Chcesz kupić Eee PC? – Pospiesz się!
- Dodano: 4 listopada 2008
- Wprowadził: Mamuts
- Komentarze: 22
W przyszłym roku firma Asus zamierza skończyć produkcję netbooków Eee PC z ekranami 7 i 8,9 cala.
Jak poinformował prezes firmy Asus, Jerry Shen, firma zamierza w przyszłym roku skończyć produkować netbooki z 7 i 8,9 calowymi ekranami.
Tajwański producent uważa, że standardem będą 10 calowe netbooki.
Urządzenia tego typu będzie oferowanych z dyskami SSD tylko w trzydziestu procentach, natomiast HDD będą stanowiły 70%.
Identycznie stawia się stosunek systemów operacyjnych – Windows 70%, Linux 30%.
Prezes Asusa zapowiedział również, że w przyszłym roku planuje premierę komputera w cenie 200 dolarów
Więcej informacji: http://nt.interia.pl/news/asus-konczy-pr...source=rss
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
22 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


Wg mnie dobry ruch, 7 cali to w ogóle jakieś nieporozumienie, 8.9 już lepiej, ale 10 cali to chyba najrozsądniejszy kompromis między mobilnością i komfortem użytkowania.
dla mnie 10.2 cala to maximum i minimum
Nie byłbym aż tak radykalny, ale rzeczywiście jestem bardzo zadowolony ze swojego eee z 10.2-calowym ekranikiem ;p.
7 cali mi nie przeszkadzało, dopóki nie zobaczyłem jak to wygląda w rzeczywistości. Teraz uważam, że ekran o 4 razy większej powierzchni jest o _wiele_ _lepszym_ rozwiązaniem – nie należę do cherlawych, żeby sobie nie radzić ze sprzętem o masie 2.5 kg.
IMHO tego rodzaju podejście to "malusich" maszyn to nieporozumienie. Nikt o zdrowych zmysłach nie kupuje "ultrasa" w celu podmiany nim domowego (biurowego) komputera lub normalnego laptopa. Laptop 7, 8 czy 10 cali to jedynie uzupełnienie, dla tych użytkowników którym klasyczne PDA nie odpowiada, a którzy potrzebują bardzo mobilnego komputera bez targania kobyły 2.5kg z 15-calowym ekranem. Jak ktoś spędza 3 miesiące w samolotach, na lotniskach, w taksówkach, hotelach etc. to dodatkowa torba z laptopem klasycznych dużych rozmiarów zawadza. A maluch 9 czy 10 cali jest w sam raz do kontaktów ze światem, blogowania, odbierania poczty, pisania artykułów czy pracy nad prezentacjami na konferencje.
Wcale nie jest w sam raz do tego o czym piszesz. Gdyby był w sam raz, to by podkopał rynek komputerów stacjonarnych i dużych laptopów, bo do tych zastowań o jakich piszesz często wykorzystuje sie "duże" komputery. Wielkość netboków to efekt KOMPROMISU a nie uznanie, że takie małe jest zajebiste same w sobie. Jakby ktoś zrobił netboka ważącego mniej niż 1kg, składanego, cienkiego, ale z ekranem 15 cali, to by się okazało, że to właśnie to! Nie wmówisz mi, że praca nawet z edytorem tekstu w rozdzielczościach znanych na desktoach 15 lat temu, ale na *współeczenych* systemach to optymalna wygoda. To jest tylko kompromis, bo lekkiego, energooszczednego i taniego sprzętu z dużym wyświetlaczem na razie nikt nie potrafi wykonać.
Poza tym…Oczywiście są warunki w których komputer nie może być zbyt duży i ciężki. Ale…Ty rozważasz wyciąganie kompa w tłoku, na przystanku, w poczekalni. A co z hotelem? Dojeżdzadz, masz kilka godzin i wtedy ten mikrus spełnia dokładnie funkcje komputera stacjonarnego.
Myślę, że wziąłeś się do pouczania tak jak niegdyś Bill Gates na temat 640kb RAM. Za 10-15 lat na skutek zmian technologicznych wypowiedzi o wystarczającym 7-10 calacie będą budziły uśmieszek politowania. Docelowa rozdzielczość ma być taka jak w trzymanej w ręku gazecie. Wszytsko do tego momentu będzie tylko zgniłym kompromisem wynikającym ze stanu aktualnej techniki. Nie wmawiaj, ze ten kompromis to efekt naszych marzeń.
PS. Robienie prezentacji na konferencję na którą się właśnie leci samolotem? To raczej nie swiadczy dobrze o autorze prezentacji, tzn. o jego zorganizowaniu
.
Zapewne na dluzsza mete wolalbym nie pracowac
z ekranami ponizej 12 cali.
Zastanawiam sie dlaczego producenci upodobali sobie strasznie grube ramki wokol ekranow,
moim zdaniem moznaby zrobic 12" ekran i osiagnac wymiary i wage podobne do Asusa.
@X
Rozważam sytuację gdzie większość pracujesz z kompem na kolanie, a mniej czasu przy stole czy biurku.
Czyli Twoim zdaniem na takim sprzęcie efektywnie nie odbiorę maili, nie powiadomię ludzkości o swoich odkryciach na blogu, nie odpiszę na komentarz w OSNews.pl, nie napiszę artykułu do gazety, nie dodam slajdu w prezentacji, …
Najwyraźniej różnimy się w rozumieniu pojęcia w sam raz.
Mały sprzęt jak Eee PC nie jest w sam raz na w ogólnym rozumieniu, ale jest bardzo dobrym kompromisem na wykonywanie pewnych zadań gdy jesteś w trasie, jeździsz po mieście na rowerze z małym plecakiem i chcesz mieć w nim laptopa, spędzasz dzień na uczelni lub biegasz cały dzień po prezentacjach na konferencji i nie masz ochoty szukać co 1-2 godziny gniazdka na doładowanie (bynajmniej nie teoretyzuję tutaj).
Co do prezentacji, jeśli Twoim zdaniem wykonanie prezentacji na konferencję robi się jednym strzałem N tygodni lub miesięcy przed wygłoszeniem, to nie ma o czym dyskutować. Takie podejście jest moim zdaniem błędne i dzięki niemu np. na uczelniach można obserwować ja wykładowcy przez 10 lat wałkują te same slajdy. Ja osobiście mam inne podejście. Rozpoczynam prace nad jakimś tematem długo przed konferencją i ta praca ciągnie się przez N iteracji praktycznie do ostatnich godzin przed zaprezentowaniem. Takie iteracje pozwalają na wychwycenie wciąż nowych i potencjalnie ciekawych obserwacji o których chce się ludziom powiedzieć.
Dla mnie osobiście kolejnym argumentem "Za rozmiarami Eee PC" jest to, że konferencje rozsiane po świecie to zwykle okazja do turystyki. I jak człowiek leci na drugi koniec świata to chce spędzić dodatkowo parę dni na łażeniu po górach Kanady czy zwiedzeniu parków narodowych RPA, porusza się autobusem lub czasem autostopem, i wtedy każdy kilogram czy decymetr rozmiaru jest ważny.
Zgadzam się, w 100%. Właśnie po to kupiłem mojego Eee Pc. Pozdrawiam :>
najfajniejsza była by 11 – na codzien pracuje na 14'1 i ciut za duża, dla normalnego laptopa najfajniej na 13,3, netbook tak z 11-10" by rozdzielczość, była jakaś standardowa
Jeśli coś się i tak nie mieści do kieszeni, to nie ma co walczyć o zmniejszenie z 14 na 11 tylko dla saemgo rozmiaru. Jedynym powodem dla którego 14 jest czasem "za duża" to waga, zuzycie energii i cena. Ludzie, co wy?! Gdzie wy z tych kompów korzystacie? W zatłoczonym autobusie w godzinach szczytu? Przeciskając się tunelami wentylacyjnymi? W bagażniku malucha? W trumnie? Toż to nawet tam komputerek nie przekraczający zancznie średnicy głowy, ewentualnie klatki piersiowej nie będzie przeszkadzał. Wymiary nie są tu decydującym czynnikiem. Mylicie skutek z przyczyną.
7 i 8,9 cala jest w tej samej obudowie co 10, prawda?
Właśnie, mnie się też tak wydaje. Duże obramowanie by przykryć klawiaturę. Zwykłe marnowanie powierzchni.
Osobiście używam Asusa Eee PC 900, z 8,9' ekranem i jestem zadowolony. Mi wystarczy, aczkolwiek po dłuższej pracy na nim i "nagłym" przeskoku na 17" laptopa, którego używam również w domu – obraz lekko mi się rozmazuje
ale to może moja wada wzroku :> (mam nadzieję, że nie!). Pozdrawiam.
@wi
Dygresja OT: jak obserwujesz różnice w ostrości wzroku pomiędzy różnymi monitorami (komputerami), a jeśli do tego obserwujesz, że lekko gorzej widzisz na odległość w pochmurny dzień, to polecam zbadanie wzroku.
Dwa lata temu przesiadłem się na nowego laptopa i szok, inny rozmiar, inna rozdzielczość. Siadam do kompa i co jest grane, brak ostrości jak nic. Zwykle miałem ekran 70-80 cm od oczu i było OK. Przysuwam bliżej nowy monitor i widzę dobrze, odsuwam, widzę źle. No i okulista wyjaśnił, że…skończyły się czasy sokolego wzroku
Z tych procentów mam rozumieć, że dla Linuksa jest zarezerwowany wyłącznie SSD?
dotychczas każdy model miał swój odpowiednik na M$ i Linuksa.
Ciekawe czy nadal z tym samym systemem, bo pamiętam, że Ubuntu i Debian szlifowali wersje na EEE. Debian nawet współpracował z ekipą od EEE.
Z tych procentów wynika, że 30% komputerów będzie sprzedawanych z dyskami SSD, a 70% z HDD, co nie oznacza, że na SSD będzie tylko Linux. Chodzi o to, że Linux będzie stanowił 30% systemów dołączonych do netbooków, a Windows 70% (i analogicznie – nie znaczy, że Windows będzie tylko na HDD).
Myślę, że wytłumaczyłem, o co chodzi.
jeśli będzie xp na tych lapach to raczej na ssd będzie gnu/linuks, bo czytałem, że na eee z ssd za bardzo łindołs nie chce trybić jak należy, więc zarząd asusa mógł postanowić, by urzytkownik instalował windowsa na ssd na własną odpowiedzialność.
Panie FUDzisławie. Gdzie pan to czytał?
W internecie ;D Też mi się obiło o uszy, że system plików MS nie radzi sobie za dobrze z dyskami sdd.
To nie tyle problem systemu plików (aczkolwiek FAT z dyskami SSD pracuje nieco lepiej niz NTFS) a samej architektury Windowsa. Windows ma to do siebie ze nieustanie cos gdzies zapisuje. Setki malych operacji dyskowych, ktore te dyski SSD poprostu zabijaja i system staje sie nie uzywalny. Do wlasnej weryfikacji mozna odpalic ProcessMonitor od Sysinternals. Rozwiazaniem tego problemy w przypadku netbookow jest EWF (Enchanced Write Filter).
Proszę o więcej samodzielności w pisaniu – edycja kolejnych zdań z cudzego niusa nie wystarczy, żeby go umieścić na łamach OSnews.pl.