Brazylijski rząd stawia na Debiana
- Dodano: 9 września 2008
- Wprowadził: michuk
- Komentarze: 63
SERPRO, brazylijska firma IT, której właścicielem jest rząd tego kraju, zapowiedziała na konferencji w Porto Alegre standaryzację swoich serwerów i maszyn deweloperskich na Debianie.
SERPRO jest dziwnym tworem. To wewnętrzna jednostka IT rządu Brazylii, działająca jako firma. Organizuje przetargi w dziedzinie IT, wystawia certyfikaty, wdraża też i zarządza systemami informatycznymi, m.in. systemem finansowym i księgowością zarówno federalną, stanową jak i miejską.
Zarząd SERPRO zdecydował się na Debiana ze względu na większą niezależność dostawców, elastyczność oraz wsparcie zapewnione przez Społeczność Debiana (z którą kontaktowali się przedstawiciele firmy przed ogłoszeniem swojej decyzji).
Standaryzacja na Debianie będzie miała spore konsekwencje. Wszystkie nowe systemy zamawiane dla rządu Brazylii będą musiały być kompatybilne z Debianem (wymuszone na poziomie specyfikacji zamówienia).
Więcej informacji: http://times.debian.net/1272-SERPRO-chos...ollaborate
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
63 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


Wiedzą, co dobre
I pomyśleć, że całą popularność Debian zawdzięcza systemowi zarządzania pakietami. Z całym szacunkiem dla twórcy Slackware'a uważam, że już dawno w Slacku powinien pojawić się system zarządzania zależnościami pakietów z prawdziwego zdarzenia bo przecież swaret czy slapt-get to niemalże kopia systemu z Debiana . Być może kłóci się to z filozofią tej dystrybucji ale wystarczy popatrzeć na sukces Debiana.
A co takiego jest w debianowskim systemie zarządzania pakietami? Jak dla mnie to nie niczego, czego nie ma konkurencja. Co więcej- osobiście sądzę, że zwykły poldek z pld jest o niebo lepszy od aptitude (nie wspominając o apt/dpkg-*).
Nieśmiało zaznaczę, że sposób rozdrobnienia pakietów w debianie sprzyja instalacji sporej ilości niepotrzebnych rzeczy (choć nie tyle co w OSuSe czy Fedorze). To oczywiście moja subiektywna ocena.
Chyba nie bardzo rożróżniasz co jest czym. W PLD przecieź masz rpm-y i nimi zarzadzasz narzedziem rpm, w Debianie masz deb-y i nimi zarządzasz poprzez dpkg/dpkg-*. Poldek to jest właśnie coś w rodzaju apt-get/aptitude.
Rozdrobnienie pakietów właśnie wręcz przeciwnie, zapobiega instalowaniu niepotrzebnych rzeczy. W zależnościach twardych jest tylko to co jest wymagane do działania danego pakietu, reszte rzeczy są w recommended i suggestions – je instalujesz już na własne życzenie.
W debianie praktycznie nie ma rozdrobnienia pakietow poza silnikami multimedialnymi jak xine, gstreamer, czy apachopodobnymi, i xserverem. Jak ktos uzywal PLD, to wie co to jest rozdrobnienie pakietow, i jak na dekstopie potrafi wyprowadzic czlowieka z rownowagi, juz nie pwosminajac o brakujacych zaleznosciach przy okazji. Co jak co, ale niczego lepszego od PLD nie znalazlem [a w szczegolnosci poldka, porzadnych specow, i brakiem paru wersji tej samej bibolioteki w pamieci ram(tak jak jest to w innych distrach, bo devom sie nie chce poprawiac programow by sie budowaly z nowymi libami), i szybkosci programow dzieki rozsadnym flagom i zaosczedzonej pamieci RAM]
@arturz: rozróżniam. Dlatego napisałem, że nie bardzo wiem co jest takiego nadzwyczajnego w debach, czego nie ma u konkurencji. Może w system zarządzania pakietami? Dlatego wspomniałem o poldku i aptitude. Ale skoro twierdzisz, że rozdrobnienie jest ok, to znaczy że nie testowałeś konkurencji, więc raczej nie powinienem się twoją opinią przejmować.
Acha- pisząc o rozdrobnieniu, chodziło mi że jego praktycznie brak w debianie.
". Ale skoro twierdzisz, że rozdrobnienie jest ok, to znaczy że nie testowałeś konkurencji, więc raczej nie powinienem się twoją opinią przejmować."
"Ale skoro masz inne zdanie niz ja, to znaczy ze bladzisz, i nie powinienem sie przejmowac twoja opinia"
@atavus: inne zdanie nie ma tu nic do rzeczy. Brak obeznania akurat tak- bo to jest wypadkowa wartości opinii, z którą niekoniecznie musisz się zgadzać. Jakoś nie spotkałem jeszcze linuksiarza (nie fanboja), który znając rozdrobnienie w np. pld/slacku/gentoo i debianie nadal polecałby debians way- raczej jest odwrotnie. Zaznaczę, że chodzi tutaj o rozdrobnienie.
Chyba wyraziłem się jasno.
Slackware w swoich pakietach nie ma zaleznosci, wiec wlasnie Debian ma to cos, czego nie ma konkurencja (Slackware). Tylko prosze nie pisac, ze zaleznosci sa niepotrzebne, albo ze to system dla prawdziwych twardzieli.
W pakietach zaleznosci powinny byc wpisane, a jak ktos woli bez nich, to zawsze moze przeciez dopisywac –force badz –nodeps. I bedzie mial obecnego Slacka.
Bzdura. Nie system zarządzania pakietów (który jest i tak najlepszy), ale polityka tworzenia pakietów (użytkownik/admin wie co pakiet możę robic, a czego nie moze, co sie dzieje przy instalacji, gdzie jest dokumentacja, gdzie jest konfiguracja, co sie dzieje przy aktualizacji). Dzieki temu nie ma niespodzianek.
Debian Way…
Sukces Debiana bierze się stąd, że ten system działa i to ultra stabilnie od razu po zainstalowaniu i to już w czasach kiedy inny system – ten poprawnie polityczny – wywalał się z szybkością stopera.
Drugą zaletą jest to, że faktycznie dość duże rozdrobnienie pakietów powoduje, że można zainstalować go na słabszym komputerze z mniejszym dyskiem niż przykładowo taka Mandriva. Debian 32bit jest kompilowany na 386 (4.0 chyba już 486) a taka MDV 32bit obecnie wymaga 686 (jeszcze w czasach Mandrake minimum to było pentium).
Dla porównania – Kdevelop+c/d_make+autoconf z Debiana 4.0 potrzebuje aby instalować ileś paczek – jeśli ktoś czegoś nie potrzebuje to nie instaluje i mu dysku nie zajmuje – MDV odwrotnie – jak zasasz cmake to od razu ciągnie resztę i na dysku jest zajęte multum MB.
Nadal jest wiele osób korzystających może już nie z 386/486 ale P2/K6 są ciągle w wielu miejscach w użyciu.
Z tą stabilnością Debiana masz całkowitą rację. Sam zaczynałem od niego od wersji 2.1. Dlaczego jest tak stabilny to nie wiem
ale dlaczego tak popularny ?
Prosty przykład. Zaczynasz naukę języka francuskiego, to od razu bierzesz encyklopedię i czytasz ? Czy może zaczynasz od elementarza ? Rachunek jest prosty… Krok po kroku, a nie wszystko na dzień dobry na talerzu.
Chyba stabilności w pierwszej kolejności, następnie pakiety…
Co do stabilności nie ma wątpliwości w przypadku obu dystrybucji. Jednak Slack mimo stabilnej pracy nie jest tak popularny na serwerach jak Debian.
No nie wiem, ja swego czasu szukałem alternatywnego distro dla debiana i żadne inne prócz samego debiana oraz ubuntu mnie po prostu nie przekonały i nie urzekły. Także coś w tych debach jest.
Od prawie 5 lat uzywam Debiana.
Probowalem *buntu Cdlinuxa Siduxa Knoppixa i "dawalem sobie rade" (na miekko
)
Probowalem tez Suselka i Mandarynke – i bez guuglania nic nie potrafilem zrobic
Te przyzwyczajenia do jednej dystrybucji troche zamulaja czlowieka.
Ps. z Ubuntu tez mialem lekkie problemy – przyzwyczajony do tego ze stawialem system od "zera" (netinstall) – jak mi cos padlo to nie bardzo wiedzialem gdzie szukac bo na dobra sprawe nie wiedzialem co mam zainstalowane w systemie – musialem sie dlugo "rozgladac"
(ale z Ubuntu to byl krotki romans).
Może Gentoo ?
Tyle że oparte na systemie dystrybucji źródeł (a nie pakietów) i kompilacji.
Mój kolega przesiadł się parę lat temu ze Slackware, którego używał prawie od początku jego istnienia a porzucił po niemiłych doświadczeniach i teraz oprócz Gentoo nie ma dla niego alternatywy. Gentoo kolega używa na wielu swoich serwerach wystawionych na świat, ale znam i takich, którzy używają go z powodzeniem na desktopie w X'ach.
Aby nie było niejasności, powiem że używanie w Gentoo polecenia emerge jest jeszcze prostsze niż apt-get, yum i podobnych, a to co ten emerge robi … zadziwia.
@Plichu: Stabilnosci takiej jak ta zademonstrowana ostatnio dzura w debianowym OpenSSL?
To byla luka bezpieczenstwa, nie wplywala na stabilnosc.
Co ma piernik do wiatraka?
@Plichu: Tamta sytuacja ladnie pokazala, ze cale to gadanie o stabilnosci, review itd w przypadku Debiana zwyczajnie nie przeklada sie na faktyczna jakosc. Jak sie chce miec cos stabilnego i przetestowanego, to sie uzywa dystrybucji, ktorej tworcy przykladaja sie do testow, na przyklad RHEL albo Centosa. Debianowe "testowanie przez lezakowanie" to kpina.
Wybiórcza odpowiedź na pytania to oznaka tchórzostwa i niewiedzy. Czemu nie odpowiedziałeś na post Thara?
Nie karmić…
@Plichu: Mąkę.
Pierwszy krok wykonany, teraz "wystarczy", że polski rząd weźmie przykład…
Oj dlugo nam zajmnie dogonienie Brazyli jeśli chodzi o rozwiązania IT.
@umlaut: Na jakiej podstawie tak twierdzisz, na podstawie uzycia Linuksa? Dotychczasowe przyklady pokazuja raczej, ze Linux jest adaptowany przez kraje niespecjalnie zaawansowane technologicznie.
Brazylia to m.in. jeden z nielicznych krajów na świecie, w których działa e-voting ( http://en.wikipedia.org/wiki/Electronic_voting )
To bardzo niedobrze, że działa tam coś takiego – na tej podstawie można domniemywać, że lewacy będą tam trzymać się mocno.
Wybory nie powinny być na siłę ułatwiane, lepiej bowiem, gdy idzie do nich wyborca świadomy, i chcący głosować – a nie klikający "od niechcenia" pomiędzy lekturą "Pudelka" a "Pomponika".
I proszę mojej wypowiedzi nie wycinać – albo usunąć razem z tymi swoimi pochwałami a'propos "e-votingu".
e-voting to nie to samo co głosowanie przez Internet.
@ó:
=) Czy to twój rzeczywisty pogląd? Identyczny ma nasz panujący Pan Prezydent, tyle, że dla niego internauta to osobnik popijający przed komputerem piwko i oglądający pornoska. (niewiele się różni od twojego opisu =) )
A tak na serio, jeżeli nie będzie się ułatwiać społeczeństwu demokratycznemu dostępu do demokratycznych wyborów lub referendów to ordynacja wyborcza pozostanie na niskim poziomie. Przy wyborach to jeszcze nie jest, aż taki problem, ale przy referendach oznacza to w praktyce unieważnienie z powodu zbyt małej frekwencji.
Znam ludzi, którzy chętnie by zagłosowali o ile nie musieliby specjalnie dojeżdżać do okręgów wyborczych. W mieście to jeszcze nie problem, ale na niektórych wsiach to potrafi być sporo kilometrów. Niektórym się wydaje, że nie warto marnować paliwa na tę pięciominutową wizytę.
No, dobrze – ale:
1. Czy czytając np. komentarze na Onecie (itp. portalach) trudno sobie wyrobić taki pogląd?
2. Czy ja o tym piszę? Wczytaj się Waćpan… tym razem ze zrozumieniem.
Chyba chodziło o frekwencję, jak rozumiem. Otóż: "potrzeba wysokiej frekwencji" to mit. Lepiej, aby głosowało 10 ludzi świadomych, co właściwie robią – niż 1000 oddających głos na "tego kandydata, co ma lepiej krawat zawiązany" (precedens: znana debata "Nixon – Kennedy").
Widocznie tak naprawdę im NIE ZALEŻY. Więc naprawdę lepiej, że siedzą w domu.
Pod wskazanym adresem można przeczytać, że:
Tak więc jest to problematyka nieco szersza, w której "zdalne głosowanie" zawiera się jednak w całości.
@trasz
Chcę doczekać chwili, w której w Polsce zaczną powstawać firmy takie jak Embraer albo inwestycje takie jak Itapu Dam. Albo takie jak choćby system kierowania ruchem ulicznym w Sao Paulo…
@ó:
Niestety odpowiednia frekwencja jest potrzebna z punktu widzenia ustawy. Problemem demokracji jak wiadomo nie jest pełnoprawność wszystkich obywateli, ale rządy tych przeważających głupich. Nie chcę tutaj oczywiście nikogo obrażać, ale jak wspomniałeś wystarczy na pierwsze komentarze pod artykułami na onecie spojrzeć.
Argument o świadomych wyborcach jest jak najbardziej trafny, ale nie powinniśmy dążyć do pomniejszania tej grupy, ale powiększania. Tutaj oczywiście zadanie szkolnictwa, a nie informatyki.
Jeżeli rzeczywiście chcemy szanować demokrację to powinniśmy umożliwić każdemu jak najprostsze zabranie głosu w sprawach społecznych.
Może i nie wydaje się to zbyt korzystne dla podejmowania decyzji, ale jak napisałem żyjemy w demokracji. A społeczeństwo będziemy mieli takie jakie razem zbudujemy.
Jeszcze odnoście samego e-voteing'u: wydaje mi się, że stworzenie infrastruktury do zbierania i zliczania głosów znacznie by zmniejszyła koszty wszystkich kolejnych wyborów i referendów. Nie od dziś politycy nie garną się do organizowania referendów, ponieważ zbyt wiele funduszy idzie w błoto. Raz wydane pieniądze zwróciłyby się dość szybko, chociaż nie potrafię oszacować ile dokładnie można by zaoszczędzić na każdym kolejnym głosowaniu. Przypuszczam, że samo zwolnienie ludzi ze zliczania głosów poczyniłoby kolosalne oszczędności.
Zatem wypadałoby zmienić odnośną ustawę.
O, to-to. Zatem: zamiast "iść z wyborami do wyborcy" należy raczej "iść z informacją do wyborcy" (a to już się dzieje: tv, Internet…) – a świadomy wyborca to już sam na tyle doceni powagę chwili, aby się pofatygować do urny. Zaś nieświadomy tam raczej zaszkodzi, niż pomoże.
Co jest powszechnie uznawane za jedno z największych osiągnięć Konstytucji 3 Maja? Podpowiem: otóż właśnie ograniczenie demokracji (szczegóły choćby w Wikipedii). Ja nie jestem ultrasem demokracji.
Zatem budujmy: przez edukację – a nie przez ułatwianie głosowania, które – jako takie, rozpatrywane w oderwaniu – do niczego dobrego prowadzić nie musi. Decyzje wyborców nie stają się lepsze i trafniejsze przez sam fakt, że więcej głosów zostanie oddanych.
1. Ułatwianie udziału w wyborach wyborcom nie całkiem świadomym, co właściwie robią, zwiększa koszta potem (bo np. wyborca zagłosuje na jakiegoś populistę, który zaproponuje rozdawnictwo grosza publicznego). Naprawdę: lepiej wydać trochę więcej na wybory – niż potem latami zadłużać całe państwo. Czyli nas wszystkich – podatników.
2, No chyba nie muszę nikogo z czytelników niniejszego portalu przekonywać, jak znacząco ułatwi to manipulację wynikami ("nieważne, kto głosuje – ważne, kto liczy głosy…")? "Dosypać" ukradkiem kart do głosowania naprawdę jest trudniej, niż oszukać maszynę… albo nawet napisać "specjalny" program liczący głosy, który zawsze przedstawi "właściwe" wyniki – kompletnie niezależnie od rzeczywistego przebiegu głosowania.
6: Komentarza nei czytalem tego do konca, jak juz na poczatku zobaczylem te bardzo nieodpowiedzialne bzdury:
[quote]
>> Niestety odpowiednia frekwencja jest potrzebna z punktu widzenia ustawy.
Zatem wypadałoby zmienić odnośną ustawę.
[/quote]
Frekwencja to takze zabeziecznie przed dyktatorskimi zachciankami, czy innymi dzialanami ograniczajacymi demokracje. Inaczej najlatwiej byloby wstrzymac komunikacje w calym kraju i zorganizowac wyboru w srodku nocu i dac pare okregow na jakis zaduiachm tlyko nie za duzo by ludzie sami rezygnowali stojac w kolejkach, znastepnie podeslac swoich "wybrocow" oplaconych z gory. Brzmi nierealnie ? Z tego co pamietam, to na bialorusi sie podobne rzeczy robilo. Pamietam ze PiS lubial w tajemnicy sie zebrac w srodku nocu, i przeglosowac cos, co by nie przeszlo w ciagu dnia przy pelnej sali.
Kretyńsko po prostu.
Trzeba być wyjątkowym zadufkiem, żeby określać cudze posty jako "bzdury", samemu popisując się w taki sposób.
"Lekarzu, lecz się sam".
@trasz
Linuksa pośrednio. Równie dobrze mógłby to być każdy inny otwarty system. Zaletą takich rozwiązań jest uniezależnienie się od konkretnego dostawcy softu. Otwarte oprogramowanie ma tą ciekawą zaletę, że stara się być kompatybilne z każdym innym rozwiązaniem. Zamknięte, w przypadku rozwiązań na przykład firmy MS, są CELOWO tworzone aby nie były kompatybilne z niczym innym. Wybór otwartych rozwiązań na dłuższą metę jest bardziej opłacalny i elastyczny i im wcześniej dokona się takiego wyboru tym lepiej.
A mówiąc o tym, że będziemy długo gonic Brazylię miałem na myśli fakt, że my za daleko zabrneliśmy z zależnością od MS i ciężej będzie to odkręcic. Brazylia z racji mniejszej informatyzacji mogła sobie pozwolic na takie wlasnie rozwiazania.
Błąd błąd błąd.
Źle. News do bani. Stracona okazja, porażka.
Tytuł powinien brzmieć "Brazylijski rząd uświadomił sobie potęgę wolnego oprogramowania"
Dopiero dalej w arcie powinieneś poinformować że WYBRANO Debiana, bo _wolność_ wybór to jeden z fundamentów WiOO.
^^ to wyżej to tak w ramach namawiania was kochanych newsmanów na zagłębianie się w NLP
Widzę, że czytałeś o metodach ograniczania swobodnego myślenia. Taki tytuł co napisałeś to tak zwana "Metoda Transferu" (skojarzenie jednego hasła z innym).
NLP? Naciągamy Ludzi na Pieniądze? Pokaż *rzetelne* badanie potwierdzające skuteczność którejkolwiek metody NLP.
^^ to wyżej to tak w ramach namawiania was kochanych komentujących na to, żebyście sobie nie dali robić wody z mózgu.
Arch Arch Arch uber alles!
Gentoo jest dla masochistów:) Jak się lubi dystrybucje "lekkie" i "szyte na miarę" lepiej wyprać Archa niż babrać się z 5 godzinną kompilacją wszystkiego i flagami USE;)
Co do debiana uważam że to najlepszy system zaraz po Archu, jednak nie każdemu odpowiada jego polityka rozwoju.
hmmm wy tez tak macie ze zamiast "b" piszecie "p"?;)
fajnie wiedzieć że jest się masochistą
nigdy siebie o to nie podejrzewałem
A spadaj antypeledziany FUDziarzu na chróma, lub zajmij sie iksami
Choc wyjatkowo po czesciowo z ta opinia sie zgodze, ale bardizej pasowaloby to do Slacka, gdzie trza recznei rozwiazywac tysiace zaleznosci rekursywnie przy instalacji calego Gnome. Gento jest dla tych co maja mocny sprzet i sie nudza, bo emerge samo zrobi za nas, tyle ze dlugo. A flagi sie prosto akurat ustawia.
No to ładnie się wpakowali, już widzę jak będą supportowani przez hobbystów
A miałeś kiedyś do czynienia z "supportem" komercyjnym?.
Ja w firmie mimo, że używam oprogramowania znanych firm na Mic*, Ado*, Cor*, Ora* i innych, stwierdzam, że poza kupnem ich oprogramowania (nawiasem nie mam innego wyjścia, bo nie ma oprogramowania open source do mojej specjalności – poza OpenOffice), stwierdzam, że świadczona pomoc techniczna jest o kant d*** wytłuc, jak są problemy to nie na jak doświadczony admin/użytkownik.
Uprzedzając pytania, używam w firmie oprogramowania open source, na serwerach właśnie Debiana, czemu bo działa prawie nieprzerwanie od 2001 roku (pomijam przerwy na konserwację sprzętu, aktualizację oprogramowania i dwie awarie sprzętu)
Nie uważam, że w 2001 roku się "wpakowałem" jak kupię nowy sprzęt na nim też będzie Debian…
Trochę kolega przesadził. Same systemy operacyjne i bazy danych same z siebie nie generują problemów tylko aplikacje zainstalowane na nim. A nawet na Debiana można napisać g… . Osobiście miałem oprogramowanie na JBOSS + MySQL i to była tragedia. Nie ma czegoś takiego ze jak zainstalujemy open source to się kończą wszelkie problemy. A wiem to z mojego doświadczenia.
Jak to: nie ma ? Przecież pod Linuksem jest wszystko i lepsze, a Ty wcale nie potrzebujesz amatorskiego, niestabilnego i ogólnie nieetycznego Fotosklepu
Być może "SERPRO, brazylijska firma IT, której właścicielem jest rząd tego kraju" będzie supportować tych hobbystów. Tak czy owak plus dla Debiana, Linuksa i Brazylii
Debian – yeah!
Co do samego distro – można go lubić lub nie lubić (ja akurat lubię), co ważnego w tym całym newsie, to to, że wymagają kompatybilnego sprzętu, a to bardzo ważne – Linux to Linux i niezależnie od distro mają sprzęt, który będzie działał prawidłowo. Brawo Brazylia!
A nasz rząd w ramach programu "Komputer dla gimnazjalisty" będzie rozdawał notebooki z Windowsem.
Niestety póki co brak pod linuxa "znanych" (w kontekście nauczycieli) aplikacji do nauki. Najczęściej wystarcza sama przeglądarka, ale co jak nauczyciel wymyśli sobie jakąś konkretną aplikację pod windowsa? Z obserwacji zauważam, że potrafią być one tak katastrofalnie napisane, że nawet wine nie pomoże (np. przy użyciu jakiegoś dziwnego MacroMedia).
Chociaż nie wątpię, że wybór również został w pewien sposób nakierowany przez "pewną 'profesjonalną' firmę 'programistyczną' z siedzibą w Redmont". W końcu u nas od zawsze słucha się 'specjalistów', a każdy przetarg przeprowadzany jest 'rzetelnie' i bez nazywania konkretnych produktów ( za to kocham ten kraj =) ).
Odwalcie sie od Microsoftu. Najpierw nasze "władze" usłyszały o OPLC, potem o tanich laptopach, a teraz – ponieważ importer dystrybutor (firma kolegi) – musi zarobić, to idą z planem bez zastanowienia. I nikomu przez myśl nie przejdzie, że jednorazowe rozdawnictwo spowoduje tylko chaos i wydatki, tak jak "ogólnokrajowy darmowy internet" – a wydatki na utrzymanie tego są zamiatane pod dywan, tak jak na coroczne wydawanie laptopów nowym rocznikom…
Co do MS to proponowałbym wstrzymać sie z opiniami – nie każdy ich wybór jest oszustwem, a ich rozwiązania bronią się same.
Ich rozwiazania nie bornia sie same, lecz broni je doskonaly Marketing Ballmera wspierant przez ludzka ignorancje.
Heh, przyganiał kocioł…
… weź – tak jako ćwiczenie – zrób porównanie systemów uprawnień:
Linux vs. Windows (2003/2008 Server, XP, Vista)
Linux vs. reszta świata.
A potem opowiadaj o ignorancji
Możesz podać źródło swej wiedzy? Nie mogę znaleźć skąd to wiesz. Czy to już pewne?
Myślę, że zlecenie napisania programu/ów edukacyjnych i tak wyjdzie taniej niż sumaryczny Microsoft tax.
Wybór niby jeszcze nie zapadł, ale rozsyłają do szkół ankiety na temat używanego oprogramowania i preferowanego systemu operacyjnego.
Z preinstalowanym Gadu-gadu, Skypem, Second Life i Bluzgatorem
no co ty zapomniałeś o jakże kultowej grze (także pod Linuksa
) w którą grają wszędzie gdzie znajduje się komputer podłączony do internetu czyli Tibii.
Brazylia ma juz calkiem ciekawa dystrybucje: Dream Linuxa, ktory jest wlasnie oparty na Debianie. Bardzo przyjemnie sie z nim pracuje.