawiajmy o serwerach bo serwery psują nam całą wydumaną koncepcję prezentacji''. Wszystkie trolle tak mówią.

 
zwiń wątek iron_irony  17 listopada 2009 o godz. 14:01 #
Gravatar

ich prezentacja, ich wola o czym chcą rozmawiać ;-)

 
zwiń wątek nat  17 listopada 2009 o godz. 16:50 #
Gravatar

iron_irony: to tak jakby prezentacje o socjalizmie robic i reklamowac
sama idee bez przykladow z historii, ktore mowia, ze w tej ludzkosci
ten system sie nie sprawdza…

 
zwiń wątek tuxmaniak  17 listopada 2009 o godz. 17:26 #
Gravatar

Tylko, że historia socjalizmu zweryfikowała ten system w tej ludzkości, natomiast historia linuksa na serwerach w żaden sposób nie przekłada się na jego używalność na desktopie… To tak, jakbyś twierdził, że historia samochodu potwierdza, że można go używać także zamiast samolotu…a jest wręcz przeciwnie.

 
zwiń wątek nat  17 listopada 2009 o godz. 18:37 #
Gravatar

tak, ale mogliby gwoli uczciwosci dodac „linux on
desktop sucks” — zastrzegli, ze nie mowia o serwerach, ale
tytul jest jaki jest.

 
 
 
zwiń wątek Sławek  16 listopada 2009 o godz. 20:04 #
Gravatar

Przyjrzałem się tylko prezentacji. Mam do powiedzenia, że ta prezentacji ssie. Autor sugeruje w niej, że ALSA, GStreamer, Phonon, PulseAudio, to jedno i to samo! W dodatku autor sugeruje, że Linux ma nadal problemy z podłączaniem zewnętrznych monitorów(problem ostatnio zażegnany). Jest w prezentacji więcej błędów merytorycznych.

Jutro zabieram się za film. Mam nadzieję, że jednak autor przyłożył się.

zwiń wątek mormon  16 listopada 2009 o godz. 21:39 #
Gravatar

Sorry, ale chodzi mu o to że po co dziesięć frameworków do obsługi podobnych rzeczy. Jakoś w Windzie wystarczy jeden DirectShow do kodeków (i nikt nie narzeka), DirectSound do szybkiego przetwarzania dźwięku, WinMM – kompatybilność wsteczna. Po co od nowa wynajdywać koło. Co do problemów z monitorami, polecam obejrzenie początku filmu. Mi się np nie udało podłączyć telewizora FullHD LCD. Albo jeden pulpit się rozjeżdżał, albo wogóle nie potrafił przełączyć rozdzielczości.

Nie sprawdzałem ostatni, może faktycznie załatwili sprawę. Ale czy nie skopie się już w następnej wersji sterownika? Kiepska jest stabilność tych wszystkich rozwiązań.

Autor prezentacji ma wiele racji, z LSB, z paczkami (z liczbą niewykorzystanych deweloperów, którzy tylko kompilują paczki dla poszczególnych dystrybucji). Niestety nie liczę na jakieś wielkie pojednanie wielkich dystrybucji (np wspólny system pakietów).

zwiń wątek Low Year  17 listopada 2009 o godz. 1:02 #
Gravatar

@mormon: akurat fail. W Windows do kodeków jest Video4Windows, Audio Compression Manager, DirectShow i Media Foundation. I mają dokładnie te same problemy z kompatybilnością, co linuksowe. Różnica w tym, że gdy na Windowsie zmieni się API to wszyscy bez szemrania przepisują programy. Na Linuksie narzekają, olewają bądź jedno i drugie.

 
zwiń wątek falkon  17 listopada 2009 o godz. 10:18 #
Gravatar

wspólny system pakietów? A zwykła paczka tar.gz? :D

Moja dziewczyna wczoraj instalowała na ubuntu paczkę z Second Lifem, wystarczyło rozpakować i kliknąć w plik nazwany Second LIfe bodajże. I działało, zupełnie niezależnie od menadżera pakietów ;)

Pewnie chodzi o to, że rozszerzenie ma o dwie literki i jedną kropkę za dużo ;)

 
zwiń wątek _qaz7  17 listopada 2009 o godz. 11:41 #
Gravatar

Low Year

ACM i VFW to technologie/API jeszcze z czasów windows 3.11 lub nawet wczesniejszych, nie są rozwijane, i nie są ŻADNĄ alternatywą dla DirectShow.

W Windows do codeków/filtrów jest DirectShow i nic innego. Jako API jest brzydki, ma obleśne nazwy interfejsów, GUID-y i cały ten stuff typowy dla COM, ale jest standardem i nie ma z nim większych problemów.

Ale co charakterystyczne i byś może NAJWAŻNIEJSZE w tej kwestii – przeciętny użytkownik Windowsa nie ma pojęcia że w jego Windowsie istnieje jakiś DirectShow, WFV, ACM, DirectSound czy cokolwiek innego – to są pojęcia dla programistów – rola użytkownika ogranicza się do zainstalowania jakiejś paczki kodeków i nie martwi się o to, jak system kontroluje wyjście dzwieku, jaki subsytem jest za to odpowiedzialny i dlaczego taki a nie inny. Dla niego ważne jest, że to działa (lub nie działa).

 
zwiń wątek grochu  17 listopada 2009 o godz. 11:46 #
Gravatar

A może chodzi o to, że takiego programu nie da się później "odinstalować". Chodzi o to, że taki program czasem nie wie gdzie są odpowiednie biblioteki albo ich po prostu nie ma. A może chodzi o to, że program nie ma pojęcia czy zainstalowany jest inny program, który na przykład też pochodził z paczki .tar.gz.

Jeśli nigdy nie miałeś tego typu problemów, które czasem uniemożliwiają instalację lub zmuszają użytkownika do "naprawiania" skryptów instalacyjnych to znaczy, że za mało takich programów używasz.

 
zwiń wątek nat  17 listopada 2009 o godz. 11:50 #
Gravatar

to sie w /opt instaluje jak sie nie pamieta…

 
zwiń wątek grochu  17 listopada 2009 o godz. 12:42 #
Gravatar

Tak, instaluje sie w /opt, potem pisze się swiażki dostępu i już wszystko gra. Można, tylko to jest jeden z powodów, który wielu ludzi zniechęca do linuksa.

 
zwiń wątek Low Year  17 listopada 2009 o godz. 15:09 #
Gravatar

@_qaz7:

ACM i VFW to technologie/API jeszcze z czasów windows 3.11 lub nawet wczesniejszych, nie są rozwijane, i nie są ŻADNĄ alternatywą dla DirectShow.

Podobnie jak nie jest rozwijna połowa serwerów dźwięku z tego schematu który kiedyś się pałętał po stronach Adobe, względnie rozwój ogranicza się do bugfixów. A alternatywą są dopóki wychodzą programy korzystające z ich API. Na VFW i ACM wychodzą.

Ale co charakterystyczne i byś może NAJWAŻNIEJSZE w tej kwestii – przeciętny użytkownik Windowsa nie ma pojęcia że w jego Windowsie istnieje jakiś DirectShow, WFV, ACM, DirectSound czy cokolwiek innego – to są pojęcia dla programistów – rola użytkownika ogranicza się do zainstalowania jakiejś paczki kodeków i nie martwi się o to, jak system kontroluje wyjście dzwieku, jaki subsytem jest za to odpowiedzialny i dlaczego taki a nie inny. Dla niego ważne jest, że to działa (lub nie działa).

To dokładnie tak, jak teraz na Linuksie. Przecież konflikty kodeków na win to rzecz powszednia ;)

 
zwiń wątek _qaz7  17 listopada 2009 o godz. 19:11 #
Gravatar

@Low Year
To, że wychodzą aplikacje używające ACM/VFW – hmm, bardzo możliwe, natomiast ja jako user nie muszę się martwić z jakiego API/frameworka te aplikacje korzystają. W przypadku linuksa dyskusja trwa – podczas jednej z nich przy okazji tematu, chyba Amaroka (lub update’u którejś dystrybucji), można było odnieść wrażenie, że tak do końca i bezproblemowo z dźwiękiem nie jest.

 
zwiń wątek kamo  17 listopada 2009 o godz. 20:57 #
Gravatar

,,Niestety nie liczę na jakieś wielkie pojednanie wielkich dystrybucji (np wspólny system pakietów).'' Co ty człowieku za bzdury wypisujesz? Czytałes troszku o kompilacji? Już nie mówie o samych binariach ale o prostym przekompilowaniu np. z RPM do DEB i słuzy do tego Alien który spisuje sie swietnie choć nie ma GUI ,dodatkowo są wtyczki dla nautilusa które pomagają przekompilować praktycznie wszystko. ;) Wujek google nie jest pedofilem i serdecznie zaprasza;)

 
zwiń wątek Sławek  21 listopada 2009 o godz. 9:03 #
Gravatar

Ja pisząc aplikacje nie muszę korzystać z żadnego DirectShow, itd. Korzystam z innych procedur systemowych(np. PlaySoundA) lub z zewnętrznych bibliotek.

Po za tym, to prawie każdy program do odtwarzania mediów nie korzysta z DirectShow. Microsoft był tym tak poirytowany, że ponoć wprowadził coś do Windows7 ;-) . Dlaczego, skoro wystarczy nam DirectShow, jedynie producenci gier z tego korzystają, a producenci wszelkiej maści odtwarzaczy unikają?

 
 
 
 
zwiń wątek maciek  16 listopada 2009 o godz. 13:50 #
Gravatar

bardzo ciekawe, ale gdzie tu nius? zakopać!

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
zwiń wątek wujek_bogdan  16 listopada 2009 o godz. 13:58 #
Gravatar

3…2…1

FLAMEWAR!

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek nat  16 listopada 2009 o godz. 14:44 #
Gravatar

to moze ja benzynki doleje i zapodam zapalki czechowickie

przeciwpozarowe. bez wulgaryzmow: nie dziala, proponuje przesiadke

na win. z praktycznego punktu widzenia zdaje sie dziala tam wszystko.

po co tracic 45 minut? swoja droga: ciekawe dlaczego az tak dlugi

filmik; chyba wiekszosc na YT limitowana jest do 10 minut? a teraz

ide na sciane, bo mnie w[piiiiiii]aja takie niusy. zenada.

zwiń wątek Czajnik  17 listopada 2009 o godz. 1:44 #
Gravatar

Proponuję powisieć trochę na tej ścianie i ochłonąć ;)

zwiń wątek nat  17 listopada 2009 o godz. 2:06 #
Gravatar

hehe, podpalili gaz wody nie nalawszy?

 
zwiń wątek Czajnik  17 listopada 2009 o godz. 2:29 #
Gravatar

No ja to wyłącznie przypalony lub na gazie ;)

 
zwiń wątek nat  17 listopada 2009 o godz. 14:08 #
Gravatar

jeszcze kwasu zapodaj, to kamien zejdzie :)

 
 
 
 
zwiń wątek wujek_bogdan  16 listopada 2009 o godz. 14:00 #
Gravatar

… a tak serio to polecam obejrzeć film, do którego jest link w niusie. jeśli chodzi o samą treść niusa, to nie ma czego tutaj komentować, bo w kwestii, której dotyczy cytowany pod koniec niusa komentarz już chyba wszystko zostało na osnews.pl powiedziane.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
zwiń wątek skiter  16 listopada 2009 o godz. 14:54 #
Gravatar

Problem polega na tym ze zawsze sie ktos wylamie z szeregu, czy to bedzie RedHat, czy Mandriva, czy kazdy inny wiekszy dostawca systemu Linux.

Jakos sobie nie wyobrazam by np Mandriva z RedHat, wspolpracowaly tylko po to by 'bylo cacy', kazda z tych firm kreci tym samym kolem – biznes – sprzedac i zarobic, jaki jest cel kupowania RedHat, jak to samo bedzie dzialalo tak samo na innym, np: Mandriva?

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek Artwi  16 listopada 2009 o godz. 16:19 #
Gravatar

Jakos sobie nie wyobrazam by np Mandriva z RedHat, wspolpracowaly tylko po to by ‘bylo cacy’, kazda z tych firm kreci tym samym kolem – biznes – sprzedac i zarobic, jaki jest cel kupowania RedHat, jak to samo bedzie dzialalo tak samo na innym, np: Mandriva?

A pod innymi systemami jest lepiej? Czy MS Word ma taki format zapisu jak np. Wordperfect? Czy IE ma takie API pluginów jak Mozilla? Czy choć strona kodowa znaków w Windows jest zgodna z ISO?

zwiń wątek trasz  16 listopada 2009 o godz. 17:48 #
Gravatar

@Artwi: Tak, pod innymi systemami jest lepiej – jesli wypuszczasz program pod Windows XP i Viste, to wiesz, ze bedzie dzialac pod Windows XP i Vista. W Linuksie tak nie masz – program pod RedHata niekoniecznie bedzie dzialac gdzie indziej, chociazby ze wzgledu na roznice w wersjach bibliotek. Mozna oczywiscie dostarczac program z polowa systemu, ale to srednio eleganckie.

zwiń wątek nat  16 listopada 2009 o godz. 18:42 #
Gravatar

"nowe" formaty wymuszajace zakup nowej wersji sa za to

super eleganckie.

 
zwiń wątek Sławek  16 listopada 2009 o godz. 20:06 #
Gravatar

Program pod LSB jednak powinien działać wszędzie(ograniczając do popularnej architektury sprzętowej).

 
zwiń wątek Artwi  16 listopada 2009 o godz. 20:07 #
Gravatar

Tak, pod innymi systemami jest lepiej – jesli wypuszczasz program pod Windows XP i Viste, to wiesz, ze bedzie dzialac pod Windows XP i Vista.

Czy aby na pewno? Taki MS Office 2000: miał działać pod Win98, 2k i XP i niby działa. Ale już aktualizacja do MS Office 2000 umożliwiająca zapis/odczyt w formacie MS Office 2003 jest możliwa wyłącznie w Windows XP… Czyli działa ten MS Office 2000 we wszystkich wspomnianych systemach, czy nie? I czy takie postępowanie Microsoftu jest eleganckie? Nie mówiąc o tym, że "takiego" ta aktualizacja działa: spotykałem pliki w formacie MS Office 2003, które były nie do otworzenia na zaktualizowanym MS Office 2000 (a na OpenOffice się otwierały! Choć nie wiem, czy przypominały oryginał…) i odwrotnie…

A na problemy z mutacjami dystrybucji Linuksa jest lekarstwo: Linux Standard Base Ja używam wyłącznie dystrybucji zgodnych z LSB. Nie oznacza to 100% braku omawianych przez Ciebie problemów, ale są one do rozwiązania przez średniozawansowanego użytkownika. Natomiast gdy ktoś używa nieznormalizowanych mutantów, to powinien umieć radzić sobie z problemami samodzielnie albo mieć pretensje do siebie, a nie do twórców softu, że nie robią go na każdą dystrybucję w świecie…

 
zwiń wątek trasz  16 listopada 2009 o godz. 20:49 #
Gravatar

@Artwi: Zaden producent oprogramowania pod Linuksa nie supportuje wersji systemu sprzed pieciu lat. Wiec argument o braku wsparcia dla Windows 2000 jest kompletnie chybiony. Argument o braku wsparcia dla Windows 98 jest chybiony jeszcze bardziej, bo to jak zarzucanie Linuksowi, ze nie jest kompatybilny z Miniksem – a dokladnie tyle samo wspolnego ma Windows 2000 z 98; dwa zupelnie rozne systemy, nie dwie wersje tego samego systemu.

A co do LSB – problem z LSB polega na tym, ze chyba kazda liczaca sie dystrybucja ma ten pseudostandard gdzies.

 
zwiń wątek bies  17 listopada 2009 o godz. 1:40 #
Gravatar

Żaden? Popatrz: http://www.sdn.sap.com/irj/sdn/linux?rid=/webcont… — SAP wspiera instalację na RHEL 2.1. A ten wydany został ponad 6 lat temu. Pod stół i szczekaj!

 
zwiń wątek skiter  17 listopada 2009 o godz. 7:38 #
Gravatar

Ja tez mam program co dziala na Windows 95 i co z tego? Jedna jaskółka wiosny nie czyni.

 
zwiń wątek bies  17 listopada 2009 o godz. 13:05 #
Gravatar

Czy słowo ,,żaden'' jest niejasne? No i nie nazwałbym goryla którego wdrożenie liczy się w mln. PLN jaskółką.

 
 
zwiń wątek skiter  16 listopada 2009 o godz. 18:52 #
Gravatar

"A pod innymi systemami jest lepiej?" – Tak … lepiej bo:

"Czy MS Word ma taki format zapisu jak np. Wordperfect?" – mowa jest o programie, anie systemie, a to spora roznica API systemu jest takie samo, no szczerze, sa moze pewne male roznice gdzies gleboko w DLL, ale to naprawde sporadyczne przypadki.

W tym przypadku nalezy porownac Koffice i OpenOffice.

"Czy IE ma takie API pluginów jak Mozilla?" – To samo co wyrzej, to sa programy a nie system!

"Czy choć strona kodowa znaków w Windows jest zgodna z ISO?" – Skoro nie jest zgodny z ISO, to po co ma byc zgodny? Skoro jest zgodny sam z soba, czyli wersja XP, jest tak samo 'kodowana' jak wersja Vista, i teraz chyba jest UTF w 7, ale nie zmienia to faktu ze programy z starym kodowaniem nie beda dzialac, beda! Bo windows sam sobie 'przekonwertuje', albo wyswietli poprostu w starym kodowaniu, bo takowe bedzie posiadac w 'wstecznej zaleznosci' – i tutaj pojawia sie glowny problem, aktualizujesz jedna biblioteke, i moze nie musi, rozjechac sie polowa systemu ktora to kozystala z 'starej wersji' a nowa nie ma kompatybilnosci wstecz.

W Windows, tez rozowo nie jest, co jest dobitnym przykladem nowego wydania 7, gdzie jest tzw 'Tryb XP', ale jest! I tutaj jest zasadnicza roznica, firma wie ze jak wycofa XP, to bieda z nedza sie szykuje, a programy 'pada jak muchy', gdzie w przypadku co nie ktorych dystrybucji, czy opiekunow pakietow, oni maja to daleko … jada typowe SOA#1 i RTFM.

zwiń wątek Sławek  16 listopada 2009 o godz. 20:12 #
Gravatar

Zauważ, iż wiele programów Open Source też sama przekonwertuje program. Mozilla Firefox potrafi otworzyć i przekonwertować profil ze starej wersji. Miro tak samo. Jest też mnóstwo innych programów, np. Wesnoth, Liferea, Evolution, itd.

To właściwie zasługa każdego programu. Co do systemu, to tutaj mamy coś podobnego. W końcu dystrybucje Linuksa, to nie monolit. Wystarczy, że programy potrafią sobie konwertować. Zresztą, to istnieją soname. Problem tylko w twórcach aplikacji, którzy odwołują się nie do tego, do czego powinni(lecz to i tak rzadki problem).

Zauważ też, że pisząc Linux masz na myśli kernel. Jak ktoś wpadnie na pomysł wykorzystania go w samolocie, to też będziesz wymagać by się świecił, błyszczał, wydawał z siebie piski i serwował kawę? Jeżeli chcesz odwoływać się na coś konkretnego, to masz LSB, lecz Linux to jedynie jądra. Zawsze ktoś może wpaść na dziwny pomysł wypuszczenia Dziwny Linux, który będzie jedynie bazować na jądrze Linuksa, jednak będzie zawierać już jedynie narzędzia autorskie.

 
zwiń wątek skiter  17 listopada 2009 o godz. 7:47 #
Gravatar

I tutaj jest chyba glowny problem, ze kazda dystrybucja (w przyblizeniu oczywiscie ;) ), posiada wlasna modyfikacje jadra, a jak sam wspominales system to nie tylko jadro ale tez inne aplikacje ktore to maja za zadanie pracowac z tym ze jadrem.

REasumujac, skoro jaodro zostalo zmodyfikowane by kozystalo z:

- ZZZ

- GGG

- PPP

To w ramach tych danych funkcji sa odpowiednie programy pod te funkcje, zgadza sie? Bo sa to programy 'wlasnosciowe' dla danej dystrybucji.

Tutaj mam na mysli np wlasnie Mandriva, gdzie jest cos na wzor 'Panel sterowania', ktory to nie idzie latwo przeniesc na np Slackware, czy Ubuntu (ktore ma swoje 'wasnosciowe' oprogramowanie), i tutaj jest pies pogrzebany.

W takim wypadku skoro system (dystrybucja), kozysta z wersji 3.02 danej biblioteki, i cale oprogramowanie siedzi sobie na tej, a w innej dystrybucji jest juz 6.34 i tez ma swoje … to ja beda programista niezaeznym musze wiedziec jakia jest wersja pod dany system (wersje), i teraz z racji ze ja pisalem program to musze? Powinienem dawac wsparcie technicznena … kazda wersje? Czyli musze napisac albo, albo i moze dalej znowu albo ten jeden i pilnowac tylko zeby dzialalo na tym jednym.

Mandriva nie pomoze ci w przypadku RPM'a z RedHat, tak samo dziala w druga strone.

LSB jest, tylko dziwnym trafem … kazdy ma to daleko.

 
zwiń wątek bies  17 listopada 2009 o godz. 15:03 #
Gravatar

To powiedz mi jakim cudem WorldOfGoo w wersji tgz działa? Widzisz, jakbyś był programistą piszącym aplikacje zamknięte dla Linuksa to nie gadałbyś farmazonów tylko rozwiązał problemik na jeden z kilku znanych sposobów.

 
zwiń wątek skiter  18 listopada 2009 o godz. 14:47 #
Gravatar

Powiedz mi w takim razie jakim cudem nie ma Photoshop, nie ma VS, nie ma wieluuuuuuuuuuuu aplikacji jakie powinny byc?

Dlaczego ciagle jest cos 'hallo' z Flash? Przeciez to takie proste napisac aplikacje na 100 roznych systemow ;) – o przepraszam, modyfikacji jednego jadra.

 
zwiń wątek bies  18 listopada 2009 o godz. 16:45 #
Gravatar

Odpowiedziałem, wyżej. Producent nie widzi odpowiednio dużego rynku aby pokrył koszta portu. Producent WorldOfGoo widzi. Ja się z resztą z oboma zgadzam.

 
 
 
 
zwiń wątek mateuszptr  16 listopada 2009 o godz. 15:35 #
Gravatar

"Jeśli nie mogę używać Photoshopa, Dreamweavera, profesjonalnego oprogramowania do edycji audio i wideo, wtedy komputer staje się dla mnie bezużyteczny."

A po co przeciętnemu użytkownikowi Photoshop i Dreamweaver?

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek m  16 listopada 2009 o godz. 16:02 #
Gravatar

To właśnie jest problem: wielu użytkowników niestety przeciętnych.

Free your mind!

 
zwiń wątek Artwi  16 listopada 2009 o godz. 16:22 #
Gravatar

A po co przeciętnemu użytkownikowi Photoshop

Usunąć efekt czerwonych oczu ze zdjęcia?… ;-)

zwiń wątek skiter  16 listopada 2009 o godz. 18:44 #
Gravatar

To zawansowana funkcja! Photoshop, sluzy tylko do zmiany pliku z BMP, na inny format np PNG, czy JPG.

zwiń wątek nat  16 listopada 2009 o godz. 19:43 #
Gravatar

co to jest PNG? przeciez z aparatu jest tylko JPG, a w sieci

GIF. na dodatek GIF umie sie ruszac :)

 
zwiń wątek Sławek  16 listopada 2009 o godz. 20:15 #
Gravatar

APNG też potrafi się ruszać. GIF jest już przestarzały – kiedy dało się go wykorzystać w sieci jako tako, to był obłożony patentami, więc nie był w sieci popularny. Obecnie był tak zakurzony, iż dodano do PNG możliwość animacji.

 
zwiń wątek Sławek  16 listopada 2009 o godz. 20:15 #
Gravatar

Nie mam na myśli, że APNG jest lekarstwem na wszystko – jednak obecnie to jedyny sensowny format do osadzania animacji na stronkach(poza flashem oczywiście).

 
zwiń wątek bies  16 listopada 2009 o godz. 20:18 #
Gravatar

Sławek: ironia to nie jest kraina myślących żelazek (wybacz, nie mogłem się powstrzymać).

 
 
zwiń wątek generic  17 listopada 2009 o godz. 0:01 #
Gravatar

A powiedź mi ilu przecietnych uzytkownikow stac na photoshop-a ?
bo jezeli dla ciebie zaplacic 3k za program zeby sobie potem w nim czerwone oczy usuwac to sory …

zwiń wątek nat  17 listopada 2009 o godz. 0:20 #
Gravatar

kontakty juz taniej..

 
zwiń wątek falkon  17 listopada 2009 o godz. 10:24 #
Gravatar

Och, prawie wszystkich. Niestety, jak wydadzą trzy koła na photoshopa, to nie zostaje już tych dwóch stówek na windows…

 
 
 
zwiń wątek Tomahawk  16 listopada 2009 o godz. 17:06 #
Gravatar

Wystarczy, że musi w pracy używać. W tym wypadku jest przywiązany do platformy. Zapewne do domu też wybierze Windowsa bo go w miarę "zna". Jego rodzina to samo.

 
zwiń wątek Noctivivans  16 listopada 2009 o godz. 18:15 #
Gravatar

@mateuszptr: w miejsce Photoshop lub Dreamweaver wstaw chociażby pierwszą z brzegu komercyjną grę albo oprogramowanie dołączane do sprzętu (np. aparatu fotograficznego), a zdanie będzie pasować do przeciętnych użytkowników, niestety.

zwiń wątek skiter  16 listopada 2009 o godz. 18:53 #
Gravatar

Ja np mam LG F3000, soft pod windows i za grzyba! go nie ruszy pod Wine … a nie mam ochoty walczyc z wine-dev, szkoda moich nerwow.

 
 
zwiń wątek nat  16 listopada 2009 o godz. 19:57 #
Gravatar

jak to po co? zeby sciagnac i byc kims kul…

OT: stare kawaly o win, po czesku, jeden z nich to wytlumaczenie

"95" w nazwie wersji windows.

Možné významy čísla 95 v názvu Windows 95

- [...]

- minimální počet MB RAM

- [...]

rzeczywiscie — w 1996 wystarczylo na 95 32 MB ram…

zwiń wątek stronger  17 listopada 2009 o godz. 0:26 #
Gravatar

Eee, 32MB ram dla Windows 95? Skąd to wytrzasnąłeś? Mój W95 działał na 386DX 40MHz z 5MB RAM (4x1MB + 4x256kB) z dokładnie taką samą żwawością jak poprzednio Windows 3.11 na tym samym pudle.

zwiń wątek nat  17 listopada 2009 o godz. 2:07 #
Gravatar

napisalem `wystarczylo' — bo taka maszyne mialy moje rodzice

w 1996. na 24 tez chodzilo, z mniejsza iloscia pamieci nie

testowalem.

 
 
 
zwiń wątek ufoludek  17 listopada 2009 o godz. 0:19 #
Gravatar

Photoshop? oczywiście do obróbki zdjęć z imienin u cioci. Zapewne Wam się zdaje, że chodzi o spiraconego Photoshopa CS4 albo coś w tym stylu. Otóż nie, jest coś takiego, jak Photoshop Elements, który jest dodawany za darmo do różnych bzdetów typu aparaty fotograficzne czy tablety. Jest przycięty do potrzeb właśnie zwykłego śmiertelnika, a GIMPa mimo wszystko zjada na śniadanie. Może nie liczbą opcji (chociaż ma sporo rzeczy, których GIMP nie ma, na przykład "adjustment layers"), ale łatwością korzystania z nich na pewno.

 
 
zwiń wątek xarafaxz@gmail.com  16 listopada 2009 o godz. 19:08 #
Gravatar

Jak dla mnie to nie chodzi o photoshopa i dreamweavera. Ale o to że co 1.5 roku nadchodzi rewolucja i przez 1 rok nie da się pracować bo to nie działa tamto się wywala, driver muli itp itd potem przez chwile jest znośnie a a za parę miesięcy jest znowu to samo.

Dzięki temu nie można zbudować ŻADNEJ bazy użytkowników. Na fanów dreameavera i photoshopa nie ma sensu tracić czas nawet. W większości wypadków skończy się na tym że niema czegoś/jakiejś pierdoły, spinacza itp albo trzeba za dużo czasu na nauke i jest koniec tematu. Mimo że racji zawodu/zainteresowań jestem dość dobrze przygotowany na niespodzianki to jednak szlag mnie trafia gdy muszę spędzać ekstra godziny na n-tą walkę/obchodzenie różnej maści bugów. Ja z większością sobie poradzę ale inni ? Świat nie składa się z informatyków. Na launchpadzie jest mnóstwo wieloletnich bugów które jednym uniemożliwiają prace ale innych nie obchodzą bo przecież "u mnie działa".

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek PShop  16 listopada 2009 o godz. 22:20 #
Gravatar

"Na fanów dreameavera i photoshopa nie ma sensu tracić czas nawet. W większości wypadków skończy się na tym że niema czegoś/jakiejś pierdoły, spinacza itp"

Używam obu wymienionych programów. Linuxa używam wyłącznie do zastosowań serwerowych, bo na dekstopie MUSZĘ pracować w tych programach. Kwestia kasy. Skoro brak ci czasu na mnie, to brak też na tysiące innych. To dzięki takiemu podejściu linux ssie. I nie chrzań tu o jakiś spinaczach.

zwiń wątek bies  17 listopada 2009 o godz. 1:30 #
Gravatar

Mi brak czasu na Ciebie. Na tysiące innych też. Wolę np. nowego Wędrowycza.

 
 
 
zwiń wątek Identyfikator Chwilo  16 listopada 2009 o godz. 19:17 #
Gravatar

CO TAKIEGO ten Linux "ssie"? Ciekawy jestem…

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek nat  16 listopada 2009 o godz. 19:44 #
Gravatar

literary translations suck hard…

zwiń wątek nat  16 listopada 2009 o godz. 20:59 #
Gravatar

literowe przesuniecia ssa twardo.

 
 
zwiń wątek Czajnik  17 listopada 2009 o godz. 2:03 #
Gravatar

Kumpel zwykł mawiać, że pythona ;)

 
 
zwiń wątek szatox  16 listopada 2009 o godz. 19:30 #
Gravatar

Jak dla mnie SOA#1

* standardowa odpowiedź admina nr 1: "Dziwne, u mnie działa"

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek launchpad.net/~mgol  17 listopada 2009 o godz. 18:22 #
Gravatar

Ktoś mnie uświadomi, co to jest to SOA#1?

zwiń wątek nat  19 listopada 2009 o godz. 14:48 #
Gravatar

z powyzszego chyba "Standardowa Odpowiedz Admina"?

 
 
 
zwiń wątek SeeM  16 listopada 2009 o godz. 19:40 #
Gravatar

Chciałbym mieć Linuksa, ale takiego, który jest Windowsem. :(

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek Sławek  16 listopada 2009 o godz. 20:19 #
Gravatar

Czyli chcesz mieć płatnego Linuksa(za pewne)?

Moje odpowiedzi, to:

- SLED

- Linux XP

- Xtreme OS

Jeżeli jest to parafraza to byłych popaprańców Windows, to gratuluję! Niestety zbyt często spotykam się z takim rozumowaniem, czyli: "chcę mieć darmowego Windowsa".

zwiń wątek pioyt  16 listopada 2009 o godz. 21:50 #
Gravatar

Nie chodzi o windowsa, tylko o oprogramowanie, którego "wszyscy" używają (chodzi o kompatybilność – niestety, 100% kompatybilności z MSOffice ma tylko MSOffice). Okazuje się, że jest kolejna wersja np. MSOffice na maczka, a na Linuxa…, producenci wydają wszelkiej maści gry i programy użytkowe na te platformy, a linuxowe desktopy omijają (z nielicznymi wyjątkami) szerokim łukiem. Mały rynek – powód dla którego splajtował Loki Software (pamiętacie?).

zwiń wątek gbudny  17 listopada 2009 o godz. 11:10 #
Gravatar

Mac OS X jest złym przykładem. Jest duża liczba programów i gier dedykowanych dla Linuksa/Windows i spora część z nich nie ma wersji dla Mac OS X.

Po drugie Loki software nie padło głównie z powodu małego rynku.

Jeśli dokładnie przejrzysz newsy dotyczące tej firmy na archive.org, zauważysz, że ta firma była skazana na porażkę od samego początku.Po pierwsze ta firma nie potrfiłą określić swojej grupy potencjalnych klientów. Po drugie popełnili wiele błędów. Przykładem jest premiera Quake3 dla Linuksa – chyba największa porażka tej firmy. W tamtych czas zbankrutowało Tribsoft – inna firma tworząca gry dla Linuksa. W latach 2002 – 2003 r. powoli zaczęli wycofywać się z tworzenia gier dla Linuksa producenci tacy jak id software, Hyperion entertainment itd. Mogło sie to to wszystko zakońćzyć fatalnie. Na szczęście były osoby, które potrafiły wyciągnąć z tego jakieś wnioski. Na pól roku przed upadkiem loki software powstało Linux Game Publishing.

Wspomniana firma rozpoczęła współpracę z firmami takimi jak Grin, Frozenbyte, Egosft itp. Od samego początku bardzo realnie patrzyli na rynek gier dla Linuksa. Obecnie mają pewna stałą grupę klientów i powoli zyskują popracie coraz większych firm. To wydarzenie przyciągnelo uwagę firm takich Runesoft, Igios, Hothead Games,

Frictional Games, S2 Games i wielu innych.Spoglądając na rynek gier dla Linuksa dziś i porównując do sytuacji sprzed 9 lat sytuacja jest znacznie lepsza. Cały czas powstają nowe gry dla Linuksa i wygląda to całkiem nieźle. Jedynym problemem dla tych producentów jest działalnośc firm takich Transgaming,CodeWeavers itd. Projekty takie jak Wine, Cedega itd. hamują proces popularyzacji tego systemu i to jest największe wyzwanie dla firm takich jak LGP, IGIOS itd. Mam nadzieję, że użytkownicy Linuksa przestaną wspierać finansowo bezużyteczne firmy tworzące gry/programy tylko dla Windows (tym samym Microsft). Korzystanie z Wine przez użytkowników Linuksa jest bardzo szkodliwe dla szybkiej popularyzacji tego systemu.

 
zwiń wątek iron_irony  17 listopada 2009 o godz. 14:20 #
Gravatar

„Korzystanie z Wine przez użytkowników Linuksa jest bardzo szkodliwe dla szybkiej popularyzacji tego systemu.”

Nie zgadzam się. Uważam dokładnie odwrotnie: tylko sprawny Wine, lub inna warstwa kompatybilności, dająca możliwość uruchomienia 90% softu dostępnego na pulpit jest w stanie przyciągnąć użytkowników do Linuksa.

 
zwiń wątek gbudny  17 listopada 2009 o godz. 16:21 #
Gravatar

Widze że nie zrozumiałeś. Producenci nie tworzą programów dla Wine. Tworza je z myślą o użytkownikach systemu Windows. Wine nigdy nie będzie stanowił zastępstwa dla Windows. Wynika to prostu z faktu tworzenia coraz nowszych systemów operacyjnych Windows. Tempo prac nad wydawaniem nowych wersji Windows jest w ostatnim czasie imponujące.

Firmy stojące za rozwojem projektów takich jak Wine nie mają wystarczających środków i odpowiedniej liczby pracowników. Po prostu z powodów finansowych nie są w stanie zmienić obecnej sytuacji. Z chwilą zaprzestania rozwoju Windows NT mogą pojawić się problemy. Prawdopodobnie program Wine będzie tworzony od zera (to nie jest pierwszy tego typu projekt). W wyniku czego obsługa posdtwawowych programów, będzie możliwa najwcześniej za kilka lat. Próba wyścigu kilku małych firm z korporacją Microsoft jest skazana na porażkę. Więc teoria o 90% programów z Windows uruchamianych pod Wine jest nierealna. Wine nie rozwiązuje problemu braku programów/gier dla różnych systemów operacyjnych (nie spoglądam na to tylko z punktu widzenia uźytkownika systemu Linux). W przeciwnym wypadku, wygoda korzystania z dowolnego os z zainstalowanym Wine byłaby porównywalna. Jednak tak nie jest. Podstawą popularności każdego systemu jest duży zbiór natywnych programów/gier dla niego tworzonych.

Niejedna firma się juz o tym przekonała konkurując z Microsoft i zawsze ponosiły klęskę z tego powodu. Nie pomoze tutaj Wine lub warstwa kompatybilności itp. To jest ciągle za słabe rozwiążanie.

Użytkownicy Windows stanowią poteżną grupę klientów dla wielu producentów tworzących gry/programy tylko dla Windows. Wspomniani producenci nie dbają o to jakiej wersji Wine używasz lub czy wogóle uzywasz Wine. Dla nich liczy sie tylko kasa za programy/gry dla Windows. Im więcej programów/gier kupujesz dla Windows tym powstaje mniej powodów do zmiany systemu. Twórcy Wine nie zapewnią wystarczającego wsparcia dla milionów programów dla systemu Windows.

Możesz kontynuować zakupy programów/gier dla Windows i uruchamiać pod Wine. W tym przypadku płacisz niewłaściwym firmom za kiepsko działajace programy pod Wine. Oczywiście możesz wtedy zapomnieć o popularnym systemie Linux. Codzienie czytam posty użytkowników na temat problemów z uruchomieniem programów/gier dla Windows pod Wine.

Dla większości zwykłych użytkowników wygląda to dość skomplikowanie.

Więc jest tworzona szuczna antyreklama Linuksa poprzez propagowanie niekompletnego projektu Wine.

Teraz spójrzmy w jakiej sytuacji są producenci tworzący gry/programy dla Linuksa. Cały czas muszą na biężącą pracować nad nowymi grami/programmami dla Linuksa. Cały czas bacznie przyglądają się Transgaming itp. oraz klientom tych firm. Nie są w stanie zatrudnic większej liczby pracowników do pracy nad większą liczbą programów i gier dla Linuksa. Ponieważ spora część tak zwanych "użytkowników Linuksa" uzywa Wine i negatywnie wpływa to na wyniki sprzedazy programów/gier dla tego os. Ta grupa uzytkowników Wine uważa, że licencja na programy/gry należy im się za darmo. Ponieważ część z nich jest przekonanana, że kupując wersję dla Windows nabywają prawa do wersji dla Linuksa. Tymczasem taka sytuacja nigdy nie powinna mieć miejsca. Ponieważ mówimy o dwóch zupełnie innych produktach tworznych dla róznych systemów operaycjnych. Kontynując duże firmy z uwagi na słabe wyniki sprzedaży obecnych "linuksowych firm" wycofują się lub rezygnują z tworzenia programów/gier dla Linuksa. Tym samym możemy pomarudzic na brak programu Photoshop dla systemu Linux i obejrzeć taki przygnębiajacy filmik na YouTube. Tym samym "mechanizm hamujący" popularnośc systemu Linux jest ciąlge aktywny. Natomiast CodeWeavers i Transgaming mają szansę zarobić na kilku użytkownikach Wine nie mogących urucuhomić gry/programu dla Windows. Cóz pozostaje napisać "Niech Microsft pozostanie liderem!".

 
zwiń wątek bies  17 listopada 2009 o godz. 19:35 #
Gravatar

Chyba sobie żartujesz. Nabywając licencję nabywam prawo korzystania z programu. A nie korzystania z programu pod ściśle określonym systemem op. Jak Transgaming (np.) zechce wydawać gry na Linuksa za 10-krotność ceny Windows to też są jakieś żarty (to nie jest religia i to nie są datki na kościół).

Kolejna sprawa: Windows NT umrze wtedy kiedy umrze MS. Albo na odwrót. Możliwe są rozszerzenia API (np. transakcyjność NTFS w VIsta/Win2K8) ale zaprzestanie rozwoju najpopularniejszego systemu op. na Świecie. Tia, zaraz potem Intel porzuci x86…

Google napisał swoją aplikację (Picasa) dla Wine. Kolejny przykład.

Jestem użytkownikiem Linuksa (bez cudzysłowu) i używam Wine. Podobnie jak wirtualki z Windows. I to za co i komu płacę to moja sprawa. Ba, sam produkuję oprogramowanie na obie platformy.

Powtarzam, używanie Linuksa to nie jest religia. Nie pójdziesz do Piekła za Wine… ;)

 
zwiń wątek gbudny  18 listopada 2009 o godz. 22:36 #
Gravatar

Chyba sobie żartujesz. Nabywając licencję nabywam prawo korzystania z programu. A nie korzystania z programu pod ściśle określonym systemem op.t

Możesz to powiedzieć producentom, którzy w większości traktują wersję dla Linuksa jako oddzielny produkt. Podobnie jest z grami dla Mac OS X, Windows, Morph OS, Amiga OS i konsoli. Więc dlaczego w przypadku Linuksa miałoby być inaczej? Jak wygląda sytuacja gdy producent udostępnia darmoqwy instalator? Wystarczy zapytać tych któzy kupili UT3 (Epic Games) lub Wolfenstein (id software) dla Windows z uwagi na darmowy instalalator dla Linuksa. Oczywiście żaden z wspomnianych darmowych instalatórów nie został wydany.

Ponieważ ktoś komuś nie zapłacił i w związku z tym tysiące osób ma problem. Druga sytuacja dotyczy gier, które wcześniej posiadały darmowy instalator dla Linuksa. W związku z tym że kupiłem wersję dla Windows nie mam żadnego wsparcia techinicznego do wersji dla Linuksa. Więc kilka gier dla Windows + darmowe instalatory w wersji beta. Nia mam prawa żądać zwrotu pieniędzy za nieukończony produkt. Ponieważ kupiłem wersję dla Windows ( więc zdaniem producenta jestem uzytkownikiem Windows) tych gier i producent za darmowy linuksowy instalaltor nie odpowiada. Natomiast osoby, które zajmowały sie wspomnianymi darmowymi instalatorami nie są nalezycie opłacani lub wcale im nie płacą za ich pracę. Niestety nie mam prawa od nich niczego żądać w tej sytuacji. Dlatego podjąłem decyzję o zaprzestaniu kupowania gier od id software, Croteam, Epic Games, i wszystkich tych, którzy wydają darmowe instalatory dla Linuksa. Od dłuższego czasu kupuję tylko od produecntów, którzy sprzędają wersję dla Linuksa jako oddzielny produkt i zapewniają do niego wsparcie techniczne.

Jak Transgaming (np.) zechce wydawać gry na Linuksa za 10-krotność ceny Windows to też są jakieś żarty (to nie jest religia i to nie są datki na kościół).t

Możesz napisać do Transgaming i zapytać czemu nie kontynnują wydawania gier dla Linuksa korzystających z Wine , Cedegi itd.

Moja odpowiedz prosta poniewaz nikt nie kupi wersji dla Linuksa (prawidłowo dla Windows) korzystającej z Wine. Jest mnóśtwo przykładów na nieoþłacalności wydawania gier korzystajacych z WIne.

Kolejna sprawa: Windows NT umrze wtedy kiedy umrze MS. Albo na odwrót. Możliwe są rozszerzenia API (np. transakcyjność NTFS w VIsta/Win2K8) ale zaprzestanie rozwoju najpopularniejszego systemu op. na Świecie. Tia, zaraz potem Intel porzuci x86…t

Nie zapomninaj że Microsoft jest w stanie napisac nowy system od zera. Wtedy użytecznośc Wine w obecnym stanie może okazać się wątpliwa.

Google napisał swoją aplikację (Picasa) dla Wine. Kolejny przykład.t

Jest to pierwszy i pradopodobnie ostatni program w wersji dla Linuksa korzystający z Wine od Google. Warto zwrócić uwagę, że tak zwana wersja dla Linuksa nie posiada podstawowych funkcji.

Dodatkowo warto zwróćić uwage, że inne porogramy Google nie korzystają z Wine.Poza tym było wiele pytań do twórcy Google earth o wersję natywną Google picassa dla Linuksa. Więc ciezko mówić o jakimkolwiek sukcesie Wine w tym przypadku.

Jestem użytkownikiem Linuksa (bez cudzysłowu) i używam Wine. Podobnie jak wirtualki z Windows. I to za co i komu płacę to moja sprawa.t

Jeśli Kupujesz wersję dla Windows danego programu i uruchamiasz pod Wine to zdaniem producenta jesteś użytkownikiem Windows.

Więc producent będzie kontynuował wydawanie programów tylko dla Windows. Reszta nie ma żadnego znaczenia.

Powtarzam, używanie Linuksa to nie jest religia. Nie pójdziesz do Piekła za Wine… ;) t

Nie mieszajmy religi, samochodów itd. do używania Linuksa.

Linuksa używałem znacznie dłużej niż Windows. W dodatku kupiłem programy/gry działające tylko pod Linuksem. Więc w jakim celu miałbym zainstalować np Windows? Dodam że słabo znam obsługę systemu Windows i nie uruchomię na nim programów/gier których używam.

 
zwiń wątek bies  18 listopada 2009 o godz. 22:58 #
Gravatar

Nie interesują mnie producenci. Zakupiłem licencję i mam prawo próbować ją uruchomić nawet na systemie operacyjnym lodówki. Nie mam prawa domagać się wsparcia (a po co mi wsparcie, do gierki za 19,90?). Ale też nikt nie może mi zabronić użyć Wine.

Co do Windows NT. No jasne, że MS może napisać nowy system op. — dobry student informatyki może. Tylko MS nie może sobie pozwolić na wystawienie do wiatru wszystkich dostawców aplikacji i swoich klientów. Niby czemu ta wirtualka z WinXp w 7 (pytanie retoryczne)?

I wreszcie zrozum: jeśli kupuję wersję dla Windows i używam pod Wine to wykalkulowałem, że dla mnie jest to najkorzystniejsze rozwiązanie. Nic mnie nie obchodzi jak będzie producent to traktował. Nie mam misji ,,rozwijania rynku aplikacji linuksowych''. Jestem skrajnym egoistą.

A co do gier: a kupuj sobie jakie chcesz. Ja też będę kupował jakie chcę (moja prywatna zasada to kupowanie tanich).

 
zwiń wątek Sławek  21 listopada 2009 o godz. 9:45 #
Gravatar

Dla mnie rozwiązanie jest dosyć błahe: Pozwolić użytkownikom Linuksowym rejestrowania swoich gier dla Linuksa.

Specjalny program mógłby odczytywać informacje z instalatora, a następnie na stronie WINE szukać programu pre i post instalacyjnego. Coś takiego, jak PlayOnLinux, lecz bardziej zautomatyzowane. Następnie klucz seryjny byłby normalnie rejestrowany, lecz jako użytkownik Linuksa – producent wiedziałby m.in z jakiej wersji WINE korzystamy. Oczywiście takie instalatory musiałyby wymagać tylko praw użytkownika, nie więcej.

Skutek? Przekonujemy producentów w końcu do wydawania natywnych gier, producenci WINE mają stały feedback od producentów gier.

 
zwiń wątek Sławek  21 listopada 2009 o godz. 9:50 #
Gravatar

Aha – i jeszcze aktualizacje gier, które byłyby wydawane w stylu Windowsowym. Uruchamiasz WINE, to ono co jakiś czas stara się zaktualizować środowisko uruchomieniowe.

 
 
zwiń wątek tuxmaniak  16 listopada 2009 o godz. 21:59 #
Gravatar

"Niestety zbyt często spotykam się z takim rozumowaniem, czyli: “chcę mieć darmowego Windowsa”."

A co w tym złego? Ehhh… linuksowcy to dziwny gatunek. Z zapałem (mniejszym lub większym, ale zawsze) propagują używanie linuksa zamiast (czyli jako alternatywę) windowsa, ubolewając usilnie nad popularnością tego ostatniego, a jednocześnie ublewają nad tym, że ci ZU, którzy dali się im przekonać, chcieliby widzieć w linuksie realną alternatywę dla windowsa… Na chłopski rozum, te dwa podejścia się wykluczają!

A co do zwrotu "popaprańcy Windows": Czym spowodowana jest wyczuwalna w nim złość i irytacja? Coś czuję, że w dyskusjach o linuksie za mało używam inwektyw wobec jego fanatycznych zwolenników… wszak jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.

zwiń wątek kocio  17 listopada 2009 o godz. 1:10 #
Gravatar

Słuszna uwaga – uprasza się o nieobrażanie innych użytkowników. Aczkolwiek nie polecam opcji wzajemności jeśli ktoś obraża, bo na moderację też można się załapać tak samo.

 
 
 
 
zwiń wątek seleros  16 listopada 2009 o godz. 20:41 #
Gravatar

Bardzo ciekawy temat, niedawno zastanawiałem się nad tym czemu linux ssie, niejako na głos na moim blogu
http://www.smartworld.pl/2009/11/ms-linux-czyli-d
Jestem przekonany, że dostępność photoshopa czy innego procesjonalnego programu to żaden powód. W każdym domu jest kila komputerów, a ilu jest profesjonalnych użytkowników-PROMIL

System dla szarego useam ma mieć przeglądarkę, edytor odtwarzacz itp itd- linux to ma a ssie !!! Zapraszam do wymiany poglądów u mnie na blogu bo jestem bardzo ciekaw waszej opinii

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek tuxmaniak  16 listopada 2009 o godz. 22:14 #
Gravatar

Heh… A c, tylko niedostępność profesjonalnych aplikacji jest bolączką linuksa??

"System dla szarego useam ma mieć przeglądarkę, edytor odtwarzacz itp itd- linux to ma a ssie !!!"

Powinien też być mało kłopotliwy w używaniu. Aktualizacja nie powinna nastręczać problemu. Instalacja jednego małego programiku nie powinna pociągać za sobą konieczności aktualizacji całego systemu… gdybym ja musiał zainstalować nową wersję windowsa, aktualizując przeglądarkę firefox, to rzeczywiście chyba zdecydowałbym się na linuksa, który oferuje właśnie taki bubel, ale za darmo… Tymczasem spokojnie używam sobie Windowsa 7, a wszystkie aplikacje, z jakich korzystam, bez problemu działają także na 7-letnim windows xp… Zresztą, jest wiele innych warunków, które pwinien spełniać system dla ZU, a nie spełnia ich linux… części nie chce mi się już wymieniać, a część już wymieniłem w swoich komentarzach, czy do tego newsa, czy do pozostałych newsów lub artykułów…

Poza tym, nie twierdziłbym tak śmiało, że zwykły użytkownik powinien mieć takie to a takie wymagania, ale nie większe :P . Skoro za (stosunkowo) niewielką cenę może mieć system łatwiejszy w użytkowaniu, dający więcej możliwości (i to takich, które są przez tego użytkownika wykorzystywane), to dlaczego ma nie skorzystać z takiej możliwości??

zwiń wątek user  17 listopada 2009 o godz. 1:44 #
Gravatar

akurat bzdure piszesz ;)

to jest najwieksza zaleta tych systemow :)

W jednym miejscu moge zaktualizowac cale oprogramowanie, i na biezaco miec poprawki bezp.

Czego nie mozna powiedziec o windowsie!

Wiec takie bzdury zachowaj dla siebie!

zwiń wątek tuxmaniak  17 listopada 2009 o godz. 7:25 #
Gravatar

Co z tego,że dzięki temu aktualizujesz sobie system, skoro:

-można by teoretycznie zrobić to samo, ale bez tych durnych zależności

-bezpieczeństwo systemu można osiągnąć także w modelu windowsowym. Np. mój windows jest bardzo bezpieczny, a nie ma tych linuksowych zależności :) .

 
zwiń wątek falkon  17 listopada 2009 o godz. 10:32 #
Gravatar

Ale po co masz pracować na starszym systemie, skoro możesz mieć najbardziej aktualny?

Z windows update również nie korzystasz? Życzę powodzenia.

 
zwiń wątek SeeM  17 listopada 2009 o godz. 11:21 #
Gravatar

tuxmaniak – nie masz zależności, bo biblioteki są ładowane do windowssystem przez instalatory. I dlatego potrzebne są te wszystkie "cleaner-y", bo Windows bo nie ma nad tym żadnej kontroli. Nie wie, czy abc.dll jest do czegokolwiek potrzebne i na wszelki wypadek trzyma. A czy abc.dll i def.dll to ta sama biblioteka, tylko pod inną nazwą, z innego intalatora? Nie wiadomo.

W dystrybucjach masz zależności, ale jak widać mają one nie tylko wady.

 
zwiń wątek grochu  17 listopada 2009 o godz. 12:00 #
Gravatar

Bzdury piszesz "user". Największą zaletą linuksa jest to, co dla danego użytkownika jest największą zaletą.

Wielką bolączką linuksa jest to, że to co jest największą zaletą dla developerów nie koniecznie jest zaletą dla użytkowników i na odwrót.

 
zwiń wątek user  17 listopada 2009 o godz. 14:26 #
Gravatar

@grochu, widzisz, to co ZU obchodzi niekoniecznie obchodzi nas , czyli m.in. i mnie – tak jak napisales

Aktualizowanie dystybucji, tak jak jest teraz, to jest zaleta, a komu to nie odpowiada ten niech uzywa czegos innego, jest wiele tego, od BSD (porty) konczac na Win.

@tuxmaniak

Za malo pojetny jestes by to zrozumiec ;)

Masz blade pojecie o tym, ale glos zabierasz ;)

Idz wracaj do swojego bezp. systemu , i ciesz sie z syfu bibliotek itp ;)

 
 
 
 
zwiń wątek arasek  16 listopada 2009 o godz. 21:04 #
Gravatar

Chciałoby się komuś to przetłumaczyć, czyli dodać jakieś napisy i wrzucić na youtuba, lub tylko zrobić napisy. Niby rozumiem co mówią, ale nie wszystko. Jak coś to piszcie na maila. Pozdrawiam

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
zwiń wątek piotrek44  16 listopada 2009 o godz. 21:51 #
Gravatar

Jak zwykle beznadziejna propaganda amerykańskich "specjalistuf". Jeden koleś nawija z zebranymi ludźmi, a drugi uruchamia Linuksa … i oczywiście zaczyna zanikać obraz z projektora (przecież nie mogło być inaczej bo to taki niszowy beznadziejny system ???). Po chwili uruchamia się Ubuntu bodajże z LiveCD, po czym "specjalista" który go uruchomił zostaje nagrodzony brawami.Jedyne co tu SSie, to autorzy tego spotkania. Temat Fotoszopów itp był wyjaśniony już bardzo dawno temu : producenci, dawajcie kod (chociaż porządną dokumentację?), albo portujcie sami i tyle.

Dno jakich mało, a co najsmutniejsze to ludzie w to wierzą.

Pozdrawiam

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek tuxmaniak  16 listopada 2009 o godz. 22:27 #
Gravatar

A co? Twierdzisz, że brak photoshpa, tudzież innych profesjonalnych i/lub potrzebnych szeregowemu użytkownikowi programów i możliwości nie ma żadnego znaczenia przy wyborze systemu (bo powtarzam, że o wybór i realne możliwości w tym wszystkim chodzi, nie o to, kto jest winny, a kto nie)?

"Temat Fotoszopów itp był wyjaśniony już bardzo dawno temu : producenci, dawajcie kod (chociaż porządną dokumentację?), albo portujcie sami i tyle."

A producenci na to: Linuksiarze, zmieńcie system dystrybucji programów, i zadbajcie o większą stabilność wersji programowania i bezproblemową aktualizację, albo sami twórzcie se "alternatywy" i sami babrajcie się w pakietach setek dystrybucji, aktualizowanych codziennie…

Mrzonek w postaci żądania przez linuksowców chronionego prawem autorskim, pilnie strzeżonego przed kradzieżą kodu źródłowego komercyjnych programów lepiej nie komentować :D . A tak właściwie, to co to za ton? Kto tu wysuwa żądania? Przecież jak na razie to w interesie linuksiarzy jest, by linux był platformą atrakcyjną dla producentów oprogramowania :>. Jak na razie, producenci większości aplikacji nie mają żadnego interesu w portowaniu swoich aplikacji na pingwina, a piotrek44 stanowczo domaga się ich działań, pod groźbą nie wiadomo czego.. przynajmniej taki jest ton tej wypowiedzi :) .

zwiń wątek piotrek44  17 listopada 2009 o godz. 1:21 #
Gravatar

@tuxmaniak

Idąc do sklepu kupuję ciasteczka "X" bo mi smakują, producent ciasteczek "Y" musi się postarać (zrobić lepsze) żebym kupił jego ciasteczka. Nie ma softu na Linuksa, to po prostu go nie instaluję i to producent tego softu ma się starać o względy swojego użytkownika. Znajomym wrzucę Gimpa, a oni się przyzwyczają i polecą go swoim znajomym. Powiedzmy, że takim zachowaniem zachęcę 10 ludzi, którzy mieli kupić Photoshopa, a wybrali Gimpa. To jest właśnie Open source – walka o wolność :) Gdyby więcej ludzi podchodziło do tego w ten sposób, to Photoshop pojawił by się na Linuksie bardzo szybko. Dlatego czy tak się stanie, zależy właśnie od nas ;)

Pozdrawiam

zwiń wątek skiter  17 listopada 2009 o godz. 8:01 #
Gravatar

Myslisz ze pracownik ktory jest 'zawodowym grafikiem', ktory ma w pracy Photoshop na kazdym kompie, bedzie w domu pracowac na Gimp? Zeniby czemu w imie czego ma uzywac '2 roznych prgoramow? W pracy pracuje na takim i chce by bylo latwiej i chce pracowac w takim samym w domu.

Jezeli ja np zajmuje sie serwerami RHEL, to pewnie w domu tez posiadam RHEL, a nie Windows XP, skoro ja uzywam VS 2010 w pracy, to pewnie che miec podobnoe (takie samo), srodowisko pracy w domu by moc sobie dlubac po godzinach jak mam ochote.

Za to nie mam ochoty uzywac program X, tylko po to by w pracy miec program ZZ, i zeby bylo smiesznie jeszcze Bog raczy wiedziec czy sie moja praca 'nie rozjedzie' podczas przenoszenia miedzy programami.

 
zwiń wątek babol1970  17 listopada 2009 o godz. 9:51 #
Gravatar

Piotrek44:"Nie ma softu na Linuksa, to po prostu go nie instaluję"

Dokładnie, po prostu instaluje się wtedy Windows i już jest.

 
zwiń wątek bies  17 listopada 2009 o godz. 11:26 #
Gravatar

No toć instaluj. Linux to nie religia (to nie Apple ;) ). Jak jakiś program nie działa z Linuksem a chcesz go użyć to odpal Windows. Jak bardzo musisz mieć Linuksa zawsze pod ręką odpal Windows w wirtualce (ja tak nagminnie robię).

 
zwiń wątek nat  17 listopada 2009 o godz. 11:33 #
Gravatar

Gnu/Linuxowi blizej do religii niz Apple. chyba, ze bogiem

jest fetysz i pieniadz! : )

 
zwiń wątek babol1970  17 listopada 2009 o godz. 21:57 #
Gravatar

Bies:"Jak bardzo musisz mieć Linuksa zawsze pod ręką odpal Windows w wirtualce"

Robię odwrotnie – używam Windows i portów linuksowych aplikacji. Tak jest wygodniej.

 
zwiń wątek bies  17 listopada 2009 o godz. 22:09 #
Gravatar

No i cool, dla każdego coś miłego.

 
 
 
zwiń wątek vries  16 listopada 2009 o godz. 23:50 #
Gravatar

Bodajże nie z live cd, bo mamy już na desktopie plik pana od prezentacji.

Poza tym osobiście się nie dziwię. Co jest dziś odpowiedzialne za komunikację z projektorami? X.org? hal? Sterownik Nvidii? Wie ktoś? Kiedyś wiedziałem, teraz nie wiem. Później mamy przykład tego, co się dzieje zazwyczaj podczas podłączania wyświetlacza. Ekran zmienia rozdzielczość do natywnej wyświetlacza i robi się bajzel. Później mamy bug OO.o+compiz (który ktoś z widowni znał). Cudowny system, ten linux, nieprawdaż?

Temat Fotoszopów itp był wyjaśniony już bardzo dawno temu : producenci, dawajcie kod (chociaż porządną dokumentację?), albo portujcie sami i tyle.

I później się ludzie dziwią, że nie ma softu…

zwiń wątek piotrek44  17 listopada 2009 o godz. 0:48 #
Gravatar

Na początek :
http://www.sjp.pl/co/bodaj%BFe
Nie użyłem tego słowa daremnie. Co do tej prezentacji, to tym bardziej dowodzi to niekompetencji tych panów.

Prowadziłem (i nadal będę) spotkania o tematyce Open Source i byłem 15-20 min wcześniej przed każdym spotkaniem, żeby dopiąć wszystko na ostatni guzik. Na jednym ze spotkań prezentowałem środowiska graficzne oraz compiza i zanim spotkanie się skończyło, to żuchwy wielu z tam zebranych omal nie dotknęły podłogi.

Jak się coś robi to profesjonalnie, bo spotkanie z filmiku to kpina.

Pozdrawiam

zwiń wątek tuxmaniak  17 listopada 2009 o godz. 7:27 #
Gravatar

A co do funkcjnalności linuksa ma chwilowe zachłyśnięcie się efektami compiza :| ?

 
zwiń wątek babol1970  17 listopada 2009 o godz. 9:53 #
Gravatar

To tak, jak w dowcipie z Żydem, rabinem i kozą. To oczywiste, że po wyłączeniu efektów funkcjonalność znacząco wzrasta.

 
 
 
 
zwiń wątek zezik  16 listopada 2009 o godz. 22:27 #
Gravatar

Jestem ciekaw ilu z tych ktorzy tak usilnie bronia tutaj Linuxa pracuje w firmie ktora wydaje soft na niego.

To wcale nie jest droga uslana rozami – juz nie mowie o tym ze mamy deb-y, rpmy czy inne pkg bo jezeli ten soft dziala w user space to faktycznie nie jest to problem zawsze mozna zrobic makeselfem jakiegos .bin-a i poslac w swiat. ale jezeli dochodzi sprawa modulow wlasnosciowych na otwarcie ktorych firma nie moze sobie pozwolic to koszt utrzymania takiego oprogramowania rosnie o rzad wielkosci.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek nat  16 listopada 2009 o godz. 22:50 #
Gravatar

ok, jesli mozna, wytlumacz laikowi ( = mnie, nieprogramiscie), dlaczego

firma nie moze sobie pozwolic na otwarcie jakiegos kodu. bo slyszalem

kiedys zdanie programisty, ktory od razu powiedzial, ze to ze wzgledow

bezpieczenstwa — dajesz kod, ludzie znajda dziury. czy jeszcze cos poza tym?

ryzyko przejecia pomyslu? zdziwiloby mnie to o tyle, ze nie piszesz przeciez

programu, ktorego uzywalyby przyslowiowe rzesze, chyba raczej cos na zamowienie

i nieco bardziej specjalizowane niz jakis fotoszop czy insz winda?

zwiń wątek piotr  16 listopada 2009 o godz. 23:29 #
Gravatar

Jest coś takiego co się nazywa wstyd. Wstyd, gdy inni programiści bedą mieć ubaw przy przeglądaniu kodu tego "profesjonalnego" oprogramowania za grube miliony.

zwiń wątek nat  17 listopada 2009 o godz. 0:17 #
Gravatar

piotr: znam jednego producenta softu, ktorego moglbym podejrzewac

o taki wstyd, szczegolnie przy starszych wersjach. moje pytanie

bylo jak najbardziej powazne, a o MS nie rozmawiamy.

 
 
zwiń wątek vries  16 listopada 2009 o godz. 23:57 #
Gravatar

Kod == wydane pieniądze (na programistów). Rozdawania kodu == rozdawanie pieniędzy konkurencji. Poza tym lepiej zmusić klienta do używania windowsów, wziąć za każde pudełko marżę i nie przejmować się takimi bzdurami.

"zdziwiloby mnie to o tyle, ze nie piszesz przeciez programu, ktorego uzywalyby przyslowiowe rzesze, chyba raczej cos na zamowienie"

Te programy subtelnie się od siebie różnią. Dzięki temu nadają się lepiej dla zakładów różnych typów.

zwiń wątek nat  17 listopada 2009 o godz. 0:19 #
Gravatar

wlasnie o te roznice pytalem. chyba, ze tamten czlowiek pracuje
w Jakiejs Wielkiej Firmie. wtedy nie mam pytan. „nie otwieramy,
bo nie” i dopoki nie mam wygorowanych wymagan wobec otwartej
konkurencji (a nie mam, bo wiele za to nie zaplacilem — moze 5
numerow L+ z plytkami kiedys), obejde sie.

 
 
zwiń wątek zezik  17 listopada 2009 o godz. 9:31 #
Gravatar

bo to co wyklepia programisci to moze nie jest na tyle cenne co:

- ilosc pracy jaka wkladaja inzynierowie badz dzial badawczy

- tajemnica firmy: protokoly etc

nie chodzi tu o popularny soft a o specyficzny. ja na codzien zmagam sie z driverami i co moge daje na GPL, tzn co moj pracodawca mi zezwoli ale nie wszystko sie da.

 
zwiń wątek iron_irony  17 listopada 2009 o godz. 14:26 #
Gravatar

jest coś takiego w firmie, co się nazywa Zarząd ;-)

 
 
zwiń wątek Dawid Ciężarkiewic  16 listopada 2009 o godz. 22:59 #
Gravatar

[ironia]Właśnie. Wydawanie softu na Windowsa to jest przecież super łatwe.[/ironia]

Problem jest spowodowany, nie wadami Linuksa, a wadami zamkniętego kodu. Nie rozumiem tematu.

zwiń wątek ufoludek  17 listopada 2009 o godz. 0:13 #
Gravatar

Nie rozumiem tematu.

Masz rację.

 
 
 
zwiń wątek cofko  16 listopada 2009 o godz. 22:32 #
Gravatar

Lunduke nie wykazał się niczym odkrywczym, zerżnął wpisy z bloga Linux Hater – http://linuxhaters.blogspot.com/2009/05/poser-hat

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek nat  17 listopada 2009 o godz. 0:25 #
Gravatar

ciekawe, czy nie zlamal jakiejs licencji? ;-)

 
 
zwiń wątek Mariusz  16 listopada 2009 o godz. 22:39 #
Gravatar

Linux jest idealny dla conajmniej 50% użytkowników komputerów. Tylko, że te 50% użytkowników o tym nie wie. Nie wie, że można inaczej. Bo dla większości użytkowników komputerów, komputer jest jak dla większości komórka. Ilu użytkowników komórek wie o tym na jakim systemie właśnie pracuje. Założę się, że ponad 80% użytkowników komórek nawet nie wie, że kożysta z Linuksa. Tak samo jest z komputerami. Dajcie ludziom komputery od początku z Linuksem i połowie niczego nie zabraknie. A drugiej połowie zabraknie wszystkiego, gier, photoshopa z piratebay, dreamveavera z piratebay office z piratebay itd. I nic ich do linuksa nie przekona.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek Mariusz  16 listopada 2009 o godz. 22:40 #
Gravatar

Przepraszam za błędy ortograficzne. To pośpiech.

 
 
zwiń wątek krzabr  16 listopada 2009 o godz. 22:47 #
Gravatar

Po pierwsze proponuje wspólny system paczkowania dla wszystkich linuxów oraz jednolity system w położeniu i ustawieniu głównych plików konfiguracyjnych :)

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek tuxmaniak  16 listopada 2009 o godz. 23:25 #
Gravatar

Tak. Takie coś by się przydało. Jeśli już musi być jakiś system pakietów (ze względu na zależności, jestem w ogóle przeciwny systemom pakietów, no ale niech będzie…), to niech będzie jeden, kompatybilny z każdą dystrybucją. Ale tak się nigdy nie stanie, bo to narusza "wolność" i indywidualizm twórców dystrybucji. O ich "filozofiach" nie wspomnę…

Po prostu, linuksowcy lubują się w niepotrzebnym powtarzaniu pewnych wynalazków. Zamiast wymyślić jedno porządne, wszechstronne rozwiązanie, wymyślają szereg niekompatybilnych rozwiązań, o ograniczonym polu zastosowania

zwiń wątek bies  17 listopada 2009 o godz. 0:31 #
Gravatar

Idź, wymyśl.I nie zawracaj głowy (za każdym razem jak słyszę tą gadkę to mnie mdli).

zwiń wątek tuxmaniak  17 listopada 2009 o godz. 0:54 #
Gravatar

Nie ja od tego jestem. Ja jestem zwykłym użytkownikiem. Co, sam użytkownik programowania (osoba najbardziej zainteresowana jego rozwojem) nie może mieć opinii nt. używanego przez siebie produktu? Panom od open-source to przeszkadza? Widać, jacy jesteście otwarci… wystarczy głośno powiedzieć, że coś jest nie tak…

Po pierwsze: nie potrzebuję wymyślać. Wystarczy, że twórcy windows i mac os x już to wymyślili.

Po drugie: Jakoś nie uśmiechałby mi się (gdybym w ogóle umiał programować aplikacje okienkowe czy konsolowe) samotnie (bo moja opinia nie znajduje, jak widać, poparcia wśród linuksowców) pracować na rzecz "sołeczności", która mimo iż ma środki i umiejętności, sama się nie stara (z nielicznymi wyjątkami) o wprowadzenie unifikacji, o której mówiłem… poza tym, to chyba nie ja powinienem naprawiać linuksa?

"Idź, wymyśl.I nie zawracaj głowy ":

To częsta reakcja na prośby i sugestie użytkowników wśród członków "społeczności"…

 
zwiń wątek bies  17 listopada 2009 o godz. 1:06 #
Gravatar

No to pójdziesz już i nie będziesz zawracał głowy? Możesz do Windows i MOX-a — mi tam zwisa.

 
zwiń wątek szatox  17 listopada 2009 o godz. 2:30 #
Gravatar

Tuxmaniak: każda dystrybucja, jaka powstaje, powstaje z jakiegoś powodu. Jest tworzona z myślą o jakimś zastosowaniu/z konieczności rozwiązania określonego problemu.

Był potrzebny system skrojony na miarę: powstało gentoo.

Brakowało linuxa idiot-friendly: powstało ubuntu.

Założenia tych systemów są skrajnie różne. Daj im ten sam manager pakietów. Ja lubię apta, owszem. Ale apt służy do instalowania gotowych paczek binarnych.

Emerge ma sobie radzić z dostosowywaniem oprogramowania do potrzeb użytkownika na podstawie źródeł, zdefiniowanych profili i flag. Spróbuj ich pogodzić jednym managerem. Podobno się da. Ale czy warto się męczyć? Właśnie dlatego powstały różne.

 
zwiń wątek tuxmaniak  17 listopada 2009 o godz. 7:39 #
Gravatar

"No to pójdziesz już i nie będziesz zawracał głowy? Możesz do Windows i MOX-a — mi tam zwisa."

Ojej… myślałem, że to opensource, i tu każdy może się udzielić, a tu się okazuje, że nawet krytycznej opinii nie można wygłosić :P . Co do stworzenia lepszego systemu paczkowania dla społeczności: skoro wam to zwisa, to tym bardziej mnie…

A na poważnie, to gdybym miał stworzyć lepszy system pakietów, stworzyłbym po prostu kolejny z wielu systemów pakietów. Nie oznaczałoby rozwiązania problemu: nie byłoby standaryzacji, bo inne dystrybucje dalej korzystałyby ze swoich rozwiązań. Standaryzacja zależy od was, drodzy programiści! Tak samo ze stabilnością oprogramowania: nie mogę stworzyć systemu pakietów, który by temu zaradził, bo co z tego, że ja bym to zrobił, skoro i tak twórcy oprogramowania linuksowego nie tworzyliby przez to stabilnych wersji, ale wersje w ciągłym rozwoju, aktualizowane co parę dni czy tygodni… I znowu nie można czegoś zrobić z linuksem tylko dlatego, że linuksiarze nie chcą niczego zmieniać…

 
zwiń wątek skiter  17 listopada 2009 o godz. 8:08 #
Gravatar

"Ale czy warto się męczyć?" – skoro ludzie 'spolecznosci' chca by ich system byl bardziej popularny moze warto?

 
zwiń wątek bies  17 listopada 2009 o godz. 19:38 #
Gravatar

No to męczcie się. Ale nie wymagajcie aby ,,inni ze społeczności'' męczyli się za Was. Chcecie czegoś: zróbcie sami/zapłaćcie.

Dlaczego jeden z drugim trolle zawsze szukają frajerów którzy im będą za friko naprawiać Świat wedle ich widzimisie…

 
zwiń wątek tuxmaniak  17 listopada 2009 o godz. 20:20 #
Gravatar

"No to męczcie się. Ale nie wymagajcie aby ,,inni ze społeczności” męczyli się za Was. Chcecie czegoś: zróbcie sami/zapłaćcie."

Ależ wielu robi dokładnie tak, jak mówisz… Wielu płaci za windowsa lub maca, i dostaje to, czego chce… Tylko, że tych wielu spotyka się często z krytyką tych, którzy chcieliby, by Ci ludzie używali linuksa, rozwiązywali jego problemy, udzielali się w społeczności…

Chyba link do tego newsa (i do komentarzy pod nim) będę zamieszczał pod każdym następnym newsem lub artykułem, krytykującym niechęć innych do darmowego linuksa i ich sympatię do płatnego windowsa. Może wtedy linuksiarze dostrzegą sprzecznści w swoim rozumowaniu :P

 
zwiń wątek bies  17 listopada 2009 o godz. 22:14 #
Gravatar

No to może tym ,,wielu'' mnie cytować. Jestem linuksiarzem ,,z dziada pradziada'' i nic od Ciebie nie chcę. Nie udzielaj się, powtarzam nie udzielaj się — głowa boli od tego bełkotu. Nie używaj Linuksa, nie rozwiązuj problemów. Siedź na Windows/MOX/fribzdi/inne coś i nie marudź.

,,Linuksiarze'' to nie jest świadomość zbiorowa misiu puszysty. Zatem nie może być mowy o sprzeczności. Odstaw chochoły i walnij sobie soczek…

 
zwiń wątek tuxmaniak  17 listopada 2009 o godz. 23:19 #
Gravatar

"Nie udzielaj się, powtarzam nie udzielaj się — głowa boli od tego bełkotu. Nie używaj Linuksa, nie rozwiązuj problemów. Siedź na Windows/MOX/fribzdi/inne coś i nie marudź."

Dziwne, że "otwartej" społeczności nie można krytykować, ale za to zamknięty system może być przez tę społeczność dowolnie krytykowany…

Żyję w wolnym kraju. Mam prawo do wyrażania swoich poglądów, ale według niektórych (jak na ironię, zwolenników "wolności"), nie wolno mi wypowiadać w temacie wolnego systemu operacyjnego…

Na czym polega wolność linuksa?? Coś mi się wydaje, ze to wolność w stylu watykańskim: "wolność od niewoli grzechu (czyt. windowsa i poglądów krytycznych wobec linuksa)"

""Linuksiarze” to nie jest świadomość zbiorowa": oczywiście, że nie. Tak się jednak składa, że wspólnym mianownikiem używania linuksa są często wspólne poglądy n.t. linuksa i wolności programowania.

"Nie udzielaj się, powtarzam nie udzielaj się — głowa boli od tego bełkotu(..)misiu puszysty. Zatem nie może być mowy o sprzeczności. Odstaw chochoły i walnij sobie soczek…"

Rozumiem, że to są twoje argumenty w dyskusji?

 
zwiń wątek bies  18 listopada 2009 o godz. 9:12 #
Gravatar

Ziefff… Jakiej dyskusji — przecież nie wiesz o czym piszesz.

 
 
 
 
zwiń wątek daemon  16 listopada 2009 o godz. 23:07 #
Gravatar

Wiadomo nie ma idealnego panstwa i nie ma idealnego systemu. I chyba nigdy nie będzie. Ale porównać Linux z tymi płatnymi systemami , to wypada swietnie. Że ssie możliwe kazdy system ma wady w czymś jest lepszy tu gorszy. Może gry nie są jego mocną stroną, sterowniki do kart graficznych. Ale czy to wina Linuksa że ktoś zamyka kod? Gdybym wczesniej przejrzał na oczy nigdy bym nie sciągal pirackiego systemu jak to było kiedyś dawno. Ale z Linuksem jestem legalny, może ma braki w czymś jak i M$ który mimo że taką kasiorę zbija na Windows7 a łaty wychodzą wraz z nowym SP1 to i tak masa ludzi go ma kupuje i chwali.Jest duzo płatnych systemów Mac, nawet i Linux RedHat i wiele innych o których szary człowiek nie ma pojęcia. Jednak to Linux zaraz po wielkiej dwójce M$ i Macintoshu jest najbardziej znany. Mimo że darmowy, a to dziwne nie, darmo a ludzie wolą płacić:)

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek skiter  17 listopada 2009 o godz. 8:13 #
Gravatar

„Ale czy to wina Linuksa że ktoś zamyka kod?” – CZekaj sekunde … pytanie a czy ja MUSZE! otwierac kod? Czy skoro uzywam Linux, uzywam Glibc MUSZE! otwierac kod bo ty tego sobie tak zyczysz?
Moze ludzie zaczna chodzic pod drzwi Adobe, czy innego producenta i beda rzadac! pod pozorem podpalenia drzwi i spalenia calej firmy aka:
„Sluchaj gnoju albo dasz nam kod Photoshop, albo wylecisz w kosmos wraz z pracownikami – masz 5 min” … To jest wymuszenie.

Skoro dajesz mi wolnosc, wolnosc wyboru, ja np wybieram zamkniety kod, to z jakiej racji sie czepiasz ze ‘ja jestem nie wolny’? Ja wybralem ‘zamkniety sterownik’ ty masz alternatywe ‘otwarty ale nie dzialajacy’, czegosz jeszcze rzadasz, chcesz lepiej dla systemu, dla siebie? Kozystaj z wolnosci SVN i jechac z kodem ..

 
 
zwiń wątek Odysseusz  16 listopada 2009 o godz. 23:14 #
Gravatar

Problem w tym, że w "Tymkraju" w większości wypadków Windows jest jak Linux – czyli "darmowy"…

I chyba łatwiej znaleźć kogoś z równie "darmowym" Photoshopem niż kogoś kto potrafi coś na Gimpie.

Paczek do każdej dystrybucji jest sporo, jest to częściowo dublowanie wysiłku programistów, ale przeciętnego użytkownika moim zdaniem nie obchodzi.

Przy okazji – na Linuxie do prostej obróbki zdjęć polecam bardzo wydajny i funkcjonalny Showfoto, Gimpa używam dopiero jak potrzebuję warstw.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek tuxmaniak  16 listopada 2009 o godz. 23:30 #
Gravatar

Nie obchodzi, ale tylko dlatego, że ten przeciętny użytkownik nie wie, że z takiego systemu dystrybucji aplikacji wynika szereg trudności, jak konieczność aktualizacji połowy systemu, bo jeden program ma nową wersję, czy niekompatybilność pakietów między dystrybucjami. Nie mówiąc już tym, że tysiące ludzi traci czas na powtarzanie czegoś, co w windowsie robione jest tylko raz. Oczywiście, ten czas należy do twórców dystrybucji: mogą z nim robić co chcą. Nie oznacza to jednak, że muszę uważać to za mądre czy produktywne.

zwiń wątek mateuszptr  17 listopada 2009 o godz. 9:27 #
Gravatar

W takim razie podaj przykład że „że tysiące ludzi traci czas na powtarzanie czegoś, co w windowsie robione jest tylko raz.”

Jakoś się z czymś takim nie spotkałem.

zwiń wątek iron_irony  17 listopada 2009 o godz. 14:40 #
Gravatar

- pisanie programów konfiguracyjnych dla każdej dystrybucji z osobna ? ;-)

- tworzenie paczek dla każdej dystrybucji z osobna ? ;-)

- testowanie i support dla każdej dystrybucji z osobna ? ;-)

…… ;-)

 
 
 
 
zwiń wątek seleros  16 listopada 2009 o godz. 23:16 #
Gravatar

NIE nie i jeszcze raz nie :)

Nie chodzi o unifikowanie linuxów, to się po prostu nie uda. Niezbędny jest linux z jasnym planem rozwoju, nastawiony na zysk ( ale darmowy- taki desktopowy Android). Dopuścić tylko kilkanaście programów (na początku), które w garści mieli by developerzy systemu operacyjnego. Po co kilkanaście komunikatorów dostępnych w linuxach, skoro żaden nie jest ładny ( skórki to nie wszystko, bo już ustawienia wyskakują w ramkach znanych z GNOME), kopete- ładny i wkomponowany w system raz łączy z GG raz nie.

Reszta programów tylko za akceptacją developerów, zarówno jakościowo jak i graficznie.

Prosze państwa czekamy na chrome OS, niech dzieli i rządzi

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek [r4]  16 listopada 2009 o godz. 23:35 #
Gravatar

Zapominasz o jednym — deweloperzy to nie są ludzie, którzy trafnie zdecydują o tym, czy coś jest ładne, czy nie :)

zwiń wątek nat  17 listopada 2009 o godz. 0:16 #
Gravatar

ale do tworzenia tematow/skorek/motywow/tapet/itd nie trzeba

developerow…

zwiń wątek azhag  17 listopada 2009 o godz. 10:55 #
Gravatar

Osoby tworzące tematy/skórki/motywy/tapety (oraz dokumentację, etc.) też są deweloperami.

Deweloper != programista

 
zwiń wątek nat  17 listopada 2009 o godz. 18:41 #
Gravatar

umiem przyciac obrazek w gimpie do 1280×800. jestem developerem :)

 
 
 
 
zwiń wątek Dawid Ciężarkiewic  17 listopada 2009 o godz. 0:22 #
Gravatar

Kilka randomowych komentarzy do slajdów:

Linux ma już standard paczkowania oprogramowania. Nazywa się "źródła" i dzięki niemu nie potrzebuje już żadnego innego. Każdy kto upiera się przy standaryzacji jednego słusznego rozwiązania binarnego niczego się nie nauczył z używania Linuksa i równie dobrze może go nie używać wcale.

Jeżeli potrzebujesz jakieś zaawansowanego oprogramowania to za nie zapłać, używaj OSu którego wymaga itd. itp. Linuks nie musi dostarczyć Ci wszystkiego, łatwo i za darmo.

Jedyne miejsce w którym muszę przyznać, że Linuks rzeczywiście trochę kuleje to audio. Jeszcze niedawno był z tym koszmar – obecnie wydaje mi się, że jest znośnie, za kilka lat może będzie dobrze.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek sadi  17 listopada 2009 o godz. 14:29 #
Gravatar

To fakt, źródła są uniwersalne, ale instalacja programów przy ich użyciu trwa zbyt długo, do tego wymaga użycia konsoli, znajomości kilku komend i umiejętności czytania błędów. W konsekwencji dla normalnego człowieka to niepotrzebnie zbyt trudne i czasochłonne. Chyba, że to była ironiczna uwaga…

 
zwiń wątek iron_irony  17 listopada 2009 o godz. 14:42 #
Gravatar

rzeczywiście standard paczkowania: źródła + X kombinacji różnych łat ;-)

 
 
zwiń wątek no-user  17 listopada 2009 o godz. 0:31 #
Gravatar

niech każdy używa systemu i softu jakiego chce niech dev. piszą soft jaki chcą na takie platformy jakie chcą – przyjmijmy wolność użytkowania i tworzenia jako pewien punkt startowy dyskusji i wtedy wszelkie problemy się kończą

z resztą cała ta dyskusja to kwestie które były już powtórzone z milion razy a finalnie każdy i tak pozostanie przy swojej racji, tylko jeszcze bardziej w niej utwierdzony

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
zwiń wątek krzabr  17 listopada 2009 o godz. 1:49 #
Gravatar

To kompiluj cały system z zależnościami od zera . Radze na próbę zainstalować openbsd i w trybie verbose instalować oprogramowanie , gdie widać jasno zależności , okaże się że dla śmiesznego firefoxa potrzeba dziesiątek zależności nie wspominając o kolosach jak środowiska graficzne .

Stąd pomysł oficjalnie wspieranego (przez twórców linuxa) menadżera pakietów jest pomysłem czysto praktyczny bo przy instalowaniu czegoś większego zostaną zainstalowane również zależności . Najlepiej w tym celu nadawały by się Deb który pracuje na wielu jądrach , rozpowszechniony tzx? rpm , PBI posiadający wszystkie zależności w sobie lub mechanizm zbliżony do portów/pkgsrc .

A unifikacja jest niezbędna aby stawić czoła potężnym konkurentom OSxowi , i windzie . Inaczej Linux nawet z 30% rynku będzie gówno warty . Problem można też rozwiązać specyfikacją w/g której będą wytypowane biblioteki i narzędzia standardowo dostarczane z dystrybucjami lub z kernel.org :)

Miejmy tylko nadzieje że google rozwiąże ten problem nokautując śmieciowe dystrybucje używane tylko przez ich twórców .

Swoją drogą ciekawą rzecz też robi sun dostarczając z bazowym opensolarisem część narzędzi i pakietów ,oraz umożliwiając wszystkim distrom na nim bazującym obsługę csw . I tworząc głowne distro w postaci OpenSolarisa .

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek bies  17 listopada 2009 o godz. 1:57 #
Gravatar

O następny (ten pewnie z kategorii fanatycznych bsdziarzy). Idź na LKML (tj. do twórców Linuksa) i proponuj im aby ,,oficjalnie wspierali menadżer pakietów''. Sam jestem ciekaw co Ci powiedzą. Chociaż może nie ,,co'' ale ,,jak''. ;)

 
zwiń wątek szatox  17 listopada 2009 o godz. 2:40 #
Gravatar

emerge kde

Jedno proste polecenie, 24 h kompilacji. Łatwa instalacja bardzo rozbudowanego pakietu wprost ze źródeł. Coś jeszcze?

BTW, AFAIK paczki dla różnych dystrybucji są robione automatycznie. Tylko pierwsza paczka jest robiona z użyciem dewelopera, po wrzuceniu jej na serwer jego oprogramowanie zajmuje się konwersją na wszystkie oczekiwane/obsługiwane formaty.

zwiń wątek skiter  17 listopada 2009 o godz. 8:20 #
Gravatar

„Jedno proste polecenie, 24 h kompilacji. Łatwa instalacja bardzo rozbudowanego pakietu wprost ze źródeł. Coś jeszcze?”

Mala dygresja, jak doloze do tego OpenOffice, Compiz, moze jeszcze pare innych programow to komputer bedzie dzialac tylko 7 dni by sie ‘skrojil na miare’ – wypas system, wypasny pomysl, zainstalwoac sobie system ktory dziala cos robi ale praowac na nim nie moge bo sie … kompiluje ;) , a to juz pol biedy, ten tydzien przezyje, gorzej jak wyjdzie poprawka … znowu musze przekompilowac polowe systemu czyli znowu dwa dni w plecy bo wyszla poprawka biblioteki X?

zwiń wątek szatox  17 listopada 2009 o godz. 13:41 #
Gravatar

Ale ten tydzień trwa instalacja. Później zmienia się tylko niewielkie fragmenty, więc nie ma problemu czasu. A jedna biblioteka to zwykle max kilka minut

 
zwiń wątek skiter  17 listopada 2009 o godz. 14:49 #
Gravatar

Sama bilioteka ok, ale gorzej bedzie jak program C bedzie chcial sie zaktualizowac do tej bilioteki, to nie zajmie pare minut …

Dwa, po miesiacu chce zaktualizowac caly system, i znowu musze czekac … i kolejny update i kolejny i tak w sumie trace … caly miesiac na zabawe w 'aktualizacje' w przeciagu jednego roku, zamiast pobrac paczke zainstalowac i miec z glowy, binarka szybciej sie pobierze niz sie zrodla przekompiluja.

 
 
zwiń wątek sadi  17 listopada 2009 o godz. 14:39 #
Gravatar

Nie każdy używa Gentoo i nie każdy chciałby go używać. Jak mam wybór zainstalować KDE w kilka-kilkanaście minut, albo w 24 godziny, to dla mnie wybór jest prosty… Jeśli kompilacja będzie kiedyś kilkadziesiąt razy szybsza, niż teraz, to wtedy pomyślę o Gentoo, albo innej, podobnej dystrybucji. To tylko moje zdanie – szanuję tych, którzy myślą i robią inaczej.

 
 
zwiń wątek Identyfikator Chwilo  18 listopada 2009 o godz. 3:08 #
Gravatar

Stąd pomysł oficjalnie wspieranego (przez twórców linuxa) menadżera pakietów [..] A unifikacja jest niezbędna

Przypadek Gobolinuksa jasno dowodzi, że żaden "manager pakietów" nie jest, tak naprawdę, w ogóle potrzebny, przy inteligetnie zaprojektowanym FHS.

Po prostu trzeba umieć zerwać z tym, co "było zawsze" – a co wcale nie było jakoś gruntownie przemyślane co do funkcjonalności, tylko jest efektem łatania "na kolanie".

zwiń wątek me  18 listopada 2009 o godz. 18:35 #
Gravatar

tylko kto niby miałby zerwać? :)

zwiń wątek Identyfikator Chwilo  19 listopada 2009 o godz. 20:13 #
Gravatar

"Maintainerzy" dystrybucji – a któżby inny?

 
 
 
 
zwiń wątek riklaunim  17 listopada 2009 o godz. 4:00 #
Gravatar

Problem Linuksa to jego nazwa – skojarzenia i stereotypy przypisywane Linuksowi przez użytkowników, którzy coś widzieli, lub coś słyszeli, zazwyczaj od ostrego Linuksiarza, który normalne środowiska graficzne uznaje za zło ;) Sukces Linux odnosi tam, gdzie nie jest "Linuksem" (np. Android).

Dlaczego nie ma zamkniętego oprogramowania na Linuksa? Bo "nikt" go nie chce. Twórcy Linuksa i związanego z nim oprogramowania/dystrybucji (poza komercyjnymi) dość skutecznie blokują nie-wolne aplikacje. W ilu dystrybucjach Opera jest dostępna ze standardowych repozytoriów? Niewielu.

Polski soft – Lefthand pod Linuksa istnieje, ale tylko na wybrane 32-bitowe dystrybucje. Zmienność bibliotek utrudnia życie tutaj.

Mam odtwarzacz Creative. W zestawie płytka z dedykowanym ładnym softem pod Windows. Protokół tajemnicą nie jest, a pod Linuksa istnieje Gnomad – ledwo działająca aplikacja o słabym interfejsie. Internet zapewnia PlayOnline. Pod Linuksem działa, a pod Windowsem przy okazji mogę wysyłać i odbierać SMSy, w tym te potrzebne przy korzystaniu z Play24 selfcare. Nie wspominając o pekaobiznes, do którego Firefox pod Wine z windowsową wtyczką do autoryzacji/itd. A przy dostępności np. aplikacji KDE4 na Maka i Windowsa – wybór OSa staje się drugorzędny na niekorzyść zwykłego Linuksa – a na korzyść Windowsa, OS X i pewnie z czasem ChromeOS.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
zwiń wątek dav  17 listopada 2009 o godz. 10:02 #
Gravatar

cytat jest jakby napisany przez jakies dziecko neostrady. Zamiast narzekac ze mu PS nie dziala niech sie przesiadzie na linuksa i zacznie uzywac Gimpa. Jak Adobe, Autodesk i Corel zauwaza ze duzo ludzi juz wybralo linuksy to zaczną robic na niego porty programow i po problemie… Ale po co, lepiej siedziec na windozie, siać flame i czekac na "lepsze" czasy… Nic samo sie nie zmieni jesli userzy desktopow beda dalej tacy jacy są!

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
zwiń wątek Theq  17 listopada 2009 o godz. 10:20 #
Gravatar

Najlepszym wnioskiem z tej prezentacji jest „developers have to eat!”. Bez dużych pieniędzy możemy zapomnieć o Linuksie na desktopie. 99% programistów nie będzie pracować na pełen etat nad programami open-source za darmo, czy za kwotę mniejszą od tego co mogą zarobić w McDonaldzie.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek bies  17 listopada 2009 o godz. 11:11 #
Gravatar

Pieniądze się znajdą. Kluczowy jest rynek zbytu.

 
 
zwiń wątek seleros  17 listopada 2009 o godz. 12:57 #
Gravatar

Rynek zbytu się znajdzie, to każdy komputer sprzedawany jako nowy, wystarczy preinstalować nowy system, a do tego dąży Google. System raczej preinstalowany i dostosowany przez producentów oprogramowania do konkretnej maszyny, przez co niezawodny- uruchom i działaj ( model androidowy). Programy przez repozytoria zatwierdzone przez google ( dopracowane i ładne), system darmowy przez to chętnie stosowany przez producentów i mamy sukces. Wiele się mówi, że windows nie ma alternatywy, bo trafia głównie w zapotrzebowanie graczy, to się zmienia ( wystarczy spojrzeć na rynek systemu OSX- raczej nie dla graczy). Oj trzymam kciuki za google, obym się nie zawiódł

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek bies  17 listopada 2009 o godz. 19:42 #
Gravatar

Pasmatriom, uwiżim. Na razie jeszcze nie widzę Androida jako dobry rynek. Podobnie jak pomysłów Ubuntu Store. Z Linuksa desktopowego zauważam tylko każuale (ostatnio np. WorldOfGoo).

 
 
zwiń wątek dozorca zoo  17 listopada 2009 o godz. 13:10 #
Gravatar

Głupie porównianie (z samolotem).

Wyprostuję.

Linux jest jak samolot, bez stewardesy.

Akurat firma opierniczająca catering nie wysłała żadnej – samych brodaczy.

Jeśli ktoś chce lecieć – leci.

Ale amator panienek w mundurkach nie dostanie, czego mu się chce.

To problem braku reakcji dostawcy na zainteresowanie/potrzeby klientów, a nie producenta samolotu.

Osobiście kiedy mogę unikam adobe/ms/novell(tak)/roxio itp.

Nie dlatego, że coś źle produkują.

Dlatego, że prowadzą wk_jącą politykę.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
zwiń wątek Asaar  17 listopada 2009 o godz. 13:49 #
Gravatar

Wow, ale linuksiarze mają zapłon temat był na afiszu z pół roku temu na blogu, gdzie sie trochę bardziej znają na linuksie: http://linuxhaters.blogspot.com/2009/05/poser-hat
Ale miło, że powoli zdrowy rozsądek przenika do betonu i coraz mniej jest w kółko wałkowanych formułek, że linuks przecież najlepszy, że wszystko działa, że Windows to syf, że "mnie wystarcza", że "u mnie działa", "używa moja babcia", "wszystko działa pod WINE" a jak coś nie działa lub czegoś nie ma (chociaż wszystko działa i jest wszystko co potrzeba) to jest to wina wszystkich tylko nie deweloperó i modelu dystrybucji linuksa: złośliwych producentów sprzętu którzy nie chcą udostępniać specyfikacji technicznej (czyli wyrzucać pieniędzy które wydali na jej stworzenie), złośliwych programistów, którzy nie chcą udostępniać kodu czyli de facto żyć z ochłapów za support lub złośliwych programistów, którzy nie chcą wspierać pierdyliarda dystrybucji który składa się na 1% rynku. No i oczywiście wszyscy są przekupieni przez Micro$hit który jest zły, bo chce zarabiać na swojej pracy i trzęsie portkami przed linuksem, który już za rok będzie miał swój rok (jak co roku).

I tak się zastanawiam, kiedy linuksiarze dorosną, żeby pojąć te proste prawdy.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek no-user  17 listopada 2009 o godz. 19:41 #
Gravatar

gadanie o setkach dystrybucji (jako o problemie) to jakiś mit windowsiarski,

tak naprawdę prawdziwych dystrybucji jest max. kilkanaście, a liczących się na rynku raptem kilka

reszta "dystrybucji" to różne przeróbki tej skromnej bazy, chyba z połowa z tej reszty to przeróbki Ubuntu

 
zwiń wątek Asaar  18 listopada 2009 o godz. 13:17 #
Gravatar

Oczywiście masz rację – to żaden problem i twórcom oprogramowania nie chce się obsługiwać tych nie wiadomo ilu dystrybucji z czystej złośliwości i dlatego, że ich M$ przekupił. I oczywiście nie chodzi tu tylko o ilość dystrybucji, ale ich krótki cykl i to, że paczki sprzed 0,5-1 roku na nowej wersji tego samego systemu już nie uruchomisz. To nie dotyczy tylko Ubuntu, ale większość distr. Ale to nie ma znaczenia – im się po prostu bezczelnie nie chce! A na tym wrednym windowsie chodzi soft sprzed 10 lat, a jak nie chodzi to ta wredna firma dodaje tryb XP, żeby chodził! To skandal! Jak można być tak głupim i nie wiedzieć, że system paczek to coś wspaniałego, że dzięki temu instaluje się oprogramowanie jednym kliknięciem i żyje się lepiej! Wszystkim! A mnogość dystrybucji daje wolność!

zwiń wątek bies  18 listopada 2009 o godz. 15:49 #
Gravatar

O, to może Ty odpowiesz jak mi działa WorldOfGoo w wersji tgz na PLD. Bo paczki na PLD oczywiście nie było. A dystrybucja zmienia mi się nie co 6 miesięcy tylko co aktualizację (np. 2 razy w tygodniu). Zatem?

 
 
 
zwiń wątek teodozjan.blogspot.c  17 listopada 2009 o godz. 16:18 #
Gravatar

Już było na linuxNews.

Zacytuję(niezbyt dokładnie) najważniejsze zdanie z tego filmu ,,They don't care about Linux or Windows, they care about money.''' Firmom wisi zdanie użytkownika jeśli nie ma wpływu na sprzedaż. Jeśli ktoś się spodziewa, że zaraz pojawi się jakaś magiczna uchwała na jakimś kolejnym zjeździe jakiejś tam organizacji, która wprowadzi przepis, że każda aplikacja ma być uruchamialna pod wszystkimi możliwymi systemami to może czuć się zawiedziony.

Jedyny sposób na zmiany to być świadomym klientem i kupować taki sprzęt/oprogramowanie, które z Linuksem dobrze współpracuje. Kto mówił, że chce mieć telefon z Linuksem, a potem nie kupił FreeRunnera, tylko jakieś rozwiązanie z Windows Mobile?

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
zwiń wątek krzabr  17 listopada 2009 o godz. 16:19 #
Gravatar

Problem kompilacji można prosto rozwiązać przez możliwość kompilacji oprogramowania + system paczek .

Takie rozwiązanie jest w Open Bsd i Sabayonie i jakoś nikt na nie nie narzeka .

A powtarzam 100 raz że rozbicie Linuxów do niczego dobrego nie prowadzi .

Stąd też kibicuje Chrome OS nawet jeśli to ma być totalny szajs .

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek no-user  17 listopada 2009 o godz. 21:02 #
Gravatar

rozbicie linuksów jest wpisane w ich naturę, skoro można tworzyć nowe distra

– będą one tworzone

poza tym mi się to akurat podoba – więcej dystrybucji to większa konkurencja w obrębie linuksa i większa innowacyjność

a co do kibicowania – to jak już opuszczać linuksa – ja raczej kibicuje systemowi Haiku

 
 
zwiń wątek janek  17 listopada 2009 o godz. 17:48 #
Gravatar

co tak wszyscy pieprzą w kółko o photoshopie? w życiu tego nie używałem

byle kolo co kupił byle lustrzankę już photoshopa potrzebuje ??? i to jako niezbędnego narzędzia???

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek launchpad.net/~mgol  17 listopada 2009 o godz. 18:33 #
Gravatar

No właśnie, ja tam bym o Photoshopie nie nawijał. Gdyby Linux stał się popularny, to i Photoshopa by przeportowano. Największym problemem jest ów brak standaryzacji. Gdy ostatnio kupowałem w promocji World Of Goo, ściągnąłem też wersję pod Linuksa. Bo skąd mam wiedzieć, czy moja Linuksowa odpali się w Ubuntu, które wyjdzie za 2 lata?

Linuksowy model nadaje się świetnie do aplikacji open source – tam można po prostu poprawić kod i nie mamy narzutu; dlatego linuksowe instalacje są takie małe. Model ten jednak w ogóle nie sprawdza się w przypadku aplikacji binarnych. I dopóki tak będzie, wiele się nie zmieni. A ja zbyt dużych nadziei nie mam, patrząc na dotychczasowy rozwój…

zwiń wątek no-user  17 listopada 2009 o godz. 22:42 #
Gravatar

nie można narzucić standaryzacji w systemie, który z założenia jest wolny

najprawdopodobniej photoshopa pod linuksa nigdy nie będzie – pozostaje używać gimpa, itp., albo instalować windowsa

linux to linux – linuksowy model i linuksowe realia – trzeba się z tym pogodzić, albo zmienić system

zwiń wątek JG  18 listopada 2009 o godz. 9:20 #
Gravatar

Linux to kernel, prawie wszyscy tutaj o tym zapominają, a dystrybucje to przeważnie różne, czasem bardzo rózne, systemy operacyjne. Nie wiem czy im standaryzacja jest tak bardzo potrzebna, skoro ich założenia konstrukcyjne są np. rozbiezne, a w każdym razie inne.

 
 
 
zwiń wątek ufoludek  17 listopada 2009 o godz. 21:16 #
Gravatar

Niech zgadnę: prawdziwy mężczyzna obrabia zdjęcia z linii poleceń ImageMagickiem?

Photoshop Elements jest dodawany za darmo do różnego sprzętu, więc czemu by ktoś miał z niego nie korzystać i katować się GIMPem?

zwiń wątek bies  17 listopada 2009 o godz. 22:17 #
Gravatar

Jakieś kompleksy?

zwiń wątek ufoludek  17 listopada 2009 o godz. 22:23 #
Gravatar

@bies: e tam zaraz kompleksy. Lekka irytacja postawą "ja nigdy nie użyłem, więc innym też nie jest potrzebny a ich narzekanie to tylko pieprzenie".

 
 
zwiń wątek no-user  17 listopada 2009 o godz. 22:47 #
Gravatar

a samego Photoshopa to też dołączają za darmo?

nie każdy może sobie pozwolić na trzymanie pirackiego softu – np. komp. firmowy używany też prywatnie

zwiń wątek ufoludek  17 listopada 2009 o godz. 23:26 #
Gravatar

Tak, samego Photoshopa dodają za darmo. Legalnego. Swojego dostałem z tabletem Wacoma. Photoshop Elements to jedna z wersji Photoshopa.

Z jakiegoś powodu większość ludzi tutaj ma zakodowane Photoshop == Creative Suite, tymczasem CS nie jest jedyną wersją.

 
zwiń wątek steelman  17 listopada 2009 o godz. 23:38 #
Gravatar

A czego to zasługa? Konkurencji. A kto jest konkurentem? Tak, nie ważne jak bardzo komuś się GIMP nie podoba ale to dzięki jego nieustannemu rozwojowi Adobe czuje bardzo delikatne parcie od strony pleców. Zyskują wszyscy.

 
zwiń wątek ufoludek  17 listopada 2009 o godz. 23:44 #
Gravatar

@steelman: ROTFL. GIMP nie ma tu nic do gadania. To nie Adobe dokłada. To producent sprzętu kupuje od Adobe przyciętego PS i dodaje do swojego sprzętu, żeby dawać więcej niż inni producenci sprzętu.

 
zwiń wątek bies  18 listopada 2009 o godz. 9:29 #
Gravatar

Zatem z całą stanowczością twierdzisz, że nie istnieją ludzie którzy zrezygnowali z zakupu Szopa z powodu GIMP-a. Gratuluję wiedzy o całej populacji… A jeśli przypadkiem się mylisz to GIMP jest konkurencją Szopa. A wpływ konkurencji jest znany.

 
zwiń wątek ufoludek  18 listopada 2009 o godz. 9:34 #
Gravatar

@bies: możesz wskazać miejsce, w którym stwierdziłem, że tacy ludzie nie istnieją?

Poza tym czytaj ze zrozumieniem: to nie Adobe rozdaje Szopa. To producenci gadżetów.

 
zwiń wątek bies  18 listopada 2009 o godz. 10:22 #
Gravatar

Proszę: ,,GIMP nie ma tu nic do gadania''. Bo jeśli GIMP jest konkurencją to jest błędne stwierdzenie. A jeśli jest konkurencją to istnieją ww. użytkownicy.

A może twierdzisz, że rozdawania upośledzonych wersji nie działa na korzyść Adobe? Bo moim zdaniem to (również) marketing.

 
zwiń wątek ufoludek  18 listopada 2009 o godz. 11:39 #
Gravatar

@bies: Bzdura. Żeby być konkurencją, to trzeba być chociaż trochę zauważalnym. Idąc lekko ad absurdum mogę sobie wrzucić na stronę swój UfoPaint i też się zapierać, że to dzięki mnie Szop jest tańszy, bo jestem konkurencją.

GIMP konkurencją dla PS nie jest. Są nią różnego autoramentu PSP, Paint.net, Lightroom, Aperture, canonowskie DPP itd.

GIMP poza środowiskiem FOSS naprawdę nie jest popularny. Dowód anegdotyczny, ale zawsze: nie znam dokładnie nikogo, kto by poza Linuksem używał GIMPa do czegokolwiek.

 
zwiń wątek bies  18 listopada 2009 o godz. 11:56 #
Gravatar

Dowód obalony przez: google ,,gimp site:adobe.com''.

 
zwiń wątek ufoludek  18 listopada 2009 o godz. 14:25 #
Gravatar

@bies: a czytałeś, co ten google wyrzuca? Jakieś importery palety z GIMPa do PS (czyli migracja w drugą stronę), żebry "czy nie wydalibyście PS na Linuksa, bo muszę używać GIMPa", odpowiedzi na pytania o coś tam "e, a może spróbuj GIMPa?"

Podoba mi się zwłaszcza opinia o GIMPie w krytycznym pod adresem Adobe komentarzu (tu). Cytuję fragment:

And The GIMP? Amateur hour. Still is, probably always will be. It's basically a photo editor for the Web and that's that. Cinepaint had to be forked off of a fork of GIMP to be taken seriously for video retouching. And that's a fork that is basically application-bound. It does video retouching well and that's all it does.

 
zwiń wątek bies  18 listopada 2009 o godz. 14:48 #
Gravatar

Zdecyduj się: ,,zauważalny'' czy ,,mieć pochlebne opinie u konkurenta''. Jak już się zdecydujesz to daj znać.

 
zwiń wątek ufoludek  18 listopada 2009 o godz. 14:58 #
Gravatar

Twoim zdaniem to, że na forum Adobe są wpisy "wydajcie pliz PS na Linuksa, bo teraz muszę używać GIMPa" świadczą o tym, że Adobe jako firma traktuje GIMPa jako konkurencję i go zauważa?

Poza tym gdybyś kliknął w tego linka, to byś zauważył, że w nim gość narzeka na Adobe, że monopolista przebrzydły i że się nie stara. A potem zauważa, że nie ma konkurencji, bo GIMP to szajs.

 
zwiń wątek bies  18 listopada 2009 o godz. 17:34 #
Gravatar

Łojejku, dlaczego sądzisz, że będę polemizował z jakimś gościem na forum Adobe. Ani mi ob brat ani swat. Tu: http://www.adobe.com/products/dng/supporters.html masz oficjalny dokument Adobe który ,,zauważa'' GIMP-a. Teraz sobie popolemizuj z Adobe.

 
zwiń wątek ufoludek  18 listopada 2009 o godz. 18:56 #
Gravatar

No, zauważan na równi z IrfanView pisząc, że obsługuje DNG. Czyli IrfanView też jest konkurencją PS i dzięki niemu PS jest tańszy.

 
zwiń wątek bies  18 listopada 2009 o godz. 19:45 #
Gravatar

A bo ja wiem, IfrV to jednak inny typ programu. Ale kto wie, może i jest konkurencją dla Elements. O to pewnie wypadałoby spytać analityków Adobe. Natomiast faktu zauważenia jednego i drugiego przez A. już nie wyprzesz — sorry.

 
zwiń wątek ufoludek  18 listopada 2009 o godz. 21:56 #
Gravatar

Ech, panie biesie… Zauważa GIMPa jako coś, co jest w stanie wczytać format DNG. Na pewno zmroziło ich, gdy odkryli ten szokujący fakt, natychmiast uznali GIMPa za konkurencję i wysłali w trybie pilnym memo do marketingu, żeby obniżyli ceny o 90%.

 
zwiń wątek bies  18 listopada 2009 o godz. 21:59 #
Gravatar

A kto ich tam wie. Poza tym wódkiśmy razem nie pili, więc nie ,,panuj'' mi w Sieci… ;)

 
 
 
 
zwiń wątek el_es  17 listopada 2009 o godz. 18:29 #
Gravatar

Przejrzałem tę prezentację (ODT, nie youtube) i wyczuwam w niej ironię…

Przejrzałem 60% komentarzy i widzę, że 2 na 3 osoby jej nie zauważyły.

Ale niestety, z tą kasą to prawda;

Natomiast sposoby które 'autor' prezentacji poleca jako sposoby finansowania to ewidentny komunizm i gospodarka planowa, panie.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
zwiń wątek steelman  17 listopada 2009 o godz. 23:35 #
Gravatar

Polacy nie gęsi… wystąpienie na ten sam temat miał na Pingwinariach 2009 Alex Urbanowicz. Pliki wideo z tego wystąpienia (uwaga ogromne) można znaleźć tu

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
zwiń wątek krzabr  18 listopada 2009 o godz. 2:29 #
Gravatar

To że zamiast pracować dobrze i w pełnej mobilizacji nad jednym projektem programiści pracują nad wieloma stąd najlepsze mózgi są porozbijane , zamiast działać prawdziwymi wspólnymi siłami

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
zwiń wątek seleros  18 listopada 2009 o godz. 7:51 #
Gravatar

Nie będzie jedności w wolnych linuxach. To nie możliwe. Tym ludziom, którzy inwestują swoje osobiste pieniądze w rozwój dystrybucji (patrz Ubuntu), pozostają oklaski na kongresach linuxowych. Nie mają wizji wyjścia z pod kamienia innych systemów. Godzą się z tym, że linux to nisza, i cieszą się że np Ubuntu ma 50% niszy, a przecież miało 20%, więc to wielki sukces.

Nie będzie unifikacji środowiska linuxowego, zobaczcie komentarze w temacie np Fedory, zaraz usłyszycie Fedora ssie, Debian daje radę…. nie Debian ssie Ubuntu to jest coś. Wszystko ssie!!

Po jaką cholerę 100 efektów Compiza, jak przydatne jest 5-10 i tyle właśnie jest używane w OSX. Wysypanie efektów w OSX- to byłby dla mnie szok i trwoga, co się dzieje z systemem ( a co dopiero dla innych szarych useró∑ ), wywalenie compiza, czy reset iksów w linuxie to standard. Nie ma tu równości, to jak łobuz z podstawówki (linux) obok biznesmena z Tokyo (inne systemy)

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek JG  18 listopada 2009 o godz. 10:08 #
Gravatar

Ale dziwna dyskusja. Całe szczęście, że los linuksa nie zależy od tego co się u nas robi i myśli. Linux to kernel, prawie wszyscy tutaj o tym zapominają i powtarzają komunały o rozbijaniu wysiłku na setki dystrybucji, jakieś pierdoły o braku jednego sposobu zarządzania pakietami.

Nie będzie jedności w wolnych linuxach. To nie możliwe.

A po co miała by być, skoro wolne linuksy (masło maślane – rozumiem, że chodzi o tzw. dystrybucje) powstały zapewne z jakichś konkretnych przyczyn i zapewne w celu realizacji odmiennych potrzeb? Czyli po to, żeby być różne. Jeszcze raz: linux to kernel. To jest zupełnie odmienne od windows i pewnie dlatego trudno zrozumieć – i kernel, cały soft systemowy i użytkowy kompilowane są ze źródeł, z grubsza tych samych. NB. często z tych samych, z których korzystają inne OS, nie uważane za linuksy – różne BSD np. OpenSolaris i pewnie wiele innych. Są to jednak odmienne systemy operacyjne, każdy ma własny sposób radzenia sobie z aplikacjami, zwykle skuteczny. NB. Debian to nie linux, tylko OS używający m.in. linuksa – sami tak się określają. Więc nie jest to żadne rozdrabnianie wysiłku, tylko korzystanie z dobrodziejstw wolnego softu – to jego miła cecha – można go sobie przerobić wedle uznania na coś np. bardziej użytecznego dla zainteresowanego. Nie ma przymusu używania wsystkich zarejestrowanych dystrybucji. Ja używam np. tylko jednej, inną czesem sobie zainstaluję obok, żeby zobaczyć co robią inni. Jeżeli korzysta się z jednej dystrybucji, to ona oferuje obszerny, najczęściej działający zestaw oprogramowania i najczęściej nie ma potrzeby samodzielnego kompilowania aplikacji, a nawet jak nie ma czegoś w danej dystrybucji, to istnieją serwisy oferujące nieoficjalne pakiety. W końcu można sobie samemu pokompilować, to czynność wcale nie taka skomplikowana, trzeba sobie tylko poczytać dokumentację trochę (ale niee zawsze). Tzw. zależności objawiają się tylko w ten sposób, że to urządzenie do zarządzania softem proponuje i potem instaluje dodatkowy, niezbedny soft. Niezgodności binarne w obrębie konkretnej edycji nie występują przecież. Formaty danych na szczęście są wspólne.

Ponadto wśród tych setek dystrybucji jest może z 20 używanych przez większe społeczności użytkowników, pozostałe służą pewnie swoim wynalazcom głównie. Niektóre z tych dużych: SUSE, RedHat, Ubuntu, Mandriva, dwa systemy od Google (Android ma już wersję 2.) to przedsięwzięcia komercyjne i one oferują pewnie swoim klientom taki soft, jaki im potrzebny. Nie można wykluczyć, że z czasem zaproponują i photoshopa (jak będzie taka potrzeba), choć na ogół ludzie zawodowo tego softu używający korzystają z mackintoszy. Pocieszające jest to, że na szczęście takie problemy zajmują głównie fanbojów M$. No i tych, którzy chcieliby odbić tej firmie rynek, stąd pewnie konferencja, o której w artykule. Moim zdaniem linuksowi (w sensie dystrybucji, ktorej używam) bardzo dobrze w niszy.

 
 
zwiń wątek sdgsdfgdhdfgghghghgg  18 listopada 2009 o godz. 10:55 #
Gravatar

Pytanie co zrobic by sie to zmienilo.

Petycje do firm by zrobili Wow,photoshopa itp. na linuxa?

Moze zebrac jakies zaliczki? Chce Autocada. Zebralo sie 10 tysiecy ludzi, ktorzy zaplacili 3$ za kupno wersji pod linuxa lub konwersji swojej wersji z win-na linuxa za 50$ od sztuki.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek Adam  24 listopada 2009 o godz. 23:21 #
Gravatar

Toż by Autodesk zrobiół interes wydając AutoCADa na Linuksa prawie za darmo n:D

 
 
zwiń wątek seleros  18 listopada 2009 o godz. 12:30 #
Gravatar

JG przecież wszyscy jesteśmy zorientowani- więc nie ma po co czepiać się słówek. Linux= kernel, a OS? OS to kernel czy wszystko? Mądrzy uznają że kernel, ale ja skłaniam się że kernel plus dodatki. Po prostu nie o tym mówimy.

Masz swojego linuxa ( hehe dystrybucje ) z której jesteś zadowolony, ale to ma się nijak do założeń artykułu. Linux ssie, a sądzę że może być równoprawnym garczem na rynku OS. Przeczytajcie proszę art u mnie na blogu, tam jest precyzyjniej o co mi chodzi

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek JG  18 listopada 2009 o godz. 14:30 #
Gravatar

przecież wszyscy jesteśmy zorientowani- więc nie ma po co czepiać się słówek.

może i jesteśmy, ale – sądząc z dyskusji – na ogół nie dajemy tego po sobie poznać. Najwyraźniej słowka są ważne, przecież inaczej nikt by w kółko nie ględził o setkach dystrybucji, kompilowaniu i niezgodnosci pakietów. To troche jakby się dziwić, że, powiedzmy, róże są również niebieskie żółte i w innych niz różowy kolorach.

Linux ssie, a sądzę że może być równoprawnym garczem na rynku OS. Przeczytajcie proszę art u mnie na blogu, tam jest precyzyjniej o co mi chodzi

Nie wiem co on ssie, ale w ciagu swojej kariery osiągnął znaczne sukcesy w dziedzinie bardzo wielkich (v. top 500) i bardzo małych komputerów. Jako desktopowy OS też jest uzywany, aczkolwiek głównie przez tych którzy lubią go w tej formie. Nie widzę potrzeby, żeby się martwić o innych – to ich sprawa czego uzywają, w końcu jest wolność wyboru. I bez sensu jest roztrząsanie kiedy wreszcie stanie się równoprawnym systemem desktopowym i co temu przeszkadza. Sądzę, że najlepiej jak się tym problemem zajmują Google, Canonical, Novell, RedHat i inni, co widzą tu biznes. Debian już jest systemem desktopowym dla swoich fanów i raczej swojego udziału poza to grono nie powiększy.

 
 
zwiń wątek seleros  18 listopada 2009 o godz. 16:30 #
Gravatar

NIe osiągnął według mnie tak wiele, zobacz osx który startował znacznie później , niż większość współczesnych dystrybucji. OSX ma stabilna pozycję na rynku, z pełnym pakiemtem oprogramowania, jest piękny i stabilny (baardzo) i prosty. Nie ma właściwie przyczyny dla której w tym względzie wyprzedził linuxowe dystrybucje. Lin jest darmowy, wolny elastyczny ) a jest lata świetlne za osx, więc czemu. Każdy ma prawo mieć swą ulubiona dystrybucję i być szczęśliwy że ma taki fajowski sytstem, ale gawędzimy w tym miejscu o miejscu linuxa w świecie OS.

Ssie od eng sucks- trudne do przetłumaczenia ale przeciez każdy wie o co chodzi.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek JG  19 listopada 2009 o godz. 9:23 #
Gravatar

@seleros: OSX to system operacyjny napędzający komputerki Mackintosh, nie wiem czy sie orientujesz, ale to jakby inna bajka niż geekowy Linux. Apple nawet w swoich najgorszych momentach miał lepszy udział w rynku desktop niż kiedykolwiek Linux.

zwiń wątek steelman  21 listopada 2009 o godz. 14:11 #
 
 
 
zwiń wątek krzabr  18 listopada 2009 o godz. 17:35 #
Gravatar

OSX nie znam bo na moim sprzęcie nie zadziała żaden Hackintosh ;)

Co do linuxów zawsze będzie grupa osób która chce wolności wyboru , ja jestem jednak zwolennikiem Unifikacji widząc jej przewagę nad obecną sytuacją . Marzeniem byłaby większa Unifikacja wolnych Unixów , ale poza POSIXem to tylko sfera marzeń , co prawda widać ruch na Lini FreeBSD – OpenSolaris ale to jeszcze bardzo daleka droga . Jedyne rozwinięte projekty unifikacyjne to w tej chwili Xsy , Pakiety DEB , Debian , Linux Emu , Wine , Narzędzia Gnu i PKGSRC a to zdecydowanie za mało

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek JG  19 listopada 2009 o godz. 9:36 #
Gravatar

Marzeniem byłaby większa Unifikacja wolnych Unixów , ale poza POSIXem to tylko sfera marzeń

Na pewno są jakieś zalety unifikacji wśród systemów unixopodobnych – ja akurat nie za wiele potrafię sobie ich wyobrazic, ale nie znam się za bardzo na technologii, przypuszczam, że w pewnych obszarach może to być pożyteczne (drajwery np.).

Na pewno unifikacja powinna być po stronie danych – powinne one być odczytywalne przez rózne aplikacje i na różnych systemach; także różne protokoły komunikacyjne na pewno powinny byc ujednolicone.

Ale same systemy? przecież na tym polega rozwój, ze próbuje sie róznych rozwiązań. Nie wiem po co wspólny przyrząd do zarządzania pakietami, skoro systemy są de facto rózne i raczej dostosowany do konkretnego rozwiązania sprawdzi się lepiej. Aplikacje kompiluje sie pod konkretny system i na etapie pisania kodu pewnie przestrzegane są jakieś zasady (albo pwinny byc przestrzegane), żeby można go było elastycznie dostosować do różnych rozwiązan.

 
 
zwiń wątek seleros  19 listopada 2009 o godz. 13:42 #
Gravatar

http://www.smartworld.pl/2009/11/jak-uczynic-z-li
Zapraszam do przeczytania i komentowania, artykuł w powyższym temacie.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
zwiń wątek offside  19 listopada 2009 o godz. 22:31 #
Gravatar

Wydaje mi się że dyskusja to troche jednak flamewar,Photoshop CADy etc, moim zdaniem to nie o to chodzi nikt na sile nie bedzie portowal aplikacji za pare tysiecy zlotych po to zeby zadowolic garstke ktora i tak ich nie potrzebuje gdzie koszt osa w stosunku do kosztu takich apsow jest znikomy…, zauważcie że np wszystkie programy napisane w Java są dostępne dla linuxa dopóty dopóki nie korzystają z jakiegoś natywnego kodu który sobie programista wymyślił, także potrzebne jest stworzenie API z myślą zarówno Windows jak również Linux OS API które było by DOBRE i konkurencyjne w stosunku do pisania pod DirextX. Musialo by to byc kompletne i przemyslane rozwiazanie takie jak DX(jest tylko kompletne). Jezeli port gry czy programu ograniczalby sie do praktycznie przekompilowania tegoz to prawda jest taka ze kazda firma ktora by korzystala z tego Api stworzylaby rowniez malym nakladem sil wersje na Linuxa a wtedy to by sie juz potoczyło … Za slabo znam sie na niuansach systemow operacyjnych zeby oceniac czy cos o czym pisze jest w ogole mozliwe do stworzenia ale jesli jest mozliwe to warto by sprobowac. Na dzien dzisiejszy stworzenie okienkowych programow na Windowsa i Linuxa to masakra delikatnie mowiac a co dopiero gry….

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
zwiń wątek romeksz  21 listopada 2009 o godz. 17:17 #
Gravatar

hmm… wszystko co tak hucznie ogłaszają, że ma mi dać Linux, mam pod Windows – nie dość, że OOo, GIMPa, Firefoksa itp., to mam np. Mirandę, foobara2000, The Bat!, Dialoga i nie muszę czekać aż Skype wyda łaskawie wersję na Linuksa (która i tak jest 50 lat za murzynami).

że o sterownikach i sofcie (oczywiście w wersjach pod Windows) dołączanych do sprzętu typu aparaty fotograficzne i kamery, przez grzeczność nie wspomnę.

oczywiście jeżeli ktoś ma w nadmiarze darmowego czasu, to może sobie pozwolić na zabawę z Linuksem – natomiast Windows jest dla ludzi którzy darmowego czasu nie mają i dla nich Windows (wraz aplikacjami) jest po prostu tańszą alternatywą.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 

Uwaga! Niektóre komentarze, m.in. te dodane przez niezalogowanych i nowych użytkowników, są ręcznie moderowane. Jeśli Twój komentarz nie ukaże się od razu, nie dodawaj go ponownie, tylko cierpliwie poczekaj na akceptację.

W komentarzach możesz używać prostych znaczników HTML. Przykłady:
  • Link: <a href="http://osnews.pl">OSnews: niusy IT</a>,
  • Wytłuszczenie: <strong>tekst pogrubiony</strong>,
  • Kursywa: <em>tekst pochylony</em>,
  • Przekreślenie: <strike>tekst przekreślony</strike>,
  • Kod: <code>printf("blok kodu");</code>,
  • Cytat: <blockquote>cytat</blockquote>
Uwaga: jeśli dodasz nieznany znacznik, będzie on niewidoczny, gdyż system filtruje takie znaczniki.

Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.

Twoja sugestia