Chińskie władze zmuszają do Linuksa
- Dodano: 4 grudnia 2008
- Wprowadził: michuk
- Komentarze: 132
Jak informuje Radio Free Asia, chińskie władze wymuszają na właścicielach kafejek internetowych instalację systemu operacyjnego Red Flag Linux. Teoretycznie w celu zwalczania piractwa. Faktycznie, być może w celu monitorowania obywateli.
5 listopada weszło prawo nakazujące właścicielom kafejek legalizację pirackich kopii systemu Microsoft Windows, zainstalowanych na komputerach lub przejście na chińską dystrybucję Linuksa: Red Flag.
Hu Shenghua, rzecznik biura kultury w mieście Nanchang (prowincja Jiangxi), potwierdza, że ruch ten spowodowany jest potrzebą eliminacji piractwa w Państwie Środka.
Na papierze wygląda to całkiem nieźle. Niestety, jak donoszą reporterzy Radio Free Asia, a za nimi Guardian i Inquirer, również właściciele posiadający legalne kopie Windows „nakłaniani” są do instalacji Red Flag Linuksa. Takie działania sugerują, że prawdziwym powodem wprowadzenia prawa nie była wcale konieczność walki z piractwem (które w Chinach jest najwyższe na świecie, wyższe nawet niż w Polsce), lecz inwigilacja obywateli.
Chińczycy chcący skorzystać z kafejek internetowych już wcześniej musieli posiadać specjalne karty identyfikacyjne, a Internet filtrowany jest z niepożądanych treści oraz nieustannie monitorowany. Masowe wprowadzenie na rynek własnego systemu operacyjnego znacznie powiększy możliwości władz w tym zakresie.
Więcej informacji: http://www.guardian.co.uk/world/2008/dec...r-snooping
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
132 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


Nieźle. Albo komunistyczna dystrybucja, albo pobyt w obozie reedukacyjnym.
"Na papierze wygląda to całkiem nieźle."
Dla mnie jakos niekoniecznie..
Cyba nie załapałeś, o co chodziło… Z tym nieżle chodziło o to, że niby mają wybór między Linuksem, a oryginalnym Windowsem, a mimo to i tak chcą, by instalowali tylko Linuksa…
Może koledze chodziło o zmuszanie do używania linuxa, czyli tak samo jak teraz robi sie z Windows. Chyba nie tędy droga. Wolny system, niewolny wybór.
Wolne Chiny – kraj wolnych ludzi :/
A ekonomisci sie podniecaja swietnym otwarciem sie Chin na swiat i kapitalizm.
Zostalem zaminusowany, bo lubicie jak sie komus cos narzuca?
Komuno wroc?
Ależ na papierze jest wybór..
Oups, sorry :> Racja.
Niech poruszę swoim wątłym rozumkiem… Załóżmy, że RFLinux inwigiluje obywateli w taki sposób, że robi kopię ruchu z wrażliwymi słowami kluczowymi do odpowiednich władz. I robi to w taki sposób, że ustawienia iptables nie gra roli. To wtedy i tak mogę napisać taki moduł jądra (ja, jako właściciel chińskiej kafejki), który by podmieniał wrażliwe słowa kluczowe na inne (np. na mniej wrażliwe, by uspokoić chińską władzę), bo mogę zamienić w module wszystkie wywołania systemowe na własne (w tym wywołania do gniazd sieciowych). Jeśli RFLinux ma jakieś sprawdzenia sum kontrolnych dla wykrycia modyfikacji systemowych albo wbudowane odzewy na zadane pobudzenia z zewnątrz, to wtedy byłby problem. Lecz w takim przypadku mógłbym monitorować różnice pomiędzy skompilowanym RFLinux z otwartych kodów źródłowych a tym kafejkowym. Kwestia ukrycia dodatkowego modułu do ww. operacji też jest do rozwiązania.
Tak, że wydaje mi się, że władza chińska nie chce _dodatkowo_ monitorować obywateli za pomocą RFLinuksa, lecz chce po prostu wywalić Microsoft (amerykańską korporację) z kraju. Wysokie piractwo też wpisuje się w ten trend wywalania wpływów USA z kraju.
@abcman: czy pracownik kafejki umie napisać moduł kernela, a przede wszystkim czy mu się chce?
@Thar – czy pracownikowi kafejki nie zależy na uniknięciu przerobienia go na narządy? Umieć nie musi, wystarczy jeden programista na kraj, bo chyba jest to taka sama dystrybucja na cały kraj.
@abcman: Sam sobie wlasciwie odpowiedziales. Nawet gdyby nie umial, to tego nie zrobi, bo, podobnie jak wiekszosc ludzi, majac do wyboru albo wolnosc slowa albo mozliwosc zatrzymania swoich nerek i rogówek wybierze to drugie.
@trasz – Ale użytkownik kafejki może to zrobić. Niech tylko da na dysk skrypt robiący jakieś operacje na systemie po jakimś czasie (tak, żeby nie wskazywało na niego). Czyja wtedy będzie wina? I obsługa kafejki (z właścicielem) oddaje rogówki i nerki.
Mówisz, że jak to jest użytkownik, to nie ma uprawnien roota? Zgadza się, ale jak użytkownik jest zaawansowany, a obsługa kafejki niegramotna w komputerowych niuansach, to obsługa znów daje ciała. Dosłownie.
Dlatego uważam, że głównym celem rządu chińskiego jest nie dodatkowa inwigilacja, lecz wykurzenie amerykańskich korporacji (tak, jak to napisałem we wcześniejszym poście). Bo inaczej dojdzie do paranoi.
Poprawnie skonfigurowany system nie powinien dać przypadkowemu użytkownikowi możliwości ustawiania akcji z wyprzedzeniem czy zapisu na dysku (a jeśli, to jego zmiany powinny zostać usunięte po wylogowaniu)
@abcman: To, co uzytkownik moze zrobic, to problem wlasciciela kafejki, nie chinskich wladz. Jak beda mieli kogos skazac, to znajda.
A co do korporacji – watpliwe. W jaki niby sposob taki Microsoft mialby rzadowi przeszkadzac? Przeciez i tak za niego nie placa, a co siedzi w srodku doskonale wiedza, bo maja wglad.
@trasz – ja tak rozumiem posunięcia chińskich władz: USA rękami Microsoftu uzależniają od siebie chińskich internautów. Jeśli piracą tam niebotycznie wszelkie odmiany Windowsa, to tym szybciej idzie to uzależnianie
Bo Windows jest wtedy darmowy. No więc władze myślą: nie da się wejść do domów paruset milionów internautów, to chociaż nakażmy właścicielom kafejek przejście na Linuksa. Wtedy wychowamy sobie internautów uniezależnionych od obcych firm.
PS Do windowsowców: jeśli piszę, że "USA uzależnia rękami Microsoftu itd" to przedstawiam tylko i wyłącznie prawdopodobny dla mnie tok myślenia chińskich władz.
@abcman masz rację da się pewnie obejść zabezpieczenia, da się pewnie zrobić tak, że ślad będzie wiódł do /dev/null. Zapominasz tylko, że mówimy o ChRL … jęsli będzie powód do ukarania gościa to się go ukaże, żeby przypadkiem inni nie próbowali patchować "jedynego słusznego linuksa".
Reasumując więc … miałbyś rację gdyby to się działo tu u nas, tam jest (chyba) trochę inaczej.
BTW, tak tu sobie gady, gadu ale … czy gdzieś w "normalnym świecie" istnieje płyta instalacyjna z tym cudem? Bo akurat to czy to super trojan, czy może distro jak każde inne pewnie można by sprawdzić na spokojnie…
RFLinux? Oczywiście. IIRC nawet Oracle udostępnia dla niego wsparcie.
@JakubKlawiter
Tam działa guangxi, na które biurokracja nic nie poradzi. To, że wsadzono jakiegoś frajera, tam nikogo nie powstrzymuje, bo oni nie są chrześcijanami i nie czują tego rodzaju więzi. To w Europie wymyślono ratowników górskich i wodnych, u nich jak ktoś się topi, to znaczy, że taki ma dżos. Zatem skorumpowanie i ostateczne rozmycie wszelkich szkodzących rodzinnym, klanowym, mafijnym oraz innym interesom pomysłów Wadzy prędzej czy później musi się wydarzyć. To właśnie jest siła Chin, której nie udało się zniszczyć także rewolucją kulturalną.
Myślę że chodzi o pozbycie się Windowsa. Na takiej samej zasadzie jak Rosja czy Kuba. Po prostu to są pieniądze które idą do konkurencyjnego kraju i tyle.
Scenariusz z inwigilacją jest nie do końca możliwy w sposób wyżej wymieniony. Myślę że Chiny filtrują sieć właśnie na poziomie infrastruktury a nie pojedynczych kompów. Co więcej RFL jest dalej oupen source i każdy może sprawdzić co w nim siedzi (np. studenci).
Poza tym Chiny jakiś czas temu wprowadziły własne kompy na których nie pójdzie W$. Też w imię pozbycia się obcych. (np. nie używają procków Intel).
Myślę że tak na prawdę Chiny starają się mieć niezależną i wspólną dla wszystkich "religię" w państwie, tak jak kiedyś wprowadzenie chrześcijaństwa scaliło państwo polskie.
@przemo_li:
Nie mogę się zgodzić tylko z tym, że wprowadzenie chrześcijaństwa scaliło państwo polskie.
Państwo było scalone przed wprowadzeniem chrześcijaństwa, a "chrzest polski" był zagraniem politycznym w celu uniknięcia napaści. Co do samego sposobu wprowadzania to, zmuszali ludzi do zmiany wyznania siłą, i dopiero po kilku pokoleniach ludzie się przyzwyczaili.
Co do prześladowań, to prawda. Ale mimo to jedna religia jednoczy jak jeden język, czy król.
Lol, tak na pewno wszyscy właściciele kafejek w Chinach już szykują się do skoku na jądro systemu
Jak zabiora mu nerki i rogowki to marne pocieszenie, ze jadro im zostawia
Wiem, ze to przykra sprawa, ale nie moglem sie powstrzymac, w kontekscie pobierania narzadow i jader, tyle, ze systemowych.
> Niech poruszę swoim wątłym rozumkiem… Załóżmy, że RFLinux
> inwigiluje obywateli w taki sposób, że robi kopię ruchu z
> wrażliwymi słowami kluczowymi do odpowiednich władz. I robi to
> w taki sposób, że ustawienia iptables nie gra roli. To wtedy
> i tak mogę napisać taki moduł jądra (ja, jako właściciel chińskiej
> kafejki), który by podmieniał wrażliwe słowa kluczowe na inne (np.
> na mniej wrażliwe, by uspokoić chińską władzę), bo mogę zamienić w
> module wszystkie wywołania systemowe na własne (w tym wywołania
Faktycznie, watly rozumek, za to klapy na oczach solidne.
Powiedzmy, ze w Nibylandii wladza zaczela dodawac do niektorych
lekarstw srodki psychogenne majace na celu wieksza kontrole nad
ludem. Idac twoim tokiem "rozumowania", to zaden problem, jako
wlasciciel apteki mozesz przeciez poddac analizie chemicznej
lekarstwa i usunac te przerobione ze sprzedazy, ba moze nawet
zmodyfikowac lekarstwa dodajac srodki niwelujace dzialanie
psychogenow. Bulka z maslem, kazdy wlasciciel apteki przeciez
to potrafi. Ba, kazdy wlasciciel apteki obowiazkowo powinien
to umiec.
O stary, Ty to się dopiero analizą dogłębną pochwaliłeś… Dla 'obytego z jądrami'
programisty napisanie czegoś takiego nie będzie ogromnym wyzwaniem. Tu nie chodzi o 'każdego programistę' (aptekarza) tylko o sam fakt, że tacy programiści (aptekarze) którzy potrafią to zrobić jest od groma. Wystarczy aby jeden się pofatygował i puścił to w świat…
1. Zaloze sie, ze na swiecie jest od groma chemikow
potrafiacych przeanalizowac sklad chemiczny probki, i co
z tego wynika? Ze wlasciciele aptek staja sie bogami chemii?
2. Ja tam wyraznie widze "ja jako wlasciciel kafejki"
a nie "ja jako deweloper", ale Ty pewnie "czytasz inaczej".
3. Wlasciciel apteki to nie "kazdy programista" w tej analogii,
to wlasciciel kafejki. I jeden i drugi musi umiec sprzedac
dany towar za uzgodniona cene i rozliczac sie z podatkami
a nie grzebac w kernelu lub odczynnikach chemicznych.
Najwyrazniej rowniez masz problemy z nie komputero-centrycznym
postrzeganiem otaczajacego Cie swiata.
pal licho wszelakie "słowa kluczowe", tak czy tak przełany byłyby pewnie URL żądanego zasobu, odwołanie do domen itp. a wątpie byś to załatwił odwołując się tylko do innego serwera DNS :] z resztą, pewnie monitorują routing, tu raczej chodzi o namierzenie konkretnej osoby niż samej kafejki bo to już na pewno mogą wyciągnąć po routingu.
"najwyższe na świecie, wyższe nawet niż w Polsce"
to jest nielogiczne: skoro jest najwyższe na świecie, to jest wyższe niż w Polsce (chyba że Polska nie należy do zbioru ŚWIAT)
Jest to logiczne, choć informacyjnie redundantne. Za to podkreśla coś, kładzie nacisk, i chyba nie można autorowi takiego zabiegu zabronić.
Z pierwszym zdaniem sie zgadzam (po przeczytaniu opublikowanego tekstu nie mogłem już edytować…). Z drugim – nie! Jest to jednak błąd jezykowy – karma zdaje sie to potwierdzać.
Masz prawo się nie zgadzać, tylko gdzie argumenty? Karma? Proszę wybaczyć
Na szybko znalazłem taki oto przykład: http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=7955
To ja jeszcze tylko napiszę, że 13-14 grudnia jest Maraton Pisania Listów Amnesty International. Jeśli ktoś się nie zgadza z komunistyczną władzą w Chinach – serdecznie zapraszam. Więcej informacji: http://infobot.pl/r/VI5 (adres potraktowany skracaczem).
@markgo: ja tylko w kwestii formalnej – w Chinach nie ma komunistycznej władzy mniej więcej od czasów Mao.
To bez żadnej złośliwości się spytam – a jaka? Bo teraz to już nie wiem jak całkowicie neutralnie to nazywać.
totalitarna
Totalitarny kapitalizm
W Chinach dalej jest komunistyczna władza. Po prostu jak inne komunistyczne państwa upadały to Chiny przeszły w pewien rodzaj hybrydy. Komunistyczne władze pozostały, ale gospodarka jest teraz wolnorynkowa.
Jak myślisz dlaczego ich dystrybucja ma w nazwie "Czerwoną Flagę"?
Nie tylko dla tego że to pochodna Red Hat, ale Czerwone Flagi symbolizują komunizm.
@markgo: Mozesz powiedziec, jaki wlasciwie jest sens takiego pisania listow? Dlaczego ktokolwiek mialby sie nimi przejac?
Swego czasu chiny robiły własny OS, Kylin. Ktoś się orientuje, co z tym się dalej dzieje?
google.com
Teraz też mają swojego pupilka Red Flag Linux (pochodna Red Hat Linux).
"wyzsze nawet niz w Polsce" – czy michuk leczy kompleksy na tle polskosci?
Masz rację, michuk ma kompleks, że Chiny są lepsze od Polski.
To kompleks czy racjonalne spojrzenie na oba kraje?
Przypuszczam, ze Michuk po prostu widzial statystyki piractwa na swiecie.
Ja bym tego nie nazwał zmuszaniem do użwyania linuxa tylko zmuszaniem do zalegalizowania systemu Windows.
W takim razie przeczytaj sobie niusa. Tym razem całego.
I bardzo dobrze!
Nie. Nie. Nie. Linux ma dawać wolność !!! Chiny ją zabierają !!!
(patrz dalsza część newsa).
@markgo- ja proponuję napisać list, który uwolni Polskę spod swojej "demokratycznie wybranej, nieomylnej władzy"… pesel, nip, regon, dowód osobisty, prawo jazdy, dowód rejestracyjny, ubezpieczenie zdrowotne, ubezpieczenie emerytalne, ubezpieczenie oc itd itp… że niby my jesteśmy wolni?;/ Proponuję zacząć od swojego ogródka, a potem "uwalniać innych"
Otóż to. Mało kto zauważa, jak wiele wolności straciliśmy przez ostatnie 100 lat.
W okresie międzywojennym nie było lepiej, miedzy innymi była cenzura w prasie, pakowanie przeciwników politycznych do obozów pracy itp. Później była wojna i komunizm. Konsekwencje obu chyba są jasne. Numery identyfikacyjne są zupełnie normalne. Jakoś trzeba sprawdzić, że Jan Kowalski, to Jan Kowalski i że konkretne auto, to jego auto. A że jest tego dużo, to kwestia tego, że katalogowanie jesteśmy często. I nie umniejsza to naszej wolności.
Wiesz jakie informacje musi (ustawowy wymóg) przechowywać o Tobie szpital? Wiesz co wie o Tobie skarbówka? Ok, ja jestem paranoikiem ale to co Ty prezentujesz to jakaś kompletna beztroska trzody prowadzonej do rzeźni. Nie, żeby mnie to jakoś wzruszało — każdy dostanie taki koniec na jaki sobie zasłuży.
Wiem, co musi o mnie przechowywać przychodnia. Szpital przechowuje pewnie podobne dane (dokumentacja medyczna jest szersza z tego, co wiem). Skarbówka ma dane dotyczące kont bankowych, przychodów itp. nie orientuję się tutaj specjalnie. Wierzę, że moja korespondencja jest mało interesująca dla służ specjalnych. Podobne przepisy pewnie są w każdym bardziej cywilizowanym kraju. Owszem, czuję się w miarę bezpiecznie.
Ciesz się tym poczuciem bezpieczeństwa do czasu gdy jakiś dziennikarzyna (wariant optymistyczny) lub ktoś inny nie znajdzie tych danych w przyszpitalnym lub jakimś innym śmietniku. W tym kraju nie takie rzeczy się już działy. A dla firm ubezpieczeniowych takie dane (nawet nieoficjalne) są bezcenne.
@bies: Trzody – ok. Prowadzonej – ok. Ale skad ci sie wziela rzeznia? Czym ta rzeznia ma sie niby objawiac?
Trasz: nijak, to taki zabieg — przejaskrawienie.
@bies: Problem w tym, ze bez tego przejaskrawienia problemu nie ma w ogole problemu jako takiego. W jaki niby sposob trzymanie o mnie informacji ogranicza moja wolnosc?
@trasz
1) Mam Twoje dane medyczne. Patrzę na nie… hmmm.. nie zatrudnię Cię nigdy, bo masz słabe zdrowie i będziesz mnie narażał na koszta,
2) Możesz wykupić u nas ubezpieczenie, ale w wysokości 3x wyższej niż średnia krajowa. Bo Twoje zdrowie coś nie teges. Tak wynika z Twojej dokumentacji medycznej,
3) Inny przykład: łączę dane z Nasza-Klasa, Twoich komentarzy na osnews, Wykop, z listy przeglądanych stron pornograficznych i tworzę Twój profil psychologiczny. Duże skłonności do przemocy, szczególnie psychologicznej przemocy. To znaczy, że nie nadajesz się do pracy w grupie.
Nie zgadzasz się z powyższymi wnioskami wynikającymi z obserwacji Twojej ścieżki internetowej? To spróbuj kogokolwiek przekonać z tych decydentów, którzy mają do wyboru albo Twoje subiektywne oceny albo naukowo dowiedzione opinie psychologów. Powodzenia.
No i właśnie o to chodzi z tym ograniczeniem wolności – wszystko co robisz, może być użyte przeciwko Tobie. WSZYSTKO.
@abcman:
1. Trudno. I tak nigdy nie chcialem pracowac w sluzbie zdrowia. Majac do wyboru – albo to, albo koniecznosc poinformowania lekarza w razie wypadku, na co mam uczulenie, co przeszedlem i ze mozna mi bezpiecznie robic NMR, bo nie mam gwozdzi w glowie, wybieram to pierwsze.
2. A to by bolalo. Tyle, ze ubezpieczalnie nie maja tych danych.
3. Powiem tak. Mialbym powazne watpliwosci, gdyby moim szefem mial byc ktos, kto wnioski na temat mojej pracy w grupie wyciaga ze skrzyzowania OSNews i stronek porno.
"No i właśnie o to chodzi z tym ograniczeniem wolności – wszystko co robisz, może być użyte przeciwko Tobie. WSZYSTKO."
Ale przecież tak zawsze było, jest i będzie. To normalne życie. Jak chciałbyś na to zaradzić?
Ech… tak, u nas nie ma wolności, a za każdą nieprawomyślną wypowiedź trafiamy na wiele lat do więzienia o ile wcześniej nie umrzemy podczas tortur albo nie zostaniemy sprzedani na narządy, tak? Nie twierdzę, że u nas jest idealnie, ale mimo wszystko u nas jest "ciutkę" lepiej. A co do Polski – tym zajmują się Amnesty na całym świecie. Gdzieś na stronach AI czytałem, że grupy lokalne nie zajmują się własnym krajem po to, żeby nie być posądzonym o stronniczość czy coś takiego.
Powiedz publicznie coś nt. przeszacowanych ofiar Oświęcimia to trafisz na wiele lat do pudła. U nas, nie w Chinach. Czytałeś ostatnio nasz kodeks karny, tam są takie paragrafy że można naprawdę zamknąć za parę słów.
Skazać: mało prawdopodobne.
Skazać na karę bezwzględnego (względnego) więzienia: jeszcze mniej prawdopodobne.
Dariuszowi Ratajczakowi wytoczono proces sądowy o złamanie artykułu 55. Ustawy o IPN. Sprawa została umorzona wyrokiem Sądu Okręgowego w Opolu (2002)
Może za negowanie istnienia Auschwitz (o tym jest m.in. art.55), gloryfikowanie Adolfa H., ustroju III Rzeszy, ale to akurat popieram, bo to tak jakby ktoś chciał napluć na groby wszystkich Polaków, którzy zginęli przez III Rzeszę.
(zawsze mnie też wkurza używanie nazwy polskiego miasta na określenie niemieckiego obozu koncentracyjnego, nie dziwota, że później niektórzy pozwalają sobie na kwiatki w rodzaju "polskich obozów", tak dla porządku przypomnę, że na liście światowego dziedzictwa UNESCO, figuruje on pod oficjalną nazwą Auschwitz-Birkenau. Niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady (1940-45))
Niekoniecznie, połącz sobie ENA + sprawę Irvinga. Ale to nieważne, jeśli popierasz zamykanie za słowa to więcej żadnego słowa ode mnie nie usłyszysz. Nie spełniasz warunków brzegowych dyskusji.
Adolf Hitler w sumie też tylko złymi słowami się wsławił. W każdym razie nic nie wiem aby kogoś osobiście zabił. Inni z kolei tylko jego rozkazy wykonywali, czyli też niewiniątka.
@bies "Niekoniecznie, połącz sobie ENA + sprawę Irvinga. Ale to nieważne, jeśli popierasz zamykanie za słowa to więcej żadnego słowa ode mnie nie usłyszysz. Nie spełniasz warunków brzegowych dyskusji."
Stosujesz typowe nadużycie sugerując cenzurę, a problem polega na tym, że tutaj nie mamy do czynienia ze "słowami", ale konkretną realizacją zbrodniczego planu, systemu.
Podejrzewam, że raczej nie uważałbyś za normalne, gdyby ktoś nie lubiący ciebie, rozpętał przeciwko tobie kampanię nienawiści sugerującą, iż należy "ostatecznie rozwiązać problem".
I poczytaj sobie o ENA, bo jak widać, nie wiesz, o czym piszesz.
Irvinga nikt nikomu nie wydawał, żył sobie w UK, aż postanowił pojechać do Austrii, gdzie z racji historycznych bagatelizowanie, pomniejszanie znaczenia i zaprzeczanie faktowi Holokaust jest karalne i co w sumie mnie nie dziwi. Jeżeli nawet wyobrazimy sobie kogoś w Polsce, kto np. zaprzeczałby zbrodniom UB lub SB, to i tak nie będzie to oddawać powagi tamtejsze sytuacji. U nas jest to bowiem problem historyczny i nikt nie tęskni za i nie chce przywracać systemu bolszewickiego, a w Austrii czy Niemczech (NPD) mają z tym poważny problem.
> później niektórzy pozwalają sobie na kwiatki w rodzaju “polskich obozów”
z tego co wiem, to Niemcy powszechnie używają tego sformułowania ze względów geograficznych, nikt tam nie wpiera ludziom, że to Polacy mordowali Żydów.
Ale TVP i Fakt muszą wojnę wywołać, bo przecież muszą o czymś ciekawym pisać.
Sorry za OT, ale ta kwestia mnie denerwuje.
Nie jest tak jak piszesz. Ostatnio "Die Welt" "popisał się" takim określeniem i oczywiście zaraz bardzo za to przepraszał.
Względy geograficzne nie mają NIC do rzeczy, język jest dostatecznie bogaty, aby można było w sposób precyzyjny się w nim wypowiedzieć.
nieprawomyslosc sie nazywa dzisiaj nieprawidlowa osobowosc czy jakosc tak zato cie moga zamknac do psychiatryka i dostaniesz pradem jak u orwela
chinole mają listę rozwojową
to znaczy można zobaczyć co wnoszą do linuxa?
2 miechy temu już chyba było że raczej nic nie wnoszą
Niestety Chiny to Chiny. Tam nikt nie liczy się z człowiekiem, a co dopiero mówić o rozsądnych przepisach. Oczywiście – konieczność legalizacji Windows – jest sprawą normalną, i to napewno nikogo nie dziwi. Męczy tylko fakt, przymuszania ludzi, do konkretnej dystrybucji linuxa i to nie wiadomo czy dobrej – Chińskiej
. Problem piractwa to już zupełnie inna kwestia. Nie da się jej prawie wyeliminować w Polsce a co dopiero w Chinach przy takiej masie ludzkiej. Ludzie poprostu kradną jak się tylko da niestety. Microsoft również nic na to nie poradzi. Ludzie nauczyli się kraść oprogramowanie bez odpowiedzialności za swoje czyny. Jest na to ogólne przyzwolenie, bardzo trudno to wyplewić. Najgorsze i najgłupsze stwierdzenie, to takie że "mam nie legalny bo mnie nie stać na oryginał". Mnie też niestety nie stać na Mercedesa, ale go nie ukradne
. Pozdrawiam wszystkich.
Chętnie bym udostępnił Ci mojego mercedesa (taaa gdybym miał:P) i możesz sobie zrobić tyle kopii ile tylko chcesz:P Tylko mi go przy tym kopiowaniu nie ukradnij…:P Obawiam się, że będziemy musieli zmienić nazwę na "mercedus" lub "mercedis", lub coś takiego… – W końcu nie chcemy łamać prawa ^_^
HINT: nie przestrzeganie licencji produktu != kradzież. Jest to bliższe założenia konta na nasza-kasa z wymyślonym nazwiskiem … też łamie regulamin!
wikipedia sugeruje, że może to być jakieś wykroczenie, ale na pewno nie jest to ani kradzież, ani przywłaszczenie, ewentualnie pasowałoby "samowolne użycie cudzej rzeczy ruchomej", o ile użycie programu trwałoby kilka godzin, z tym że tu nie występuje ani narażenie tej rzeczy na ryzyko uszkodzenia, ani czasowe pobawienie właściciela możliwości rozporządzania rzeczą, biorąc to wszystko pod uwagę nie pozostaje mi nic innego niż potraktować użycie słowa kradzież jako licentia poetica, a więc całą twoją wypowiedź jako kreację artystyczną, moim zdaniem prawem artysty jest użycie przerysowań, nawet dużo większych, jak określanie takiego czynu piractwem medialnym (znów wikipedia), natomiast moim prawem jest nawet udawanie, że twórczość artysty mnie w ogóle nie interesuje i delektowanie się nią gdy nikt nie widzi, a mojego prawa do prywatności tanio nie sprzedam, a dokładniej najprawdopodobniej cię nie stać…
To jest nieprawdopodobne. Gdybyś napisał jakiś program i postanowił go sprzedawać, a wszyscy by za niego nie płacili, to też nie nazwał byś tego kradzieżą ? No umarł byś z głodu, gdybyś całymi dniami pisał programy i nie dostawał za to pieniędzy, ale co tam – wkońcu nikt nie kradnie twoich programów, tylko je poprostu "pożycza". Dlaczego wszyscy tak popierają piratów. Połowa Polaków używa pirackiego oprogramowania i to jest problem. To jest nienormalne. Najgorsze jest to że masa ludzi, którzy używają pirackich programów, ośmiesza te darmowe, bo oni "wolą" te płatne. Tylko zapominają za nie płacić. Mamy naprawdę poważny problem. W Chinach jest o tym poważniejszy, że rząd na siłę i bezprawnie naciska na wymianę oprogramowania, mimo iż ktoś posiada legalną licencję. To też jest obłęd. Tym należy się zająć, i to chciał przekazać nam autor newsa. Nie można bowiem nikomu na siłę nakazać używać danego programu w państwie cywilizowanym, do którego Chiny się jeszcze nie zaliczają niestety. Ponownie pozdrawiam wszystkich.
proponuję jednak "piratów". niestety nie mogę się ustosunkować ani do liczb, bo nie znam rzeczywistej skali, ani tym bardziej do zjawiska, bo liczby prawie nic o nim nie mówią
@i: nazwa się przyjęła, choćbyś się nie wiem jak starał, nie uda się tego zmienić (tak samo z hackerami).
"To jest nieprawdopodobne. Gdybyś napisał jakiś program i postanowił go sprzedawać, a wszyscy by za niego nie płacili, to też nie nazwał byś tego kradzieżą ? No umarł byś z głodu, gdybyś całymi dniami pisał programy i nie dostawał za to pieniędzy, ale co tam – wkońcu nikt nie kradnie twoich programów, tylko je poprostu pożycza”
Z drugiej strony… sam taką dziadową prace byś sobie wybrał…:P [w sytuacji w której umowa licencyjna to była by tylko czysta poezja i zbiór marzeń i życzeń autora nie mająca mocy prawnej (w przeciwieństwie do wartości poetyckiej)]
A jeśli ja zbuduję "coś rewelacyjnego" i zacznę to sprzedawać, a tu nagle pojawią się inne osoby sprzedające taki sam produkt pod własną marką, to nie nazwiesz tego kradzieżą? [A jeśli te "inne osoby" będą z Chin to będą sprzedawał to co ja 10 razy taniej to ja "umrę z głodu"]
//Zakładając, że nie dało by Ci się zarobić na programie dostępnym za darmo (jak to niektórzy nawet teraz robią)
Ps jakieś parę dni temu, widziałem informacje, że w Hiszpanii "władze" zakazały sprzedaży i produkcji "grzybków" -> to dopiero uderzy w producentów i sprzedawców (których jest kilka rzędów wielkości więcej niż programistów w Polsce)… Kupili szklarnie, spełnili normy sanepidu, wzięli kredyty, wynajęli lokale a każą im zabrać zabawki i iść do domu…
To dopiero "nieprzyjazne prawo i państwo". Prawda:)? Oni mają nawet gorzej, im nie grozi tylko umarcie z głodu ale i kryminał:P
Hmm. Umówmy się że scenariusz piszesz programy całymi dniami, chcesz sprzedać i Cię okradają jest możliwy.Zostajesz bez kasy i środków.
Pytanie Czy twój produkt był na tyle dobry by zarobić ?
NIE – to znajdź inną pracę a nie wciskaj ludziom szajs(i jeszcze żądaj aby za niego płacili)
TAK – to w takim razie znajdź firmę która zajmuje się tą samą działką i zaproponuj im że będziesz dla nich pracował. Chwaląc się swoim oprogramowaniem. Na pewno się skuszą w końcu soft jest dobry ?? nie ? No i będziesz mógł żyć dostatnio.
(A stary soft będziesz mógł wydać na GPL'u w końcu jego sława działa na Twoją korzyść).
Inny scenariusz:
Robisz softa sprzedajesz. Inna Firma wydaje to samo i przejmuje rynek.
Idziesz do sądu za plagiat !! (copyright broni przed plagiatem i tylko tym w zasadzie), albo idziesz do tej firmy i uzyskujesz posadę. Żyjesz dostatnio.
Inny scenariusz wydajesz programy na GPL u. Sprzedajesz (choć nie masz z tego dużej kasy, choć niekoniecznie). Pojawiają się inne firmy, zarabiają krocie. Chcą rozwijać dalej to oprogramowanie i wynajmują Ciebie (bo w końcu któż może znać je lepiej). Przy czym nie okradasz ludzi z ich wolności !! Nie zabraniasz im dzielić się softem z ich rodziną (Udostępnienie kompa z W$ cioci to złamanie licencji Windowsa !!), przyjaciółmi, społecznością. Nie zabraniasz im ulepszać swojego softu (często pewnych dziur nie łata się specjalnie! tylko czeka do nowej wersji bo wtedy użytkownicy muszą ją kupić). I tak dalej, i tak dalej.
Sam wybierz scenariusz. Jaki wybierzesz w takim świecie będą żyły Twoje dzieci.
@przemo_li: Zacznijmy od tego, ze programu na GPL nie sprzedasz, bo nikt (lub prawie nikt) nie zaplaci ci za cos, co rownie dobrze moze miec za darmo. Zaplacic moze ci za wartosc dodana – dodatkowa (zamknieta) funkcjonalnosc albo support.
trasz – są tacy, co zapłacą za "dostarczenie" softu na GPL'u – ze względów ideowych.
Mi się zdarza, że jak widzę donate to klikam jak przydatny soft. I nie dla idei. Po prostu myślę, że warto zapłacić za dobry program, niezależnie od licencji, pomaga to autorowi w rozwijaniu (motywuje go) i program ma szansę stać się jeszcze lepszym
@Tomasz Tracz: I chcialbys sie z takich datkow utrzymywac? Nie sadze :->
A mandriva ?? Red Hat ?? Arc Linux (czy jak by tam nie było firmaie która dostarcza linuksa do rosji) Microsoft (oni kolportują SUSE) Novel, IBM, Nokia (pośrednio) i jeszcze 1400 innych dystrybutorów linuksa. RMS też sprzedawał emaca !!
Tak naprawdę Te firmy żyją o chlebie i wodzie. I nikt im nie płaci.
:D
@przemo_li: Zadna z tych firm nie utrzymuje sie z pieniedzy za pisania oprogramowania na GPL. Zarabiaja albo na supporcie, albo na platnych dodatkach. Rozwoj samego oprogramowania to dla ich niewielki dodatek do marketingu.
Nie zgodzę się jądro linuksa rozwija 70 różnych firm. (z czego chyba tylko 5 jest bezpośrednio dystrybutorami Linuksa).
Oczywiście najwięcej kasy mają z supportu ale support to __też__ łatanie dziur w oprogramowaniu, a to przecież najlepiej potrafią twórcy tego softu.
trasz nie ma racji, fakt, iż firmy (teoretycznie) nie zarabiają na samym sprzedawaniu oprogramowania, nie zmienia faktu, iż realnie zajmują się rozwojem i Linuksa (jądra) i przyległości, gdyż inaczej nie byłoby opgrogramowania, na suppporcie którego mogłby zarabiać
@mby7930: Jest tylko jeden problem – rozwoj oprogramowania kosztuje, a korzysci wszyscy odnosza rowne. W tym ci, ktorzy sie do niego nie dokladaja. Najlepiej na Linuksie wychodza wiec te firmy, ktore biora go jak leci, nie dokladajac nic od siebie, zerujac na pracy innych. Od pewnego czasu firmy zwiazane z Linuksem zaczynaja liczyc i efekty, niestety (dla rozwoju Linuksa), widac.
Ciekawe jak teraz będą wyglądały statystyki systemów operacyjnych.
Jako optymiści powinniśmy w każdej sytuacji odnajdywać pozytywne strony… Zwiększy się procentowy udział linuksa na rynku ;] a Chińczykom tak czy inaczej życzymy spokoju i wolności.
Więc optymistycznie patrząc: Jak w szkołach, żłobkach, kawiarenkach nauczą i przyzwyczają się do obsługi tego koszernego linux`a, to może będą potem instalować "zwykłe mniej koszerne wersje" w domach (zamiast windows`ów)
Jeśli za posiadanie Windowsów będzie kara śmierci to udział G/L powiększy się (praktycznie do 100%).
Nie zrozumcie mnie źle. Jeśli chodzi o etykę programów to skłaniam się nawet ku Stallmanowi (w dużo mniejszej skali – ale nadal). Ale uważam że wybory etyczne należą do ludzi (nie mówiąc już o tym że chińskie władzę zapewnie nie etykę mają na celu…)
A nie orientuje się ktoś, ile % ludności Chin ma dostęp do Internetu w domu?
Bo ogólnie internautów jest już w Chinach więcej niż w Stanach.
A chęć 'zalegalizowania' systemu to dobry krok. Przymuszanie do zmiany już niebardzo.
I tak nikt nie monitoruje treści internetowych bardziej niż USA, które w przeciwieństwie do Chin, szpiegują nie tylko swoich obywateli, ale również obywateli innych państw… Śmieszy mnie to judzenie przeciw Chinom – tak jakby władze w Polsce nie inwigilowały internautów…
Różnica jest taka, że w Polsce Cię nie przerobią na mielonkę, jak zobaczą coś, co im nie pasuje.
W zamian za to przyjadą do Ciebie o 5 rano, wywloką z domu na oczach kamer, pokażą w TV zachowując śmieszne pozory anonimowości (Dziś rano został aresztowany Józef K., 45 lat, zamieszkały w Warszawie. Jego żona Krystyna Kowalska nie wierzy w jego winę), przetrzymają w więzieniu kilka ładnych miesięcy, znajdą coś na Ciebie albo i nie znajdą, a Twoje imię zostanie zepsute na zawsze, bo "coś na sumieniu musiał mieć". Witamy w wolnym państwie.
@anonim: I tak kilka osob dziennie, jak w chinach?
Doskonała, groteskowa parodia wszystkich wartości, które przyświecają Linuksowi. Gratulacje, ChRL!
Rzadko się wypowiadam, ale to co napisał Killavus wręcz zmusza do napisania kilku słów od siebie.
Zawsze obserwuję co piszecie, drodzy internauci, pod artykułami w tym serwisie. Bardzo często komentujący wychwalają pod niebiosa to, że Linux i oprogramowanie na nim działające jest na wolnej licencji, przez co użytkownik/firma/producent laptopów/moja babcia może z nim zrobić co mu się podoba, że daje to wolność do modyfikacji w szerokim znaczeniu. Od kernela i wyboru zarządzania procesami aż po ostatnią czcionkę i ikonę w GUI. I teraz dotowana przez rząd dystrybucja, przystosowana dla użytkowników w Azji łamie, niezależnie od tego co w niej siedzi, tę wolność, tak? Czyż to nie jest właśnie "wzięcie kodu oprogramowania i przystosowanie do własnych celów"? Pomijając moralne czy etyczne względy oczywiście.
Ależ Killavus pisał właśnie o aspektach moralnych i etycznych takiego postępowania. Wskazał na to, że Linuksowi jak i całemu ruchowi OS przyświeca właśnie WOLNOŚĆ. Również wolność wyboru rozwiązań zamkniętych (jak Windows). ChRL właśnie tą wolność zabija poprzez przymuszanie do przesiadki na Linuksa (w dodatku jedyną słuszną, czerwoną, dystrybucję).
@Wizard
Mówiąc prosto CHRL dokonała zamachu na GNU/Linuksa i całemu ideowemu przesłaniu jakie niesie.
Co więcej właśnie o to chodzi że G/L nie powinniśmy obdzierać z etyki i moralności bo nic nie zostanie.
Pomijając już motyw wolności w Chinach, czy ktoś testował może to distro? Bo ja pierwszy raz o nim słyszę.
Poza tym motyw szpiegowania przez Linuksa to tylko domysł, tak naprawdę nie wiadomo czemu ma to służyć.
Raczej nikt nie testował, bo z tego co słyszałem, ten system ma tylko chińskie znaczki. Logowanie pewnikiem tyż (swoją drogą, każdy Chińczyk ma silne, bo nie oparte na ASCII hasła
).
@abcman
Czinczycy owszem mogą mieć silniejsze hasła ale tylko tyci tyci.
Dlatego że bity są te same może być ich tylko więcej(na znak ASCII 8bitów na ich chyba 16), więc mają hasła tylko trochę dłuższe do odszyfrowania i każdy programik działający z ASCII sobie z nimi poradzi.
To sprawdź jaka "tyci" różnica jest w łamaniu bruteforcem hasła 6 znakowego, a 12 znakowego (bajtowego).
To pierwsze na dobrym komputerze domowym idzie w jeden dzień. Na to drugie nie starczy ci życia, chyba że masz dostęp do którejś maszyny z top500. Wydłużenie hasła o te 6 znaków powoduje wydłużenie łamania go 256^6 razy. Czyli to ponad 10^14 razy.
Jeśli nawet weźmiemy tylko litery i cyfry (jakieś 40 znaków) to i tak będzie to 40^6 = 4 miliardy razy dłużej niż łamanie hasła 6 znakowego.
@przemo_li – Chińczycy mają bodajże do 5 lub 6-ciu bajtów na znak. Nie każdy znak ma tyle bajtów, oczywiście. Na dwóch bajtach (16-tu bitach) nie zmieścisz około 90000 ideogramów. I ostatnia uwaga: z Unikodu używa się tam często wariantu UTF-32.
@abcman,
Wybacz, ale opowiadasz bzdury. 90 tys znaków mają ŁĄCZNIE WSZYSTKIE języki i dialekty używane na terenie Chin, Tajwanu i niektórych regionach państw ościennych i to wliczając w to znaki historyczne, praktycznie nie bedące już w użyciu.
W Chinach używa się języka chińskiego uproszczonego (chińskiego tradycyjnego – na Tajwanie), który ma nieco ponad 5000 znaków, z czego w powszechnym codziennym użyciu jest ok. 2500. Więc jak najbardziej da się chiński "alfabet" zakodować w 16-tu bitach.
@bolo – Zgadzam się, może i używa się około 2500 znaków, ale zapisać je trzeba wszystkie, nie?
A nie mają zwykłego alfabetu. Tak na codzienny użytek.
Hmmm… wydaje mi się, że nie ma takiej potrzeby skoro np. w foncie SimHei zakodowane jest nieco ponad 22 tys znaków. A do tego wystarczy 16 bitów
Wiem, że nie mają, dlatego "alfabet" napisałem w cudzysłowie.
Problem z hasłami non-ASCII nie jest taki że jest ich mniej. Problem z hasłami ASCII polega na tym że w większości są w słowniku (a więc wymuszenie non-ascii => wymuszenie nie-słownikowego). Więc chińskie znaczki wiele nie pomagają jak są np. czyimś imieniem czy innym słowem ze słownika
Proponuję ustawę ZAKAZUJĄCĄ ROZPOWSZECHNIANIA OPROGRAMOWANIA nie-open-source, ze względu na n.p. ochronę przed wirusami.
A jak ma to się do tematu?
Choć owszem: urzędy, szkoły, uczelnie, itp. powinny mieć ultimatum: albo brak wirusów i trojanów, albo zakaz używania windowsa. Bo to przestało być śmieszne czy nawet żałosne, a zaczyna być niebezpieczne. Z doświadczenia wiem, że praktycznie każdy komputer z windowsem dostępny w powyższych placówkach może być infiltrowany z zewnątrz.
@Maciek: Nie ma zwiazku miedzy zamknietoscia i iloscia wirusow. Zwiazek jest wylacznie miedzy popularnoscia a iloscia wirusow. Przyklad pierwszy z brzegu – HP-UX. Jest zamkniety, a wirusow pod to nie ma.
Fakt, "zamknięte" nie równa się z definicji "kiepskie".
Ale jeżeli chodzi o windows to jest to akurat prawda.
Choć faktem jest też, że otwartość wymusza pewien porządek w kodzie i akceptowalną jakość. Myślę, że wiele zamkniętych aplikacji nie wytrzymałoby krytyki, gdyby ujawnili kod.
A ilość wirusów na windows wcale nie zależy jedynie od popularności.
Problemem jest błędna w założeniach architektura tego systemu. Brak warstwowości robiący z windowsa monolitycznego kloca, w którym jeden błąd sypie wszystko, albo daje uprawnienia do wszystkiego. Kiepskie wykonanie i dużo błędów. Wolne ich łatanie, albo nie łatanie wcale (jeszcze wiele błędów z xp czeka na załatanie, ale są podobno "niegroźne", bo np. pozwalają na zdalne uruchomienie wyłącznie lokalnej aplikacji, co jest całkowicie błędnym założeniem). Częstokroć _konieczność_ pracy na koncie administratora. Pełen sprzętowy dostęp do urządzeń zewnętrznych dla każdego usera. Internet Explorer. I wiele innych.
Instytucje te muszą zapewniać bezpieczeństwo i wygodę pracy pracowników i uczniów. I tak wydają już ogromne pieniądze na windows oraz na dodatkowe oprogramowanie antywirusowe umożliwiające w ogóle pracę na nim. I jeżeli nawet pomimo tego nie potrafią rozwiązać problemu, to powinni zostać zmuszeni do zmiany systemu.
Akceptacja i tolerancja dla tak żenujących wad też musi mieć swoje granice.
@xd: Bledna teza numer jeden – otwartosc wymusza porzadek. Nie, nie wymusza. Jest mnostwo otwartego oprogramowania, ktorego kod jest jakosci tak fatalnej, ze gorzej byc nie moze. Mimo to uzywa sie go, bo nie ma odpowiednio funkcjonalnych zamiennikow. Przyklad pierwszy z brzegu – mplayer.
Co do architektury – tak sie sklada, ze architektura Windows jest znacznie bardziej modularna, niz na przyklad architektura Linuksa. W Windows w modulach masz doslownie wszystko, w tym rzeczy, ktore w Linuksie musisz miec wkompilowane na sztywno (wszystko to, co w Windows znajduje sie w hal.dll).
Pelen dostep do urzadzen przez uzytkownika to czysty FUD. Widac, ze nigdy w tym systemie nie probowales _kompetentnie_ grzebac, bo wiedzialbys, jak wygladaja uprawnienia do urzadzen. Warto przy okazji wspomniec, ze Windows nie dosc, ze ma bardziej logiczny model uprawnien niz Linux – brak zaszlosci zwiazanych z file mode – to jeszcze ma uprawnienia na niemalze wszystkim, podczas gdy Linux ma je tylko na obiektach w systemie plikow.
Totalna bzdura. Nie bronię Chin, bo wiele jest tam złego. Ale nie oczerniajmy ich za coś, czego nie robią.
Ten program ma na celu jedynie legalizację oprogramowania. Może tez uwolnienie się od monopolu microsoftu, co raczej jest ruchem w dobrą stronę. Ale na pewno nie inwigilację.
Kod RFLinux jest dostępny. Więc niech oszczercy z radyjka FreeAsia albo papugi z zachodnich brukowców zatrudnią kogoś, kto znajdzie tam jakieś narzędzia czy modyfikacje służące infiltracji. A nie okłamują słuchaczy podając jakieś swoje wydumane przypuszczenia czy urojenia za fakty.
O ile wiem ta dystrybucja jest "czysta", a kod był już sprawdzany wcześniej pod tym kątem. Jest to po prostu chińska dystrybucja Linuksa. Ni mniej, ni więcej.
@xd: Kod zadnej dystrybucji nigdy nie byl "sprawdzany pod tym katem". Robiono audyt niektorych kawalkow, ale niewielkich i dawno temu. Tak naprawde nie wiadomo, co lezy w otwartych zrodlach – co z tego, ze sa otwarte, skoro nikomu nie chce sie robic audytu?
Na razie mielismy jedna glosna sytuacje, gdzie celowo wprowadzono do kernela Linuksa dziure i znaleziono to tylko dlatego, ze atakujacy wtopil i system wersjonowania dal znac, ze mu sie sumy kontrolne nie zgadzaja. Nie wiadomo, czy byly proby, ktore sie powiodly – a jesli tak, to ile i w czym konkretnie.
Popieram. Wszyscy mowia o inwigilacji, a ciekawe czy osoby uzywajace poszczegolnych dystrybucja sprawdzili czy canonical, novell, red hat itd. nie maja jakis specjalnych dodatkow. Co z tego, ze ma sie dostep do zrodel jak wiekszosc nie jest w stanie sprawdzic tego zagadnienia ze wzgledu na zbyt slaba znajomosc danego jezyka programowania, a kto ma wystarczajaca wiedze, ni ma wystarczajaco duzo czasu, aby sprawdzac kazdy program os pod tym katem. Nie popadajmy w paranoje. Chine zapewne chca sie jedynie uniezaleznic od innych panstw. A co do kopiowania innych to japonczycy tez z poczatku kopiowali europejskie i amerykanskie urzadzenia i je udoskonalali, a po pewnym czasie zaczeli byc jedna z wiekszych sil w swiecie elektroniki.
No i nawet Chińczycy przejrzeli na oczy. Szkoda, że implementację ustawy mają kiepską
Ale oni chyba inaczej nie potrafią jak przez przymus
A co się stanie gdy właściciel kafejki, ma na wszystkich stanowiskach cokolwiek innego niż RFL czy Windows? Przecież Linuksy nie kończą się na RFL, podobnie jak systemy operacyjne na Linuksie i Windowsie.
Właśnie chodzi o to, że według chińskich władz NIE MOŻESZ mieć inne dystrybucji niż RFL. Traktowane jest to wtedy na równi ze Windowsem bez licencji.
Nie wynika to z treści żadnego ze źródeł (łącznie z artykułem na http://www.rfa.org). Co więcej nie wspomina się tam co będzie gdy w kafejce znajdzie się dowolny inny system niż Windows czy RFL. Jak wspomniałem systemy operacyjne nie kończą się na Windowsie czy Linuksie – co z rodziną BSD, Solarisami, OS X itp?
Z ciekawości przeczytałem artykuł na stronie Radia Free Asia (które jest właściwie radiem Amerykańskim) i mowa tam tylko o dwóch systemach: Windows XP i Red Flag Linux. Artykuł jest napisany tak żeby pokazać nierówną walkę dobra (biednych właścicieli kawiarenek ze swoimi Windowsami XP) ze złem (Rządem i jego mrocznym Linuksem). Zainteresowanych komentowaniem odsyłam tu:
http://www.rfa.org/english/news/china/microsoft%2…
http://www.networkworld.com/news/2008/120308-chin…
Jak dla mnie dość jasno wynika z podanego przeze mnie źródła.
Podaję stosowny cytat
"Some Internet cafe owners were unhappy with the fee, and complained they are prevented from using other Linux distributions.
"You have to install Red Flag Linux, and pay 5,000 yuan," complained one user on the Jiangxi discussion forum (in Chinese). "If you are using a different Linux distribution, they just say it's pirated!" "
Nie wiem jak mi się udało to przegapić. Dzięki za wskazanie.
No sorki, ale to raczej wygląda na chęć zrobienia kuku Billowi, niż chęć "głębszej infiltracji".
Argumenty:
1. Prościej dorobić programik pod Windows, który będzie odpowiednio "sprawdzał" poprawność polityczną użytkownika, niż "tunować" Linuksa aby robił to samo (modyfikacje w kernelu, iptables, bóg-jeden-raczy-wiedzieć-w-czym-jeszcze)
2. Firewall na Chinach naprawdę jest dość szczelny
3. Korporacje same idą na współpracę z rządem Chin aby tylko tam istnieć (mało przykładów? Google, Yachoo, Cisco, Microsoft).
Widzę, że chińskie władze znalazły niezły sposób na zwiększenie udziału Linuksa wśród zainstalowanych systemów operacyjnych ;]