Celestynów na Open Source
- Dodano: 29 stycznia 2008
- Wprowadził: michuk
- Komentarze: 71
100% komputerów w celestynowskim magistracie pracuje na darmowym oprogramowaniu typu Open Source. Zamiast drogiego pakietu MS Office zastosowano w pełni zaspokajający potrzeby urzędników OpenOffice.org. Oszczędności na ponad 30 urzędowych komputerach szacuje się na kwotę ponad 42.000 zł.
Informację takiej treści zamieścił na stronach samorządowych Przemysław Zaboklicki z Urzędu Gminy Celestynów. Dalej czytamy m.in.:
W celestynowskim magistracie próby z tego rodzaju oprogramowaniem trwały kilka lat. Obecnie urzędnicy pracują na nim bez większych problemów. Open Office jest instalowany na każdym nowym komputerze.
Wójt gminy Celestynów mgr inż. Stefan Traczyk:
Szukam możliwości ograniczania wydatków bieżących, w tym na oprogramowanie biurowe, a Open Office jest darmowy i spełnia nasze oczekiwania.
Notka sugeruje, że na komputerach w celestynowskim magistracie zainstalowane jest tylko oprogramowanie open source. Nie jest tak jednak do końca. Jak wyjaśnił mi w e-mailu inicjator zmiany pakietu biurowego, p.o. Sekretarza, Przemysław Zaboklicki, komputery pracują na systemie operacyjnym Windows, jako pakiet biurowy wykorzystywany jest jednak tylko i wyłącznie OpenOffice.org.
Tak czy inaczej 42.000 zł piechotą nie chodzi. Co na to inne gminy? Czy tego co działa w Celestynowie nie dałoby się powielić w innych jednostkach samorządowych?
Więcej informacji: http://www.samorzad.pap.pl/?dzial=strgl-...1126302167
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
71 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


michuk, zadzwoń albo „zameiluj” i się zapytaj.
Już się dowiedziałem u źródła i zaktualizowałem niusa. A więc komputery chodzą na Windows, ale "rozważana jest zmiana". Jako pakiet biurowy wykorzystywany jest wyłącznie OpenOffice.org.
Ale tak jest praktycznie we wszystkich nowych instalacjach. Paradoksalnie przysłużyła się temu zmiana interfejsu użytkownika w nowym MS Office. Po prostu OO.org jest bardziej przyjazny jak ktoś jest przyzwyczajony do interfejsu klasycznego, tj. ze zwykłym menu i konfigurowalnymi paskami narzędzi.
Masz 100% rację. W OpenOffice 2.3 dostajemy niemal wszystko to co w Office 2007. Ja przesiadłem się na OO z Office 2000 bo już lekko denerwowały mnie ograniczenia tego pakietu.
>W OpenOffice 2.3 dostajemy niemal wszystko to co w Office 2007
Herezja!
Jestem generalnie użytkownikiem open source, ale mi akurat nowy interfejs MS przypadł do gustu.
nowy interfejs jest tym, co chcę zobaczyć najpóźniej w OO 3.0 Dla mnie jest po prostu genialny
Zwłaszcza podgląd czcionek (jak najadę to mi się zmienia i nie muszę klikać po kilka (naście) razy
-
A M$O jednak ma większe możliwości o OO.o
co z tego że ma większe jeśli żaden urzędnik nie wykorzystuje nawet 10% tego co Openoffice 2.3. U nas w Nadzorze budowlanym wszyscy mają Openoffice i nikt nie zgłosił, że czegoś nie może zrobić. Połowa komputerów jest z Linuksem. Jak się chce to się może.
Nowy interfejs w MSO 2007 ma na celu powstrzymanie migracji na OOo. Jak ktoś nauczy się obsługi pakietu biurowego na MSO 2007, to będzie mu się ciężko przestawić na inne oprogramowanie.
Masz jakieś wyniki badań mogące poprzeć pogląd że nie wykorzystuje, czy tylko tak sobie "ewangelizujesz" ?
Pracownik działu IT w urzędzie może przygotować zestaw procedur w VBA ułatwiających urzędnikowi wykonywanie pracy np. w Excelu. Spróbuj to teraz przenieść do OO Calca, przekonasz się wtedy ile warte są te "oszczędności".
W OOo można to zrobić w Pythonie
A pewnie. Samo się zrobi w pół godziny. No i w zgodzie z naczelną zasadą dobrego administratora – nie ulepszać tego co już działa dobrze.
> A pewnie. Samo się zrobi w pół godziny.
A w MS Office też samo się zrobi? Nie, i sam o tym piszesz:
> Pracownik działu IT w urzędzie może przygotować zestaw procedur w VBA
> ułatwiających urzędnikowi wykonywanie pracy np. w Excelu.
Bardzo słusznie!
Oby inni poszli w ich ślady.
W Piekarach Śląskich Urząd Skarbowy już od 2 lat korzysta z Openoffice-a przy jednoczesnej migracji z IE na FF (tam gdzie jest to możliwe) i OE -> ThunderBird. Pracuję też nad przystosowaniem Debiana do pracy z systemem Poltax (kodowanie znaków itp) by móc część windowsów wymienić na własnie Debiana
przynajmniej w tej dziedzinie wykazują oszczędności. oby dali innym przykład i rozciągnęli taką politykę oszczędzania z głową także na inne zagadnienia niż informatyzacja.
Ponieważ gmina nie jest prywatną własnością, to państwo powinno wymusić takie rozwiązanie, po prostu przygotowując jakąś dystrybucję z odpowiednim oprogramowaniem. Dodatkowa korzyść taka że wtedy wygląd stron administracji byłby ujednolicony w całym kraju (jak z tym marnie widać po BIP-ach, wszędzie inaczej). To samo z domenami, do pewnego stopnia także zakupami sprzętu.
Ale niestety, niechęć do jakichkolwiek eksperymentów w tej dziedzinie łączy wszystkie partie ponad podziałami…
Państwo nie może faworyzować jednych rozwiązań kosztem drugich – nawet, jeśli są to rozwiązania lepsze i tańsze. Za to nic nie stoi na przeszkodzie, by urząd w przetargu wybrał tańszą, opensource'ową ofertę… Ale wiadomo, jak jest z tymi przetargami.
Co to znaczy: nie może? Czy linuksa w szkołach też nie można wprowadzać odgórnie?
Nie może, MS z tego co mi wiadomo ma umowę z MENem (albo szkołą, a może to umowa z dostawcą sprzętu? jakaś na 100% była). Jak jeszcze byłem w liceum, nauczyciel oznajmił, że na komputerze musi być zainstalowana przynajmniej jedna legalna kopia Windowsa.
To tyle jeśli chodzi o neutralność technologiczną państwa.
@!
Nie można. Windowsa też nie. To, że jest w szkołach wynika z tego, że oferta Microsoftu była najtańsza (a czasami pewnie jedyna), w przetargach organizowanych przez szkoły (rzadko) lub ostatnio przez EFS (częściej).
Ale chyba można ogłosić przetarg, stawiając jako warunek darmowy OS i otwarty kod? Albo utworzyć własny zespół programistów? Jak jest to rozwiązane na zachodzie? (na przykład OpenSUSE i KDE w Niemczech)
Jak dla mnie to najlepiej ogłosić osobno przetarg na sprzęt komputerowy, a osobno na oprogramowanie wraz z pomocą techniczną i szkoleniami. Firmy oferujące rozwiązania OS mogą się w takim przypadku popisać – nie dość że oprogramowanie jest za darmo to po odpowiednim ustawieniu support jest praktycznie zbędny czyli może być tańszy.
Ogłaszając przetarg, ogłasza się cechy pożądanego oprogramowania. Cena do tych cech nie należy, ze wszystkich ofert wybiera się po prostu najtańszą.
Otwarty kod może stanowić cechę, ale gminie kod źródłowy jest do niczego nie potrzebny, więc i taki warunek przetargu raczej nie ma szans urzeczywistnienia.
Kiepskie przykłady, bo openSUSE i KDE są rozwijane przez niezależne społeczności. Zespół programistów do stworzenia oprogramowania oczywiście można powołać, ale weź i znajdź na to środki…
Ogólnie rzecz biorąc, w urzędach administracji publicznej nie wolno zgodnie z prawem 'wymusić' konkretnego rozwiązania. Można określić problemy i wybrać najtańsze rozwiązanie – i tu zaczyna się szansa dla open source. Tylko, dlaczego jak w przykładzie Celestynowa, polegać trzeba na wiedzy urzędników i ich chęci szukania tańszych alternatyw? Dlaczego OpenOffice Polska, Novell i inne firmy nie stawiają na promocję swoich produktów? O open source wie tak naprawdę jedynie garstka zapaleńców, z których czasami któremuś zdarzy się trafić na odpowiedzialne stanowisko w administracji…
Przetarg jest nawet na system do obsługi wyborów (ciekawe czy na systemy używane przez różne służby do szyfrowania też?), ale wymóg udostępnienia kodu załatwiłby sprawę.
A skąd brać na to pieniądze? Odpowiedź jest w artykule który komentujemy.
KDE jest rozwijane przez społeczność ale były chyba dotacje rządowe na niektóre komponenty?
Mozna wymusic uzywanie OpenOffice zamiast MS Office. Wystarczy zawrzec w SIWZ klauzule o mozliwosci odczytu dokumentow .odX. Tako SIWZ jest zgodny z prawem i nie narusza warunku rownego traktowania konkurencyjnych produktow. Tyle, ze urzedy dzialaja na podstawie i w granicach prawa, wiec taki zapis musi byc narzucony ustawowo lub poprzez rozporzadzenie wskazanego ustawa ministra.
Co do systemow szyfrowania… owszem, jak najbardziej organizuje sie na nie przetargi. Niemniej jednak sytuacja w przypadku takich produktow komplikuje sie, poniewaz dany produkt musi posiadac certyfikacje sluzb bezpieczenstwa panstwa (na dzien dzisiejszy takimi sluzbami sa ABW dla resortow cywilnych i SKW dla Wojska Polskiego). Zeby wiec wystapic w takim przetargu, firma musi otrzymac certyfikat bezpieczenstwa, a zeby go otrzymac, taki produkt musi byc przez jedna z tych sluzb przebadany. Miedzy innymi dlatego do ochrony informacji niejawnych w Polsce NIE UZYWA SIE KRYPTOGRAFICZNYCH ROZWIAZAN SOFTWARE'owych. Tylko szyfratory sprzetowe.
P.S. Przepraszam za brak polskich znakow diakrytycznych, ale mam tu system US
.
@zenek: nic nie da taka klauzula w SIWZ, ponieważ istnieje Dodatek do MS Office 2003/2007 (Sun ODF Plugin) umożliwiający odczyt i zapis w standardzie ODF. Gdyby jednak nie było takiego dodatku to producent oprogramowania mógłby oprotestować przetarg i to właśnie Ty musiałbyś udowodnić, że format *.odX jest Ci konieczny do pracy. Jeżeli nie uwierzyłby na twoją odpowiedź (iż chcesz zapewnić beneficjentom/klientom Urzędu wymianę informacji), np. powołując się na statystyki wykorzystania formatu *.doc który jest nadal częściej wykorzystywany i w dodatku wspierany również przez darmowy OpenOffice, wtedy procesowanie trwałoby nawet kilka lat, a koszt procesu pokryliby podatnicy, którzy to TWOIM zdaniem mieli na tym zaoszczędzić…
…więc możesz mi wierzyć (zajmuję się tym kilka lat), sprawy przetargowe nie są tak proste i jasne jak większość czytelników sobie myśli, są to sprawy prawne i ciężko jest często zapisać literą prawa coś co uważamy powszechnie za słuszne,
Oczywiście, że sprawy przetargów proste nie są. Zwłaszcza jak się ogłasza takie przetargi o jakich czytywaliśmy nie tak dawno sprowadzające się do stwierdzenia: może być każdy soft, byle byłby to Win + MSOffice. Wymagania dobiera się pod konkretne rozwiązania.
Wiem jak to wygląda. Podobnie jak konkursy na stanowiska w państwowych instytucjach i np. na uczelniach wyższych. Może je wygrać właściwie każdy pod warunkiem, że jego numer PESEL to XXXXXXXX.
ze smaczków: W gminie od 2003 roku prowadzony jest prywatny portal informacyjny uzywający wyłącznie openSource. Wydawana jest tez własnym sumptem gazeta składana w Scribusie, a podkasty sa nagrywane z muzyka na licencji CC w Audacity. Wszystko na SUSE.
Podstawowym problemem jest brak polskiej instrukcji użytkownika.
Nawet sam pakiet biurowy to już krok do przodu! I tak się cieszę
Dodam jeszcze ze Pan Zaboklicki nie jest inicjatorem, bo juz od dawna urząd powoli przechodził na OpenOffice, nawet w 2004 instalowaliśmy ten pakiet w CCI (Celestynowskie Centrum Informacji). Od lat naciskamy gminę na całkowite przejście na OS.
oczywiście powinni jeden komputer zostawić aby mógł działac płatnik i móc otwierać pliki z zewnątrz.
Właściwie to po co do płatnika winda ?
Ostatnio troszkę pogrzebałem w płatniku zainstalowanym na wine i chodził bez problemu, ale nie sprawdzałem przesyłania dokumentów do ZUS-u
Robert Rusiecki zrobił, że Patnik pod Linuxem przesyła dokumenty do ZUSu
widać jakieś dobre newsy się od czasu do czasu zjawiają;)
Bardzo dobra informacja
Czyli jednak można?
Chyba w ramach "inicjatywy obywatelskiej" zacznę wysyłać maile do mojego magistratu. Teraz będę mógł podać przykład gminy, w której taka operacja przejścia na OpenSource się udała
cudownie, brawa dla Celestynowa!
Witam
Wydaje mi się, że ta gmina jest tylko jedną w wielu które idą w tym kierunku tylko po prostu za mało się o tym mówi. W naszym urzędzie gminy jest ponad 40 stacji i na każdym jest też zainstalowany OO (co prawda są jeszcze Windowsy ale to już wymaga zmiany oprogramowania np. w księgowości na Linux friendly
) W niedalekiej przyszłości na pewno coś się pod tym względem zmieni. Za to 4 serwery chodzą tylko pod Linuxem (Debian).
Pracuję w szpitalu w Łodzi i u mnie na prawie każdym pc jest openoffice zamiast ms office. Serwery niestety na windows server, stacje klienckie również – oprogramowanie szpitalne windows only – a szkoda, bo aplikacje oracla używają, a same też *chyba* w javie (niestetyż do kodu nie mam wglądu).
Ponad 30 komputerow i 42 000zl oszczednosci…
a gdyby przeliczyc to w skali calego kraju? Strach pomyslec ile kasy wyrzucamy w bloto a to tylko "glupi" pakiet buirowy
Dokładnie tym samym torem poszły moje myśli po przeczytaniu tego niusa. O ile się nie mylę, mamy w Polsce 2478 gmin. Po przemnożeniu tego przez wzorcowe 42 000 wychodzi 104 076 000. Raczej sporo.
Jestem informatykiem w Urzędzie Miejskim w Łebie i mogę się pochwalić wdrożeniem OpenOffice.org. Mamy prawie 30 komputerów i na wszystkich jest zainstalowany ww pakiet. Na 3 stanowiskach ostał się MS Office ale przy najbliższej wymianie sprzętu wyląduje bezpowrotnie w koszu bo to wersja OEM. Ponadto na serwerach oczywiście Linux.
Po więcej inf. na ten temat proszę maila
Brawo!
Może się jeszcze podpytam – jak do się trzyma i jakie są oszczędności.
W moim poprzednim poście błędnie wpisałem e-mail – tu już jest poprawiony (literówka).
OO.org trzyma się dobrze – na początku było trochę narzekania ale teraz nie dochodzą do mnie negatywne sygnały.
Oszczędności łatwo wyliczyć 30x cena licencji OEM MS Office (Basic). Czyli jakieś 15000zł brutto (nie wnikam już czy są jakieś promocje dla urzędów – brałem cenę sklepową).
Łatwo to można przeliczyć na nowe/polizingowe komputery – za taką kwotę można kupić spokojnie 10 zestawów markowych DELL'i z monitorami LCD (procek HT 3GHz, 2GB RAM'u itp.).
a czy taka licencja OEM może być stosowana w urzędzie? W takim miejscu to już chyba komercyjna powinna być
Zastanawia mnie czemu się wszyscy uparli na tego Openofficea, przecież jest wiele równie ciekawych projektów np: Koffice czy choćby Abiword i gnumerica które są też na wolnych licencjach a znacznie szybsze i przyjemniejsze dla oka, niestety wciąż zbyt mało rozwinięte aby konkurować z Oo
(…)?
OOWriterowi właściwie niewiele brakuje.
W Celestynowie, mając nadal Windowsa, raczej nie mogliby wdrożyć KOffice'a…
Właśnie sam sobie odpowiedziałeś. Próbowałem pracować na KOffice i stwierdzam, że póki co na tym się pracować nie da. Dokumenty przygotowane w OO.o, nieco bardziej skomplikowane (kolumny, tabele, nagłówki i odnośniki) w KOffice rozsypują się zupełnie (z MS Office i .doc nie miałem takich problemów). KOffice Wrtite nawet w miarę stabilnie pracował i zawieszał się rzadko (choć częściej niż OO.o), ale inne aplikacje (np. taka Krita) wysypują się bez przyczyny co 15 min…
bez sensu. Jaka oszczędność? Nie mieli wcześniej zbiorczej licencji, czy jak? Jeśli nie była to licencja z rodzaju "subscription" to kto zmuszał ów urząd do wydania choć złotówki na ten cel ? I co tu mają do rzeczy "nowe komputery" ? Jako OEMy te Ofisy kupowali na każde stanowisko ?!
Nie rozumiem o co Ci chodzi. Twierdzisz, że gmina nie powinna była płacić wcześniej za licencję MS Office? Microsoft nie jest fundacją charytatywną i nie daje nic za darmo. A stanowiska komputerowe w urzędach to nie są zwykłe komputerki, na których przykładowa p. Krysia coś wklepie od czasu do czasu…
Jeśli myślisz, że kupno oprogramowania do domu i do urzędu wygląda tak samo, to jesteś w błędzie: diametralnie się różni.
Po czym wywnioskowałeś że "twierdzę iż gmina nie powinna płacić wcześniej za licencje MS Office" ?
Cytat: "kto zmuszał ów urząd do wydania choć złotówki na ten cel ?"
Szczerze mówiąc, to nie bardzo rozumiem co miałeś na myśli w swojej poprzedniej wypowiedzi, bo jest bardzo chaotyczna.
Założyłem że urząd już miał licencję grupową na ileśtam stanowisk i że nie była to licencja z gatunku "subskrypcyjnych" czyli że nie musieli już nic więcej płacić w kwestii MSO ponad to co już zapłacili. No a skoro starczyć ma teraz Open Office to stare Office 97 czy 2000 chyba także by chyba starczyło ?
Moim zdaniem chodzi o to, że 97 i 2000 (czy nawet taki XP) są niewspierane już przez MS. Jeśli zostaną odkryte jakieś niebezpieczne luki w tych pakietach, to Microsoft nie opublikuje do nich żadnych łatek, tylko każe zrobić upgrade do wersji 2007 – a to kosztuje… A jeśli w jakimś urzędzie są przechowywane dane osobowe, to bezpieczeństwo jest tam przecież priorytetem. Zresztą nawet nie wiem, czy urzędy nie są jakoś prawnie zobligowane, aby zapobiegać takim błędom w programach poprzez ich aktualizację.
To się paniom biur(w)alistkom odetnie Internet, zostawi do klikania pasjansa i zagrożenia wynikające z "niebezpiecznych luk" znikną. Czyżby nikt na to jeszcze nie wpadł ? Mogę to rozwiązanie opatentować ?
Wyłączenie internetu w urzędach na pewno przyczyni się do większej informatyzacji w naszym kraju…
Wyłączenie Internetu w urzędach na pewno przyczyni się do wyższej wydajności tychże.
Po co np. pani przyjmującej wnioski na wydanie duplikatu prawa jazdy dostęp do Internetu na jej stanowisku ?
w placowkach naukowych tez wzroslaby wydajnosc ; )
ups… do roboty!
Niby są licencje grupowe… ale jak zacząłem pracę w urzędzie na stanowisku informatyka na kilkunastu komputerach był zainstalowany MS Office 97. Szybko okazało się że to wielka lipa bo zakupiona była jednostanowiskowa wersja pudełkowa tegoż pakietu. Krótko mówiąc – od kilku lat placówka w której zacząłem pracować "jechała" na piratach.
Piłka była krótka – MS Office kilka/kilkanaście tysięcy zł za jakąś tam licencję (wg mnie licencjonowanie jest chore – jak można sprzedawać ten sam produkt w różnych cenach…) lub OO.org za zero zł. W moim przypadku oszczędności przemówiły do wyobraźni sekretarzowej.
Czyli to co jest teraz to nie oszczędności wynikające z zastąpienia MSO przez OO, tylko oszczędności wynikające z niezakupienia licencji na MSO w ogóle.
A swoją drogą – nóż się w kieszeni otwiera jak się człowiek o takich historiach dowiaduje. Dekadę temu pracowałem jako sekretarz w kancelarii notarialnej będąc jednocześnie "informatykiem" owej kancelarii. I pamiętam że miałem "wyrzuty sumienia", gdy kupiliśmy upgrade MS Office 97 w pakiecie z MS Works 4.0 – Office było akurat w wersji umożliwiającej upgrade z Works, co 10 lat temu nie było jeszcze standardową opcją, tylko była to "promocja".
Nie tylko w tej gminie używają OpenOffice'a. Przeglądałem laptopa jednego z radnych z pomorskiej gminy. Co prawda była na nim Vista, ale jako pakiet biurowy, co mnie zdziwiło znajdował się OpenOffice. Dodatkowo laptop był wyposażony w iPlus'a.
Ta gmina stara się odwrócić uwagę od wielkich wewnętrznych problemów rozbuchanym pijarem "sukcesów". Cała prawda o historii migracji i obywatelskich naciskach na http://www.celestynow.org. (szukajcie w historii…)
Jak to "przeglądałeś laptopa jednego z radnych"? Ten radny wiedział o tym chociaż?
Serio, trochę dwuznacznie to zabrzmiało
Bez obaw
Poprosił mnie on, bym wyjaśnił kilka rzeczy dotyczących obsługi Visty.
To licencja na jedno stanowisko kosztuje 1400? O.o
Z ciekawości sprawdziłem ceny. Otóż komercyjna wersja BOX pakietu MS Office 2007 Professional kosztuje 2100-2200 zł. Przy zakupie większej ilości (albo zbiorczej licencji) na pewno są jakieś zniżki. Podejrzewam, że po uwzględnieniu tych zniżek wyjdzie ok. 1400 na jeden komputer.
ZTCW to podawali szacunkowo dla MS Office 2003…